szwedzkiereminiscencje

Posts Tagged ‘zwierzeta’

200 mil do domu-audio

In Ksiazki on 7 grudnia 2010 at 11:42

 

Sheila Burnford / The Increadible Journey / czyta Megan Follows

 

 

Pierwszym filmem w moim zyciu bylo Zólte psisko – mialam wtedy piec lat. Nastepnym bylo 200 mil do domu i musial na mnie zrobic wielkie wrazenie, poniewaz pamietam fragmenty do dzis. Zwlaszcza porywajaca walke kota z nurtami wartkiej rzeki. Bawilismy w rodzinie, ze moja mama, zwana i tak w domu Kotem to syjam, mlody larbrador to rzecz jasna bylam ja, zas ojcu przypadla rola przywódcy stada, starego bullteriera. Zabawa ta trwala jakis czas – wiec film musial talze przypasc do gustu moim rodzicom.

Audiobook pozyczalam, jak zwykle, w pospiechu i ani nie przeczytalam tekstu na koszulce. Nawet poczatek, wysluchany na spacerze, nie pozwolil mi sie zorientowac w sytuacji – dopiero pózniejsze fragmenty to byla przyslowiowa eureka. Jakby nie bylo, szczescliwy traf, ze siegnelam akurat po te pozycje w bibliotece. W czasie gotowania i prasowania przezywalam na nowo przygody malowniczej i dzielnej trójki, a nieodlaczne lzy usztywnialy kolnierzyki i doprawialy sosy. Ta ksiazka wzruszyla mnie tak samo jak w dziecinstwie i wzruszy pewnie kazdego, kto kocha zwierzeta.

Nie bede streszczac, gdyz pewnie wiekszosc widziala film (podobno byl remake w latach dziewiecdziesiatych). Zreszta to tylko trzy krazki – warto sprawic jako prezent gwiazdkowy dla calej rodziny. Ciekawostka dla milosników Ani z Zielonego Wzgórza: Megan Fellows, aktorka czytajaca The Increadible Journey, wcielala sie dwukrotnie w role Ani.

Reklamy

Mój czarny kochanek

In koty, Pamietnik, zwierzeta on 25 lutego 2010 at 20:42

Wczoraj znowu odwiedzil mnie wieczorem moj ukochany kocurek, z ktorym namietnie sie kochamy od roku. Troche mnie podrapal, lobuz jeden. I to w dodatku podczas glaskania, rozparty wygodnie na mnie. Potem znowu sie bawilismy, ze kawalki plasterkow indyka to myszki – macham mu przed nosem i mowie: „pi-pi-pi”, a kocurek  na nie poluje. Po jedzeniu zapomnialam mu dac wody i zwierzak musial sie upomniec. Inteligentna bestia, jaka kocuras jest bez watpienia, siadl pod drziami lazienki i sie znaczaco popatrzyl na drzwi. Poprzednim razem musial sie wiecej natrudzic i sam sobie otworzyl drzwi do lazienki, a nastepnie wspoczyl na umywalke. Teraz juz wiem: lazienka=umywalka=woda=kizior jest spragniony i nalezy nalac mu do miseczki wody NATYCHMIAST! Wyrzucilam go w srodku nocy, zeby poszedl do swojej prawowitej wlascicielki: nie byla ona bowiem zachwycona, kiedy kot wybral sobie mnie za towarzyszke zycia. W kazdym razie wygrzal i wymruczal mi pobolewajacy zoladek – kocuras zawsze WIE, kiedy za nim tesknie. Do nastepnego razu, czarnuszku!