szwedzkiereminiscencje

Posts Tagged ‘vademecum’

Vademecum XXXVI

In Sztuka, Szwecja on 25 sierpnia 2013 at 20:00

Dzisiejsze obrazki sa obrazkami z wystawy – wystawy Man Raya w hallandzkiej Mjellbykonstgården. Zas reszte jest nie tyle milczeniem, co nastepnym odcinkiem Vademecum. Vi ses!

mr-collage

Stosunek do obcych

 

To jest trudny rozdzial, poniewaz dotyczy motywów czesto sobie nie uswiadamianych i nieracjonalnych. Sympatie ludzkie sa podswiadome i maja sie nijak do polityki danego panstwa oraz poprawnosci politycznej. Te dwie ostatnie powiedzialyby, ze Szwedzi lubia obcych, poniewaz ich kraj przyjal szeroka rzesze imigrantów: od politycznych poprzez obyczajowych po ekonomicznych. Tymczasem wykres sympatii szwedzkich (dane Instytutu Szwedzkiego) wskazuje na duza zyczliwosc do Brytyjczyków, którzy tej zyczliwosci wcale nie odwzajemniaja. Odwrotna sytuacja jest z Niemcami – Szwedzi ich programowo nie lubia (choc skrycie podziwiaja), natomiast Niemcy daja im wysokie punkty w niemal wszystkich dziedzinach. Powiedzielabym, ze generalnie Szwedzi obcych nie lubia i podchodza do nich z jednej strony z nieufnoscia, a z drugiej z poczuciem wyzszosci. Wystepujaca w programie radiowym P3 latynoamerykanska Daniela zauwazyla, ze duzo trudniej jej bylo nawiazac kontakty w Szwecji niz w Norwegii i Danii i to spostrzezenie powtarza sie u niemal wszystkich przybyszów.

MR-ebak-bahia

W stosunku do imigrantów stosowany jest podswiadomie termin prawny le droit du sang czyli po lacinie jus sanguinis, to znaczy traktowanie dzieci urodzonych w Szwecji z rodziców imigrantów za…imigrantów. Prawo to stosowane jest do któregos pokolenia wstecz – i nam sie bardzo zle kojarzy. Czesto slyszy sie pytanie: no to kiedy wybierasz sie do domu? – majac na mysli kraj pochodzenia. Ciemnoskóre dzieci, adoptowane przez szwedzkich rodziców pytane sa w sklepie czy na ulicy jak dlugo mieszkaja juz w Szwecji, skoro tak dobrze opanowali jezyk. Byc moze zmieni powoli sytuacje akt uroczystego nadawania szwedzkiego obywatelstwa z okazji szóstego czerwca. Takie uroczystosci odbyly sie ostatnio z udzialem czlonków rodziny królewskiej i media transmitowaly miniwywiady we wszystkich wydaniach wiadomosci.

 

Tymczasem imigranci czesto w stosunku do siebie stosuja le droit du sol czyli jus soli to znaczy, ze narodowosc zalezy od miejsca urodzenia, a nie od pochodzenia rodziców. Ze wzgledu na te róznice w interpretacji pojecia narodowosci niewiele pomaga ubieganie sie o obywatestwo szwedzkie, które po jakims czasie i spelnieniu okreslonych warunków mozna uzyskac. Niestety, pochodzenie obce stygmatyzuje, z czego nie zdaja sobie sprawy rodzice, placacy czesto calym majatkiem, zeby tu sie dostac i zapewnic swoim dzieciom lepsza przyszlosc. Natomiast trzeba Szwedom przyznac, ze zagryzaja zeby i w wiadomosciach o aresztowaniu terrorystów konsekwentnie podaja, iz byli to obywatele szwedzcy, a nie na przyklad Libanczycy.

 

Oczywiscie sa wyjatki. Kochani sa wybitni sportowcy, tacy jak pilkarz Zlatan Ibrahimovic. Choc i na jego temat od czasu do czasu wybucha dyskusja, czy jest aby wystarczajaco „szwedzki”. Równie popularna byla biegaczka przez plotki i bobsleistka Ludmila Engquist, dopóki kontrola antydopingowa nie wykazala uzycia srodków wspomagajacych. Wtedy rozpetala sie nad jej glowa istna akcja nienawisci. Jak mi wytlumaczyla szwedzka kolezanka, gwaltownosc emocji wynikala z faktu, ze Szwedzi przytulili Ludmile do swojego serca (za wymierne sukcesy dla kraju) i dlatego zranila ich dotkliwie jej nieuczciwosc. Wieksze wymagania stawia sie piosenkarzom. Popularna piosenkarna pochodzenia iranskiego, Laleh, prowokuje. Kolo jej muzyki nie da sie przejsc obojetnie, ale sluchaczom nie podoba sie, ze nie robi z siebie diwy i nie lubi opowiadac o sobie. Poza tym podejrzana wydaje sie jej wielostronnosc, poniewaz Lelah sama komponuje, pisze teskty i produkuje swoje nagrania. Oberwalo sie ostatnio takze zwyciezczyni festiwalu Eurowizji, Loreen, córce marokanskich imigrantów. Byla publicznie podejrzewana o „nieszwedzkosc”, jakkolwiek urodzona i wychowana w Szwecji. Ale wylama sie ze schematu imigrantki, jako osoby niesamodzielnej, malo zdolnej i malo przedsiebiorczej.

MR-nouche

 

Szósty czerwca – narodowe swieto Szwecji

 

Az nie chce sie wierzyc, ale do niedawna nie obchodzono w Szwecji zadnego swieta o charakterze narodowym – za wyjatkiem uroczystosci zwiazanych z rodem panujacym. Tymczasem w sasiedniej Norwegii swieto narodowe obchodzone bywa zywiolowo, uroczyscie i powszechnie, z tlumami ludzi w kazdym wieku, w duzej czesci odzianymi w ludowe stroje (bardzo ciezkie i bardzo drogie). W Szwecji co prawda wiekszosc domów ma na stale wywieszona flage, ale to wlasnie szóstego czerwca bylo oficjalnie dniem flagowym. Dopiero w roku 2005 zreformowano kalendarz swiat, czyniac drugi dzien Zielonych Swiatek dniem pracujacym, a w zamian oferujac obywatelom dzien wolny od pracy w rocznice wyboru Gustawa Wazy na króla Szwecji – a bylo to w roku 1523. Wybór rocznicy nie obyl sie bez protestów „mojej” Szwecji poludniowej, której – jako nalezacej wówczaj do Danii – regentem Gustaw Waza nigdy nie byl. A jak juz teraz musi oddawac obowiazujaca szóstego czerwca salwe na czesc monarchy, to oddaje trzy wystrzaly jak w Danii, a nie cztery jak w reszcie kraju. Protestowaly tez zwiazki zawodowe, poniewaz jesli swieto narodowe przypada w weekend, to nie ma wolnego dnia, który wczesniej przyslugiwal na Zielone Swiatki. Jak widac szwedzki patriotyzm przejawia sie w inny sposób niz w wydaniu polskim czy amerykanskim.

MR-sade

Jak na razie trudno mówic o tradycji, lecz powolutku zaczyna sie wykluwac wspólna formula swietowania. Nie ma absolutnie zadnych pochodów, pokazów czy innych demonstracji sily – rodziny wyruszaja za to na wspólny piknik. W niektórych miastach organizowany jest Dzien Parku i to tam udaja sie spragnione odpoczynku rodziny z dziecmi oraz emeryci z kijkami badz balkonikami. Inna nowa tradycja jest uroczyste przyznawanie szwedzkiego obywatelstwa, z udzialem rodu panujacego dla podniesienia rangi imprezy. To nowosc na wzór amerykanski, poniewaz zazwyczaj te nowine przynosil w brunatnej kopercie listonosz. Szwedzi ubolewaja troche, iz nie ma na razie zadnego dania czy tradycyjnej potrawy zwiazanych z narodowym swietem. Czesc z nich zreszta uwaza, ze i tak prawdziwym Swietem nad Swietami bylo i pozostanie Midsommar.

mr-tyl

Reklamy

Vademecum, opus XXVIII

In Pamietnik on 25 Maj 2013 at 19:36

Wiem juz co wszyscy robia w sobotnie, sloneczne przedpoludnie: jada na wysypisko smieci! Podczas kiedy na ulicach pustki, miejscowe wysypisko tetni zyciem. Pojawiaja sie ludzie w kazdym wieku i rodziny w kazdej konstelacji. Zalaczam dwa zdjecia, zeby zilustrowac jakim czystym i milym miejsce moze byc wysypisko.!Aktualne z kontekscie polskich reform smieciowych?  A po odpadach, które opisuje w innym rozdziale, pora juz na kolejna dawke Vademecum.

Oszczednosc

 

Dzisiaj wyczytalam w gazecie, ze przecietny Szwed kupuje corocznie 16 kilogramów odziezy, zeby 8 z nich wyrzucic do smieci. Podobnie jest z zywnoscia – sklepy, restauracje, piekarnie itp. kazdego dnia wyrzucaja olbrzymie ilosci jedzenia. Przecietny obywatel szwedzki nie tknie przeterminowanej zywnosci z napisem „spozyc najlepiej przed” – choc moze to byc na przyklad ser zólty, któremu lezakowanie tylko dobrze zrobi. Poniewaz wiekszosc produktów jest wysokiej jakosci, w tym mleko, mozna je spozywac spokojnie po przekroczeniu daty waznosci – i zdac sie na wrodzony zdrowy rozsadek oraz zmysl smaku i powonienia. Potomkowie szwedzkich chlopów blyskawicznie zatracili samodzielna zdolnosc rozpoznawania zdrowej zywnosci, wierzac wylacznie w pisane.

 

To jeden z paradoksów, poniewaz z natury Szwedzi sa bardzo oszczedni. Mozna spekulowac czy to pozostalosc Biedaszwecji czy tez ideologiczna spuscizna protestantyzmu – ale faktem pozostaje, ze wiekszosc mieszkanców Szwecji chlubi sie okazyjnymi zakupami i caly czas szuka nowych sciezek. Jeden z traktów handlowych prowadzi na poludnie, do Niemiec. Dawniej przeplywalo sie Sund w celu dokonania zakupów spozywczych, ale po zmianie kursu korony dunskiej do szwedzkiej oraz przystapieniu do Unii bardziej sie oplacaja zakupy w Niemczech. Rodziny wybieraja sie samochodem typu van, które laduja po brzegi i pod sufit wiktualami, a przede wszystkim alkoholem. Inna odnoga traktu poludniowego prowadzi do Polski, a celem wyprawy sa wszelakiego rodzaju materialy budowlane. Wydeptane sciezki lokalne prowadza do okolicznych supermarketów –  z przewaga tych spozywczych (Maxi, City Gross, Willys, Obs, Netto, Lidl), ale tez i wieloscia typu „szmelc, mydlo i powidlo” (Rusta, Överskottsbolaget, Jula). Zakupy robi sie generalnie raz na tydzien, a w wielodzietnych rodzinach nadal gotuje sie i piecze na zapas i mrozi w porcjowanych pojemnikach z napisem „grochówka, 14 listopada 2012”. Niezjedzone porcje wyrzuca sie bezpardonowo po uplywie maksymalnie roku.

 

Natomiast miejsce masowych pielgrzymek szwedzkich nazywa sie Ullared i stalo sie symbolem nowoczesnej konsumpcji. Charakterystyczne, zólte reklamówki z napisem Gekås byly dawniej powodem do wstydu, ale rozprzestrzenily sie na tyle, ze ludzie przestali juz sie wypierac zakupów w Mekce zakupocholików. I tak jak w supermarkecie trzeba zrobic zakupy na tydzien, tak w Ullaredzie robi sie zakupy na co najmniej pól roku. Dawniej kupowalo sie glównie zywnosc i srodki czystosci, a teraz podobno mozna kupic wszystko. Jak grzyby po deszcze pojawiaja sie outlety znanych marek. Niestety, nie jestem w stanie zrobic researchu, zeby opisac obecny stan rzeczy, gdyz bylam lata temu dwukrotnie i obydwa razy zrejterowalam w odruchu ucieczki. Glówna sala zakupowa byla olbrzymia hala zapelniona niekonczacymi sie pólkami i jak okiem siegnac nie mozna byla znalezc jakichkolwiek  punktów odniesienia. Pozostawiony na chwile wózek zdawal sie niemal niemozliwy do odnalezienia, a oszczednosc w wyniku nizszej ceny nie rekompensowala mi strat psychicznych w postaci ataku paniki. Natomiast Szwedzi zdaja sie na serio uzaleznieni od wycieczek do Ullaredu – pracujaca w Brukseli znajoma pierwsza rzecz po przyjezdzie bierze auto i jedzie tam na zakupy, powracajac obladowana kartonami jajek i tanimi podkoszulkami.

 

Obowiazuje równiez daleko posunieta oszczednosc zwiazana z jedzeniem. Wode spod gotowanych warzyw zlewa sie zamraza – na przyszla zupe. Wode z obierkami z mlodych ziemniaków moja zamozna znajoma skrupulatnie zlewa i wykorzystuje do podlewania roslin. A posiadajacz rybozernego wodnego zólwia uzywa „wody spod zólwia” do nawozenia swoich kwiatów doniczkowych.

m-na-wysypisku

 

Gwalt

 

Poniewaz w Polsce nadal istnieja mezczyzni, którzy twierdza, ze nie mozna zgwalcic prostytutki, to przed wycieczka przez Baltyk powinni zapoznac sie z sytuacja prawna kobiet w Szwecji. Otóz kobieta moze  w kazdej chwili powiedziec „nie” – i „nie” oznacza „nie”, czego w dotkliwy sposób doznal zalozyciel WikiLeaks, Julian Assange. Kobiety tak dlugo walczyly az wywalczyly swoje prawa: ze w sadzie nie ma tlumaczenia, iz kobieta byla nietrzezwa albo miala dekolt i krótka spódniczke. W kazdej chwili moze odmówic potencjalnemu partnerowi i kazde zblizenie wbrew jej woli traktowane jest tu jako gwalt. Mezczyzna moze byc zaproszony do domu, ba – nawet do alkowy, ale nie zobowiazuje to w zaden sposób gospodyni do niczego. Moze tez zmienic zdanie i w pewnym momencie nie zgodzic sie na seks, co partner musi zaakceptowac. Prawo to obowiazuje takze w obrebie zwiazku malzenskiego – seks bez zgody zony jest traktowany jako gwalt malzenski i podlega karze.

 

 

Sieci kobiet

 

Od czasów ruchów samoksztalceniowych istnieje tradycja wieczorowych kursów oraz spotkan w jednoplciowym gronie. Do niedawna kobiety nazywaly swoje kolezanki syjunta czyli junta krawiecka, gdyz pretekstem do spotkania bylo wspólne szycie. Na przelomie lat osiemdziesiatych i dziewiecdzieciatych wladze zaczely oficjalnie promowac kobiety pracujace zawodwo w akcji Kvinnor kan czyli „Kobiety potrafia”. Organizowano targi, konferencje i sympozja z kobietami w roli glównej – zeby umozliwic kontakt miedzy najbardziej aktywnymi uczestniczkami  ruchu. Niepostrzezenie ruch ten zostal wchloniety przez – a moze i zapoczatkowal – nastepne zjawisko, a mianowicie zawiazywanie sie sieci kobiet pod egida rozmaitych organizacji.

 

Po przystapieniu do Unii Europejskiej w roku 1995 zaczeto wykorzystywac do tego celu fundusze unijne. Powstaly sieci o rozmaitej liczebnosci i zasiegu: moze to byc na przyklad mala siec kobiet przedsiebiorców w niewielkiej gminie albo majaca oczka sieci w kazdym województwie wieksza struktura, jak sieci ekonomistek i kobiet inzynierów. Ta druga wspierana jest przez zwiazki zawodowe, to znaczy, ze ma na przyklad prawo ubiegac sie o dotacje zwiazkowe na ciekawego prelegenta. Raz do roku odbywaja sie spotkanie koordynatorów sieci wojewódzkich, w celu wymiany doswiadczen. To nie sa duze ani absorbujace czasowo struktury – zaczynaja zazwyczaj od zwiedzania miejca pracy jednej z czlonkin. Pózniej, przy lepszym poznaniu, spotkania o zabarwieniu zawodowym przeplataja sie z towarzyskimi.

 

Szczególnie na prowincji kobiety doceniaja spotkanie z osobami o podobnym wyksztalceniu i sposobie myslenia, poniewaz na codzien spotykaja ludzi o innym backgroundzie. Mozna tez przewentylowac problemy z pracy w swobodny sposób, nie obawiajac sie, ze czyjas opinia dojdzie do uszu szefa juz na dzien nastepny. Szczególnie cenione sa spotkania na temat negocjacji wysokosci pensji czy innych porad zwiazkowych.

 

 

Otwarte przedszkole

 

Znakomita inicjatywa sa otwarte przedszkola (öppen förskola), dzialajace we wszystkich miastach i miasteczkach. W informacji o danej miejscowowsci, na przyklada na Internecie,  mozna wyczytac gdzie sie mieszcza – moga znajdowac sie na przyklad w polaczeniu z przychodnia poloznych. Dzialaja w okreslonych porach, zazwyczaj przed poludniem. Moga z nich nieodplatnie skorzystac rodzice z malymi dziecmi – od niemowlaka po przedszkolaka. Zajecia prowadzi przedszkolanka, organizujaca wspólne zabawy dla rodziców i dzieci. W srodku zajace zarzadzana jest przerwa na cos do picia i podczas tej przerwy rodzice maja mozliwosc zapoznac sie ze soba. Udzial w otwartym przedszkolu jest nieodplatny i zazwyczaj nie musi sie podawac dni swojego uczestnictwa. Idealne rozwiazanie rodziców przebywajacych na urlopach macierzynskich czy ojcowskich i wspaniala okazja dla maluchów otarcia sie o inne dzieci. Warto skorzystac, poniewaz Szwedzi preferuja formy zorganizowanego spedzania czasu i czesto trudno jest znalezc towarzystwo na placu zabawy. A jak juz sie pojawia, to w zgranej gromadce. Otwarte przedszkole pomaga przelamac lody – zarówno dzieciom jak i ich opiekunom.

 wysypisko-ahla

 

Bogaci i biedni – tattare i Instytut Higieny Rasowej

 

Dzisiejsza Szwecja jawi sie – i taki sama ma obraz siebie – jako synonim równosci (egalitaryzmu) i nowoczesnej demokracji. Tymczasem ludzie nie bylyby ludzmi, gdyby jedni nie chcieli byc lepsi. A jak maja byc lepsi, to potrzebuja zdefiniowac gorszych – bo inaczej: lepsi, ale od kogo? Podstawowym wyróznikiem, szczególnie w spoleczenstwach przesiaknietych protestantyzmem, jest cenzus majatkowy. Drugim, bedacym czesciowo pochodna pierwszego jest stale zamieszkanie. O stratyfikacji wsi juz pisalam – i o tym, ze najnizej w hierarchii stali najemnicy rolni, wedrujacy od gospodarstwa do gospodarstwa. Do nich tez nalezeli bez watpnienia polscy czy tez ukrainscy robotnicy sezonowi pracujacy w Skanii z koncem XIX i na poczatku XX wieku. Trzecim wyznacznikiem, który doszedl wzglednie pózno, bo na przelomie XX wieku, bylo pojecie rasy. Pojecie to zastapilo w pewnym stopniu ksenofobiczne pojecie obcego – w Skandynawii odczuwane jako pochodzenie nie-skandynawskie (na przyklad Islandczycy nadal nie sa odbierani jako obcy). Czyli na górze spolecznej znajdowali i znajduja sie ci, którzy od wielu generacji zyja w Szwecji, dysponuja znacznym majatkiem i reprezentacyjnymi nieruchomosciami. Na dole sa przyjezdni, biedni i niemieszkajacy we wlasnym domu.

 

Typowo szwedzkim okresleniem pejoratywnym jest „tattare”, bedace synonimem zlodzieja, kryminalisty, kazirodcy, bastarda, istoty niemoralnej, nerwowej i zdegenerowanej; oszusta i debila. Skad inad podobne okreslenia pobrzmiewaja jeszcze w glowach osób, które urodzily sie w PRL i przezyly polowanie na czarownice czyli na „elementy aspoleczne”. Podobnie zreszta mysleli starozytni Rzymiani o równie starozytnych Grekach. Szwedzcy tattare stali sie projekcja wszystkich mozliwych grzesznych sklonnosci, które „lepsi” obywatele chetnie im przypisywali. Uczeni w pismie nadal spieraja sie co do definicji i etymologii slowa, ale faktem jest, ze nadal mozna zdyskredytowac kogos okresleniem „przeciez to tattare!”. Szczególnie jak ktos jest mizernego wzrostu, zylasty, ciemnowlosy i ciemnooki. To wszystko mogloby byc smieszne gdyby nie to, ze w imie czystosci rasy i resocjalizacji tattare zrobiono wielu ludziom krzywde – o rekompensate której walcza do dzis. Czasami okreslenie tattare uzywane bywa wymiennie z „cygan” czy tez obecnie „rom”, ale nie jest to scisly synonim. Wedlug wspólczesnych rasistów tattare to owoc zwiazku Cyganów i czerpiacych przyjemnosc z seksu (dawniej: rozwiazlych) Szwedek, najczesciej pochodzenia chlopskiego. Tattare (odpowiednik brytyjskich travellers) podrózowali po calym kraju i imali sie rozmaitych zajac: handlowali konmi, czyscili kotly, handlowali na jarmarkach, ale tez podobno bywali znakomitymi altyrerzystami. Jedna z teorii o stygmatyzacji tattare jest ich odrebnosc od reszty spoleczenstwa, umilowanie wolnosci i duza radosc zycia. Podobnie zle byli zreszta traktowani rdzenni mieszkancy pólnocy, Samowie (Laponczycy).

 

Jesli sie przejdzie ulicami multietnicznego Sztokholmu, Göteborga czy Malmö – i wejdzie do którejs z sieciówek po zakupy odziezowe – czy tez zaobserwuje rozgadana mlodziez na wózkach inawalidzkich albo mieszkajacych samodzielnie ludzi z zespolem Downa to trudno sobie wyobrazic droge od zaawansowanej polityki higieny rasowej do obecnej sytuacji. Drogi tej mentalnie nie pokonali zreszta do tej pory wszyscy mieszkancy Szwecji. Temat jest trudny i politycznie niepoprawny, jednak – ze scisnietym sercem – gwoli prawdzie czuje sie zobligowana do poruszenia go.

 

Tematyka eugeniki czy kojarzenia niektórych cech charakteru z tym, co nazywano rasa, rozprzestrzeniona byla w okresie miedzywojennym na calym swiecie. Szwedzi potraktowali temat wyjatkowo powaznie i stworzyli w Uppsali w roku 1921 Instytut Higieny Rasowej. Instytut powstal na skutek zatwierdzonego wniosku Riksdagu i zostal poparty przez wszystkich wiodacych polityków epoki. Szefem zostal profesor Herman Lundborg. Duchowo byl bliski niemieckim ruchom idealizujacycm zdrowy elemant narodu, a mianowicie element wiejski. Sprzeciwial sie definitywnie mieszaniu ras. Szczególnie ostrzegal przez zadawaniem sie z Laponczykami, Finami, Azjatami, Cyganami, Mongolami i rosyjskimi Zydami – jak równiez „idiotami, pólidiotami i niedorozwinietymi umyslowo”. Do gustu nie przypadli mu takze ci „ze slaba wola i slabym charakterem” ani „wagabondzi” (ciekawa jestem co powiedzialby dzis na swoich rodaków pracujacych w swiatowych koncernach i zyjacych na walizkach?). Swoich kompatriotów uwazal bowiem za „wzglednie czystych rasowo Germanów, a scisle bilogicznie: szlachetna rase z dobrze urodzonego szczepu”.

 

Nie byl w swoich rasistowskich pogladach odosobniony; przez pare dekad – jak zlosliwi mówia az do upadku Adolfa Hitlera – podzielali jego przekonania profesorowie uniwersytetów, urzednicy, nauczyciele liceów, wysocy ranga oficerowie, wlasciciele duzych przedsiebiorstw oraz poslowie do Riksdagu.

 

Niestety, dzialanosc Instytutu Higieny Rasowej nie byla tylko stricte naukowa czy teoretyczna. Ich idee padly w latach dwudziestych na zyzna glebe i jednostki podejrzane o odchylenie od normy poddane zostaly intesywnym zabiegom typu social ingenjörskonst czyli spolecznemu kunsztowi inzynierskiemu. W praktyce oznaczalo „program wychowawczy” dla tattare, uznanych za odbiegajacych od normy, a zatem nienormalnych. Czesc z nich zostala zakwalifikowana jako niepoczytalni i poddana sterylizacji oraz lobotomii (patrz ksiazka „Higienisci” Macieja Zaremby). Czesto odbierano im dzieci i oddawano do osrodków wychowawczych, gdzie potem poddawane byly przemocy i molestowaniu. Ta procedura trwala na tyle dlugo, ze do tej pory dorosli upominaja sie o zadoscuczynienie swoich krzywd. Nigdy nie zapomne Laponki z filmu dokumentalnego, która opowiadala jak to w siódmym miesiacu ciazy zostala pod eskorta przetransportowana do Sztokholmu, poddana zabiegowi usuniecia ciazy i wysterylizowana – wylacznie ze wzgledów rasowych.

 

Jezeli chodzi o obecnych bogatych to polecam znakomita ksiazke Bengta Ericsona „Den nya överklassen. En bok om Sveriges ekonomiska elit” (Nowe sfery wyzsze. Ksiazka o szwedzkiej elicie finansowej) z roku 2010.

Vademecum XXV-bestiarium ilustrowane

In Pamietnik, Szwecja, zwierzeta on 5 Maj 2013 at 13:33

W nawiazaniu do wpisów poprzednich pochwale sie,  ze nadszedl juz mój bilet na zamek Hamleta. Nie wystapie tam w roli Kopciuszka, zaproszonego na bal – ale w roli widza. Londynski teatr „The GLobe” przedstawia – zgodnie z oczekiwaniami – Szekspira, a dokladniej „Króla Lira”. Wszytsko dzieki wycieczce do Danii, bo inaczej skad, a to skad bym wiedziala?

king-lear

Poza tym za oknem wiosna, a w modzie podobno bestiarium. Wypuscilam wiec na zielona trawke mojego miska przyzagrodowego. Zaczelam tez czytac ksiazke, zaoczona w szwajcarskim wydaniu Marie Claire. Autor – profesor Sorbony – niech mi wybaczy profanacje, ale latwiej mi sie jednak czyta po angielsku. Recenzja po pzreczytaniu, co moze potrwac. Inna ilustracja kolejnego wpisu Vademecum to miniwywiad z Alexandra Rapaport, wspominana wczersniej na blogu w zwiazku z filmem „Jakt”. I co wiecej? Slonce! Spiesze wiec natankowac swiatla i optymizmu, pozostawiajac czytelnika z kolejna odslona zycia à la suédoise. Vi ses!

misiek-wiosenny

Wikipedia po szwedzku – Polacy

 

Szwedzi maja wyrazne klopoty z nasza historia, a zwlaszcza ta zaborowa. Chociaz przy Henryku Bukowskim napisali polskfödd svensk konstkännare czyli: urodzony w Polsce szwedzki znawca sztuki, ale w dalszej czesci hasla czytamy sedan Wienkongressen 1815 hade Polen tillhört Ryssland czyli: od Kongresu Wiedenskiego w roku 1815 Polska nalezala do Rosji (sic!). Tylko dzieki wielkiemu patriotyzmowi, popartemu nie mniejszm majatkiem, wywalczyl sobie Bukowski prawo do wzmiankowania kraju urodzenia. Takiego prawa nie maja natomiast inni, opisani po szwedzku w Wikipedii oraz opisywani w ksiazkach szwedzkich autorów. Mozna by tlumaczyc, ze legalistycznego patrzeniu na swiat towarzyszy logiczny wniosek: skoro ktos urodzil sie w Imperium Rosji, to na pewno byl Rosjaninem, ale takiego spojrzenia nie stosuja Szwedzi w stosunku do osób urodzonych w Finlandii. Finlandia w latach 1157-1809 byla okupowana przez Szwecje, bedac intergalna czescia królestwa, zas w latach 1809-1917 stala sie autonomicznym Wielkim Ksiestwem w obrebie Rosji. O ludziach urodzonych miedzy sredniowieczem a pierwsza wojna swiatowa nie pisze sie tutaj, ze byli Szwedami badz Rosjanami – jak to sie robi z Polakami spod zaborów. Tak wiec Jan Sibelius figuruje jako en av de främsta finländska tonsättarna czyli: jeden z najwiekszysch finskich kompozytorów. Ingvar Kamprad nie ma czeskiego pochodzenia, tylko jest potomkiem Niemców sudeckich.

 

Podczas ostatniego bankietu noblowskiego SVT nadala krótki film o Marii Sklodowskiej-Curii, opowiadajac – zgodnie ze swoim zwyczajem – ze byla urodzona w Rosji i nic nie wspominajac o jej polskosci – a byla równie goraca patriotka jak Henryk Bukowski. Smaczku dodawal sytuacji fakt, ze w sztokholmskim ratuszu bankietowal, radosnie sie usmiechajac,  polski minister.

 

W rozmaitych publikacjach Polacy podzaborowi Polakami z reguly nie sa nazywani. Sa to wiec kolejno: Rosjanie, Austriacy i Niemcy (Prusy nie istnieja w swiadomosci nawet wyksztalconego obywatela). Jezeli sie urodzili w granicach Polski przedrozbiorowej, to maja jeszcze szanse stac sie Bialorusinami czy Rusinami (nazwa Ukraina praktycznie nie wystepuje). Najdziwniejsza „nacja”, napotkana w zupelnie niezlym opracowaniu, byli Galicjanie, przyjezdzajacy na sezonowe roboty polowe do Skanii. I tak jak mozna samemu zredagowac bledy Wikipedii (choc przeredagowanie wszystkich zajeloby wieki cale), tak autorzy ksiazek nie sa sklonni do zmian. Pisalam wielokrotnie do redakcji z prosba o korekte, ale tylko raz otrzymalam list od autora – wyrazajacy brak woli zmiany. Wyraznie widac zadawniony obraz dominacji niemieckiej oraz niewygasajaca fascynacje Rosja (której nie zmniejszyl nawet smutny los, który spotkal  szwedzkich komunistów w Zwiazku Radzieckim).

alexandra-rapaport

 

Adwent, Lucia, Boze Narodzenie

 

Pora ciemna roku tworzy wymarzony scenariusz do swietowania. Trzeba jakos podtrzymywac nadzieje, ze kiedys wróci swiatlo i zycie – stad duza rozmaitosc sposobów na umilanie sobie egzystencji. Pierwsza – i naturalna – jest uzywanie ogromnej ilosci swieczek. Dzieci ucza sie juz w zerówce wyrabiac swieczki domowym sposobem. W pierwsza niedziele adwentu przygotowuje sie specjalny swiecznik – specjalistami w wyrobie, w ramach zajec z prac recznych, sa dzieci szkolne. Do swiecznika adwentowego wsadza sie cztery wysokie, biale swiecie – i zapala kolejno jedna w kazda z nadchodzacych niedziel. W tygodniu wolno palic tylko te juz nadpalone – w ten sposób powstaje linia pochyla.

 

Pierwsza niedziela adwentu to pora zmiany dekoracji w oknach, na których tradycyjnie i tak stoja lampy, wskazujace zablakanemu wedrowcowi droge. Pojedyncze lampy ustepuja miejsca trójkatnym swiecznikom oraz rozmaitym innym swiecacym przedmiotom. Niestety, przez postepujaca komercje tradycyjne adwent i Boze Narodzenie zaczynaja sie zlewac w jedna wielka swiecaca i migajaca kakofonie. W tygodniu poprzedzajacym pierwsza niedziele adwentu wszystkie wystawy skepów sa zasloniete, poniewaz przygotowuje sie specjalna ekspozycje. Sklepy otwieraja odzwierza w niedziele, a na rynku jezdzi karuzela – nawet czasami otwiera sie slizgawka, otoczona budami ze strzelnica i sprzedaza glöggu. Dla wyjasnienia: glögg to nie polski grzaniec – ma znikoma ilosc alkoholu i bywa konsumowany z wrzuconymi rodzynkami i migdalami, w towarzystwie szwedzkich pierniczków. Szwedzkie pierniczki tez maja niewiele z polskimi wspólnego: sa plaskie i kruche, choc równie korzenne.

 

Trzynastego grudnia swietowana jest uroczyscie Lucia. To zimowy odpowiednik swieta Vallborg, gdzie krzyzyja sie tradycje stare i nowe. Kiedys noc na trzynastego grudnia traktowana byla jako najdluzsza w roku i magiczna – zwierzeta mówily ponoc ludzkim glosem ( a nie, jak w Polsce, w Wigilie!), a czarne moce tancowaly. Przygotowania do Swiat mialy byc juz zakonczone i dlatego mozna bylo spokojnie odpoczac, spiewajac, jedzac i pijac cos dobrego. Praktycznie dzisiaj wyglada to tak, ze szkoly i przedszkola organizuja swoje pochody Lucii, w których krocza dziewczeta ze (sztucznymi)  swieczkami na glowie i spiewaja w kólko „Sankta Lucia”. Chlopcy przebieraja sie wtedy w „stjängossar” czyli gwiazdorków. Jedni i drudzy wystepuja w powlóczystych, bialych szatach. Chlopcy maja na glowach czapki czarnoksiezników, a w reku magiczne rózdzki. Jada sie specjalne drozdzowe buleczki z szafranem, tzw.lusekkater, mandarynki i pije do tego glögg. Atmosfera fety jest totalna – swietuje sie od rana do wieczora w miejscach pracy, sklepach, szkolach, bibliotekach i nawet na gimanstyce w silowni. Kasjerki siedza ze sreberkiem na wlosach i w wielu miejscach natrafia sie na poczestunek w formie pierniczków, mandarynek i glöggu. W szkolach juz wczesniej panuje ostra konkurencja, która dziewczyna zostanie Lucia i bedzie szla pierwsza z rozpuszczonymi wlasami w pochodzie. Po wsiach i miasteczkach Lucia pojawia sie konno, na czele swojego pochodu – pora wjazdu na rynek oglaszana bywa w prasie lokalnej.

the-bear-pastoureau

Jak to powiedziala Anna Maria Corazza Bildt – pochodzaca z Wloch zona ministar spraw zagranicznych – Szwecja jest krajem stworzonym do obchodzenia Bozego Narodzenia. Moze dlatego ludzie pytaja sie zdziwieni: to wy tez obchodzicie Swieta? Bo tutaj jest to swieto nad swietami, choc prawde rzeklszy zawlaszczyla go teraz, niestety, komercja i amerykanska estetyka. Ale nie do konca. Po po pierwsze domy sie nie tylko sprzata, lecz i dekoruje. Dawniej wszystko mnialo byc utrzymane w kombinacji czerowo-zielonej. Zmiania sie firanki i serwetki, a na parapety i stoliki wyjezdzaja potworkowate krasnoludki, swieczniki i inna dekoracja stojaca. Moda dotyczaca kolorystyki choinki oraz przybrania stolu wigilijnego zmieniaja sie co roku – dominuja praktyczne sztuczne „jodelki”. W grudniu stowarzyszenia wstrzymuja swoja aktywnosc i nawet na gimanstyce powjawia sie niewiele osób –intensywne przygotowania do Swiat trwaja juz pare tygodni wczesniej. Robi sie duze zakupy, piecze, gotuje i mrozi – zeby uniknac przedswiatecznego szalenstwa. Planuje sie tez zawansowana logistyke; u kogo w który dzien i co w  zwiazku z tym trzeba przygotowac. No i ogarnia wszystkich istne szalenstwo zakupowe. Sieci sklepów przescigaja sie, zeby wmówic obywatelowi co bedzie w tym roku „prezentem roku” – co sie zazwyczaj okazuje dopiero post factum. Jest to bowiem okazja obdarowania swoich bliskich duzymi prezentami – znam rodziny, gdzie w ciagu calego roku nie praktykuje sie zadnych innych podarków. Rzecz jasna, zastrzega sie w sklepie, ze to na prezent – julklapp – i ze obdarowany byc moze bedzie chcial prezent wymienic. W drugi dzien swiat zaczyna sie wiec exodus do sklepów, zeby czym predzej pozbyc sie klopotliwych, brzydkich czy nietrafionych prezentów. Zreszta tego dnia zaczyna sie tez i wysprzedaz, zatem przy okazji mozna jeszcze nabyc cos taniej. Z roku na rok ta karuzela zaczyna sie krecic coraz wczesniej – mam wrazenie, ze pierwsze gazetki bozonarodzeniowe laduja w mojej skrzynce juz we wrzesniu. Od pazdziernika sklepy pobrzmiewaja amerykanskimi koledami i blyskaja lampkami, oferujac nieestetyczne chinskie ozdoby wykonane z plastyku.

 

Prezenty rozdziela tradycyjnie Jultomte i w rodzinach z dziecmi wyglada to zazwyczaj tak, ze ojciec mówi: oj, zapomnialem kupic gazete – i wychodzi. Wraca przebrany za dlugobrodego jultomte i grubym glosem pyta: czas sa tu jakies grzeczne dzieci? Potem rozdaje, co mial w worku, po czym wraca juz jako tatus. Zazwyczaj bez gazety, ale wszyscy sa na tyle zajeci rozwijaniem kolorowych papierów, ze nikt o nia nie pyta. W razie braku ojca – badz jego zdecydowanego oporu co do niewinnej maskarady – role przejmuje wujek albo…ciotka. A grzeczne dzieci udaja, ze w to wszystko wierza. Nawet w ubogich rodzinach rodzice staraja sie zapewnic dzieciom jakis aktrakcyjny prezent, poniewaz niesty dzieci porównuja w szkole otrzymane dary. Dlatego tez prezenty gwiazdkowe praktykowane bywaja równiez w rodzinanch muzulmanskich.

 

Na swieta nadal wysyla sie kartki z zyczeniami i prezenty poczta, co niestety odkryly tez szajki zlodziei, pladrujace listy w poszukiwaniu banknotów i podarków. Firmy wplacaja pieniadze na konta dobroczynne, podobnie jak i prywatne osoby. Ich chojnosc nie rozciaga sie jednak na zaproszenia samotnego sasiada na Wigilie czy na Swieta. Ferie szkolne zaczynaja sie pare dni przed wigilia i koncza po Trzech Królach, którzy sa swietem i dniem wolnym od pracy. Po Nowym Roku obowiazuje pozdrowienie God Fortsättning czyli w wolnym tlumaczenie: Dobrego Rozpoczecia Roku. Uczniowie wracaja do szkoly i pilnie pracuja – az do tzw.ferii sportowych (sportlov) czyli wolnego tygodnia w lutym.

Vademecum – opus XV

In Pamietnik, Szwecja on 20 stycznia 2013 at 00:03

Zima nam powrócila, sloneczna i z siarczstym mrozem. Pomimo tego niektórzy dzisiaj kapali sie morzu – po poprzednim zazyciu rozkoszy sauny:

wielkie-kapaiace-w-zimie

A co poza zima? No, oczywiscie dalsza czesc Vademecum. W czytaniu Falludi (która na razie dosc mnie znuzyla monotonia swoich – skad inad slusznych – wywodów) oraz Lubiewo, które zdecydowanie lubie. Ilustracje do Vademecum z dzisiejszego spaceru oraz niegdysiejszej wyprawy do Kopenhagi.

 

Losie

 

Szwedzi przekonani sa, ze losie zyja wylacznie na ich terytorium. Próby tlumaczenia, ze w Polsce takze mamy losie skazane sa z góry na niepowodzenie. Los stanowi nieoficjalny symbol, choc nie stal sie jeszcze godlem kraju. Trafil juz jednak na nalepki i inne suweniry dla turystów. Szwedzi twierdza, iz ulubiona pamiatka Niemców ze Szwecji sa sloiki z odchodami losia.

 

Los jest zwierzeciem wielkim i glupim. W porze switu i o zmierzchu rzuca sie zlosliwie na spieszace do albo po pracy samochody, niszczac je skutecznie. Podobno wielu kierowców, którym udalo sie przezyc sama kolizje, ginie potem od wierzgajacych kopyt losia. W czasie prowadzenia samochodu warto wsluchiwac sie w komunikaty radiowe, poniewaz mozna w pore uslyszec ostrzezenie przed losiem biegnacym na autostradzie pod prad. Losia, a czasami nawet pare loszaków, mozna spotkac w lesie na spacerze, zazwyczaj takze rano badz wieczorem. Na ludzi bez samochodu los sie rzadko rzuca rzuca. Tytm niemniej znajomy doniósl mi, iz losza z mlodymi zaatakowal amatora biegów lesnych. Dokopala mu solidnie, a po znokautowaniu wycofala sie w krzaki. Po odczekaniu jakiegos czasu niefortunny sportowiec doszedl do przytomnosci i chcial opuscic miejsce swojej hanby czyli pobicia przez (losia) kobiete. Niestety, losza miala sie na bacznosci. Na pierwszy odglos kroków milosnika joggingu na lonie przyrody przygalopowala powtórnie i znowu poddala go próbie swoich kopyt. Dopiero dluzsze odczekanie polaczone z najsciem posilków pod postacia przypadkowych przechodniów wyzwolilo nieszczesnika spod terroru loszy.

dom-t-a-w-b

 

Gimnastyka szwedzka

 

Pojecie gimnastyki szwedzkiej znane jest w Polsce, ale nie w Szwecji. A przeciez Elias Canetti opisywal jak jego dziadek podziwial wygimnastykowane szwedzkie dziewczeta. Tutaj nikt nawet sie nie domysla, ze drabinki czy laweczki gimnastyczne wymyslili ich rodacy. Ojcem gimnastyki mezczyzn byl Pehr Henrik Ling, a gimanstyki kobiet jego syn, Hjalmar. W pierwszej polskiej placówce wychowania fizycznego na poziomie uniwersyteckim, Katedrze i Studium Wychowania Fizycznego na Uniwersytecie Poznanskim, stosowano w okresie miedzywojennym „cwiczenia gimanstyczne wedlug systemu Linga”. Istniala wtedy scisla wspólpraca zarówno ze Sztokholmem jak i Kopenhaga, a polscy naukowcy publikowali swoje artykuly w takich periodykach jak „Gymanstikbladet” czy „Nordisk kvinnogymanstik”.

 

Wychowanka zalozonego przez Pehra Henrika Linga Centralnego Instytutu Gimanstycznego byla wybitna osobowosc, pedagog i feministka, Martina Bergman Österberg (1849-1915). Po Sztokholmie studiowala gimanstyke takze w Szwajcarii, Niemczech i Francji, zeby na koniec zakotwiczyc sie w Wielkiej Brytanii. W Londynie zostala inspektorem nauczania gimastyki i propagowala w ponad stu podleglych jej szkolach szwedzka gimanstyke Linga. W ten sposób wyedukowala ponad tysiac kobiet, nauczycielek gimanstyki. Pózniej zalozyla wlasny college ksztalcacy nauczycieli wychowania fizycznego, Hampstead physical training college, a nastepnie oddala sie edukowaniu instruktorów WF na potrzeby instytucji ksztacacych dziewczeta, ze szczególnym uwzglednieniem szkól dla niewidzacych i nieslyszacych oraz klubów robotniczych. W swoim testamencie zapisala zalozony wczesniej college panstwu brytyjskiemu, a majatek rozdysponowala miedzy szwedzki ruch walki o glos wyborczy kobiet, stowarzyszenie imienia Fryderyki Bremmer i fundusz stypendialny dla ksztalcacych sie kobiet w Szwecji.

 

Dzisiaj pojeciem zaslugujacym na nazwanie gimnastyka szwedzka jest ruch Friskis och Svettis czyli Zdrowi i Spoceni. Prowadza zajecia o róznym poziomie trudnosci, z uwzglednieniem panujacej mody, na przyklad na rozmaitego rodzaju gimanstyke taneczna czy nordic walking (co tutaj nazywa sie bezpretensjonalnie „chodzeniem z kijkami”). Ostatnie hity to taniec afrykanski oraz zumba. Latem F&S oferuje zajecia na zielonej trawce i swiezym powietrzu – czesto prowadza je bedacy akurat na wakacjach instruktorzy z innej czesci kraju.

dom-t-a-latarnie

 

Aktywnosc fizyczna i sport

 

Przecietna Szwedka i Szwed sa ludzmi wysportowanymi i oddajacymi sie cwiczeniom fizycznym kilka razy w tygodniu. Duze znaczenie mial i ma wspomniany wyzej ruch Friskis och Svettis, który od lat oferuje koedukacyjna i bezpretensjonalna gimnastyke w rytmie muzyki. Oprócz F&S istnieja tez rozmaite towarzystwa gimanstyczne oraz profesjonalne silownie czy inne kluby fitness. Kazdemu do koloru, do wyboru i w zaleznosci od zawartosci portfela.

 

Dzieci szwedzkie albo sa szalenie aktywne fizycznie, albo naleza do grona kanapowców i komputerowców. Te aktywne graja w cos kazdego poludnia. W zaleznosci od miejsca zamieszkania tych mozliwosci jest niby sporo, ale trudno znalezc cos dla dziecka srednio zainteresowanago, poniewaz ostre wspólzawodnictwo zaczyna sie we wczesnym stadium.

 

Najpopularniejsza jest pilka nozna, teraz juz zarówno dla dziewczynek i chlopców – a na dalszym etapie zarówna damska jak i meska. Do szwedzkiej reprezentacji kobiet powrócila wlasnie brazylijska Marta Vieira da Silva, pieciokrotnie wybrana jako najlepsza zawodniczka damskiego futbolu. Pilka nozna przyszla do Szwecji pod koniec XIX wieku i na w pierwszej polowie XX wieku byl to praktycznie jedyny sport dostepny dla mlodziezy na wsi. Wedlug informacji zalozonego w 1904 roku Szwedzkiego Zwiazku Pilki Noznej (SvFF) co trzecia impreza sportowa rozgrywana w Szwecji to mecz pilki noznej.

 

Wsród mlodziezy popularne sa tez bandy, hokej na lodzie, plywanie, pilka reczna, a ostatnio takze lekka atletyka. Wszystko zalezy od sukcesów lokalnych klubów i aktywnosci trenerów. Wiekszosc klubów mlodziezowych dziala wylacznie dzieki pomocy zaangazowanych rodziców. Dzieci musza pomagac gromadzic srodki na klub, co w praktyce oznacza pukanie od drzwi do drzwi i sprzedaz szamponu, czasopism okolicznosciwych czy kuponów totolotka. Trenerzy druzyn dzieciecych pracuja spolecznie, a w nagrode dostaja jeszcze góre strojów sportowych do wyprania w domowej pralce. Rodzice czy inni dzialacze pukaja z kolei do drzwi lokalnych przedsiebiorców i zbieraja datki na klub. Przed meczami parza hektolitry kawy i przygotowuja jedzenie, które bedzie sprzedawane na meczach – wszystko po to, zeby zasilic kase klubowa.

 

Zima popularne sa narty zjazdowe i biegowe oraz jazda na lyzwach. Na lyzwach jezdzi sie po zamarznietych jeziorach. Wtedy nie na lyzwach figurowych czy w panczenach, tylko na specjalnie skonstruwanych dlugich lyzwach z lekkich metali, przypinanych wiazaniem do buta (långfärdsskridskor). Tego rodzaju wyprawy sa podobno niezapomniane, lecz nie powinno ich sie podejmowac samotnie. Do wyposazenia nalezy takze lina, rodzaj pazurów do wydobywania sie z przerebli (isdubbar), gwizdek oraz szpikulec (ispik) do badania grubosci lodu. Na nartach zjazdowych jezdzi sie w Szwecji okolicach Sälen i Åre albo do Norwegii do Trysil. Wiekszosc jednak wybiera tygodniowa wycieczke w Alpy. Narty biegowe popularne sa tam, gdzie w zimie mozna liczyc na nietopniejacy od razu snieg. Kulminacja sezonu jest masowy Bieg Wazów – oddzielnie biegna kobiety na30 kilometrów w ostatnia sobote lutego, a oddzielnie mezczyzni na 90 kilometrów w pierwsza niedziele marca. Startuja zarówno mistrzowie narciarscy, osobistosci z dworów królewskich jak urzednicy zza biurka, których celem jest dobiec do mety.

 

Innym sportem, który zawrócil Szwedom w glowie jest golf. Dawniej poczytywany za sport dla majetnych wybranców losu rozpowszechnil sie wsród wszystkich. Wrecz odwrotnie – najczesciej gra w golfa chwala sie osoby, których by absolutnie nie mozna bylo podejrzeac o jakakolwoiek aktywnosc fizyczna i jakikolwiek styl. Pól golfowych wybudowano cale mnóstwo, a czlonkowstwo w klubie w przeliczeniu na ilosc rundek wypada niemal tanio. Oczywiscie sa takie kluby, gdzie czlonkowstwo jest elitarne i drogie. Ale istnieja takze pola typu pay and play, gdzie mozna uniknac wszytskich rodzajów snobizmu i po prostu wpasc na rundke w razie pieknej pogody.

 

Kiedy wszyscy mogli juz grac w golfa w Szwecji zaczela sie moda na podróze golfowe zagranie i moda trwa nadal. Najslynniejszym szwedzkim golfista wszytskich czasów stal sie Stig-Helmer, grany przez Lasse Åberga bohater filmu w roku 1991 „Golfista mimo woli”. A z postaci IRL Annika Sörenstam.

 

Typowym sportem, który przyciagal dziewczynki byla jazda konna. Szwecja nadal odnosci sukcesy w tym sporcie, choc kluby konne przezywaja powazne trudnosci finansowe. Za to przy domach na wsi nadal widac pasace sie konie, a po sezonie leynim slady kopyt konskich na plazy (w sezonie jazda konna jest tam zabroniona). Utrzymanie konia jest bardzo kosztowne, ale znalam dziewczyny, które rezygnowaly ze wszystkiego byle tylko nie rozsatc sie ze swoim ulubiencem i nie zrezygnowac z zajmujacego weekendy hobby.

nyhavn-havsfru

 

Elektrownie jadrowe

 

Obecnie dziala w Szwecji dziesiec reaktorów, polozonych na terenie trzech elektrowni: Ringhals, Oskarshamn i Forsmark. Oba reaktory w Barsebäck w Skanii  (vis á vis Kopenhagi) wygaszono kolejno w roku 1999 i 2005. Teraz przyjezdzaja do Barsebäck fachowcy szkolic sie jak zamykac „atomowy sklepik”. Po katastrofie w Fukuszimie losy atomu w Szwecji, podobnie jak na calym swiecie, waza sie –  choc formalnie w roku 2010 Riksdag wyrazil zgode na budowe nowych reaktorów. W tym momencie nadal przypada tu nadal wiecej niz jeden reaktor na milion mieszkanców, co czyni Szwecje krajem o najwiekszym zageszczeniu reaktorów wzgledem liczny ludnosci na swiecie. Reaktory produkuja troche mniej niz 40% calej szwedzkiej energii elektrycznej. Starsze bloki elektrownie jadrowej sa w tym momencie modyfikowane, by wyrównac straty zwiazane z zamknieciem Barsebäck. Poza  tym zostaly dostosowane do zwiekszonych wymogów bezpieczenstwa i to w wielu aspektach – zarówno ze strony wymogów od krajowego urzedu SSM jak i miedzynarodowych (testy na obciazenie zlecone przez UE oraz testy przeprowadzone we wspólpracy i przy obecnosci reprezentatntów z OSART i WANO). Jakkolwiek co jakis czas wlasnie ze wzgledu na przepisy bezpieczenstwa którys z reaktorów jest wylaczany to stanowia pewne i bezpieczne zródlo energii. Wszystkie usterki okazuja sie najczesciej banalnym bledem czy niedbalstwem czlowieka – albo czasami brakiem jasnej komunikacji.

 

Budowa czy modernizacja elektrowni jadrowej to projekt dlugofalowy (budowa nowego reaktora oceniania jest obecnie na siedemnascie lat), który na dodatek ma tendencje do przeciagania sie w czasie. To jest niezwykle zawily projekt logistyczny, do realizacji którego zaangazowani sa specjalisci i producenci na calym swiecie. I jakkolwiek projektowanie czy realizacje inwestycji mozna zlecic przedsiebiorstwom zagranicznym, to na terenie obiektu niezbedni sa dobrze wyksztalceni fachowcy krajowi. Glównie elektrycy, automatycy i mechanicy – majacy doswiadczenie z branzy atomowej, gdzie warunki sa specyficzne. Poza nimi musi istniec grupa badawcza oraz projektowa w kraju. Mam wrazenie, ze skoro Polska zastanawia sie nad budowa elektrowni jadrowej na swoim terytorium to musi przede wszystkim wyksztacic juz teraz odpowiednia ilosc kadry. Nie mówiac o tym, ze sam projekt pochlania wielkie kwoty w fazie wstepnej. Po uruchomieniu staje sie za to maszynka do robienia pieniedzy.

nyhavn-gospoda

 

Operacje plastyczne i inne ”zdrowotne”

 

Dawniej operacje plastyczne przechodzily tylko gwiazdy Hollywoodu, a teraz staly sie dostepne niemal dla kazdego. Jako skutek pewnych programów telewizyjnych wytworzyla sie potrzeba zmian w wygladzie zewnetrznym, a ideal piekna ulegl czemus co nazwalabym barbizacja. Dziewczyny w kazdym wieku staraja sie upodobnic do lalki Mattela (nota bene podobno coraz gorzej spzredajace sie), a przy okazji prowadza blogi z opisem wszechogarniajacego remontu swojej powloki cialesnej. Najgorzej, ze wszystkie wygladaja potem tak samo – nie tylko ze wzgledu na zbyt ciasne ubranie. Wypady po wypelniacze czy botoks zastepuja podobno wypad do fryzjera – tylko ryzyko bywa wieksze, gdyz w Szwecji nie trzeba miec wyksztacenia medycznego w celu wykonywania zastrzyków w skóre twarzy czy w usta. Slowianki nie zdaja sobie sprawy jaki los wygraly na loterii, poniewaz wiekszosc z nich posiada w sposób naturalny wystajace kosci policzkowe, za które Szwedki musza zaplacic grube tysiace. W kazdym razie obok gros Szwedek, które preferuja wyglad „au naturelle” pojawily sie teraz, glównie w duzych miastach, mlode kobiety o mocno poprawionej chirurgia urodzie. Tej widocznej, jak znacznie powiekszony biust i tej dyskretnie ukrytej, w postaci upiekszonych organów plciowych.

 

Inna czesto wykonywana operacja jest operacja zmniejszenia zoladka u osób bardzo otylych. Sczczególnie w pamiec wryla mi sie matka trójki dzieci, skad inad pielegniarka z zawodu, która pojechala na operacje do Polski – i ta operacja sie nie udala. Dodatkowa atrakcja ma byc taniosc zabiegu i potencjalni pacjenci staja sie ofiarami nieuczciwych posredników. W kazdym razie przed zabiegiem bohaterka reportazu na serio oswiadczyla, ze nie ma czasu sie odchudzac i dlatego zdecydowala sie na operacje. Ludzie zdaja sie traktowac swoje cialo nie jak zywy organizm tylko jak maszyne, w której w dowolny sposób mozna wymieniac czesci. Nawet pielegniarka nie wykazala zdolnosci do refleksji, ze kazda ingerencja chirurgiczna moza byc niebezpieczna. Te operacje wskazuja wyraznie na zaburzony stosunek zarówno do jedzenia, jak do wlasnego ciala.

kopenhaga-mural

Vademecum-opus XI

In Pamietnik, Szwecja on 8 grudnia 2012 at 23:28

IRL króluje nam zima. Rzadki to gosc na zachodnim wybrzezu, co sprawia zarówno wiele klopotów jak i wiele radosci. Klopty to odwieczne zaskoczenie drogowców zima oraz zamarzanie szyb w samochodach. Nienajlepiej sie jedzie autostrada jak NIC nie widac, czego doswiadczylam we czwartek. Natomiast nie na na swicie nic wspanialejszego nad jazde na nartach, co potwierdzilo moje dzisiejsze nartowanie. Wbrew zakazowi lekarza, po zastrzyku kortyzonu i wbrew bólowi miesnia – bylo nieziemsko pieknie.

 vall-drzewa-z-wyciagu

Poniewaz napomknelam o sluzbie zdrowia to zatrzymam sie porzy niej z nastepnym fragmentem vademecum. Zas na deser akapit troche bardziej pikantny.do zobaczia za tydzien!

 valla-wyciag

Sluzba zdrowia

 

Ciagle nie trace nadziei, ze gdzies istnieje tu dobra sluzba zdrowia – na razie jednak musze rozwiac polskie marzenia o raju zdrowotnycm: leczenie w Szwecji nie jest ani darmowe, ani doskonale. Oczywiscie bazuje na wlasnych doswiadczeniach i mialam szczescie, ze nie musialam byc czestym pacjentem. Moje nikle doswiadczenia moga jednak skutecznie odstraszyc.

 

Jakis czas temu wprowadzono innowacje – czyli ukochane dziecko Szwecji – i teraz pacjent przed wizyta u lekarza moze najpiew zazdwonic na numer 1177, cala dobe na okraglo, ten sam numer na terenie calego kraju (numer na pogotowie ratunkowe to 112). Poniewaz dostanie sie tego samego dnia do lekarza graniczy z cudem i wymaga zarówno czasu jak i desperacji, to przetestowalam zalecany numer. Doznalam nieoprzyjemnych zmian skórnych na twarzy, które na dodatek swedzialy – czyli sprawa leczenia byla dla mnie pilna. Pani pielegniarka w telefonie zadala mi dwa kontrolne pytania i zawyrokowala, ze to na pewno jest liszajec – nakazujac sie udac do apteki po stosowna masc. Poniewaz byla to sobota (a bylo to jeszcze przed zniesieniem panstwowego monopolu na apteki i aptek bylo – nomen omen- jak na lekarstwo) to musialam jechac do sasiedniego miasta wojewódzkiego. Kupilam masc, posmarowalam tzw.zmiany skórne i myslalam, ze wejde na sufit – tak mnie dopiero zaczelo swedziec. Zadzwonilam wiec do miejscowego osrodka z proba o przyjecie od reki – niestety, bezskutecznie. Pielegniarka dyzurna zabronila mi przychodzic, poniewaz – jak to wyrazila – ma wielkie doswiadczenie w stawianiu diagnoz przez telefon (sic!). Powiedziala, ze na pewno mam liszajca i nakazala zdzieranie strupów. Mam chyba aniola stróza albo wiecej szczescia niz rozumu, ze nie zostaly mi po jej telefonicznej „diagnozie” blizny do konca zycia na twarzy. Ratowalam sie przywieziona z Polski gencjana, która troche swedzenie koila. Niemal w obledzie wpadlam rano do lekarza domowego. Okazalo sie, ze akurat przebywa na wakacjach, ale moge spotkac zastepce. Zastepca okazala sie nieuczesana pani z Azji, która bardzo slabo mówila po szwedzku. Popatrzala mnie z duzej odleglosci z wyraznym obrzydzeniem i dala pól tubki masci do pupy niemowlaków. Jej zdaniem to tez byl liszajec.

 

Poniewaz opiekuje sie czasami kotem sasiadki zaczelam podejrzewac, ze to byc moze alergia na siersc albo choroba odzwierzeca. Z dzika pasja zaczelam odkurzac wszystko w domu, prac i prasowac posciel, zmieniaja codziennie powloczki. W miedzyczasie zrobilam zdjecie egzemy i wyslalam do Warszawy. Moja kuzynka przekazala je znajomeu dermatologowi, który zalecil mi masc sterydowa. Zeby ja kupic musialam jednak znowu wedrzec sie do lekarza po recepte. Od mojego rumunskiego lekarza o imieniu Romeo – który wtedy juz szzcesliwie wrócil z wakacji – (Kraków! Ach tak, bylem tam na konferencji w latach osiemdziesiatych) wyzebralam w koncu skierowanie do dermatologa, bo w moim miescie wojewódzkim nie ma mozliwosci dostania sie do specjalisty na wlasne zadanie. Jak juz do niego dotarlam, to egzema mi sie zagoila, po zastosowaniu zaleconej przez warszawskiegom lekarza masci sterydowej i gencjany z Polski. Dunski dermatolog pokiwal z uznaniem glowa: aaa, gencjana – my wlasnie zaczynamy stosowac ten nowy i rewelacyjny srodek! Na testy alergiczne zostalam zawezwana po uplywie nastepnych trzech miesiecy. Tym razem spotkalam Afrykanczyka, który bardziej interesowal sie koniecznie chcial sie polskimi klubami  pilkarskimi niz moim uczuleniem. Musialam potem odbyc u niego jeszcze jedna wizyte – i z jednej rzeczy zostalam wyleczona: wiary, ze w promieniu kilkuste kilometrów ordynuje choc jeden kompetentny dermatolog!

 

Ostatnio zas zmuszona zwrócic sie do specjalistów innej dziedziny. Pierwszy specjalista – Rumun- uparl sie zrobic mi na zywo badanie, które w Polsce wykonuje sie pod narkoza. Skonczylo sie wyciem z bólu, które jako zywo przypominalo mi filmy o przesluchaniach na Gestapo. Drugi specjalista – Arab – o malo nie pozbawil mnie zycia w szpitalu. Jedyna przyjemnoscia tego pobytu byla spora porcja morfiny i na deser nalesniki z dzemem. I musze uczciwie przyznac, ze caly peronel szpitalny, poza lekarzem, byl rewelacyjny, a opieka wspaniala.

 

Jak dwadziescia tal temu przyjechalam do Szwecji to spotkalam wielu lekarzy, w tym Polaków, którzy po zdaniu trudnych egazanimów bezskutecznie walczyli o powrót do zawodu: Urzad Zatrudnienia radzil im glównie „zdobycie wyksztalcenia” podpielegniarki. Zarówno studia jak i doswiadzcenie zawodowe byly konsekwentnie ignorowane. Potem sytuacja zmienila sie diametralnie, poniewaz okazalo sie, ze Szwecja edukuje za mala ilosc lekarzy. Mlodziez, która chce studiowac medycyne, zdaje rok rocznie tzw.egazaminy na studia wyzsze, zeby sobie poprawic srednia ocen. Ci, którzy próbowali dostac sie bezskutrecznie pare lat decyduja sie na studia w Danii, Polsce, Czechach czy na Wegrzech. W miedzyczasie Szwecja zaczela tez respektowac zagraniczne studia medyczne, w  tym takze polskie. Tym niemniej, dopóki nie wyksztalci sie odpowiedniej ilosci mlodych lekarzy sytuacja pozostanie patowa. Szczególnie na pólnocy kraju, o niskiej gestosci zaludnienia. Próbuje sie tak wprowadzic monitorowanie pacjentów przy pomocy kamer webowych, ale szczególnie dla starszych ludzi, czyli praktycznie tych, którzy potrzebuja opieki, obsluga komputera nie zawsze jest latwa – a szczególnie w momencie napadu bolesci.

 

Mialam kolezanke, pielegniarke operacyjna, która sobie dorabiala na dyzurach w pogotowiu. Byla pelna oburzenia, poniewaz podobno zglaszali sie tam ludzie po przyklejenie plastra. Po moich przygodach wcale im sie nie dziwie – skoro normalna sluzba zdrowia wycofala sie za sluchawke telefonu to nic dziwnego, ze ludzie cisna sie do lekarza-czlowieka.

 

Twarde fakty: ceny slug w sluzbie zdrowia sa ustalalne przez kazdze województwo (län) z osobna. Wizyta u lekarza pierwszego kontaktu kosztuje okolo 200 SEK. Wizyta u specjalisty (po uzyskaniu skierowania i terminu wizyty) kolo 350 SEK. W moim województwie uzyskuje sie darmowa opieke lekarska do uplywu 12 miesiecy po oplacenu 1.100 SEK. Do tego dochodza oplaty nie objete redukcja kosztów – na przyklad cytologii czy mammografii oraz rozmaite oplaty manipulacyjne. Istnieje tez oplata za kazda dobe pobytu w szpitalu.

 

Dzieci i mlodziez korzystaja z darmowej opieki lekarskiej do ukonczenia dwudziestego roku zycia.

 

Na skutek powszechnej krytyki dlugich kolejek na zabiegi i operacje wprowadzano tzw.gwarancje opieki zdrowotnej (vårdgaranti). Terminy znowu róznia sie w poszczególnych województwach, ale moze to wyglac tak: w dniu zachorowania pacjent ma zagwarantowane prawo dodzwonienia sie do osrodka zdrowia albo linii informacyjnej. Do pieciu dni ma byc przyjety przez lekarza ogólnego, a przez lekarza specjaliste do trzydziestu dni od daty wystawienia skierowania. Zabiegi zlecone przez specjaliste powinny odbyc sie do dziewiecdziesieciu dni – lecz nie obejmuje to specjalistycznych operacji. Moja sasiadka na operacje kregoslupa czekala przeszlo dwa lata.

 

 

Apteki i lekarstwa bez recepty

 

Darmowe lekarstwa, do konca okresu dwunastu miesiecy, zaczynaja sie po oplaceniu kwoty 2.200 SEK (w moim województwie) – a wczesniej uzyskuje sie czesciowa znizke. Lekarstwa sa bardzo drogie, takze te sprzedawane bez recepty. Apteki zostaly uwolnione od monopolu panstwowego, co zaowocowalo natychmiastowo w zwiekszeniu ilosci aptek i asortymentu leków. Nareszcie mozna tez kupic srodek przeciwbólowy w sklepie spozywczym (Alvedon. Ipren). Dawniej panstwo uznawalo obywatela za niedostatecznie wyedukowanego czy poczytalnego – i dwadziescia lat temu sprzedaz srodka przeciwbólowego bez recepty

poprzedzona byla wnikliwymi pytaniami farmaceuty zza lady. Jeszcze z poczatkiem XXI wieku polskie apteki przy szwedzkich jawily sie istnym rogiem obfitosci. Potem przyszla moda na zdrowe zywienie i jak grzyby po deszczu zaczely sie pojawiac sklepy z drogimi produktami medycyny naturalnej. Tak jak w Polsce kazdy chce byc swoim wlasnym lekarzem tak Szwedzi unikaja jak moga lekarstw i lekarzy. Nie maja tez rozwinietej tradycji leczenia ziolami – i nikt tu nie zna tak modnych kiedys „szwedzkich ziól”. Propozycja zaparzenia miety czy rumianku przy dolegliwosciach trawienia wzbudza podejrzliwosc – mozna sie poczuc jak prawdziwa wiedzma. Zdarzylo mi sie, ze chcac pomóc wypróbowana od dziecinstwa metoda naturalna zostalam oskarzona o…zabobony! Za to sama obserwowalam ze zgroza, ze Szwedzi lecza wiekszosc chorób spacerami na swiezym powietrzu i okladami z lodu. Jak widac, co kraj to obyczaj.

 

 

Dentysta

 

Wizyta u dentysty jest szalenie droga – natomiast jakosc uslug, w odróznieniu od lekarskich, bywa wysoka. Starsi ludzie, zmuszeni do gruntownego „remontu” jamy ustnej wybieraja sie jednak do dentysty do Tajlandii czy Polski – ze wzgledu na koszty. Na dodatek nie jest latwo sie dostac – osoby po przewrodzce z innej czesci kraju musza czesto odczekac w kolejce zeby dostac miejsce. Bez przydzielonego miejsca u dentysty – w panstwowej przychodni badz prywatnym gabinecie – nie ma mowy o wizycie nawet w przyadku gwatlownego bólu. Moja kolezanka dwa lata dojezdzala piecset kilometrów po plomby zanim doczekala sie na miejsce u lokalnego dentysty.

 

W Biedaszwecji wyglad jamy ustnej byl wyznacznikiem przynaleznosci klasowej. Dlatego ambicja polityków-socjademokratów mialo stac sie takie ubezpieczenie, które by pozwolilo kazdemu obywatelowi, niezaleznie od wysokosci dochodów, kontrolowac i naprawiac swoje zeby. Tak bylo w latach swietnosci, a pózniej zarówno rzady socjademokratów, jak i prawicy stopniowo pogarszaly warunki ubezpieczenia. W tym momencie znowu nie kazdego stac na wizyte u dentysty i sprawa co jakis czas powraca w dyskusjach politycznych.

 

 

Szwiedskaja sem’ja

 

Kiedys do mojej ówczesnej pracy zjechala delegacja z syberyjskiego miasta Surgut. Jedyna kobieta, inynier, zamiast rozmawiac o detalach konstrukcji aluminiowo-szklanych odciagnela mnie na bok i zapytala suflerskim szeptem:

– Gawritie, pazalujsta, kak s etoj szwiedskoj siem’iej – eto prawda?

– Szto s etoj siem’iej? Szto prawda??

 

Slowo do slowa i okazalo sie o co Rosjance chodzilo. Bardziej od odpornosci scian kurtynowych na syberyjskie mrozy interesowala ja przyslowiowa wolnosc seksualna w Szwecji. Wytlumaczyla mi, ze wedlug tego co slyszala – i prawdziwosc czego pragnela u mnie sprawdzic – „w szwiedskoj siem’je, wy znajetie, tam wsie sa wsiemi!”. Z bólem serca (sierdca?) musialam rozwiac jej zludzenia – nie jest to kraj powszechnego kazirodztwa!

 

Jak by tak historycznie popatrzec to mieszkancy oddalonych od cywilizacji dolin nie mieli wielkiego wyboru – tym niemniej zakladanie rodziny nie bylo powiazane z ogólna orgietka. Gdzie Rzym, gdzie Krym – jak starozytni Rzymianie oddawali sie wyrafinowanym orgiom w Pompejach to w przedstawiciele kultury nordyckiej wymachiwali bojowo nozami z krzemienia.

vall-zimowe-slady

Vademecum – opus dziewiate

In Pamietnik, Szwecja on 24 listopada 2012 at 17:49

Tym razem musi sie obejsc bez ilustracji – na polu jest ciemno, deszczowo oraz zawieruszycie. Nic nie widac, nie ma czego fotografowac, nie ma checi do wyciagniecia komórki ani energi do nacisniecia „guzika” smartphonu.

 

Wielka pociecha w tych czasach atmosferycznej zarazy bywaja imprezy zbiorowe – tym razem zostalam zaproszona przez francuska firme Areva. Zgodnie z panujuacym nam niemilosciwie brakiem logiki francuska firme reprezentowali…Niemcy. Wynioslam z przyjecia – niespodziewanie bardzo udanego – poza upominkami, dwa wspomnienia. Pierwsze to wspomnienie mlodzienca uczestniczacego w skakaniu po dachach, któremu firma zaplacila, zeby osoby od siebie starsze, lepiej wyksztalcone i doswiadczene nauczac o motywacji oraz sposobach na zycie. Ta amerykanska moda wyhodowala cale narecze narcyzów, wolajacych: och spójrz na mnie, czyz nie jestem piekny i godny podziwu? Ja, ja, ja, ja, ja! I do tego fikolek do tylu – to juz drugi, który dane mi bylo zaobserwowac w przeciagu zaledwie paru tygodni. Do tylu, gdyz podobno tak jest latwiej. Co wiem nie od narcyza, lecz od sportowca starej daty. Drugie wspomnienie to wspomnienie braterstswa polsko-niemieckiego. Co prawda Niemcy nie chcieli rozmawiac po niemiecku tylko po angielsku, ale zdarzyl sie wyjatek upierajacy na zamiane paru zdan po francusku. Któremu to niewinnemu kaprysowi uczynilam zadosc. Niby to Niemcy mówia, podobnie jak Szwedzi, jezykiem anglosaskim, jednak to do nas ciagnie ich germanskie drangnachosten serce. Mile.

 

A teraz juz ja-bloger oddaje glos mnie ptakowi-opowiadaczowi z Dalekiej Pólnocy. Czyli Vademecum.

 

 

Biblioteka

 

Kazdego, kto byl w Szwecji musi zachwycic ilosc i jakos bibliotek. Oprócz tych przyszkolnych i uczelnianych istnieje gesta siec bibliotek publicznych, a w nich wielka obfitosc zbiorów. Kieruj asie nie tylko dla doroslych, ale tez dla dzieci. Biblioteki sa dostepne dla kazdego i bezplatne. Na dodatek mozna pozyczac spora ilosc ksiazek – jeszcze mi sie nie zdarzylo natrafic na ograniczenia, a duzo czytam. Oferuja ksiazki w wielu jezykach, czesto takze w polskim, ze wzgledu na duza ilosc imigrantów z Polski. A jezeli nie ma danego tytulu w twojej bibliotece, to ci ja sciagna z dowolnego miejsca w Szwecji. poza tym mozna przedstawic propozycje zakupu nowej ksiazki – jak do tej pory tylko raz odmówiono mojej sugestii (polska ksiazka okazala sie za droga). Ksiazki wystepuja w formie drukowanej, a takze dzwiekowej na róznych nosnikach. Sa takie dla systemie DAISY dla dyslektyków oraz jako pliki dzwiekowe na krazkach badz do zatankowania bezposrednia na karte pamieci komórki z tzw-jukebox’a. Poza ksiazkami mozna wypozyczyc filmy – ale za filmy juz sie placi. Oprócz tego oczywiscie wielojezyczna prasa, gazety i czasopisma, w tym polskie. Biblioteka udostepnia tez dostep do internetu i mozliwosc kopiowania. Latwa ja znalezc – wystarczy udac sie sladem drogowskazów „bibliotek”.

 

Inna fankcja bibliotek jest dzialanosc kulturalna, w postaci rozmaitych wystaw, odczytów, koncertów w przerwie obiadowej, zajec dla dzieci i spotkan z pisarzami. Budynek biblioteczny czesto tez miesci kawiarnie – a w tych mniejszych bibliotekarze sprzedaja ciasteczka czy cos do picia. Podzielona jest na rozmaite strefy czyli w czesci mozna normalnie rozmawiac, w czesci obowiazuje cisza, a w jeszcze innej czesci miesci sie kacik dla dzieci. W nowych bibliotekach system wypozyczania jest skomputeryzowany i czytelnik sam skanuje wypozyczane czy zwracane ksiazki. Przez internet mozliwy jest wglad we wlasne konto – mozna tam przedluzyc termin wypozyczenia ksiazki, o ile nie jest przez kogos zarezerwowana. Zazwyczaj wypozycza sie ksiazke na okres miesiaca. Przez internet dokonuje sie takze rezerwacji i mozna sledzic na którym miejscu w kolejce wlasnie sie znajdujemy. Jezeli zamówiona ksiazka wlasnie doszla to dostajemy zawiadomienie mailem albo poczta. W miejsca odlegle od biblioteki dojezdza autobus biblioteczny,  w którym równiez mozna zamówic wybrana pozycje. Przy drogach zaznaczone sa przystanki autobusu-biblioteki.

 

Ktos by pomyslal, ze bogate biblioteki znajdowaly sie tu zawsze – ale tak dobrze wcale nie bylo. Na poczatku XX wieku. panowala bieda z nedza az do momentu, kiedy na scenie publicznej pojawila sie – „chercher la femme” – Valfrid Palgrem. Byla doktorem romanistyki, co w tym czasie zdarzalo sie niewielu kobietom. Pani doktor Palmgren, córka zalozyciela pierwszej koedukacyjnej szkoly w Europie, pracowala w Królewskiej Bibliotece i zostala radna miejska w Sztokholmie – zanim jeszcze szwedzkie kobiety uzyskaly prawo glosu wyborczego. Na zamówienie publiczne studiowala strukture bibliotek w Szwecji, Danii i Stanach Zjednoczonych. We wnioskach swojego opracowania zaproponowala zakladanie bibliotek, które nie bedza sterowane przez polityke, rynek czy grupy wyznaniowe. Finansowanie mialo zapewnic panstwo. Niestety, prawicowy rzad uznal (a dzialo sie to jeszcze przed pierwsza wojna swiatowa), ze reforma biblioteczna bylaby za droga. Reforma zostala przeprowadzona dopiero przez socjademokratów (sama Valfrid miala prawicowe przekonania) w latach 1925–1928. Doktor Palmgren dokonala w ciagu szesciu lat intelektualnej rewolucji by nastepnie, w roku 1913, wyjechac do Kopenhagi ze swoim dunskim mezem.

 

 

Organizacja

 

Szwedzi sa mistrzami swiata w organizacji. Natura obdarzyla ich spokojem, a twarde zycie praktycznym podejsciem do wszystkiego. Czasami odnosze wrazenie, ze Szwedzi postrzegaja swiat jako moze i skomplikowana, ale jednak maszyne. Podobnie zreszta postrzegaja czlowieka, nie biorac poprawki na cos tak nieracjonalnego jak emocje czy zrzadzenia losu. Wedlug Szweda wszystko da sie rozwiazac i róznica miedzy sukcesem a kleska to tylko dobra wola i ciezka praca. Dlatego trzeba sie przygotowac odpowiednio wczesniej, co niewatpliwie wpoil im ciezki klimat i walka o przetrwanie w dalekich, lesnych przysiólkach czy naskalnych osadach rybackich. O planowanym projekcie mysli sie odpowiednio wczesniej i kresli dlugofalowe plany realizacji, rozciagajace sie na cale lata. Co najdziwniesze, plany te zostaja metodycznie doprowadzone do konca i pomyslnie zrealizowanie – w odróznieniu od gospodarki planowej w bylych demoludach. Róznice miedzy kultura polska a szwedzka w tym zakresie stanowi koncept czasu. W Polsce czas plynie nieliniowo, uzywajac pojecia z zakresu matematyki. Niezalenie od wagi przedsiewziecia wiekszosc roboty zostaje na sam koniec. W Szwecji natomiast czas ma charakter liniowy – w ciagu miesiaca o rok od wielkiego wydarzenia czy tez wielkiej inwestycji mozna wykonac dokladnie tyle samo pracy, co zaraz przed.  Szwedzi nie potrzebuja organizacji mistrzostw swiata do wybudowania dróg – buduja je systematycznie dla siebie samych i na miare wlasnych mozliwosci finansowych.

 

Inne cechy, przydatne w dobrej organizacji to oszczednosc oraz wysokie poczucie wlasnej wartosci. O oszczednosci wlasciwej pisze gdzie indziej – w pracy z oszczednosci prywatnej przechodzi ona w gospodarnosc. Co prawda nawet protestancka Szwecje dotknela ostatnio mania grandiozji czyli wielkosci, ale wiekszosc populacji zachowuje zimna krew i zdrowy rozsadek. Jezeli gdzies trzeba dojechac, to od razu szuka sie najtanszej mozliwosci, a jesli jedzie pare osób to wiadomo, ze wszyscy razem pojada w jednym samochodzie – a nie kazdy swoim wlasnym. I ze koszty beznyny zostana równo podzielone miedzy podrózujacych. Nie ma tez tak, zeby ktos inny organizowal wszystko za ciebie, nawet jesli jestes szefem. Zawsze ma sie spory margines na wklad wlasny – z jednej strony to wolnosc, a z drugiej zobowiazanie. Zazwyczaj – podobnie jak saper – ma sie tylko jedna szanse zawalanki. Jezeli sie widzi, ze z takiej czy innej przyczyny nie da sie wykonac zadania, to nalezy meldowac o tym od razu i aktywnie uczestrniczyc z rozwiazaniu zaistnialej sytuacji. Plaski system struktur sprawia, ze nie mozna liczyc na polecenia szefa i na to, ze za nas bedzie myslal. Z jednej strony wymagana jest samodzielnosc dzialania, a z drugiej caly czas trzeba uzgadniac swoje dzialania ze wspólpracownikami, szukajac przyslowiowego konsensusu. Gwiazdy intelektu czy kretywnosci nie maja duzych szans na zablysniecie na szwedzkim firmamancie zawodowym – po pierwsze ludzie nie lubia takich, którzy za bardzo odbiegaja od normy, a po drugie premiowana jest praca w grupach. I dzialajac w tych grupach Szwedzi sa nieludzko efektywni.

 

 

Rodzina królewska

 

To nie Wielka Brytania i rodzina królewska traci caly czas na szacunek i pograza sie w sondazach publicznych. Oczywiscie, istnieja wierni rojalisci, ale jest ich zdecydowana mniejszosc. Szwedzi na ogól nie lubia, zeby kto sie wywyzszal – a taka, z definicji, przypada rola osobie panujacej. Istnieje tez stronnictwo republikanskie, któremu przyswieca cel zlikwidowania monarchii. Co prawda rodzina krolewska pelni glównie funkcje dekoracyjna podczas uroczystosci noblowskich albo wizyt zagranicznych, ale obywatela irytuje, ze musi ja utrzymywac ze swoich podatków – a koszty utrzymania stale rosna. Niedawno przetoczyla sie debata, poniewaz zazadano, zeby król, w ramach przejrzystosci wydatków, przedstawil spis swoich rozchodów. Jakos mu sie udalo wybrnac z tej niezrecznej sytuacji, ale bylo juz goraco. Na dodatek obecni król i królowa nie sa osobami dysponujacymi charyzma, jak chocby kuzynka Karola XVI Gustawa, dunska królowa Malgorzata. Król cierpi na dysleksje i ma klopoty z wyslowieniem podczas obowiazkowych wystapien publicznych. Dawniej sie mówilo, ze to zona, Sylwia, kopie go pod stolem w odpowiednich momentach i ze to ona jest mózgiem tandemu. Ale te plotki ucichly – miedzy innymi chyba dlatego, ze królowa do tej pory nie nauczyla sie dobrze mówic po szwedzku. Ludzie uznali za obelge, ze rzadzi nimi królowa, która zlekcewazyla ich jezyk ojczysty. Co tym dziwniejsze, ze król poznal swoja wybranke na olimpiadzie w Monachium, gdzie pracowala jako wielojezyczna hostessa. Mozna sie pocieszac, ze i tak Sylwia mówi po szwedzku lepiej niz zalozyciel milosciwie nam panujacej dynastii Bernardotte, general Napoleona o imieniu Jean. Jean Bernardotte nie nauczyl sie szwedzkiego do konca zycia.

 

Notowania domu panujacego stale spadaja – oprócz ksiezniczki Wiktorii z rodzina. Król zostal niedawno skompromitowany ksiazka „Monarcha mimo woli”, gdzie opisano jego wizyty w podejrzanych klubach w towarzystwie podejrzanie mlodych kobiet. Ostatnio odkryto w obiegu monete z napisem „Król-dziwkarz” zamiast „Król Szwecji”. Królowa od lat nie moze sie pogodzic z faktem, który caly czas wyplywa w nielitosciwych mediach, ze jej ojciec byl aktywnym czlonkiem NSDAP i profiterem wojennym – dorobil sie na maskach gazowych produkowanych w fabryce odkupionej za bezcen od zydowskiego inzyniera. Trzeba jednak przyznac, ze istnieje niepisana umowa z mediami, zeby czlonków rodziny królewskiej traktowac z wyrozumieniem. Na wszelki wypadek  jednak mlodsza córka pary królewskiej, ksiezniczka Medelaine, trzymana jest teraz zagranica, po zerwaniu zareczyn w atmosferze skandalu. Ksiaze Karol Filip jest najmniej opisywanym czlonkiem rodziny i udaje mu sie pedzic zycie zlotego modzienca z dala od kamer fotoreporterów.

 

Ksiezniczka Wiktoria to teraz jedyna osoba darzona autentyczna sympatia pana i pani Svensson i której notowania stale ida do góry. Sprawia wrazenie osoby bezpretensjonalnej i doskonale radzi sobie z funkcjami reprezentacyjnymi – od wizyty w domu seniora, poprzez paraolimpiade, po przecinanie wstegi w odleglej gminie. Z jej urodzeniem zmieniono prawo dziedziczenia tronu, dopuszczajac kobiety do dziedziczenia korony, wiec od dziecka chowana byla na nastepce tronu. Raz okazalo sie, ze presja byla zbyt silna i Wiktoria zapadla na anoreksje, w czym jej wszyscy obywateli wspólczuli. Teraz znalazla sobie „chlopca z ludu” czyli Daniela, bylego wlasciciela silowni, którego sama sobie wybrala i…poderwala. Niespodziewanie dla wszystkich ksiaze Daniel, po rocznym szkoleniu, wypadl rewelacyjnie na wlasnym slubie. Niedawno mloda para zostala rodzicami ksiezniczki Estelle. Wybór imienia wzbudzil w Szwecji wiele kontrowersji, lecz obecnie zostal zaakceptowany.

 

Miernikiem wzrostu tendencji republikanskich moze byc wybór osób, które zostana zaszczycone umieszczeniem na nowych banknotach, gotowych w roku 2015. znalezli sie tam: Astrid Lindgren, Greta Garbo, Ingemar Bergman, Birgitt Nilssen oraz tag Hammarskiöld. Nikt z historycznyhc wladców czy obecnie panujacej rodziny królewskiej – choc 51% populacji nadal popiera monarchie.

 

 

Posilki

 

 

  1. Sniadanie

 

Szwedzkie sniadanie sklada sie z:

 

  • kanapki z serem ewentualnie z szynka –moze byc zwykly chleb albo chrupkie pieczywo; czasami jajko
  • owsianki z cukrem albo w wydaniu luksusowym z owocami i jagodami
  • kwasnego mleka (fil- sa rózne rodzaje), jogurtu albo jogurtu owocowego z rozmaietego rodzaju platkami, suszonymi albo swiezymi jagodami albo owocami i cynamonem
  • obowiazkowo czarnej kawy i ewntualnie soku pomaranczowego

 

Niedawno widzialam na portalu zdjecie, które mialo wyobrazac szwedzkie sniadanie. Wyraz „kanapka” ma jednak niejedno imie – czyli kanapka szwedzka nie dopowiada kanapce, która lubi Polak. Na zdjeciu byla kromka knäckerbröd czyli chrupkiego pieczywa z duza iloscia wedzonego lososia. Nie znam zadnego Szweda, który by jadl lososia na sniadanie! I nigdy nie kladzie go sie „falami” na kanapce, tylko na prosto. A najlepiej je rposto z talerza – tyle, ze na inny posilek.

 

Ciekawostka! Ostatnio lansuje sie „social eatworking” – spotkania sniadaniowe badz lunchowe w potencjalnymi parnerami biznesowymi. Sadze jednak, ze nie zastapaia one tradycyjnej fika.

 

  1. Lunch

 

Jedzony zazwyczaj o 12:00. w niektórych miejscach juz o 11:00. W restauracjach w cene „dania dziennego” wchodzi salatka, która samemu komponuje sie przy ladzie, pieczywo z maslem (a wlasciwie Bregottem badz margaryna), którym miejscowi rozpoczynaja posilek i zagryzaja do salatki, danie zasadnicze oraz kawa i male ciasteczko. Duzym powodzeniem ciesza sie tzw. chinskie czy tajskie restauracje, gdzie ma sie do wyboru wiele dan w stalej cenie. Dawniej popularne byly tzw.mongolskie restauracje, gdzie samemu komponowalo sie dania, które potem kucharz smazyl na duze blasze. Jedno podejscie wchodzilo w cene posilku, a drugie kosztowalu juz dodatkowo. Bardziej tradycyjne potrawy (husmaskost) podaje sie w zajazdach na wsi czy knajpach przydroznych (vägkrog). Ceny dan w czasie lunchu sa nizsze niz wieczorem – zazwyczaj na wywieszce na drzwiach podano informacje w jakich godzinach serwuje sie lunch – koniec nastepuje kolo 14:00.

 

  1. Kolacja

 

Rodziny staraja sie jesc wieczorem cieply posilek, którego naddatek zabierany bywa przez któregos z rodziców nastepnego dnia na lunch do pracy. W biednych rodzinach dzieci same biora sobie z lodówki  kwasne mleko z platkami albo kanapke z dzemem truskawkowym, który w wiekszosci sklada sie z barwników, substancji smakowych i konserwantów.

 

  1. Brunch

 

Moda amerykanska na dobre rozgoscila sie na szwedzkiej prowincji. To rodzaj obfitego sniadania hotelowego, wzbogaconego o amerykanskie nalesniki (jak to ostatnio wyczytalam „penkejki” – help!). Na brunch zaprasza sie na przyklad jak malzonek obchodzi urodziny. Koniecznie trzeba wtedy zrobic zdjecie i opisac w Facebooku, zwanym tu „fejjan”.

 

  1. Szybkie posilki, niezaleznie od pory dnia

 

Najstarsza szwedzka tradycja to „korv med bröd” albo „två kokta med mos” – czyli bar parówkowy Sybilla. Danie preferowane przez starsza czesc populacji. Zawsze trzeba sie zapytac, czy purée ziemniaczane jest hemlagad czyli przyrzadzane w domu. Niezaleznie od stanu faktycznego odpwiedz zawsze bywa twierdzaca.

 

Pizza – kochana przez duzych i malych. Zjadana na miejscu, zamawiana do odbioru badz przywozona na miejsce. Zazwyczaj z „pizzasallad” czyli surówka z bialej kapusty.

 

Falafel albo kebab – kupowany w kiosku na wynos, zazwyczaj w miescie.

 

  1. Fika

 

Fika to jedno z najbardziej charakterystycznych slów i pojec szwedzkich. Przez fika rozumie sie jedzenie w towarzystwie.Trudne do przetlumaczenia – moze najbardziej jako puchatkowe „malenkie conieco”. Z tym, ze w szwedzkim to moze zarówno byc i rzeczownik, i czasownik. Malenkie conieco obowiazuje na przyklad w porze sniadania. Serwowane bywa takze w czasie kursokonferencji czy innych spotkac i zebran, z których w duzej czesci sklada sie tutejsze zycie zawodowe. Zazwyczaj sklada sie z nieodlacznej kawy z automatu czy perkolatora (nie mylic z ekspresem do kawy) oraz polówek bulki w dwóch wariantach: z serem badz szynka. Zazwyczaj z fragmentem plasterka papryki na wierzchu. Dawniej bulki te bywaly biale i waciane, a teraz zrobily sie smaczne, z dodatkiem maki zytniej i obsypane róznymi ziarenkami.

 

Popoludniu z kolei fika sklada sie z…kawy (surprise, surprise) i bladego ciasta drozdzowego, w formie albo podluznej plecionki, albo buleczek. Jedyna pociecha w tych smutnych i postnych wypiekach jest cynamon z kardamonem oraz dekoracja z perlowego cukru. Czasami ktos upiecze ciasto domowe i przeniesie do pracy – i wtedy wszyscy sie na nie rzucaja. Mimo wysokiego rankingu w skali równouprawnienia koledzy przymawiaja sie o ciasto kolezankom. Uwaga! Na haslo „fika” nalezy rzucic sie do wspólnego stolu i zrobic koniecznie przerwe w pracy. Osoby nieuczestniczace podlegaja ostracyzmowi.

 

 

  1. Pojadanie miedzy posilkami

 

Dlugo nie moglam wymyslic odpowiedniego tytulu hasla – bo nie chodzi mi o zaden z regularnych posilków ani o slynne fika. Szwedzi sa czesto w drodze: pociagiem, autem czy metrem do pracy, w delegacji, na kursokonferencji, z dziecmi na zajecia pozalekcyjne, na wlasne zajecia, na gimanstyke czy na wakacje. Tak czy siak potrzebuja sie czyms w drodze pokrzepic. Niemal kazdy z podrózników ma ze sona butelke z woda – to minimum survival kit. Czesto cos kupuja po drodze na stacji beznzynowej czy powstalych nie tak dawno kafejkach – ale czesto maja ze soba z domu cos na zab. Kobiety jedza zazwyczaj banana, jablko czy marchewke – a poza tym slodycze. Szwedzi przoduja w jedzeniu slodyczy, kupowanych najchetniej na wage. Jedno mnie w tym podjadaniu zaskoczylo – sama nie wiem czy nazwac to indywidualizmem czy egoizmem. Otóz wyciagajac swoja czekolade czy tez torebke ze slodyczami niezmiernie rzadko czestuja swojego przyjaciela czy kolege ze studiów lub pracy. W naszym odczuciu graniczy to z brakiem dobrego wychowania, bo wystarczy tylko zapytac sie i miec nadzieje, ze ktos odmówi albo odlamie niewielki kawaleczek. Natomiast Szwed uwaza, ze kazdy robi to, na co ma ochote. Nie jesz, czyli nie jestes glodny. Sadzi tez, ze kazdego na wszystko stac i bez skrepowania je na oczach osoby, której byc moze nie stac na kupienie kanapki za kilkadziesiat koron. Mam wrazenie, ze Szwedzi zatracili elementarne poczucie wspólnoty, a przede wszytskim empatii – co sie slabo zgadza z odczuciem, ze sa „sumieniem swiata”.

 

Jak bylam na wakacjach w Egipcie, to dwukrotnie spotkalam sie z zyczliwoscia innych turystów. Raz na wycieczce statkiem na snurkowanie, która przeciagnela sie do wieczora. Spotkani tam Niemcy, z którymi wdalam sie w pogawedke, wyciagneli z torby paczke herbatników zabranych przezornie z samolotu i sie ze mna po bratersku podzielili. Z kolei Amerykanka, na która natknelam sie w Starym Kairze, poczestowala mnie parona migdalami i rodzynkami jak sie okazalo, ze drogowskaz do restauracji prowadzi donikad. Nastepnie wpadlysmy na pomysl, zeby poprosic pania w kiosku o sprzedanie nam herbaty – i dzieki temu trzecia osoba skorzystala z miedzynarodowej wspólpracy. Ostatnio czytalam tez ksiazke francusko-afrykanskiej autorki, która zdobyla nagrode Goncourtów. W przejmujaco smutnej historii o upodleniu, wyzysku i nedzy niespodziewanie znalazlam opis jak przypadkowo spotkany chlopak przynosi jedzenie glównej bohaterce. Za darmo. Czy trzeba byc dojmujaco biednym, zeby zrozumiec wartosc dzielenia sie z innym? Rózne szwedzkie zwyczaje przejelam i polubilam – ale na widok opychajacego sie na moich oczach znajomego czesto nie moge sie powstrzymac od jadowitego komentarza.

Królu ty mój-Balzac

In Ksiazki on 18 czerwca 2012 at 18:10

Honoré de Balzac / Förlorade illusioner / Stracone zludzenia / 1990

 

 

Dwa w jednym: przyjemnosc powrotu do starego faworyta z nieprzyjemnoscia odkrycia, ze swiat Balzaka nic nie stracil na aktualnosci. Ba, nawet na niej zyskal! Bo poprzednim razem mialam do czynienia z mistrzem HB jeszcze w szkole, kiedy to w okolicy bliskiej i dalszej panowal inny klimat. Swiat pieniadza zdawal sie odlegly, przestarzaly i wzbudzajacy wstret – a tymczasem? Tymczasem zatoczylismy kolo i znajdujemy sie w tym samym punkcie cow pierwszej polowie XIX wieku. Czytam wiec z rozkosza masochisty jaki los czeka pisane przeze mnie vademecum, poniewaz stosunki w branzy wydawniczej zastygly w formie constans. Z jednym wyjatkiem: doszla demokratyczna mozliwosc publikowania i rozprzestrzeniania informacji za pomoca Internetu, Gott sei dank.

 

Poza kapitalistycznymi paralelami Zgubione iluzje 😉 maja jeszcze dwie mocne strony. Realizm pana de B jest auto-realistyczny, poniewaz de facto jest opowiescia o zyciu i zmaganiach samego pisarza. Bez watpienia najlepsza recepta na sukces: pisanie o tym, na czym autor sie zna. A Balzakowi dane bylo zapoznac sie z kleska i sukcesem, zarówno w sensie symbolicznym jak i materialnym. Swiat drukarzy, wydawców, dziennikarzy, redakcji, bankierów i teatru staja przed oczami jak zywe. Przy czym osoba, która stracila wszelkie zludzenia jest przede wszystkim…autor. Stad sie bierze nastepna mocna strona uworu – powiesc przesycona jest gorzkimi, acz zaskakujaco prawdziwymi, obserwacjami psychologicznymi i socjologicznymi. Szalenie nie lubie tych, którzy sie powoluja „bo taka jest ludzka natura” – poza Balzakiem, bo on widzi przez czlowieka na wylot. Odslania ukryte motywy, pastwi sie nad paskudnosciami charakteru, nie wierzy w zadne mity spoleczne o solidarnosci czy przyzwoitosci w stosunku do swojej grupy czy rodziny.  Jest wspaniale politycznie niepoprawny. No bo – z reka na sercu – czy to nie prawda?

 

Petit-Claud (…) zrozumial ogrom nienawisci kobiety w stosunku do mezczyzny, który nie kocha jej wówczas, kiedy ona pragnie byc kochana.

 

Genialne! Albo:

 

     …otulala go puchami i ratowala lekarstwami, rozpieszczala go wyszukanymi daniami – niczym markiza francuskiego pieska – zalecala badz zabraniala tych czy i innych potraw, haftowala mu kamizelki, fulary i chusteczki do nosa. (…) Francis zdawal sie czerpac swoje mysli z oczu Zizin.

 

Czy nie znacie takich pan domu, zon i matek-Polek, które tak wlasnie piora mózgi (mózdzki?) swoich partnerów i przywiazuja do siebie wmawiajac, ze bez ich uslug i troski mezczyzna nie da sobie rady w zyciu? Ja znam! Zawsze mi sie wydawalo, iz traktuja tych facetów jak dzieci, ale Balzac-zlosliwiec poszedl jeszcze dalej: jak salonowe pieski… Ha!

I jeszcze jedna paralela mi sie byla skojarzyla. Skala swiata skurczyla sie mocno i szok cywilizacyjny bohatera czyli Lucjana oddaje nie tyle przyjazd z malego miasteczka do stolicy co wyprawa ambitnej jednostki ze swojego kraju do kraju innego. Z kraju mniej zamoznego i swiatowego do miejsca, gdzie wszyscy chca przebywac , który wyznacza trendy i w którym odbywaj asie powazne transakcje pieniezne. Ilez to lokalnych talentów rozmywa sie i ginie w walce o przetrwanie – przyjezdzajac w pogoni za swiatowym sukcesem w miejsce nowych, prowincjonalnych talentów nieglodne. Jak, nie przymierzajac, takie Hollywood.

Poza stwierdzeniem, ze mój ulubieniec is still going strong musze pochwalic wydawnictwo za zamieszczenie starych, pieknych ilustracji piórka Daumier, Gavartani i innych. O ilez bardziej nastrojowe i dajace pole do wyobrazni niz zdjecia. Ach, zeby to Balzaka wiecej osób czytalo – a tak to moje dziecko skonczylo klase humanistyczna nie zapoznawszy sie z tym powiesciowym królem. Ja tymczasem po przeczytaniu Utraconych czapkuje nadal: Vive le roi!