szwedzkiereminiscencje

Posts Tagged ‘emigracja’

Witajcie w Szwecji! – opus drugie

In Grupa Sieciowa, Polskie refleksje, Szwecja, Szwedzki Zwiazek Inzynierow on 13 marca 2011 at 15:28

Czas mnie goni, a zwlaszcza gonia mnie ksiazki, które czytam i o których chcialabym opowiedziec. A tu obiecalam sobie, ze w ramach szwedzkich reminiscencji – bo tak sie oficjalnie mój blog nazywa – podziele sie nastepnym swednewsem.

 

Jak juz wspominalam rok temu jestem aktywnym czlonkiem Grupy Sieciowej czyli jednej z korporacji wyborczych w ramach Szwedzkiego Zwiazku Inzynierów (Sveriges Ingenjörer). Gruppa Sieciowa to glównie kobiety, choc w ramach rówmouprawnienia zaprosilysmy do wspólpracy takze paru (mlodych) mezczyzn. Wspólnie zastanawiamy sie jakby tu ulepszyc prace zwiazku, zeby kierunki jego dzialania odzwierciedlaly zmiany zachodzace w spoleczenstwie. W Szwecji zwiazki sa silnym partnerem na rynku pracy i maja dluga tradycje – Sveriges Ingenjörer obchodzi w tym roku 150-lecie istnienia. Jest polaczeniem tradycyjnego zwiazku z organizacja techniczna typu NOT – nigdy nie rozprowadzal wczasów pracowniczych, natomiast negocjuje co roku wysokosc podwyzek i dba o dobre imie inzyniera. Ma ambicje uczestniczenia w debacie publicznej, zwraca uwage na role inowacyjnosci i rozwoju technicznego.

Znnalazlam sie w GS dlatego, ze – zachecana przez znajomego dzialacza – napisalam wniosek na walne zgromadzenie. Poradzilam sie znajomego urzednika, który potwierdzil moje przypuszczenia, iz latwiej bedzie mi przepchnac wniosek jak znajde sobie sojuszników. Choc nikt mnie o to nie prosil samorzutnie postanowilam zwrócic uwage na nierówne szanse inzynierów urodzonych i / czy wyksztalconych zagranica. To nie Stany – zaden pracodawca nie wezmie pracownika na próbe na tydzien, zeby sie wykazal, bo przepisy nie pozwalaja na to. Dodatkowo dochodzi autentyczne przekonannie Szwedów, ze moze i potrzeba jest matka wynalazku, ale jej ojcem jest zdecydowanie szwedzki inzynier. Szwedzi sa z natury uzdolnieni technicznie, za to rzadko posiadaja zdolnosc abstrakcyjnego myslenia i miewaja problemy w sytuacji wymagajacej improwizacji – w czym my z kolei jestemy swietni. Ta odmiennosc rodzaju zdolnosci oferowanych pracodawcy zwana jest tutaj „róznica kulturowa” i uwazana jest za przeszkode nie do pokonania. Dlatego inzynier o obcym nazwisku nie zostanie wezwany na interview, dostanie prace ponizej kwalifikacji, a na pewno juz gorsza pensje. Odbija to sie tez na drugim pokoleniu imigrantów – dzieci nie ida na studia techniczne, gdyz widza, ze maja gorsze szanse. Wszystko to mimo zobowiazania do wzajemnego uznawania wyjsztacenia wyzszego w ramach UE.

Dwa lata temu napisalam wiec wniosek, skonsultowalam z urzednikiem Zwiazku, poddalam pod dyskusje GS. Wniosek okrojono,  ale uznalam to za cene uzyskania poparcia korporacji, która bedzie wniosek przepychac na walnym zgromadzenia. No i przepchala jesienia 2009 – a potem stracila zainteresowanie. Tymczasem ja nadal czekalam na wynik moich niezwykle oswieconych mysli i rok temu spotkalam sie z urzednikiem w stolicy. Sprawa czekala na utworzenie odpowiedzniego ciala – i tu zaoszczedze wszystkim opisów biurokratycznych cwiczen przy biurku. Mniej wiecej dwa lata od zaswitania idei biurokratyczna maszyna wyplula plan dzialania Zwiazku – i powiem szczerze, bylo to zuppelnie cos innego niz artysta (czyli ja) mial na mysli!

 

Aby aktywnie wesprzec swoich czlonków urodzonych, wyksztaconych zagranica Szwedzki Zwiazek Inzynierów przeprowadzi nastepujace kroki:

  1. W roku 2012 tresc sajtu Zwiazku przetlumaczona  zostanie na jezyk angielski (co w zasadzie jest krokiem spelniajacym postulaty wniosku pewnego Hindusa z roku 2010)
  2. 21 wrzesnia zostanie zorganizowane 45-minutowe szkolenie dla pracowników kancelarii. Tematem tego szkolenia bedzie kwestia powitania czy tez przyjecia czyli jak pracownicy kancelarii maja sie zachowac w chwili kiedy dzwonia do nich czlonkowie urodzeni zagranica.
  3. „Gotowy produkt na sajcie” – urzednik ma opisac trzy lub cztery przyklady udanych projektów mentorskich (przeprowadzonych niekoniecznie przez Zwiazek, lecz np.finansowane przez UE)
  4. Urzednik napisze plan projektu, w którym tzw. karriärcoach (krytykowana obecnie instytuacja majaca byc lekarstwem na wszystkie bolaczki szwedzkiego rynku pracy) bedzie dostosowany do potrzeb czlonków urodzonych zagranica – ale tylko w obrebie Sztokholmu.

 

No i co Wy na to? Ja bylam zalamana. Grupa Sieciowa uzgodnila, ze poczekamy jeszcze pól roku i zobaczymy co sie zdarzy. Na realizacje oczekuja takze moje propozucje uznane przez zarzad za ciekawe. Sadze jednak, ze inercja urzedników kancelarii stanowi skuteczny filtr. Kancelaria zyje swoim wlasnym zyciem i niezaleznie od tego co do niej wejdzie, to wyjdzie po pierwsze niewiele, a po drugie zuzpelnie nie to co autor wniosku postulowal.

Horror, horror, horror – zeby znowu zacytowac zacnego Kurza.

Na zakonczenie moje pomysly z tzw.skrzynki propozycji, zaakceptowane juz przez zarzad i czekajace na rozpatrzenie przez kancelarie:

  1. Gwarancja Zwiazku w stosunku do czlonków urodzonych zagranica. Zachecenie pracowdawców do zatrudniania obcokrajowców przez oferowanie mediacji w przypadku wystapienia oslawionych „róznic kulturowych”.
  2. Zorganizowanie tzw. seach conference miedzy pracodawcami, pracobiorcami i zwiazkami – zeby umozliwic dialog miedzy stronami i zidentyfikowac nekajace je problemy.
  3. Uruchomienie czatu na sajcie Zwiazku jako forum, gdzie pracodawcy, pracobiorcy i ich ich koledzy moga sie wypowiedziec i nawiazac dyskusje.

 

Pomysl, który jeszcze nie zostal oceniony przez zarzad:

Jednostronicowy anons w czasopismie „Ingenjören”, gdzie Zwiazek podpisuje apel o zatrudnianie swoich czlonków urodzonych / wyksztalconych zagranica.

Na oslodzenie gorzkiej pigulki, jaka zdaje sie wspólpraca z kancelaria Szwedzkiego Zwiazku Inzynierów typowe szwedzkie zapustowe wypieki mojej kolezanki, Ali:

Reklamy

Dzieci dwóch kultur

In Pamietnik, Polskie refleksje on 26 lutego 2010 at 14:26

Tydzien temu zdzwonilam sie ze swoja dziecinka malutka, ktora mieszka i pracuje w Polsce (czyli odbyl droge odwrotna do opisywanej kiedys parki). Mlody jechal wlasnie na spotkanie z dyplomantka z Warszawy, ktora bada osoby wychowane zagranica i pracujace teraz w kraju. Podobno znalazla jego namiary w Internecie. Rozmawialam potem z nim juz po interview i powiedzial, ze byl pierwszym przypadkiem, ktory nie odczuwa rozdarcia miedzy dwiema kulturami. Z jedenj strony pogratulowalam sobie dobrej rodzicielskiej roboty, a po drugie zaczelam sie zastanawiac na ile to prawda?

Bo zdecydowanie pamietam nieustajace boje ze szkola (ktore prowadzilam ja), zeby traktowano moje dziecko jak osobe uzdolniona, ktora zdecydowanie jest. A mnie jako rodzica zaangazowanego i wyksztalconego, ktorym tez jestem. Szkola podstawowa miala wyraznie preferencje dla czystoszwedzkich dzieci oraz rodzicow typu sprzedawca obwozny. Jak raz wyrazilam nadzieje, ze moj syn bedzie sie kolegowal z synem sprzedawcy, to oburzona wychowawczyni az zachnela sie. A skonczylo sie na tym, ze za pare lat to wlasnie ten drugi chlopczyk szukal towarzystwa mojego syna i sie zaprzyjaznili. Pamietam tez jak z furia wpadlam do szkoly, zeby zaprotestowac przeciwko niesprawiedliwej ocenie wypracowania – a pani od szwedzkiego przyjela mnie slowami: „o, jaka mloda i ladnie ubrana mama!” Nie da sie ukryc, miescowi sa miejscowi, a reszta niech sobie pomieszka przez trzy generacje, to sie potem zobaczy. Mowil tez o tym niedawno operator filmowy Idziak – ze najpierw probowal sie bratac, a potem nauczyl sie starac przetrwac w okreslonym praca towarzystwie.

Na pewno wazna jest kwestia jezyka. Dobra znajomosc polskiego daje gwarancje dobrego opanowania innego jezyka. Tymczasem wielu rodzicow przechodzi „dla dobra dziecka” na inny jezyk. Szkopol w tym, ze rodzice zazwyczaj mowia slabo w jezyku obcym, maja ograniczone slownictwo i robia bledy gramatyczne. Czasami sie tez posilkuja polskimi wyrazeniami, wiec mowia makaronizmami niczym amerykanska Polonia. Jakbym nie odpowiadala po polsku jak dziecko przyszlo ze szkoly, to mowilby wylacznie po szwedzku. Note bene znam ludzi, ktorym sie wydawalo, ze pana Boga za nogi zagranica zlapali, a potem zdecydowali sie na powrot. Najbardziej ucierpialy na tym nieuczone polskiego dzieci.

Moja dziecinka malutka jest trzyjezyczna i dzieki temu znalazla prace w wy-outsource-owanej korporacji. W pracy „przyjazni sie” glownie ze skandynawami (przez telefon). Czasami daje sie wyciagnac na piwo kolezankom z pracy. Dzieki wychowaniu w Szwecji nauczony jest pracy grupowej, czego w polskiej szkole brakuje. Mysle tez, ze wyjechal w odpowiednim momencie, nie majac jeszcze na swym koncie negatywnych doswiadczen ze szwedzkim rynkiem pracy. Z polskim nazwiskiem moglby byc narazony na dyskryminacje etniczna. W Szwecji zaczal wirtualne kontakty poprzez gry i te kontakty, nadal wirtualnie, kontynuuje. Paradoksalnie dzieki Internetowi ma baze „przyjaciol” niezaleznie od kraju zamieszkania.

Powiedzialabym tez, ze ma dosc gruba skore, bo nie obrazil sie na Szwedow, ktorzy trzymali polskich wspolpracownikow w piwnicy razem z hinduskimi programistami. W Szwecji do swietosci nalezy zaproszenie gosci na lunch sluzbowy – a tym czasem polska grupa musiala sie zajac soba sama. W kazdym wypadku przejscie w jedna strone zaliczyl dobrze – ciekawa jestem czy kiedys zaliczy powrot w druga?

Epigoni – czyli gdzie do pracy?

In Pamietnik, Polskie refleksje on 20 lutego 2010 at 14:12

Dzisiaj nareszcie sie zabieram za opisanie spotkania, ktore mnie zmobilizowalo do zalozenia bloga. Spotkanie odbylo sie pare tygodni temu, jak odbieralam auto od mechanika. Na moj widok mechanik sie wyjatkowo rozpogodzil i zaprosil do tlumaczenia, poniewaz akurat byla u niego para Polakow i potzrebowal pomocy jezykowej.

Jako niegdysiejszy tlumacz zabralam sie do rzeczy – przed otworzona maska samochodu zastalam dziewczyne i chlopaka (albo mloda kobiete i mlodego mezczyzna). Chlopak stal z pusta plastykowa butelka z dloni, na ktorej wskazywal jakis napis. Usilowal cos powiedziec mechanikowi swoim fragmentarycznym szwedzkim i jakos nerwowo zareagowal na moje pojawienie sie – zamiast sie ucieszyc, ze ktos chce mu pomoc i to za darmo (co sie w SE raczej nie zdarza). Dziewczyna byla zdecydowanie bardziej komunikatywna i dowiedzialam sie, iz nalano zlego plynu (z plastykowej butelki) i pojawily sie komplikacje. Smaczku sytuacji dodawal fakt, ze glownym decydujacym okazal sie tatus mieszkajacy w kraju. Czyli ja tlumaczylam dziewczynie (chlopak w ogole nie sluchal), a ona mowila, ze przekaze tatusiowi i zobaczy, co tata zadecyduje. Zeby troche osmielic mlodego czlowieka zazartowalam, ze ja tez robie bledy, a mam siedem lat wyksztalcenia akademickiego. Mlody czlowiek chyba sadzil, ze to konkurs pieknosci i oswiadczyl dumnie, ze on to ma OSIEM… W kazdym razie na pewno NIE byly to studia inzynierskie, poniewaz klient nie rozumial zaleznosci przyczynowo-skutkowych, tylko zadawal wyjatkowo skomplikowane i gornolotne pytania – slabo skorelowane z usterka.

Kwota naleznosci za naprawe okazala sie spora i chlopak pojechal po pieniadze do bankomatu, a ja poszlam pogadac z dziewczyna. Jak mi mechanik przeplotkowal, to z nia dawalo sie lepiej dogadac po angielsku, poniewaz chlopak nie wiedzial nawet jak sie nazywa uszczelka  – a  akurat uszczelki zostaly uszkodzone. Myslalam, ze sa na wycieczce i w drodze skads dokads – i tu czekalo mnie pelne zaskoczenie. Dziewczyna powiedzial mi bowiem, ze oni tu mieszkaja! I to na dodatek w miejscowosci jeszcze mniejszej niz moja – wiec zapytalam od razu CO oni tam robia? Okazalo sie, ze…ucza sie szwedzkiego (jak doswiadczylam wczesniej to zupelne poczatki). Bo oni tutaj przyjechali do pracy. W oslupieniu zupelnym zapytalam o kierunek studiow – i mlody czlowiek okazal sie byc filozofem,a  poza tym troretycznym pracownikiem socjalnym. Kobietka studiowala srodowisko i byla kiedys na wymianie na pobliskiej uczelni.

Zostawilam jej swoj telefon i odjechalam przekonana, ze sa jednak optymisci na swiecie. To byli prawdziwi epigoni emigracji polskiej lat siedemdziesiatych-osiemdziesiatych, ktorych wypedza z kraju brak szansy na rozwoj. Tym razem, o ile dobrze zrozumialam, chodzilo glownie o perspektywe pracy w zawodzie. No i to jest ten tricky one, poniewaz losy wyksztalconych Polakow w SE wskazuja raczej na klopty z: a)uzyskaniem pracy, b) z uzyskaniem pracy w zawodzie, c) z uzyskaniem godziwej zaplaty za swoja prace. Na dodatek w SE panuje bardzo duze bezrobocie wlasnie wsrod osob mlodych. Zeby moc pracowac w zawodach akademickich obowiazuje dobra znajomosc szwedzkiego, dobra znajomosc angielskiego (no, chyba ze sie jest lekarzem), rzeczowosc i komunikatywnosc, umiejetnosc sluchania oraz usmiech. Pracujac w socjalu trzeba wykazac sie elastycznoscia i umiejetnoscia rozmowy z ludzmi z roznych srodowisk, a poza tym mowiacych roznymi dialektami. Jak ten filozof, ktory warczal na mnie kiedy chcialam mu pomoc, „wiedzial” lepiej niz mechanik i nie byl w stanie sie dogadac ma isc wsrod ludzi i na dodatek im pomoc?

Juz wieksze szanse ma dziewczyna, bo przynajmniej byla otwarta i rokuje, ze sie jeszcze czegos nauczy. Bo pobyt zagranica to ciagla nauka od poczatku, co wymaga wiele cierpliwosci i cnoty pokory. Poza tym Szwedzi nie respektuja polskich studiow, a i do studiow nie maja szacunku w ogole. Polscy inzynierowie popelniali w SE samobojstwa, poniewaz nie mogli wrocic do zawodu. Moj wniosek o lepsza pomoc dla inzynierow urodzonych zagranica , przyjety przez wladze zwiazku zawodowego inzynierow nadal czeka na przekucie go na konkretne dzialania. Oj, it’s a long way to Tipperary…

W kazdym razie moj telefon do tej pory nie zadzwonil – a bardzo jestem ciekawa ile potrwa ten eksperyment?

Hari Kunzru „Transmission” / „leela.exe”

In Ksiazki on 17 lutego 2010 at 23:19

Po zapoznaniu sie z dwoma pocket’ami zdecydowalam sie na zakup ksiazki w twardej okladce. Miala okladke utrzymana w takiej samej tonacji co najnowsza „Elle” i zdawala sie zwiastowac wiosne.

Co do autorow o hindusko-brzmiacych nazwiskach mam mieszane uczucia. „Bog rzeczy malych” wzruszyl mnie. Pare nastepnych pozycji, rownie smutnych lecz mniej poetycznych dobilo i mnie i zirytowalo (w tym jedna laureatka booker’s’a, o ile dobrze pamietam). Pierwsze ksiazki o imigrantach w UK byly wspaniale – z Zadie Smith na czele. Jej pozniejsze ksiazki bylo, w mojej opinii, duzo slabsze. Monica Ali byla dobra, ale juz gorsza niz Zadie. Hanif Kureishi czyta sie dobrze, a jeszcze lepiej oglada na filmie. „Intymnosc” czy rewelacyjna „The mother”, z rozebranych jeszcze-nie-Bondem, Daniel’em Craig’iem. Tak wiec niektorzy z nich byli wielkim odkrycie, niektorzy pachnieli inna przyroda i lekka egzotyka, zas niektorzy wydawali zapaszek nieswiezosci, wtornosci i cierpietnictwa. (Zapomnialabym o „Slumdog millionaire” poznanym przeze mnie w formie ksiazkowej – dobra historia, nieciekawa literatura)

Pytanie brzmialo: jaki bedzie Hari?

Otoz Hari okazal sie znakomity! Jeszcze nie doszlam do konca, ale jestem juz na finiszu ksiazki. Hari zastosowal dobry mix „smiechu przez lzy” albo humoru, ktory dominuje nad powaga sytuacji. Nasmiewanie sie z outsourcing’u i pracy w korporacjach jest bardzo sutelne, acz zlosliwe i celne. Nadzieje na oszlamiajaca kariere i bogactwo zagranica moglby roznie dobrze byc polskie – podobnie jak poglebiajace sie klamstwa delikwenta w celu uspokojenia rodziny. Corporate bullshit, jakiego uzywa reklamowiec Guy naleza do najgorszych w tym gatunku, jakie udalo mi sie uslyszec. A przypominaja mi wiele okreslen, ktore jak szarancza zalewaja takze jezyk szwedzki. Postacie nie sa karykatura, choc zakreslone gruba kreska – i maja glebie psychologiczna. Rewelacyjnie zobrazowana zostala roznica kulturalna Indie-Stany, tym razem na przykladzie mlodego mezczyzny (zazwyczaj w podobnej sytuacji wysmiewane bywaja zagraniczne gosposie czy dziewczyny do dziecka). Kunzru nie wysmiewa sie z Arjuna, lecz traktuje go z cieplem i wyrozumieniem. Troche mniej litosciwie traktuje Guy’a w Dubaju, ale Guy opowiada takie bzdury, ze czas byl najwyzszy, zeby ktos mu to uswiadomil. Subtelne jest odwrocenie rol: to pogardzany na Zachodzie Arab reprezentuje przediebiorczosc, radosc zycia i madrosc – zas przedstawiciel przemadrzalego systemu wykazuje sie kompletnym brakiem inteligencji i refleksu.

 Takich smakowitych scen jest w ksiazce wiecej. Bollywood potraktowany jest takze z mieszanina ironii i wyrozumialosci. Krytyka spoleczna dotyczy nie tylko Wielkiej Brytanii czy Stanow, lecz tazke nieczystych interesow w Indiach. To nie jest powiesc prowincjusza o przygotach biedaczka-karierowicza, lecz satyra spoleczna na tzw.globalne spoleczenstwo, w przytrafilo nam sie zyc.

Po zakonczeniu czytania jeszcze tu wroce – zeby sie wypowiedziec, czy final odpowiadal wysokkiemu poziomowi ksiazki so far.