szwedzkiereminiscencje

Archive for the ‘Szwedzki Zwiazek Inzynierow’ Category

Prosze redakcji – o jezyku

In Pamietnik, Polskie refleksje, Szwecja, Szwedzki Zwiazek Inzynierow on 14 grudnia 2013 at 17:59

Obawiam sie, ze recenzji ksiazki jeszcze jakis czas nie bedzie. Pozegnania z Afryka nie da sie czytac, zas zapoznanie sie z grubym Normanem Daviesem zajmie mi troche czasu. Nowonabyte lektury maja tematyke kulinarna. W koncu panuje wrzawa i uroczystosci przedswiateczne, z nieodlacznymi przyjeciami i niekonczacymi sie próbnymi Wigiliami. W ciagu ostatniego tygodnia bylam juz na trzech, jutro zaproszona zostalam na czwarta, a w przyszlym tygodniu grozi mi jeszcze jedna. Dlatego dzisiaj z innej beczki (choc nie bedzie to beczka ani z kapusta, ani ze sledziami na dania wigilijne).

list-do-redakcji

Listonosz wrzucil mi wczoraj najswiezszy numer „Inzyniera” czyli zwiazkowego kwartalnika. Po raz kolejny zdziwilam sie po zobaczeniu na jednej z poczatkowych stron wlasnego (i niespotykanego tutaj) imienia, zanim sobie jak przez mgle przypomnialam, ze napisalam przeciez kiedys list do redakcji.

lipstickfruit

Tym razem sprowokowala mnie dziennikarkaa, która – jak zwykle z dobrymi checiami – wylala dziecko z kapiela (czego sie inzynierach nie powinno spodziewac). Teza byla sluszna – szkoda, iz wiecej doktorantów z zagranicy nie pozostaje w Szwecji, sluzac krajowi swoja wiedza oraz intelektem. Pewnie, przyjemnie by bylo poczuc sie jak mile widziany gosc! Tymczasem do wywiadu wybrano Iranke, która okazala sie na tyle obrotna, ze sprawila sobie tutaj mieszkanie – natomiast przebojowosci nie starczylo jej na nauke jezyka. Naiwnie chwalila zalety uzywania wylacznie angielskiego. Jak na osobe z kwitkiem na zdolnosci w pewnym kierunku niezwykle nieinteligetne stwierdzenie.

durian

Nie chcac nauczyc sie jezyka kraju, w którym chcialby sie osiasc czlowiek sam skazuje sie na wykluczenia i marginalizacje. Moze lepsze jest getto akademickie niz getto bezrobotnych, ale brak uczestnicrwa w zyciu spolecznym dopadnie kazdego wczesniej badz pózniej – albo dzieci tej osoby. Jezyk to komunikacja, klucz do kulltury, historii, zwyczajów – i kaceptacji. Brak checi nauki jezyka kraju zamieszkania to, w moim odczuciu,  wielka arogancja.

otwieranie-orzecha-kokosowe

A tymczasem polskie media opisuja opinie wielu rodaków, którzy sa przekonani, ze to wlasnie Szwecja stanie sie ich cieplym i opiekunczym lonem, da mieszkanie, samochody (liczba mnoga!), wakacje, a na starosc godziwa emeryture. Zamiast zangazowac sie polityke czy dzialalnosc spoleczna obrazili sie na swój kraj urodzenia. Oczywyscie, kazdy moze spróbowac szczescia – jak to mawiaja Amerykanie: nice try. W jakim jednak jezyku ci wsyscy chetni na latwa stabilizacje poprosza o swoja „dzialke” zlotego runa? W jakim wytlumacza w szpitalu, co ich boli (choc akurat polskicj lekarzy w Szwecji nie brakuje – inna sprawa, czy beda chcieli rozmawiac po polsku) albo mechanikowi, co im sie zepsulo w samochodzie? Jak nawiaza kontakty sasiedzkie czy z rodzicami kolezanek i kolegów swoich dzieci?

gozdziki

Doktorantka-nie-doktorantka, kazdej osobie planujacej w pocie czola wyjazd do innego kraju radze ze szczerego serca: jezyk to klucz  do sukcesu, aktywnosci oraz powazania przez tubylcó.. Jezyków warto sie zawsze uczyc, a w wypadku zamieszkania w innym kraju nie ma innego wyjscia.

 

Reklamy

Vademecum, opus XXIX, muzyczne

In Grupa Sieciowa, Pamietnik, Sztuka, Szwecja on 1 czerwca 2013 at 19:50

Dzisiaj dzien pelen wrazen, zaczynajac od pogody, która zafundowala i piekne slonce, i piekelna burze. Poza pogoda (oraz nastepna wizyta na wysypisku smieci) spotkanie sieci kobiet. Wymyslone tak fikusnie, ze natknelam sie na dawno nie widzianego muzyka i kompozytora, Håkana. Håkan gral na wernisarzu, odbywajacym sie na pieterku starego mlyna. Tak, ze dzisiejszy wpis ilustrowany zostanie zdjeciami z mlyna, nagraniem fragmentu kompozycji Håkana tudziez zdjeciami znad morza.

hakan-spelar

Przynaleznosc klasowa

W Szwecji dlugo wierzono, ze stworzono spoleczenstwo bezklasowe. Tym niemniej uzywa sie nadal pojecia „podróz klasowa”, bedacego odpowiednikiem polskiego pojecia awansu spolecznego. Jest to takze odpowiednik the American Dream, obraz robotnika czy chlopa, który doksztalca sie na kursach badz w szkole wieczorowej i opuszcza klase nizsza, stajac sie czlonkiem klasy sredniej. Politycy nadal podkreslaja wage wyksztacenia jako drogi awansu spolecznego – choc realne mozliwosci wyraznie sie skurczyly. Odwrotna strona medalu jest cisza, która zapadla na temat dziedzictwa kulturowego poprzednich pokolen, w wiekszosci robotniczo-chlopskich. Oraz cisza kolo wspólczesnych robotników, nie mówiac juz o zmowie milczenia na temat podrózy klasowej w dól. Lena Sohl opisuje róznice wyznaczników przynaleznosci klasowej w Dagens Nyheter: jak robotnik jedzie na wakacje z przyczepa, to wstyd. Jak natomiast klasa srednia robi to samo, to w pochlebnej trosce o srodowisko. Jedni i drudzy chodza w butach sportowych, ale robotnicy kupuja je do Ullared, zas klasa srednia w sklepie sieci Naturkompaniet. Tatuaze klasy nizszej maja motywy plemienne, a klasy sredniej modne motywy z lat piecdziesiatych. Klasa robotnicza (nie mówi sie o tak lubianym w PRL pojeciu klasy robotniczo-chlopskiej) oglada w TV takie programy jak: „Bingo-lotto” i „Let’s dance”. Klasa srednia oglada programy kulturalne „Babel” i „Kobra”. Przynaleznosc do opisywanej wczesniej ciekawej subkultury raggare to przywilej robotników, podczas gdy tzw.överklassen czyli klasa wyzsza…zbiera stare samochody.

Dalej Lena mówi: –Men det handlar inte bara om klass. Segregation och arbetslöshet handlar också om rasism och om att vita svenskar blir gynnade när de söker arbete och bostad. Czyli: Nie chodzi tylko o klase spoleczna. Segregacja i bezrobocie sa takze wynikiem rasizmu i bíali Szwedzi sa premiowani przy poszukiwaniu pracy czy mieszkania. Oraz: – Bokstavligt är klasstillhörighet en fråga om liv och död. Czyli: W rzeczy samej przynaleznosc klasowa jest kwestia zycia i smierci. Bo mieszkancy dobrych dzielnic dluzej zyja i mniej choruja. Jak zwykle lepiej jest byc zdrowym i bogatym, niz chorym i biednym.

Turysta w Szwecji

Wiekszosc turystów przyjezdza do Szwecji zwabionych pieknem przyrody: jezior, lasów i dlugim wybrzezem morskim. Wielu z nich wybiera spanie w przyczepie campingowej czy w namiocie. Dla nich, jak i tych, którzy wybieraja sie na grzyby czy jagody do lasu warto wspomniec o allemansrätten czyli ogólnym prawie dostepu do przyrody. Dla starych harcerzy to nic nowego, choc Szwedzi zdumieni sa jak im opowiadam, ze w Polsce nie stoja zasieki i zolnierze z karabinami przy wejsciu do lasu. Allemansrätten pozwalaja na korzystanie z wybrzeza czy zieleni pod warunkiem uszanowania przyrody i wlascicieli terenu. Na wszelki wypadek opisze w skrócie, poniewaz przyroda oraz poszanowanie prawa sa szalenie wazne dla Szwedów – dlatego warto przestrzegac podstawowych zasad i nie narazac sie na zwracanie uwagi w ten czy inny sposób. Pomimo tego, ze Szwed unika zazwyczaj konfliktów, to wstepuje w niego lew jak zauwazy, ze niszczysz jego wlasnosc. Na wsi obowiazuje prawo dzungli – kto nie wierzy niech zobaczy film „Mysliwi”, w którym przez pomylke zastrzelona zostala zbierajaca jagódki Tajka.

  • Namiot – mozna rozbic gdziekolwiek na jedna noc, byle w odpowiedniej odleglosci od zabudowan, nie w parku czy na plazy. Pozostanie na dluzej wymaga uzyskania zgody wlasciciela terenu.
  • Nie nalezy tez nocowac przy parkingach.
  • W lesie obowiazuja przykazania harcerskie: mozna zbierac owoce, grzyby czy szyszki, ale nie wolno halasowac, lamac galezi, deptac upraw w szkólkach, ploszyc ptaków i zwierzyny, niszczyc roslin.
  • Absolutnie nie wolno smiecic – ostatnio wprowadzono nawet mandaty za rzucanie odpadków na ziemie. Smieci nalezy zabrac ze soba, najlepiej rozseparowac na frakcje i wyrzucic do odpowiednich kontenerów.
  • W okresie letnim obowiazuje zakaz palenia ognisk – terminy sa oglaszane w poszczególnych gminach czy województwach. W innym terminie obowiazuje dalekoidaca ostroznosc i mozna korzystac z wytyczonych palenisk.
  • Nie nalezy halasowac silnikiem samochodu ani wszedzie wjezdzac – niektóre drogi sa prywatne i tam zabroniony jest ruch pojazdów obcych. Prywatne drogi czesto maja zólte tablice.

Ogólnie turyscie mniej wolno – bo nie da sie ukryc, ze przy swietowaniu grupowym Szwedzi, a zwlaszcza mlodociani nie zachowuja sie ani cicho, ani poprawnie. Im ujdzie na sucho – a turyste ukarza. Przestroga niech beda losy niemieckiego malarza pokojowego, który zasluchany w legende Midsommar przyjechal na motocyklu swietowac Kupalnocke w Szwecji. Razem z kolega rozbili namiot, a jakze poprawnie, na campingu. Szwedzi z sasiednich namiotów zaczeli cih zapraszac na „jednego” i Niemcy byli zachwyceni szwedzka goscinnoscia. Do czasu. Mianowicie nieszczesny malarz odkryl nie w pore, ze natychmiast musi sobie ulzyc w toalecie. Poniewaz sytuacja byla podbramkowa i od katastrofy dziely go sekundy, porwal zaparkowany przy drodze motocykl i zjechal, bez zapalania silnika, z górki do sanitariatów. Uszczesliwiony, ze zdazyl na czas wpadl do kabinki – zeby przy opuszczeniu przybytku wpasc w objecia campingowego z zawezwanym policjantem, który to policjant zakul go w kajdanki i wyprowadzil do samochodu. Nieszczesnik spedzil dwa tygodnie w areszcie czekajac na rozprawe za jazde w stanie nietrzezwym. W miedzyczasie o malo co nie stracil pracy i prawa opieki nad synem, poniewaz w rodzinnym miescie nikt nie mógl zrozumiec gdzie sie dlaczego sie zawieruszyl. Na cale szczescie sedzia wykazal zdrowy rozsadek i biedaka od reki zwolnil – mimo rozglosnych protestów campingowego, który chyba naogladal sie za duzo kryminalów, gdyz przyszedl na sale sadowa z plikiem szkiców sytuacyjnych. Historia jest autentyczna – wiem, poniewaz bylam tlumaczem i na policji, i podczas rozprawy.

wystawa-we-mlynie

Z psem

Psów jest w Szwecji jak psów – kotów zreszta takze. Nie mówiac o niewielkich gryzoniach, ptaszkach, gadach i plazach. Czyli z jednej strony ludzie lubia zwierzeta – ale podobnie jak to bywa z dziecmi – glównie swoje wlasne. Wlasciciel czworonoga odpowiedzialny jest za zachowanie pupila – i zeby nie narazac innych na stres czy spotkanie z alergenami. Wyjatkowo wiele osób jest autentycznie alergicznych, w tym na siersc zwierzat. Dlatego psa nalezy prowadzic na smyczy – a jak juz zostanie spuszczony w terenie wybitnie spacerowym i odludnym, to miec nad nim kontrole. Jak ktos nadciaga ta sama sciezka, trzeba psa wziac za obroze i dopilnowac, zeby nie poszedl sie przywitac. No, chyba ze ktos wyraznie powie, ze lubi psy i ze reflektuje na powitanie. Wiec jak wlasciciel psa cos do nas wola z oddali to najprawdopodobniej pyta czy sie psów boimy, czy tez moze psa spokojnie puscic w nasza strone.

Nie spotkalam tu jeszcze nigdy kundla – jezeli na spacerze widze cos kundlopodobnego to okazuje sie zawsze, ze to jakas nowa rasa. Niewiecej jest nadal golden retrieverów i labradorów. Owczarki niemieckie sa w odwrocie. Pojawiaja sie malownicze rasy jak z obrazów starych mistrzów – jedna z moich ulubienic byla kudlata weimarenka. Natomiast najwiekszy szacunek przechodnie okazywali mi jak spacerowalam z rodesian ridgebackiem. W kazdym razie, niezaleznie od tego czy jestemy wlascicielem wladcy sawanny czy tez zasapanego mopsa nalezy zawsze sprzatac psie odchody. Przy wytyczonych szlakach spacerowych znajduja sie kosze, a czasami nawet rolki z woreczkami. Trawa nie trawa, ktos widzi nie widzi – nie ma zmiluj sie! Dzieki temu nie-wlasciciele moga tez rozkoszowac sie przechadzka, bez obawy wejscia na „mine”. 99% wlascicieli psów przestrzega sprzatania po swoim pupilu.

Najczesciej przewozi sie psy w bagazniku combi, odizolowanym krata od czesci pasazerskiej. Zostawiane tam psy powinny miec uchylone okno – i to tylko w dni pochmurne. Jezeli ktos zauwazy psa zamknietego w upal moze zadzwonic na policje czy do Towarzystwa Przyjaciól Zwierzat. Dlatego z dwojga zlego lepiej „zaparkowac” zwierze w cieniu przed sklepem czy restauracja. Co prawda znam miejsca pracy na wsi, do których wlasciciele zabieraja codziennie swoje psy, ale to wyjatek od reguly. Do wszelakiego rodzaju urzedów czy innych miejsc publicznych jak biblioteka absolutnie nie mozna psa wprowadzic. W pociagu musza podrózowac (z wlascicielem) w okreslonej czesci skladu. W lecie zabronione jest wprowadzanie psów na plaze – poza wydzielonym sektorem. Absolutnie nie mozna liczyc, ze ktos przymknie oko – Szwed ma w sobie wrodzonego policjanta i edukatora niesfornych. Chyba, ze ktos wyraznie sie zgodzi na wprowadzenie czworonoga tu czy tam – warto zapytac uprzejmie i z usmiechem. W innym przypadku obowiazuja ustawione tablice (dla pocieszenie psów powiem, ze w lecie koniom wstep na plaze tez jest wzbroniony i nawet nie maja wydzielonego sektora kapielowego). W hotelu nalezy zarezerowowac pokój „psi” – niezaleznie od rodzaju towarzyszacego zwierzecia. Wszystko z powodu alergików.

W lecie w zasadzie wolno wprowadzac czworonogi to ogródków kawiarni, ale zawsze decyduje walsciciel. Dlatego przed zajeciem miejsca warto zapytac obsluge czy twój pies jest mile widziany.

niqqqqe-skalisto

Witajcie w Szwecji! – opus drugie

In Grupa Sieciowa, Polskie refleksje, Szwecja, Szwedzki Zwiazek Inzynierow on 13 marca 2011 at 15:28

Czas mnie goni, a zwlaszcza gonia mnie ksiazki, które czytam i o których chcialabym opowiedziec. A tu obiecalam sobie, ze w ramach szwedzkich reminiscencji – bo tak sie oficjalnie mój blog nazywa – podziele sie nastepnym swednewsem.

 

Jak juz wspominalam rok temu jestem aktywnym czlonkiem Grupy Sieciowej czyli jednej z korporacji wyborczych w ramach Szwedzkiego Zwiazku Inzynierów (Sveriges Ingenjörer). Gruppa Sieciowa to glównie kobiety, choc w ramach rówmouprawnienia zaprosilysmy do wspólpracy takze paru (mlodych) mezczyzn. Wspólnie zastanawiamy sie jakby tu ulepszyc prace zwiazku, zeby kierunki jego dzialania odzwierciedlaly zmiany zachodzace w spoleczenstwie. W Szwecji zwiazki sa silnym partnerem na rynku pracy i maja dluga tradycje – Sveriges Ingenjörer obchodzi w tym roku 150-lecie istnienia. Jest polaczeniem tradycyjnego zwiazku z organizacja techniczna typu NOT – nigdy nie rozprowadzal wczasów pracowniczych, natomiast negocjuje co roku wysokosc podwyzek i dba o dobre imie inzyniera. Ma ambicje uczestniczenia w debacie publicznej, zwraca uwage na role inowacyjnosci i rozwoju technicznego.

Znnalazlam sie w GS dlatego, ze – zachecana przez znajomego dzialacza – napisalam wniosek na walne zgromadzenie. Poradzilam sie znajomego urzednika, który potwierdzil moje przypuszczenia, iz latwiej bedzie mi przepchnac wniosek jak znajde sobie sojuszników. Choc nikt mnie o to nie prosil samorzutnie postanowilam zwrócic uwage na nierówne szanse inzynierów urodzonych i / czy wyksztalconych zagranica. To nie Stany – zaden pracodawca nie wezmie pracownika na próbe na tydzien, zeby sie wykazal, bo przepisy nie pozwalaja na to. Dodatkowo dochodzi autentyczne przekonannie Szwedów, ze moze i potrzeba jest matka wynalazku, ale jej ojcem jest zdecydowanie szwedzki inzynier. Szwedzi sa z natury uzdolnieni technicznie, za to rzadko posiadaja zdolnosc abstrakcyjnego myslenia i miewaja problemy w sytuacji wymagajacej improwizacji – w czym my z kolei jestemy swietni. Ta odmiennosc rodzaju zdolnosci oferowanych pracodawcy zwana jest tutaj „róznica kulturowa” i uwazana jest za przeszkode nie do pokonania. Dlatego inzynier o obcym nazwisku nie zostanie wezwany na interview, dostanie prace ponizej kwalifikacji, a na pewno juz gorsza pensje. Odbija to sie tez na drugim pokoleniu imigrantów – dzieci nie ida na studia techniczne, gdyz widza, ze maja gorsze szanse. Wszystko to mimo zobowiazania do wzajemnego uznawania wyjsztacenia wyzszego w ramach UE.

Dwa lata temu napisalam wiec wniosek, skonsultowalam z urzednikiem Zwiazku, poddalam pod dyskusje GS. Wniosek okrojono,  ale uznalam to za cene uzyskania poparcia korporacji, która bedzie wniosek przepychac na walnym zgromadzenia. No i przepchala jesienia 2009 – a potem stracila zainteresowanie. Tymczasem ja nadal czekalam na wynik moich niezwykle oswieconych mysli i rok temu spotkalam sie z urzednikiem w stolicy. Sprawa czekala na utworzenie odpowiedzniego ciala – i tu zaoszczedze wszystkim opisów biurokratycznych cwiczen przy biurku. Mniej wiecej dwa lata od zaswitania idei biurokratyczna maszyna wyplula plan dzialania Zwiazku – i powiem szczerze, bylo to zuppelnie cos innego niz artysta (czyli ja) mial na mysli!

 

Aby aktywnie wesprzec swoich czlonków urodzonych, wyksztaconych zagranica Szwedzki Zwiazek Inzynierów przeprowadzi nastepujace kroki:

  1. W roku 2012 tresc sajtu Zwiazku przetlumaczona  zostanie na jezyk angielski (co w zasadzie jest krokiem spelniajacym postulaty wniosku pewnego Hindusa z roku 2010)
  2. 21 wrzesnia zostanie zorganizowane 45-minutowe szkolenie dla pracowników kancelarii. Tematem tego szkolenia bedzie kwestia powitania czy tez przyjecia czyli jak pracownicy kancelarii maja sie zachowac w chwili kiedy dzwonia do nich czlonkowie urodzeni zagranica.
  3. „Gotowy produkt na sajcie” – urzednik ma opisac trzy lub cztery przyklady udanych projektów mentorskich (przeprowadzonych niekoniecznie przez Zwiazek, lecz np.finansowane przez UE)
  4. Urzednik napisze plan projektu, w którym tzw. karriärcoach (krytykowana obecnie instytuacja majaca byc lekarstwem na wszystkie bolaczki szwedzkiego rynku pracy) bedzie dostosowany do potrzeb czlonków urodzonych zagranica – ale tylko w obrebie Sztokholmu.

 

No i co Wy na to? Ja bylam zalamana. Grupa Sieciowa uzgodnila, ze poczekamy jeszcze pól roku i zobaczymy co sie zdarzy. Na realizacje oczekuja takze moje propozucje uznane przez zarzad za ciekawe. Sadze jednak, ze inercja urzedników kancelarii stanowi skuteczny filtr. Kancelaria zyje swoim wlasnym zyciem i niezaleznie od tego co do niej wejdzie, to wyjdzie po pierwsze niewiele, a po drugie zuzpelnie nie to co autor wniosku postulowal.

Horror, horror, horror – zeby znowu zacytowac zacnego Kurza.

Na zakonczenie moje pomysly z tzw.skrzynki propozycji, zaakceptowane juz przez zarzad i czekajace na rozpatrzenie przez kancelarie:

  1. Gwarancja Zwiazku w stosunku do czlonków urodzonych zagranica. Zachecenie pracowdawców do zatrudniania obcokrajowców przez oferowanie mediacji w przypadku wystapienia oslawionych „róznic kulturowych”.
  2. Zorganizowanie tzw. seach conference miedzy pracodawcami, pracobiorcami i zwiazkami – zeby umozliwic dialog miedzy stronami i zidentyfikowac nekajace je problemy.
  3. Uruchomienie czatu na sajcie Zwiazku jako forum, gdzie pracodawcy, pracobiorcy i ich ich koledzy moga sie wypowiedziec i nawiazac dyskusje.

 

Pomysl, który jeszcze nie zostal oceniony przez zarzad:

Jednostronicowy anons w czasopismie „Ingenjören”, gdzie Zwiazek podpisuje apel o zatrudnianie swoich czlonków urodzonych / wyksztalconych zagranica.

Na oslodzenie gorzkiej pigulki, jaka zdaje sie wspólpraca z kancelaria Szwedzkiego Zwiazku Inzynierów typowe szwedzkie zapustowe wypieki mojej kolezanki, Ali:

Idealny pracodawca, szwedzkie sympatie i c.d. Jasienicy

In Ksiazki, Polskie refleksje, Szwecja, Szwedzki Zwiazek Inzynierow on 6 września 2010 at 21:54

Zaczne od pochwalenia się, ze dziennikarka „Ny teknik” zwrócila się do mnie – jako jednej z wielu osób – o zdefinowanie w 200 znakach idealnego pracodawcy. Moje zyczeniowe myslenie opublikowane zostalo w tym tygodniu, a poza tym ma być gdzies wyeksponowane na targach pracy w Globen, w Sztokholmie. Zawsze to milo jak czlowieka pytaja o zdanie!

Drugi akapit będzie z zupelnie innej beczki. Pojechalam do biblioteki w Halmstad po ksiazki – a znalazlam malenka wystawe fotografii z II wojny swiatowej. Jakby ktos miał watpliwosci po której stronie biło szwedzkie serce to zalaczam dwa zdjecia:

Trzeci akapit to niesmiertelny Jasienica; mój temat-rzeka. Ile bym go nie przeczytala, to wchodzi we mnie jak w beke miodu. Dzis pora na „Rzeczpospolita Obojga Narodów: Calamitatis Regnum” (zdjecie okladki myslalam, ze zrobilam – taka sama jak poprzednia, tylko z Janem S zamiast Wladyslwawa IV).

Tom zaczyna się od wstapienia na tron Jana Kazimierza, a konczy smiercia Jana Sobieskiego. Sympatie Jasienicy są latwe do przewidzenia: Waza to flop, zas Sobieskieski to flip. Duza czesc faktów znana z Sienkiewicza, choc ich interpretacja niejednokrotnie diametralnie inna. Dla mnie zupelnie jasnym jest, ze Sienkiewicz mocno nabroil i posial w sercu rodaków ziarno nacjonalizmu i mocarstwowosci. Mysle, ze Sienkiewicza dla samego jezyka warto czytac w dziecinstwie. Sama pamietam z domu, ze grozil mi czasami „kesim” (o którym i Jasienica wspomina). Z tego Jasienicy wynikaja wnioski dwa: 1.ze Wazowie to był wyjatkowy dopust bozy. Zupelnie nieudani jako ludzie i demonstracyjnie Polska niezainteresowani. Ba, deklarujacy wrecz pogarde dla narodu, którym rzadzic im przypadlo. Uparci, tepi, skorumpowani, bez social competence. Jedyna ich zasluga było zakonczenie dynastii po zaledwie dwóch pokoleniach. 2. ze Polsce na psu buty była unia z Litwa – przy czym Litwa to także Bialorus i Ukraina. Za duzy był do kasek do przelkniecia. Litwa wlasciwa zostala sfederowana, co nie udalo się z prawoslawna Ukraina. Na skutek braku reform Ukraina się wykruszyla. Zas Litwa zostala opanowana przez wlasne rody magnackie, które niechlubnie zapisaly się we wspólnej polsko-litewskiej historii. Przy okazji dostalo się tez holubionemu przez Sienkiewicza „Jaremie” – podobno wcale wybitnym czlowiekiem ani wodzem nie był. Syna Wisniowieckiego Jasienica wysmial bezlitosnie i napisal, ze Michal Korybut znal osiem jezyków i w zadnym z nich nie miał nic do powiedzenia. Czy można komus dogryzc dowcipniej? I ze miał podobno, oprócz lingwystycznego, jeszcze jeden talent: do jedzenia. Co doprowadzilo nieszczesnego  monarche do zgonu.

Dowiedzialam się tez nareszcie kim był ów Wyhowski, co to: „Wyhowskiego szabla krzywa mala bawi się dziecina”. Ktos jeszcze chialby się dowiedziec? To warto udac się do biblioteki po Jasienice – zdecydowanie jest mezczyzna, w towarzystwie którego nie mozna się nudzic. Może akurat uda się w bibliotece nie zaliczyc zadnych irytujacych wystaw…

Grzyby i rownouprawnienie inzynierow pozaszwedzkich

In Grupa Sieciowa, Pamietnik, Szwecja, Szwedzki Zwiazek Inzynierow on 24 sierpnia 2010 at 23:16

Na czytanie ksiazek nie pozwalaja mi nastepujace czynnosci:

  1. grzybobranie i przetworstwo grzybowe
  2. praca na rzecz Grupy Sieciowej (i Szwedzkiego Zwiazku Inzynierow)

A z ksiazek czytam, niczym maz mojej kolezanki, trzy na raz – przy tym kazda w innym jezyku. Pierwsza to Jenny Diski po angielsku, druga to nastepny tom Jasienicy (w jezyku ojczystym), zas trzecia to nowy Carsten Jensen po szwedzku. Grzyby chwilowo sprawilam – mam juz 200 g suszonych prawdziwkow tego sezonu oraz zamrozone przesmazone rydze. Najwiekszy klopot mialam z zapakowaniem rydzow – zeby w masle nie rozpuscily sie, swoim zwyczajem, ftalaty. Zapakowalam wiec rydzyki najpierw w papier i wierze, ze je to uchroni od kancerogennosci.

W celu zrobienia kariery zawodowej w SE zaleca sie w pierwszym rzedzie zmiana nazwiska.Osoby z obcym nazwiskiem, jak rowniez zagranicznymi studiami nie sa wzywane nawet na rozmowe wstepna. A co dopiero jak czlowiek zarowno  nazywa sie „inaczej”, jak i studiowal „gdzie indziej”! O fakcie tym trabia media od lat i nikomu to nie przeszkadza – oprocz samych zainteresowanych. Ludzie radza sobie roznie: zmieniaja zawod (taksowkarz czy fryzjer to czesty wybor), zmianiaja nazwisko, biora prace ponizej kwalifikacji, pracuja za mniejsze pieniadze, podlizuja sie Szwedom i wyrzekaja swojej pierwotnej tozsamosci. To tez zdaje sie nikomu nie przeszkadzac, choc w SE istnieje taka instytucja jak silne zwiazki zawodowe. Poniewaz naleze do osob, ktore po pierwsze niesprawiedliwosc boli, a po drugie nie boje sie otworzyc ust, to od jakiegos czasu dzialam na lonie zwiazku. Juz rok temu zostalam zaproszona przez Grupe Sieciowa (jedna z tzw.korporacji wyborczych, znana mi z dzialalnosci w sieci kobiet) do uczestniczenia w ich dzialalnosci. Moj wniosek o zajecie pozycji i silniejsze wsparcie inzynierow-obcokrajowcow zostal przez GS troche okrojony, ale za to przyjety przez zgromadzenie zwiazku. W przelozeniu na praktyke mial de facto zero wyniku – choc najblizsze zgromadzenie ma zatwierdzic policy dotyczacej rownego traktowania, takze w aspekcie etnicznosci. Co zawarto w policy pozostaje tajne az do obrad zgromadzenia w listopadzie – choc znam dziewczyne, ktora ja napisala. Postanowilam jednak pojsc za ciosem i zglosic nastepny wniosek w tym roku. Pozostale osoby z Grupy Sieciowej byly demonstracyjnie niezainteresowane problematyka, a ich wsparcie bylo mi niezbedne (zeby bronily wniosku podczas zgromadzenia). Juz myslalam, ze to moje ostatnie chwile z Grupa Sieciowa, ale zeszlego weekendu zostalam bardzo pozytywnie zaskoczone. Moje kolezanki tak sie sprawa przejely, ze same napisaly wniosek! Napisaly, doszlifowaly i co najwazniejsza, podpisaly. Podczas wczorajszej konferencji telefonicznej wsparl go takze kolega (jeden z dwoch rodzynkow w naszym gronie).

Teraz pozostaje tylko oficjalne zgloszenie wniosku (wraz z trzema innymi, nad ktorymi pracujemy) oraz przepchniecie go na forum zgromadzenia. Najwazniejsze jednak, iz w tak kontrwersyjnej sprawie udalo mi sie uzyskac poparcie innych czlonkow grupy – o wylacznie szwedzkich korzeniach, wiec osobiscie niezainteresowanych konkurencja. To jest temat, ktorego nie udalo sie jeszcze roziwazac zadnemu ugrupowaniu politycznemu. Obcokrajowcom stawiane sa groteskowe wymagania „szwedzkosci”, czego matematycznie nie da sie zdefiniowac. Pracodawcy wykpiwaja sie opowiadaniami o rzekomej nieprzystawalnosci kulturowej. A tymczasem po przedmiesciach rosna zastepy dzieci imigrantow, urodzonych i wychowanych tutaj, ktore wczesniej czy pozniej zazadaja godnego miejsca w spoleczenstwie. Mentalnosci Szwedom nie zmienie – ale moze uda mi sie zmusic zwiazek do jakiegokolwiek zaangazowania w sprawie. Poza udzielaniem rady o zmianie nazwiska…

A na deser zdjecie ze Sztokholmu – fotografowala Ala:

Nieseksowna (broszura)

In Feminizm, Szwecja, Szwedzki Zwiazek Inzynierow on 24 marca 2010 at 00:36

Nareszcie miałam czas doczytać do końca broszurę, która dostałam w Sztokholmie na Dzień Kobiet. Nazywa się „Tusentals små beslut. Om kvinnliga och manliga akademikers karriärmöjligheter. November 2009”. Jako autorka figuruje Charlotta Kraft, choć de faco treścią broszury zajmowały się trzy kobiety: socjonom, psycholog i ekonomistka z póldoktoratem. Za ich czas i wysiłek zapłaciło SACO czyli Centralna Organizacja Szwedzkich Akademików (mnie się słowo „akademik” kojarzy ze Związkiem Radzieckim; tu chodzi o ludzi w wyższym wykształceniem). Tytuł opracowania zaczerpnięty został z wypowiedzi Gunnara Qvista, pierwszego szwedzkiego profesora w dziedzinie historii kobiet. Uważa on, ze brak równouprawnienia zależy od:

 tysiąca małych decyzji, podejmowanych przez niepowiązanych ze sobą decydentów; kierujących się tradycyjnymi i „oczywistymi” wartościami – co nadaje decyzjom ten sam kierunek

 Napisane i owszem z werwą – co jest raczej wyjątkiem, bo te opracowania usypiają zazwyczaj na drugiej stronie. Studium przemyślane, dobra struktura i niezła grafika – co tez należy do wyjątków. Tylko ze wnioski frustrujące – pozwolę sobie zacytować niektóre:

  •          rynek pracy nadal składa się z segmentu zdominowanego przez kobiety i innego, zdominowanego przez mężczyzn,
  •         nadal istnieją różnice miedzy pensja kobiety i mężczyzny,
  •         mężczyźni nadal dominują na wysokich stanowiskach,
  •         różnice w wysokości zarobków są wynikiem różnych pozycji jakie kobiety i mężczyźni zajmują w tej samej organizacji.

 I to wszystko w kraju, który do niedawna nazywał się najbardziej równouprawnionym na świecie – dopiero ostatnio oddal palmę pierwszeństwa Norwegii. Jedna rzecz wydaje się pocieszająca – ze im bogatszy kraj, to tym lepiej żyje się kobietom (o Norwegii do odkrycia ropy niewiele było wiadomo, a teraz zakwitła nie tylko tradycyjnie dobrym narciarstwem, ale także np. na polu design’u).

 Jak tak przeczytałam to, co i tak wiedziałam, to pomyślałam sobie: po co te biedne trzy nie-siostry się biedziły i wysmażyły raport (a jeszcze robiły wcześniej badania)? Nic nowego, a jak się czyta to tylko człowiek popada w melancholie. Czy nie mogły powiedzieć, ze wszystko po staremu, zaoszczędzić papier czyli drzewa, a zamiast broszury rozdawać po czekoladce? Albo „po jednym”, to by się przynajmniej na chwile morale poprawiło? Przypomniał mi się tekst piosenki Andrzeja Garczarka o Stachurze, ponieważ była tam atmosfera siedzenia-się-kiszenia. Okropnie dużo czasu zajęło mi odnalezienie tekstu, a na dodatek nie jestem pewna, czy znalazłam poprawny. Nie wiem czy Stachura z Garczarkiem poprawiają humor – ale poruszyli mnie zdecydowanie bardziej niż ten (nawet ładnie wydany) raport. Gdzie te czasy, ze wszyscy śpiewali z gitara, zamiast powielać idiotyczne i nikomu niepotrzebne opracowania?

 Gwarzą się na zgagę ryzlingowe kwachy

U Hopfera siedzą cztery Himilsbachy

Siedzą nic nie jedzą

Czasem tylko basem

Zaśpiewają:

Stachuro, Stachuro

Ty już idziesz górą

A nam tu na dole

Smutno i ponuro

Dzien Kobiet -Sztokholm

In Grupa Sieciowa, Pamietnik, Szwedzki Zwiazek Inzynierow on 9 marca 2010 at 12:32

Trudno czasami nie wierzyc w horoskopy:

Watch your step, Virgo! On Monday you might slip and fall or have some sort of accident if you aren’t careful. It isn’t the time to zone out while you’re driving, so make sure you get plenty of sleep before you get behind the wheel of your car.

Na cale szczescie auto dojechalo na lotnisko bez klopotów, ale smigla samolotu trzeba bylo odmrazac glikolem i odlot opóznil sie o 20 minut. Spoznilam sie wiec na pierwsze spotkanie, a potem na pierwsze seminarium. ALE najwyraznie nie ma tego zlego, co by na dobre nie wyszlo, poniewaz wyjazd udal sie znakomicie – napisze wiecej pozniej, a na razie tylko fotoreportaz:. Acha, no i kulinarnie bylo znakomiecie – najpierw jeden z hoteli dawal na lotnisku pyszne sniadanko, potem byl smaczny lunch, a na koniec wyrafinowana kolacja – po raz pierwszy w zyciu pilam smaczne wloskie wino.

Do centrum Sztokholmu dojechalam Arlanda-Expressem

Seminaríum nie fotografowalam, bo nie mialam ani czasu, ani sily- to sa juz popoludniowe obrady koordynatorek sieci kobiet

Kolacja koordynatorek – na scianach knajpy sam Josef Frank; szczescie ty moje!

Atmosfera knajpy podobna jak w moim rodzinnym Krakowie…

…natomiast serwowane jedzenie o NIEBO lepsze (przystawke zjadlam od razu, bez forgrafowania)

Zaraz po spiesznej kolacji siedzialam juz w pociagu w drodze na lotnisko, gdzie tym razem zawieziono nas na zupelne obrzeza. Czekal tam malenki samolocik, poniewaz bylo tylko kilku pasazerow. Mialam szczescie podrozujac bez bagazu, bo bagaz juz sie nie zmiescil i mial doleciec dopiero dzisiaj. Zatankowano za to ile wlazlo paliwa – okazalo sie, ze panowala gesta mgla i przewidywano bladzenie przed ladowaniem. Na cale szczescie bylam tak zmeczona, ze od razu zasnelam i obudzilam sie juz na miejscu. Z uczuciem ulgi zeszlam po drabince i nie rozumialam dlaczego obsluga patrzyla sie na mnie jakos dziwnie – dopiero w drodze do samochodu zauwazylam, ze mam nadal na szyi nadmuchiwana poduszke… Na ziemi, na cale szczescie, mgly nie bylo.

Artykul w „Ny Teknik”

In Grupa Sieciowa, Pamietnik, Szwedzki Zwiazek Inzynierow on 5 marca 2010 at 17:05

No i nareszczie sie doczekalam! Po przeszlo dwóch tygodniach wspólpracy z dziennikarka, która zupelnie nie miala weny twórczej; na tyle, ze sama musialam wymyslic wczoraj pointe – opublikowala dzisiaj artykul na necie. Mialo byc glównie o Grupie Sieciowej, a jest takze i o mnie oraz o moin wniosku o lepsza pomoc zwiazku dla inzymierow urodzonych zagranica.

In med männen i ingenjörernas kvinnonätverk

Av: Elisabeth Vene
Publicerad igår, 15:10

Balans i livet är en så viktig fråga för ingenjörer att det inte räcker med att kvinnorna driver den. Det anser det kvinnliga nätverket Nätverksgruppen, och släpper in männen.

Marzanna Baczynska kandiderar till Sveriges Ingenjörers fullmäktige.Marzanna Baczynska kandiderar till Sveriges Ingenjörers fullmäktige.

På internationella kvinnodagen på måndag den 8 mar träffas samordnarna i Nätverksgruppen för att vässa strategierna inför fullmäktigevalet till Sveriges Ingenjörer, som drar i gång tio dagar senare, den 18 mars.

Nätverksgruppen jobbar för balans i livet och lika möjligheter för alla ingenjörer, och mot all form av diskriminering

Marzanna vill in i fullmäktige
– Vi vill bli den nya ingenjörens ansikte: en modern och kompetent kvinna med ett liv utanför jobbet, i stället för en tråkig gubbe eller pizzaätande datanörd. Det säger Marzanna Baczynska, som ställer upp i fullmäktigevalet.

Marzanna Baczynska är civilingenjör i väg&vatten, bosatt i Halland, där hon är samordnare för det kvinnliga nätverket Niqe.

Som härstammande från Polen representerar hon gruppen utlandsfödda ingenjörer.

– Det är svårt att bli accepterad på den svenska arbetsmarknaden, säger Marzanna Baczynska, som har skrivit en motion om hur Sveriges Ingenjörer kan ge bättre stöd till ingenjörer från andra länder.

Startade redan 1986
Nätverksgruppen är sprungen ur det första kvinnliga nätverket som startades 1986 på dåvarande Civilingenjörsförbundet av Ingrid Bruce, som var nybliven ordförande.

Tanken med ett kvinnligt nätverk är att kvinnliga ingenjörer på mansdominerade arbetsplatser ska få stöd, både socialt och professionellt, av att träffa andra kvinnor i samma situation.

Nätverksgruppen gick till val på sitt program om balans mellan karriär och privatliv och fick en ledamot i styrelsen samt fyra i fullmäktige – högsta beslutande organ i Sveriges Ingenjörer.

Balans även för männen
Nu öppnar man dörren för männen.

– Vi måste bredda oss. Och inte vill man tacka nej till 50 procent av väljarkåren. De unga männen är lika intresserade som kvinnor av att kunna kombinera arbete och privatliv.

Men då är det ju inget kvinnligt nätverk längre?

– Jag tror inte på renodlade ”kvinnofrågor”, till exempel är kompetensutveckling en kärnfråga för oss. Det som driver Nätverksgruppen är viljan att påverka och förändra, vilket är allmänmänskligt. Dessutom har män fortfarande mycket makt i arbetslivet, så det känns smartare att bjuda till samarbete än att slåss.

(zrodlo: http://www.nyteknik.se/nyheter/karriarartiklar/article739943.ece)