szwedzkiereminiscencje

Wyzwania globalnej wioski – Ejersbo

In Uncategorized on 21 lutego 2017 at 23:09

Jakob Ejersbo ”Liberty”, 819 stron (przeczytane po szwedzku)

dar-arusha

Wielka bogini literatury, dziekuje Ci pokornie! Mialo byc o ekwadorskim psie Arturze, przygarnietym przez szwedzkiego wyczynowca Mikaela Lindnorda – ale pióro i swada Szweda odbiegaja na tyle od inteligencji Piotra Wlasta czy blyskotliwosci Wieniawy-Dlugoszowskiego, ze nawet moja milosc do zwierzat nie pozwolila mi przebrnac przez pierwszy rozdzial ksiazki ”Arthur : gatuhunden som lämnade djungeln och hittade hem”. Dlatego w tym wpisie Ameryka Poludniowa zastapiona zostanie Afryka, a umiesniony, zywy Szwed wrazliwym (i niestety martwym) Dunczykiem.

bus-z-motyka

Oj, od czego tu by zaczac? Chyba od tego, ze ksiazka jest znakomita! Ciekawa ze wzgledu na tresc, przeslanie i jezyk – jako jedna z niewielu przystajaca do nowego, globalnego swiata. Trzecia czesc trylogii, której dwóch pierwszych nie udalo mi sie znalezc po szwedzku – i która funkcjonuje mimo to znakomicie jako samodzielna powiesc. Nota bene trylogia wydana zostala dopiero po smierci Ejersbo i podzielona przez redaktora ze wzgledu na objetosc pierwotnego maszynopisu: drobne 1600 stron.

przystanek-w-drodze

Teraz o autorze, bo bez tego ani rusz. Jakob spedzil dziecinstwo i mlodosc w Tanzanii, poznajac swiat bialych pracowników ”pomocy krajom rozwijajacym sie” oraz – pozostajacy w opozycji do niego – swiat ludnosci miejscowej. Czul sie bardziej w domu w Afryce i wsród Afrykanczyków, którzy jednak traktowali go jako egzotycznego przybysza z innej galaktyki – zas w Danii posród ludzi zyjacych poza obowiazujacymi normami. Swoje poczucie osamotnienia i alienacji rasowej przekazal znakomicie w trylogii. Troche wieczny chlopiec, obdarzony absolutnym sluchem na nierównosci i nie zgadzajacy sie na wszechpanujaca niesprawiedliwosc, zadajacy odwieczne pytanie ”dlaczego?” i oglaszajacy, ze król jest nagi. Podobnie jak Broniewski, chlopiec z dobrej rodziny, rzucony przedwczesnie na burzliwy ocean zycia.

dar-widok

Jego dunscy przyjaciele zostali obarczeni misja niemal ponad ich sily – zeby rozsypac prochy Jakoba pod szczytem Kilimandzaro. Dziennikarz i pisarz Ejersbo odszedl na raka niedlugo po osiagnieciu czterdziestki. Trylogia jest jego pogrobowcem, szczerzacym ostrzegawcze kly na naiwne misjonarki, samozadowolonych turystów, cynicznych poszukiwaczy skarbów i potworkowate pozostalosci zwyrodnialego plodu kolonializmu. Nie ukazuje barwnych obrazków, niczym Kapuscinski, podrózujacy z kulawym angielskim i za jeden usmiech – dokonuje pelnej i oddolnej wiwisekcji systemu, w dodatku bez znieczulenia.

sprzedaz-przekasek

O czym traktuje ”Liberty”? “Liberty” to nazwa miejscowej dyskoteki w Moshi, zarówno w powiesci, jak i w przeszlosci Jakuba. Jakub i jego alter ego, Christian, prowadza w lokalu “Liberty” dyskoteke. Niewykluczone zreszta, ze tytulowa wolnosc ma takze doslowne znaczenie. Bohater szuka swojej wlasnej drogi w zyciu, wolnej od schematów, ustalonych ról i przesadów. Pragnie sie uwolnic od oczekiwan rodziny, bialego “dunczykostwa”, image’u “mzungu” czyli wedrujacej kupy pieniedzy, z której kazdy local usiluje uszczknac cos dla siebie. Przerywa szkole w Danii, wraca do Tanzanii, zamieszkuje z czarna dziewczyna i stara sie zarabiac. Wtedy staje sie sola w oku doslownie wszystkich, od wspólpracowników po policjantów, od urzedników emigracyjnych po zawistnych bialych. Wszyscy licza na lakomy kasek, kazdy z oskubujacych chce zdazyc przed innymi. Koledzy-wspólpracownicy okradaja i oszukuja, dziewczyna domaga sie wyjazdu do Danii, policja zada coraz to wyzszych lapówek. Christian nie ma oparcia w nikim: matka znalazla prace w Szwajcarii, ojciec ozenil sie ponownie i pracuje w tanzanijskim outbacku. Jak to sie potocznie nazywa, ulozyli sobie zycie, do którego nastoletni syn nagle przestal przystawac. O ulozenie sobie zycia walcza równiez localsi, kierowani marzeniem o szybkiej gotówce, urzadzajacej ich na wieki wieków. Tymczasem lokalny system dziobania jest okrutny: Afrykanczyk musi sie dzielic dobrami z rodzina, bywa okradany i bity, narazony ustawiczne szantaze przez wszystkich, dysponujacy choc odrobina wladzy. Swiat czarnych poznajemy oczami Marcusa, starszego towarzysza Christiana; takze ofiary styku czarno-bialego swiata. Przecietny Tanzanijczyk ma ograniczona wolnosc wyboru – zeby przetrwac podejmuje ryzyko i czesto ginie, nie docierajac na szczyt. Czasami w zamieci pod Kilimandzaro, czesto w kopalnii tanzanitu pod zairska granica. Patologie bialego swiata poteguja i petryfikuja zastale patologie lokalne.

rozowy-kwiat-arusha

Brzmi to wszystko ponuro, ale ksiazka wrecz kipi zywiolowoscia I poczuciem humoru. Do tego dochodzi jezyk, specyficzny, troche stylizowany na gware mlodziezowa, pelen wstawek ze swahili. W odróznieniu od Sienkiewicza Ejersbo ma swahili w malym paluszku – uzywa gramatycznie poprawnej formy “bwana mkubwa” (czego mozna sie nauczyc bodajze na trzeciej lekcji jezyka). Akcja leci, leci wartko – i mimo, ze jedno niepowodzenie goni drugie, bohaterowie sa w stanie otrzasnac sie i – niczym ten zolnierz – pomaszerowac dalej. Opowiesc troche w duchu “Shantarama”, choc mnie zdecydowanie blizsza.

zakurzony-autobus

Odbylam podróz z Dar el Salam autobusem przez Moshi do Arushy, zatem bylam w stanie umiejscowic akcje w autentycznym geograficznym i przyrodniczym kontekscie. Podczas czterokrotnej wizyty w Tanzanii poznalam mozaike zarowno jej bialych, jak i czarnych mieszkanców. W prozie Ejersbo slysze zaczepki mlodzienców wypowiadane w slangu, pelne szacunku pozdrowienia starszych i moznych, nagabywania o mozliwosc wspólnego interesu (a bussinesem moze byc nawet krzywe krzeselko z uzywana odzieza) – w barach plynie piwo Safari oraz konyagi, miejscowa wódka na bazie papai. Miejscowi, a zwlaszca kobiety, wykazuja niesamowita zdolnosc przetrwania, zas obcokrajowcy wystawieni sa na ciezka próbe charakteru. Jakob E rozwiewa wszelkie zludzenia dotyczace efektywnosci pomocy panstw rozwinietych, gdyz wszechobecna korupcja eroduje zarówno pojedyncze jednostki, jak i cale organizacje. Kosciól ogranicza I zabrania, zas sluzba zdrowia nie daje sobie rady z epidemia AIDS (akcja powiesci toczy sie w latach 80-tych). Opis dramatycznej wizyty w kopalni pólszlachetnego kamienia, tanzanitu, nie pozostawia nikogo obojetnym. Piekna i wartosciowa proza, dajaca do myslenia. Chetnie wprowadzilabym “Liberty” jako lekture obowiazkowa w szkolach, zamiast przestarzalego i kolonialnego obrazu Afryki rodem z “W pustyni i w puszczy”.

camp1

Advertisements
  1. Pięknie! Jak się do Tanzanii jeździ, to i analiza tubylczości bardzo wskazana. Ale masz rację, że (taką wyczytuję sugestię) ten co nie jeździ, też mógłby rozruszać głowę, nie dać sobie mydlić oczu o białej sile i dobroci. Szkoda, że piękny młody Duńczyk jest już martwy. Może trafi u nas na dobre pióro tłumacza i wkrótce będzie i po polsku.

    Póki co zatrzymam się przy rzuconej w finale uwadze o poszerzaniu kanonu lektur.
    Tyle się teraz dzieje dobrego w literaturze młodzieżowej, a na listę i tak trafiają ramotki. Sienkiewicza dużo, np wraca Janko Muzykant – też jakby nie było tekstów o współczesnych wykluczonych. Zamykamy oczy na to co dziś, a wzruszamy się dzieckiem chłopa pańszczyźnianego, którego losu już poprawiać nie musimy.
    Są takie stare teksty, których zastępować nie wolno. Ale są takie, które dobrze by było zastąpić sprawnie napisanymi współcześniejszymi historiami. I Liberty mogłoby wskoczyć. Zwłaszcza, że rodzimych opowieści „kolonialnych” nie mamy. Może „Eli, Eli” Tochmana (lekko tu koresponduje).

  2. tak, czytalam wypowiedz mauczycielki, kt opowiadala o duzej ilosci nowych, fajnych ksiazek dla mlodziezy. janko byl juz niestrawny za naszych czasów – zywie awersje od czasu, kiedy nasza klasa musiala wystawic go na szkolnym apelu. ze mna w roli panny – a nie znalam wtedy francuskiego w zab 😉
    pewnie cenzura by „liberty” nie puscila, bo nastolatek caly czas jak nie mysli o dziewczynach, to o uzywkach. jak to nastolatek… podobno we wczesniejszych czesciach j wiecej o dziewczynach, np. samancie, w kt kochal sie christian. w dobie eurosierot na pewno mlodziez rozpoznalaby swoja samotnosc i rozterki samanty. w kazdym razie – w mojej opinii – to piekna i madra ksiazka.
    nie wiem jak ty odbierasz prymat stasia nad kalim – oczywiscie pomijajc humor i niezle uchwycone róznice mentalnosci. niby relikt, ale to stad turysci sie (jako dzieci) nauczyli, ze czarny j do uslugiwania bialemu. jak jestem w afryce, to sie nie przyznaje, ze jestem z PL, bo na prawde wstyd. gwoli sprawiedliwosci, mlodzi ludzie maja fajniejsze podejscie, a i inne nacje zachowuja sie haniebnie. dlatego warto zawalczyc wlasnie o mlodych…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: