szwedzkiereminiscencje

Wysluchane: Abramovic, Ferrante

In Uncategorized on 16 lutego 2017 at 15:53
Marina Abramovic, ”Walk Through Walls: A Memoir”, 2016, audio book

 

marina-walk.jpg

Po patriotycznych remanentach pora na kosmopolityczna dekadencje.

Od razu sie przyznam, iz sluchanie ksiazek wiaze sie u mnie z przysypianiem, a poza czesto oddaje sie tej przyjemnosci w podrózy – wiec wsluchuje jakby jednym uchem. Albo, jak to mówia Szwedzi: jednym uchem mi wpada, drugim…wypada. Tak, ze i ta impresja przedestylowana zostala przez okresy gnusnosci mojego mózgu. Z drugiej jednak strony, cos mi po tych lekturach zostalo (bo bedzie o dwóch) – w odróznieniu od wielu, wielu innych (glównie kryminalów, lecz nie tylko).

Nie orientuje sie, na ile prace Abramovic znane sa w Polsce. W pewnym sensie jej odpowiednika mozna by szukac w Katarzynie Kozyrze – a sadzac z niezrozumienia sztuki tej drugiej, odnosze wrazenie, ze i Jugoslowianka odczytywana by byla jako artystyczna outsiderka. Co mi zreszta uswiadamia pewne uwstecznenie polskiego podejscia do sztuki, bo pamietam jak zywo snobizm na awangarde w kregach akademickich zeszlego stulecia. Choc i wtedy zdecydowanie wiecej wolno bylo mezczyznom. Akceptowano Beresia, wysmiewajac Beresiowa: “Beres robi w drewnie, a Beresiowa – w poscieli”. Wrócmy jednak do naszych baranów.

abramovic-marina_volcano_1500x1002

Foto: Paolo Canevari

W Szwecji zainaugurowana bedzie niedlugo, w sztokholmskim Moderna Museet, ekspozycja “ The Cleaner”. Wystawa ta powedruje pózniej do mojej ulubionej dunskiej Louisiany (jakby ktos nie dojechal do Sztokholmu do konca maja). Ale poza tym malo kto zna tu twórczosc Mariny – choc mnie udalo sie obejrzec program dokumentalny o performance zatytulowanej “Artystka jest obecna”, z nowojorskiej MOMA. Troche trudno mi wtedy bylo zrozumiec przeslanie jej sztuki, dlatego postanowilam posluchac autobiografii, na dodatek czytanej – z czarujacym wschodnioeuropejskim akcentem – przez sama autorke.

Czy wiecej rozumiem po lekturze jej autobiografii? Jak zwykle genre autobiografii nastrecza watpliwosci, czy aby chodzi o zwykla relacje, czy tez to juz autokreacja –  zwlaszcza u artysty. Abramovic ma w sobie wyjatkowo brutalna sile, ale zdaje sie ja wykorzystywac na przemian ze sklonnoscia do masochizmu czy tez nieregijnego mistycyzmu. Najwieksza sztuka jest samo zycie artystki, która caly czas testuje granice i poszukuje czegos wiecej. Czasami mieszka w aucie, czasami wedruje z aborygenami, czasami przemierza chinski mur. Ale z drugiej strony nie ukrywa, ze ma zylke do nieruchomosci – ostatnio wiec mieszka, podrózuje i zyje komfortowo. Nie siada jednak na celebryckich laurach – od czasu do czasu otrzasa sie ze zdobyczy cywilizacji, z ubraniem wlacznie i wymysla pasywno-agresywna prowokacje, przyciagajaca rzesze widzów. Proponuje performance, wykorzystujac swoje cialo jako narzedzie sztuki. W czasie retuszowanego piekna zaprasza na bliskie spotkanie z soba: kobieta zaledwie przystojna, masywnie zbudowana i wiekowo mieszczaca sie w górnych strefach stanów srednich. Na pewno jest fascynujaca i mentalnie obecna, zatem spotkanie z nia nosi wszelkie znamiona autentycznego spotkania z drugim czlowiekiem. Skorzystali z niego Lou Reed, Marisa Tomei, Sharon Stone, Björk i Rufus Wainwright. Czy nie zyjemy w dziwnych czasach, ze po takie spotkanie trzeba stac w dlugiej kolejce do muzeum? W MOMA odwiedzily ja 1545 osoby, zas transmisja na zywo odnotowala az 800 000 wejsc.

Abramovic z jednej strony odciela sie od swoich balkanskich korzeni, a z drugiej kontynuuje sage o bohaterskich partyzantach, rozpoczeta przez swoich rodziców. Nie do konca rozumiem jej potrzebe ryzykownych zachowan oraz przesuwania granic – bo skoro ktos zaprasza, zeby mu zrobic krzywde, to zdecydowana wiekszosc podziekuje, lecz zawsze znajdzie sie ktos “bezgraniczny”, komu krzywda czy ból zadawany innym sprawi rozkosz. Przy Abramovic psychologiczne eksperymenty Skinnera czy Milgrama to przyslowiowy pikus… Ciekawa (choc dosc przerazajaca) kobieta, ciekawa lektura.

den-som-stannar-den-som-gar-bok-3-aren-mitt-i-livet

Elena Ferrante “Den som stannar, den som går” – trzecia czesc powiesci, 2016, audio book

Elena Ferrante (jakkolwiek by sie na prawde nie nazywala) nareszcie nabrala wiatru w zagle i opuscila ulubiona tematyke pólpornografii neapolitanskiej biedy w sosie ze zbrodniczej camorry. Now we are talking!

Dziewczynki, Elena i Lila, dorosly, dojrzaly intelektualnie oraz emocjonalnie, a co druga nawet zaczela regularnie myc zeby. Z dwóch tlumoków – jak za dotknieciem rózdzki czarodziejskiej – wylonily sie dwie atrakcyjne, mlode kobiety. Jedna literatka, druga programistka – protoplastki wspólczesnych specjalistek, walczacych o swoje miejsce w spoleczenstwie i równowage miedzy zyciem prywatnym a kariera. Nareszcie porzadnie zbuntowane i zdecydowane, zeby we wlasne rece ujac ster zycia. Nic za darmo, traca zatem krótkofalowo, lecz na dluzsza mete to one zwycieza. Szczególnie, ze trzymaja sie razem, mimo geograficznego rozdzielenia i okresowego zaniku kontaktów. Ale, jak przychodzi co do czego – czyli tych najwazniejszych wyborów, obarczonych konsekwencjami –, dochodza do wniosku, ze liczyc moga wylacznie na siebie nawzajem. Moga sie poklócic, moga zranic zamierzona zlosliwoscia – zeby w razie potrzeby zawrócic, wysylajac dymny signal: wracaj, bo bardzo Cie potrzebuje. Ich przyjazn – w tym tomie – zdaje sie bardziej wywazona; prawa, obowiazki i szanse zyciowe rozdzielone sa bardziej sprawiedliwie. We wczesniejszych tomach Elena byla ta grzeczniejsza i mniej sponiewierana przez zycie, Lila trzymana bezlitosnie przez autorke pod woda, na bezdechu, zbyt dlugo. Teraz ich role powoli sie wyrównuja, a jednoczesnie obie ida do przodu – podczas gdy dawni neapolitanscy idole, zaczynaja tracic witalnosc, werwe, pieniadze czy inspiracje. Elena z Lila jakby wlaczaly turbodoladowanie, choc obie znajduja sie w skomplikowanej sytuacji na froncie zawodowym i rodzinnym. Wykazuje równiez wiecej sily charakteru i walki niz towarzyszacy im mezczyzni. Nareszcie papierowe protagonistki autorki (typowalabym raczej kobiete!) nabraly zycia.

val-sloneczny-dzien

Czekam (bez wypieków na twarzy, ale mimo to) na czesc czwarta – nie jest to literatura na tyle smakowita, zeby czytac, ale historia a tle nabrala rumienców, iz z przyjemnoscia wyslucham ciagu dalszego.

Advertisements
  1. Hi, hi, górne strefy stanów średnich. Ależ się te eufemizmy mnożą. 🙂
    Znam film dokumentalny „Marina Abramović: artystka obecna”. Widziałam chyba ze trzy lata temu na Nowych Horyzontach. Był też w dystrybucji, ale wąskiej. To ten sam chyba, który i Ty obejrzałaś. To a propos tego, czy w Polsce znana.
    Ona ma w sobie coś, co mnie nie przyciąga. Brutalną siłę, potrzebę włażenia w ogień, doświadczania na sobie bezpośredniej reakcji innych. „Mentalna obecność” w tych spotkaniach tête-à-tête bardzo dziwna. Nieludzka trochę. Ja bym padła. Ja bym w ogóle na to nie wpadła (!). Zgadzam się, że to idzie w parze: ciekawa i przerażająca.

    Ferrante znam ze słyszenia. Nie z odsłuchu audiobooków, lecz z aury wokół autorki (?). Odwrócę więc znane powiedzonko: nie znam się, to się nie (!) wypowiem. 😉

  2. po napisaniu tego tekstu widzialam marine w szwedzkiej TV, w takim talk show. ma absolutnie magnetyczna osobowosc, czego nie bylo widac w filmie dokumentalnym z MOMY (bo tam siedziala niema). mysle, ze nawet nieme spotkanie w oko w oko z takim zywiolem bylo mocnym przezyciem. mnie tez odrzucaja jej masochiczne prowokcje – dlatego zreszta wysluchalam autobiografii, bo nic z tego dazenia do bólu nie pojmowalam. nota bene marina skarzy sie na policzki od matki, ale powtarza wzorzec narazania sie na jeszcze gorsze fizyczne i psychiczne cierpienia. tak, jak by potrzebowala swoistej katharsis. a z drugiej strony ma autentyczna potrzebe duchowosci, poszukiwania sensu oraz zrozumienia innych mentalnosci. do sztokholmu nie pojade – ewentualnie pózniej do danii, to zdam wtedy relacje

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: