szwedzkiereminiscencje

Emilia, wnuczka Sonki –i Helene od ksiazek

In Feminizm, Ksiazki, Przywracanie pamieci, Sztuka, Szwecja on 10 Lipiec 2014 at 22:57

Lato, czyli długie, jasne dni na czytanie ksiazek. Podczas wizyty w Krakowie sprawiłam sobie w ksiegarni dwie zupełnie nowe: „Sonke” oraz „Bokserke”. Pierwsza, ponieważ przeczytałam wypowiedz Karpowicza w GW i jego jezyk mi się spodobal. Druga, bo już kiedyś blogozanka mi Plebanek zachwalala.

guson-atelier-malarskie

Sonke czyta się płynnie, gdyż jest to powiesc literacka, przypominajaca trochę „Bohin” Konwickiego. Wschodnie rubieże, nie do końca znane galileuszom – miejsce dla zdarzeń nie do końca realistycznych. Gdzies snuje się jeszcze mgla ballad i romansów i poetyka Kresów czy „Nad Niemnem”. W ten romantyczny krajobraz wpisuje się zycie niepiękne: biedne i brutalne. Niby stylowa, na wpól zapomniana, na wpól przemilczana historia – ale po chwili upojenia sama czynnoscia czytania błogostan zaklócily mi bolesne wątpliwości. Przypomniała mi się bowiem historia milosci francuskiej szesnastolatki do zonatego, niemieckiego czterdziestolatka. Dziewczyna mieszkala razem z rodzicami, którzy związek córki zaakceptowali, a później pomagali wychować wnuka. Niemiecki zolnierz wyruszyl po chwili na front, z którego już wiecej nie wrócil. Pragmatyczni chłopi francuscy (nie pamiętam, z którego to regionu) z sytuacja się pogodzili – nie bedac ani pod grozba pistoletu, ani nie czerpiąc dzieki Niemcowi profitów. Milosc to najwyraźniej we Francji tylko (az) milosc. A co u Karpowicza?

guston-przejazdzka-samochod

Karpowicz, zapewne zupełnie nieświadomie, dokonuje na swojej bohaterce brutalnego aktu odwetu. No bo co zawinila piekna dziewczyna, ze się w niej nie tyle panicz, co niemiecki zolnierz, zakochal? Z wzajemnoscia, czemu trudno się dziwic. Do tej pory spotykała Sonka na swojej drodze wyłącznie mężczyzn, którym była albo obojetna, albo którzy ja krzywdzili. A tu chłopak przystojny, z wykształconej rodziny. Pewnie – czego akurat autor nie definiuje – także odpowiednio wymyty, ogolony i elegancki. Patrzac z zewnątrz – ladna para z nich (by) była. A co robi pisarz? Pisarz się nad Sonka pastwi. I nie odgrywa tu roli, czy to pisarz czy tez może jej wlasni blizni, skoro historia prawdziwa podszyta. Jakby nie było, „wina” Sonki wymaga wielokrotnej pokuty, która do konca pietna z niej nie zmywa.

guston-port

Wina? Milosc, tylko ze nie we Francji (ani w Niemczech – pamiętny film z Olbrychskim i Hanna Schygulla), tylko na wschodnich polskich rubieżach. Kara? Smierc dziecka, rodziny, niewykluczone, ze także narzeczonego. Gwałt i poturbowanie, zakończone kalectwem – bohaterka utyka do końca zycia. Zycie jej darowano – tylko, ze stalo sie one nader nędzne. Dostala jeszcze jeden podarunek od losu: meza, który ja kochal i był dla niej dobry. Rzecz jasna, wojny nie przezyl. Az dziw bierze, ze pozwolonu psu przezyc! No i gdzie nam do cywilizacji? Gdzie tu chrzescijanska cnota miłosierdzia? Niemalze zabójstwo honorowe, jak – kurde – nie przymierzając, u Kurdów. Wiadomo, wojenne straty polskie liczniejsze niż francuskie. Winnych szukac by jednak wśród polityków, polozenia geopolitycznego, braku srodków i niepewnych sojuszy. Jedna kobieta winy za poległych chłopców nie udźwignie i nie odpokutuje. Mezczyzni zaczynają wojne, kobiety cierpia.

guston-spioch

Sonki synek wojny nie przezyl, ale jakby ich losy potoczyly się inaczej, to niewykluczone, iż urodziłaby jej się wnuczka Emilia, bohaterka najnowszej książki Grazyny Plebanek. Książki – dla mnie – niejednoznacznej. To znaczy, trudno mi ja zrecenzowac – niby niezla, lecz czegos mi w niej brakuje. Czyta się wartko, jednak sama powieść to jakby nie powieść, a cos miedzy pamiętnikiem a deklaracja programowa. Dużym plusem jest wspólczesna nam narracja – jakos mało teraz literatury osadzonej w terazniejszosci. Plusem (programowym?) – kobieta jako bohaterka. Mniej jednak wyrazista niż u Bator. W ogóle swiat globalnych przemian zdecydowanie lepiej Bator się udaje. Nie mogę oprzec się wrazeniu, iż entourage Plebanek sa nieostre – zresztą może tylko nieprecyzyjne. Bator stala się integralna czescia globalizacji – Plebanek dopiero aspiruje.

guston-agresja

Zaczne od własnego podwórka, czyli Szwecji. Czesc akcji „Bokserki”, odgrywajaca się tutaj, to taka Inga Lindström. Czyli jak sobie obcokrajowcy Szwecje wyobrazaja. Spektakl zaludniony aktorami polskimi, porozumiewający się po polsku i Szwecja jako malownicza, a wręcz egzotyczna scenografia. W jedynym, jedynym zdaniu cytowanym po szwedzku wystepuje blad językowy – o czym zresztą do autorki oraz wydawnictwa napisałam. Bez odzewu. Trochę to jak „bajka dla kucharek”: piękne (w domysle) Polki podbijają zagranice. Zupełnie nie ma realiów – w tym takich, które by obejmowaly polskie sprzątaczki czy polskich budowlańców. Odnoszę wrazenie, ze pisarka, mimo deklarowanego w prasie wieloletniego pobytu w Sztokholmie, w tkanke zywotna Szwecji się nie wgryzła.

guston-plaszcz

Dużo lepiej na tym tle wypadają opisy brukselskie – niestety, realizm dotyczy głównie pracy dla polskiej placówki konsularnej. Znakomite opisy feudalnych stosunków (pojawia się tez polski budowlaniec!) – nota bene dla odmiany których glówna bohaterka zadnych wysilków nie czyni. Niby wyemancypowana, ale głównie obyczajowo. Tutaj lezy sila powieści, gdyż autorka pozwala Emilii alias Lou korzystać z zycia na własnych warunkach. Bohaterka sama wybiera swoich mężczyzn i formy związków z nimi, jak również forme spędzania czasu wolnego czyli trenowanie boksu. Wiarygodne opisy uczuciowej matni, zmysłowych doznan, treningów, przekonujące portety innych adeptów boksu. Czuje się w nich autentyczne zaangażowanie oraz znajomość rzeczy. Ale jak dla mnie Emilia nie opuscila mentalnie polskiego grajdołka – typowe rozdarcie miedzy jedzeniem ciastka a trzymaniem go w spizarce. Zżyma się na obce widzenie Polski, lecz nic nie robi, żeby to widzenie zmienić. Przejawia bierny (niesmialy?), konsumpcyjny stosunek do swiata. Bierze, co jej zycie zaserwuje – w większym stopniu niż sama cos komus daje. Jej sympatie czy lojalnosc nie leza po stronie kobiety-szefa, choć pani ambasador wykazuje się madroscia. Fizycznie wytrenowana Lou jeszcze nie nauczyla się asertywności. Tkwi w poczuciu winy i poszukiwaniu „normalnych mężczyzn”, choć znajduje się w drodze, która prowadzi do wniosku, iż tzw. normalnosc nie istnieje. Pikantnie troche taki Janusz Wisniewski, choć z przekazem i literacko dużo lepsza. Ksiazka wazna jako pomost polsko-polski w zamet i rzekoma dekadencje zachodnia.

guston-malarz

Zupełnie inna jest Helene Huff – już niezyjaca Amerykanska żydowskiego pochodzenia. Tworzaca scenariusze dla raczkującej telewizji i marzaca o pisaniu. W międzyczasie czytajaca książki, w tym klasyków, niedostępnych na amerykańskim rynku. Nawiazuje zatem kontakt z antykwariatem w Londynie – i ten kontakt przeradza się się w trwajaca wiele dziesięcioleci przyjazn. Po latach kulminuje wizyta w stolicy Albionu – szczytowym punktem całego zycia Helene.

guston1

Ksiazka (to już wznowienie) ciekawa z wielu względów. Autorka posiada specyficzne poczucie humoru i zdolność krytycznej oceny. Z pasja wytrawnego bibliofila ocenia jakosc, wady i zalety wydania zamówionych lektur. Podczas, kiedy inni przeczytają piecdziesiat książek, Helene czyta jedna – po piecdziesiat razy. Jest ekscentryczna i dokładnie wie, czego chce, czego nie lubi oraz co jej sprawia przyjemność. Mimo szczupłego budżetu finansuje paczki okolicznościowe dla na wpól glodujacych Anglików, czym zaskarbia sobie ich wdziecznosc i przyjazn. Miała zresztą niewątpliwe szczęście, iż trafila na ludzi do siebie podobnych: zarówno ona, jak i oni byli skromni, zupełnie nie przejawiali postawy roszczeniowej – i los obszedł się z nimi laskawie. Wśród londyńczyków pojawili się także wyksztalceni i majętni (stare pieniądze), którzy wykazali w stosunku do pisarki szeroki gest, zapraszając na posiłki, wycieczki, sprawiając niewielki podarunki czy malując nawet portret. Trafila do klubu koneserów ksiazek i stala się jego honorowym członkiem. Nalezy dodac, ze byli to londynczycy przez epoka londyńczyków z polskiego serialu.

guston-w-wyrze

Pelna wdzięku i bezpretensjonalna lektura wakacyjna dla wszystkich milosników ksiazek, do Helene podobnych. Ilustracje pedzla Philipa Gustona, którego po raz pierwszy widzialam w Whitney w 1981.

  1. Trochę się pogubiłam przy tej najciekawszej książce (trzeciej). Pewnie i tak wyszperałaś ją na szwedzkim rynku, w angielskiej wersji językowej, ale co to za tytuł? Helen Huff to bohaterka i autorka zarazem?

    Tak jak Ty posłuchałaś intuicji, kupując Karpowicza, tak moja intuicja się na tę opowieść zamyka. Ale uważnie przeczytałam, co o niej piszesz (wcześniejsze anonse mijałam, nie rozpoznając nawet tematu tej opowieści).

    Podoba mi się Twoje analizowanie Plebanek.😉 Znam tylko (niestety, niedoczytane, głupio wyszło) „Nielegalne związki”. Chyba zgaduję, co masz na myśli, mówiąc o wyzwoleniu jej bohaterki – tym obyczajowy, nie mentalnym. Resztę biorę na wiarę, pamiętając, że jesteś surowa w ocenie zdolności kobiet do mierzenia się ze światem.

    Tyle do przerobienia! Trzymam się zasady, że nikt pisarzowi nie wyznacza, czym ma się zająć. Nikt niczego nie musi. Sporo jednak tematów jest wciąż bezpańskich lub nie dość dobrze ogarniętych. To myśl po przeczytaniu Chimamandy, która potrafi podejść do życia z nerwem.🙂
    Pozdrawiam! Już dawno tu nie zaglądałam, bo tez w ogóle mało rozgarnięta blogowo ostatnio jestem. Tym milej stare kąty oglądać.🙂

    • masz racje – b to nieuprzejmie z mojej strony, ze nawet tytulu ksiazki pani hunff nie podalam, zobacz prosze: http://en.wikipedia.org/wiki/Helene_Hanff

      wszystko z tego, ze blogosfera malo aktywna i odnosze wrazenie, ze pisze sobie a muzom. hunff przeczytalam po szwedzku -oryginal angielski, a w ogóle tpo wznowienie. mialam szczescie, gdyz znalazlam na parapecie w pracy. mamy takie kisazki, kt mozemy sobie wypozyczyc, z czego wiekszosc to kity. ale wlanie tak pierwsza chimammanda wpadla mi w rece. helen to absolutna perelka i jak tylko znajdziesz, to czytaj smialo! autorka=glówna bohaterka, poniewaz to zbiór autentycznych listów miedzy nia a antykwariuszami londynskimi. druga czesc to jej pamietnik z pobytu w londynie – a calosc miescie sie w nieduzej ksiazeczce. ale jakiej! wspanialy dystans do siebie i zycia oraz niezawodne poczucie humoru!

      no wlasnie – z sonka niby wszystko fajnie, tylko ze to juz gdzies juz bylo. natomiast plebanek pisze smialo o kobiecej seksualnosci (choc to jeszcze nie grey, ale blisko) – za to z reszta troche kulawo. nie ma w ogóle porównania z taka chimammanda czy smith – zamiast opisywac wyzwania przekorzenienia sie plebanek skupia sie wlasnie na przezywaniu zycia erotycznego. bez milosci jako takiej, wiec nie ma swiatopwego tematu uniwersalnego numer jeden.

      ja tez ostatnio nigdzue (na blogach) nie bywam, zatem nie musisz sie tumaczyc. j lato – trzeba zyc, zeby potem bylo o czym pisac😉

  2. Ach! To ja już coś słyszłam o tym tytule: 84 Charing Cross Road. Niewiele, dlatego nie skojarzyłam, ale pochlebnie.
    A jeszcze co do Adichie (w zestawieniu z Plebanek) to ona trafia w punkt, jeśli chodzi o oddanie kobiecych pragnień, wyobrażeń czy sposobu przeżywania erotyki. Nie robi z tego tematu wiodącego, może dzięki temu nie separuje erotyki od życia, po prostu.

    • jak zwykle strzal w dziesiatke – b dobrze to ujelas! ifemelu zdaje sie jakby dojrzalsza (nigeria góra?). i ona, i obinze startuja w nieznane., spadaja ciezko, ale jakos sobie z tym radza. milosc j dla nich kotwica w zyciu – i j to znowu milosc dojrzala, wybaczajaca, satysfakjonujaca seksualnie. moze zycie i j oceanem, ale oni dzielnie staraja sie na falach sterowac.

      natomiast plebankowa emilia wjezdza wszedzie na przyslowiowej skórce od banana; na dodatek- po polskiemu – po znajomosci. kolezanka zalatwia mamie prace w SE, emilia jedzie na placówke ze wzgledu na prace w ministerstwie, belgijski kochanek j zamozny. no i potem czeka na oklaski: jestem lózkowo zrealizowana i uprawiam boks! pewnie, ze „good on you” – tylko co dalej? mysle, ze duzo to nadal mówi o polskim spoleczenstwie i roli kobiety, tzn. oczekiwania od kobiety poswiecenia sie rodzinie, na dodatek BEZ gratyfikacji lózkowych….

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: