szwedzkiereminiscencje

Zajedzona na smierc i nowy Ripley-Attenberg,Zeh

In Ksiazki, Pamietnik, Szwecja on 6 Kwiecień 2014 at 10:35

Jami Attenberg / The Middlesteins / 2013

Julie Zeh / Stopptid (Nullzeit) / 2014

 

Spotkalam sasiadke na schodach. Ledwo wyszla na to swoje pierwsze pietro. Operacja, wyszeptala ze szczesliwym usmiechem. I wtedy przy pomnialam sobie, ze po intensywnym odchudzaniu Herbalife zdecydowala sie na zabieg pomniejszenia zoladka. Jedna z ofiar naszego chorego stosunku do jedzenia. Co prawda w pore przestala sie przejadac – w odróznieniu od bohaterki ksiazki Attenberg, Edie – ale, jak to bywa, nie zatrzymuje sie w pore. Oczywiscie zycze sasiadce wiele zdrowia i szanuje jej wybory, lecz sobie zyczylabym rozmów na tematy bardziej ogólne (pogoda will do; ksiazki – pozadane). Tymczasem niedawno bylam na nartach i tam tez dopadly mnie monologi o ciele. Jedna z kolezanek miala ze soba torbe wlasnego jedzenia na cztery dni, w tym sok z trzech rodzajów kapusty, wymieszany z awokado i jeszcze czyms innym zielonym. Razem z przyjaciólka opowiadaly o planowanych treningach – z czego przyjaciólka do wysportowanych nie nalezy. Totalna obsesja na punkcie kontroli wlasnej fizjologii, obejmujaca regularne wizyty u masazystki oraz akupunkture. Nikt nie jedzie na rower, tylko od razu trenuje kolarstwo. Nie plywa, tylko zapisuje sie na kurs doskonalenia SWOJEGO crawla. A kiedy ja nadal kuleje po upadku na oblodzonym stoku wszyscy sie zloszcza: no zrób cos z tym nareszcie, idz na masaz albo pobiegac, to ci od razu przejdzie!

attenberg

W zalaczonym na koncu ksiazki wywiadzie Attenberg mówi, ze historia objadajacej sie nad miare (kompulsywnej zarloczki?) to takze jej wlasna historia. Bo Edie Middlestein zajada (zazera?) sie na smierc. Mam klopoty ze znalezieniem odpowiednich okreslen – choc coraz wiecej osób cierpi (?) na obsesje czy tez zaburzenia zwiazane z cialem, w tym jedzeniem, to trudno znalezc adekwatne i neutralne/niewartosciujace okreslenia. Nie ma juz ludzi grubych ani otylych, sa za to puszysci. Albo duzi. Nie ma chudych, bo kobieta nigdy nie moze byc za chuda. Jak nazwac czynnosc zwiazana z pochlanianiem ogromnych ilosci pokarmów? Nieumiarkowaniem w jedzeniu? W dawnej frazeologii nic tylko obzarstwo! Edie grzeszy od dziecka, nagradzana smakolykami przez rodziców. Kiedy jej kompulsywnie szczupla i „zdrowa” synowa, ze skad inad szlachetnych pobudek, zapragnie uratowac zycie tesciowej przez wprowadzenie ruchu i diety, jest juz za pózno na jakiekolwiek zmiany. Edie wymyka sie spod dyskretnej kurateli, jedzie na rudke miedzy barami ze smieciowym jedzeniem, której kulmacja bywa wizyta w zaprzyjaznionej chinskiej restauracji. Jak zwykle z nalogami (?) bywa, sytuacja dotyka takze jej najblizszych: meza, dzieci, wnuków. Maz nie wytrzymuje autodestrukcyjnego stylu zycia Edie i odchodzi, narazajac sie na ostracyzm, gdyz opuszcza umierajaca partnerke. Czy wolno opuscic kogos, kto uparcie dazy do smierci? Eddie jest superinteligetnym prawnikiem, co nie przeszkada jej w unicestwieniu samej siebie.

afterski2

Sila „The Middlesteins” sa portety glównych bohaterów oraz sposób narracji. Pochwalony przez samego Franzena – czesciowo pewnie dlatego, iz Attenberg pisze podobnie jak on. Bardzo dobrze napisane, a jednak czegos mi brakuje. To jakby zatrzymana migawka z zycia degradujacej sie imigranckiej inteligencji  – raczej portret we wnetrzu niz powiesc. Bohaterowie sa, jacy sa. A moze bohaterem jest USA czy tez amerykanska klasa srednia (middle class, skladajaca sie z rodzin Middlestein)? Brakuje wyraznie zarysowanej dramaturgii. Bohaterowie bywaja smieszni i malo sympatyczni – trudno sie nimi solidaryzowac, a juz na pewno utozsamiac. Co nie przeszkadza w ekspresowym czytaniu, gdyz czyta sie znakomicie.

zeh

W tym kontekscie Juli Zeh wypada dosc blado. Jako jedyna nienurkujaca w towarzystwie mam takze problem z tlumaczeniem tytulu – moze jakis nurek mi podpowie? Krytycy podkreslaja podobienstwo najnowszej powiesci Zeh do twórczosci Patrycji Higsmith – z tym ze Higsmith byla pierwsza i jej portret utalentowanego pana Ripleya zapadl w zbiorowa pamiec na zawsze. Zeh bywa najlepsza w portretowaniu zmian spolecznych i raczej wole ja w tej roli niz jako autorki dreszczowców. Dlaczego wszyscy pisarze wspólczesni rzucaja sie na kryminaly? Kryminal wymaga przede wszytskim dobrej fabuly – ludzie sa tam drugorzedni. Dobry pisarz posiada umiejetnosc kreowania wiarygodnych ludzkich postaci. Kryminal to rozrywka; dobra powiesc to katharsis.

k-utsikt

Bohaterem Stpptid jest czterdziestoletni Niemiec, Sven. Prowadzi szkólke nurkowa na Wyspach Kanaryjskich, a dokladniej na górzystej Lanzarote. Pomaga mu zakochana w nim od dziecka Antje. Sven jest – niczym Edie Middlestein – prawnikiem. Tyle, ze rozminal sie z wyuczonym zawodem – oraz wlasna ojczyzna. Taki nowoczesny pustelnik, choc nie-eremita. Kamienna ziemia Lanzarote nie wykarmi – w odróznieniu od zamoznych i poszukujacych obowiazkowych przygód turystów. Sven osiagnal swoisty stan równowagi: pies, bedacy kopia czworonoga z dziecinstwa, kochajaca (choc niekochana) partnerka, niezle zajecie. Zaplanowal wlasnie zejscie do wraku w dzien swoich zblizajacych sie i okraglych urodzin. Tymczasem przylatuja bogaci klienci, z którymi zawarl lukratywna umowe na uslugi calodobowe. Klient placi, klient wymaga – a szczególnie taki klient jak aktorka seriali, bedaca w toksycznym zwiazku z maloproduktywnym pisarzem. Svem jest mistrzem precyzyjnego planowania, co przydaje mu sie w planowaniu oraz przeprowadzaniu podwodnych przygód. Tymczasem sytuacja wymyka mu sie spod kontroli niemal na wstepie przygody z niemieckimi celebrytami. I jak sie okazuje, tym razem to nie jego plany zostana zrealizowane – zostaje wmanipulowany w gre, gdzie ktos inny jest glówmnym rozgrywajacym. Niemal cudem uchodzi z zyciem.

mellanski-by-korosh

Zeby bylo ciekawej, poprzednia ksiazka Juli Zeh „Corpus Delicti” traktuje o ciele i „spoleczenstwie, w którym zdrowie to nie tylko cos, czego sobie zyczymy, ale przede wszystkim obowiazek”. Koncze wiec pisac i (kulejac) ide pobiegac, zeby spelnic mój obywatelski obowiazek i przestac przypominac bliznim o kruchosci wlasnej powloki cielesnej.

  1. SD dzielnie spełniasz obowiązki obywatelskie, tylko, czy na pewno bieganiem uleczysz kontuzjowaną nóżkę? Dbaj o zdrówko i zawsze (choć) wyglądaj na równie szczęśliwą jak na załączonej fotce. Ja, oddalona od ciebie o setki kilometrów geograficznie i mentalnościowo (tak, tak, PL to jednak inny kraj) także postaram się dbać o siebie wzorowo🙂

    • witaj ewo! dziekuje za troske o moje szlachetne – dzisiaj moge sobie dworowac, poniewaz mi powoli przechodzi, ale jeszcze w piatek bylo mi nie do smiechu. pobiec – na arzie – nie pobiegne, poniewaz nadal slabo chodze. napisalam tak z przekory😉

      rzeczywiscie góry to recepta na szczescie – mimo ze wyjazd z praca, to akurat w momencie wypasu z widokiem pokladalismy sie ze smiechu

      zycze ci milej i slonecznej niedzieli – tutaj akurat zachmurzylo sie, kropi i j ogólnie mglisto

      serdecznosci \ m

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: