szwedzkiereminiscencje

Zaangazowana pielegniarka – Watson

In Ksiazki, Pamietnik on 8 Grudzień 2013 at 14:14

christie-watson

Rozwój demokracji literackiej powoduje, iz pisza teraz wszyscy, a wydaja nieoniecznie zdolni. Ilosc publikowanych ksiazek ani wzrost poziomu wyksztalcenia bialej populacji nie przechodzi, niestety, w jakosc – nie po raz pierwszy odnosze wrazenie, iz literacka cywilizacja europejska zakonczyla sie juz dawno temu. Najgorzej z tymi, co to maja dobre intencje – ale w koncu nie mozna zabronic pisac o takiej Afryce wszystkim tym, którzy nie sa Kapuscinskim, Naipaulem ani Coetzeem. Gdzies na fali autentycznego zaangazowania unosi sie brytyjska pielegniarka, Christie Watson.

dzieci1

Tiny sunbirds, far away, to nastepna ksiazka o Nigerii, dalekiej jednak od akademickiej i sytej Nigerii Adichie. Pani Watson ma partnera Nigeryjczyka-muzulmanina i patrzy na kraj niebieskimi oczyma mzungu. Co do jej entuzjazmu, empatii i zachwytu Nigeria nie na dwóch zdan – natomiast nie przekonuje mnie jej dyplom ukonczenia kursu Creative writing, a juz zwlaszcza próba rozladowania napiecia przy pomocy humoru. Z humorem róznie bywa; a zwlaszcza tym, który przekracza granice. W kazdym razie melodramat to zdecydowanie nie mój genre – a tak by chyba tonacje emocjonalna tej ksiazki mozna okreslic. Problemem wazungu bywa, iz w pewnym momencie staja sie ni psem, ni wydra – Watson jakby popierala kierunek, w jakim zycie popycha glówna bohaterke. Jest nia dwunastoletnia dziewczyneczka o imieniu Blessing – podobna pewnie do tej, która uchwycilam w Jambiani. Czy Europejka popieralaby odbieranie porodów pzrez swoja córke, która na dodatek nie moze chodzic do szkoly? Na pewno nie! I nie przekonuje mnie tlumaczenie typu TIA – this is Africa.

dziewczyneczka

Akcja powiesci rozwija sie nastepujaco: matka Blessing i jej starszego o dwa lata Ezekiela rozstaje sie z ojcem, którego zlapala in flagranti z inna kobieta. Pociaga to za soba utrate atrakcyjnej pracy w hotelu, zarezerwowanej wylacznie dla mezatek. Z ciezkim sercem opuszcza stolice i wprowadza sie do rodziców w Warri, w delcie Nigeru. Trafia tam z deszczu pod rynne. Ojciec, dawniej aktywny chrzescijanin, stal sie w miedzyczasie równie aktywnym muzulmaninem. Rodzina zyje w systemie feudalnym, utrzymujac miedzy innymi kierowce, jego liczne zony i jeszcze bardziej liczne potomstwo. Nikt nie ma stalego zródla dochodu, a warunki bytowania sa nader prymitywne. Nie starcza takze na oplate czesnego, nawet w szkole lokalnej – dzieci zaczynaja tam nauke, ale musza ja wkrótce przerwac. To doprowadza do tragedii Ezekiela, który na dodatek mial nieszczescie urodzic sie alergikiem. Matka walczy o prace, a potem o place, zeby zrealizowac marzenie o wyksztalceniu swoich dzieci. Najbardziej zaradna okazuje sie babcia, która pracuje jako polozna po okolicznych wsiach. Kiedy Blessing przerywa szkole, babcia zaczyna zabierac ja ze soba, aby przyuczyc do zawodu.

skala-koralowa

Nie ma watpliwosci co do tego, kim pani Watson jest z zawodu – jej opisy wystepujacych rodzajów obrzezania kobiet oraz zwiazanych z nimi komplikacji sa wyjatkowo fachowe i plastyczne. Podobnie jak opisy napadów astmy Ezekiela. Ale wolalabym, zeby odwaznie mówila pelnym glosem: obrzezanie kobiet to barbarzynstwo, zatrucie srodowiska przez zachodnie koncerny, wydobywajace gaz i rope w delcie Nigru to skandal i zbrodnia przeciwko mieszkancom. Eksploatowanie Afryki powinno sie skonczyc, a tamtejsze panstwa zadbac o szanse dla swoich wyksztalconych obywateli. Tymczasem zrobila z dziadka, skadinad inzyniera, i absolwenta nigeryjskiej uczelni, kompletnego glupka – choc dziadek odkuwa sie na koncu na fermach wielkich i sluzacych do wedzenia slimaków. Moze to i historia z zycia wzieta, jakich w Nigerii wiele. Nie przekonuje mnie jednak konwencja – ni to Macondo, ni to Dickens, ni to „Zycie jest wspaniale”. Tymczasem recenzje zbiera niezle – wiec kto, niech czyta. Ja tam mysle, ze lepiej poczytac dobra ksiazke…

white-sands-resort

Zdjecia nadal afrykanskie, choc z East-y Coast-y – a nie z Afryki Zachodniej.

sok-ztrzciny-2

  1. Nie wiem, jaką ocenę uzyskała pani Watson kończąc kurs creative writing, ale nie wygląda to wszystko najlepiej, choć zapewne intencje były dobre.
    Coraz bardziej zaskakuje mnie rozziew między malowniczą Afryką a la turystyczny folder, jaką znamy z niektórych filmów i książek, a tym, jak tam jest naprawdę.

    • lirael, no nie j dobrze. widoki rzeczywiscie nieziemskie – przyroda tak piekna, za az wszystko boli. foldery celowo wycinaja problemy, zas turysci chetnie by pozamykali tubylców w rezerwatach, zeby im tylko nie psuli przyjemnosci wakacji. jestem nieprzyjemnie zaskoczona pytaniami szwedzkich wspólpracowników po przyjezdzie. szwedzi, kt kochaja wlasna przyrode i zadaja od przybyszy, zeby sie dopasowywali do szwedzkich zwyczajów, nie okazuja zainteresowania jak ich pobyt odcisnie nie na przyrodzie lokalnej. skad hotel pobiera wode, co robi ze sciekami i czy segreguje smieci? czy zatrudnia okoliczna ludnosc i zostawia jakies pieniadze na miejscu? turysta zachodni wyje ostatiego homara na zanzibarze i nawet nie podziekuje – zas w baltyku bedzie sie bil o najmniejsza rybke. ludzi interesuje tylko czy mnozna chodzic w bikini po miescie – a jak nie mozna, to wina „wojowniczych fundamentalistów”. a czy w szwajcarii chodza po ulicy w bikini? czy wejda tak ubrani do eleganckiej restauracji?

      do tego dochodzi korupcja lokalna, opisywana zreszta przez adichie w „polówce”. pieniadze, które znowu laduja na kontach w europie. a afryka, poza malowniczymi widokami, dysponuje jeszcze wielkimi bogactwami naturalnymi

      dzieci na zdjeciu maja swierzb na glowie – mieszkaja w b ubogiej wiosce. zostalam poproszona o zrobienie im zdjecia, poniewaz nikt nigdy im zdjec nie robil

      juz nie mówie o masajach, kt na naszych oczach z dumnych wojowników przepotwarzaja sie w dekoracje i zebraków

  2. SD, bilans biedy i nieszczęść na świecie jest coraz bardziej przerażający. Nasze pokolenie nie poradzi sobie z tym przygnębiającym problemem, nic się nie zmieni, nie ma co marzyć.
    Po przeczytaniu postu tylko ręce mi się trzęsą z bezsilności.
    Wątpię, by ‚niebywale utalentowani pisarze’, fotografowie, nawet ci, którzy mają poczucie misji, mogli cokolwiek zmienić. Tym bardziej, że tzw. system nie ma interesu, by zmieniać cokolwiek, wręcz przeciwnie przecież.
    Złe, czy dobre pióro nie wiele tu, więc, mają do rzeczy. Wydaje się zatem, jedynie racjonalnym może okazać się: nie kupować, nie czytać, nie oglądać, tym samym nie powiększać kont bankowych wydawców i ‚dokumentujących’. Bo czy to problematyczne ‚zaangażowanie’ wszystkich ich pospołu służy czemukolwiek innemu, aniżeli powiększaniu ich kont w ich bankach?

    • nie wiem ewo – od przyjazdu sie zastanawiam i nie znajduje recepty CO by tu mozna zrobic

      jedno na pewno – ze jak juz sie j na miejscu, to trzeba ludzi traktowac z szacunkiem – i wymagac szacunku dla siebie

      jako idealistka jestem jednak dobrej mysli, ze jak sie zbierze masa krytyczna ludzi dobrej woli to zmiany sa mozliwe

      lektury o rzeczach trudnych SA trudne – ale z drugiej strony trudno zamykac oczy na niesprawiedliwosci? ja w kazdym razie nie potrafie. u nas tez kiedys bylo trudno i do tej pory pamietam zyczliwosc okazana mi przez zachodnich niemców. jak równie amerykanskich zydów, jak bylam w USA.

      trzymam kciuki za afryke!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: