szwedzkiereminiscencje

Zólwie tempo na Zanzibarze-Szejnert

In Ksiazki on 18 lipca 2013 at 20:50

Tak jak Walesowa ujela mnie prostota, tak pani Szejnert zniechecila pretesjonalnoscia. Temat Zanzibaru dla mnie niewykle atrakcyjny, wiec az zaklaskalam w lapki z radosci, jak w ksiegarni Znaku ksiazke zaoczylam. Z przeceny na dodatek – wydawalo sie, tym lepiej. Tymczasem ta przecena musiala miec byla swoja przyczyne, a przyczyna owa byla najpewniej zakalcowatosc dziela.

szejnert-zanzibar

Z jednej strony niby popieram zaangazowanie autorki w ekologiczna przyszlosc wyspy, dziele pasje do historii oraz zainteresowanie miejscem kobiet w tejze. Tymczasem dobrnelam do konca z zacisnietymi zebami i piana na ustach, zeby nie bylo, ze sie za szybko poddalam. Niby opowiesc okraszona zdjeciami, co powinno stanowic atrakcje. Tymczasem odbitki sa male i niepodpisane, porozrzucane nieporzadnie po tekscie. Nieporzadek (niekoniecznie po konachanowsku mily) staje sie w ogóle slowem najlepiej okreslajacym kostrukcje ksiazki. Moze mialo byc: dla kazdego cos milego, ale wyszlo trzy po trzy. Troche kolonizacji, troche arystokracji, zaprawione rewolucja, polonikami oraz brakiem pradu. Ze stronic ksiazki emanuje paskudny zapach, niejako leimotiv i glówny landmark Zanzibaru.

gunnebo-1

O ile rozumiem zalozeniem podstawowym bylo ukazanie wyspy poprzez rozmaite domostwa – niczym skorupa jest domem zólwia (zielonego). Ale opisy domów sa z reguly malo plastyczne, wymieszane z historia i polityka. Autorka dziekuje w poslowiu Alicji Kapuscinskiej za udostepnienie archiwum meza i cien Kapuscinskiego pada na ambicje literackie. Ale Ryszard K byl talentem samorodnym i niepowtarzalnym – cala ta polityczne peregrynacja autorki wypada nieprzekonujaco. To mialy byc chyba szkice literackie czy tez reportazowe – tymczasem, po prawdzie , wolalabym tematyczny rozdzial materialu. Moze to i nie przewodnik, ale wprowadzenie pewnej struktury nie zaskzodzilo jeszcze zadnej twórczosci – poza stricte literacka. Odnosze mgliste wrazenie, iz autorka w literture moze i celowala, lecz lietracka strzala do celu nie doleciala.

gunnebo-2

I tyle – wiecej nie ma co pisac. Czuje sie gleboko zawiedziona, gdyz kraina ciekawa i gozdzikiem – a nie tylko kloaka – pachnaca. Byc moze zycie zweryfikuje moja ocene i po wyjezdzie na Zanzibar podziele opinie pani Szejnert. Na razie jednak pozwole sobie zachowac moje wlasne wyobrazenie o tej nietuzinkowej krainie, naznaczonej handlem niewonikami, ale równiez wspóistnieniem rozmaitych grup enicznych – bedaca jakby pograniczem miedzy Afryka, Europa a Azja. A ja pogranicza z zalozenia lubie.

gunnebo-park

Ilustracje z Gunnebo slott, w którego ogrodach smialam sie wczoraj do rozpuku z letniego przedstawienia.

gunnebo-zilenik

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: