szwedzkiereminiscencje

Archive for Kwiecień 2013|Monthly archive page

Vademecum, jak ten czas leci, XXIV

In Pamietnik on 28 kwietnia 2013 at 11:02

Tydzien temu sprawdzalam czy zlo sie czai w panstwie dunskim, a przy okazji zaoczylam festiwal szekspirowski na scenie hamletycznej (?) zamku Kronborg. Co z kolei zaowocowalo nabyciem bilety na wystepu teatru Globe na ww. scenie. Prezentowac beda Króla Leara, skad inad ulubiona sztuke Steva Jobsa, którego biografie wlasnie czytam. Nadal nie wyrobilam sobie opinii jaki ten Steve tak na parwde byl – poza tym, ze jablkowaty – ale niewykluczone, ze znalazlabym w nim bratnia dusze. Tez operowal na styku humanistyki i techniki, laczac z zacieciem artysycznym – duza zasluga biografa, za wysuniecie osobowosci na plan pierwszy.

ksiezyc-nad-lousiana

Tak wiec ilustracje do dzisiejszej porcji Vademecum pochodzic beda z zeszlorocznej wycieczki. Wiosna, na razie, ciagle jeszcze niesmiala, choc zaczal nas juz rozpieszczac nadmiar swiatlu. Sami Szwedzi budza sie tez z zimowego letargu i kompulsywnie spiesza wyzyc w spotkaniach towarzyskich i sportach wodnych. Do zobaczenia za tydzien.

drrrzewo-zapetlone

Krajobraz postindustrialny

 

Podobnie jak Stany Szwecja obfituje w porzucone, a niegdys bogate i prezne osrodki przemyslowe, niemal surrealistycznie umieszczone w centrum pustkowia. Znajacym szwedzki polecam lekture „Garpar, gipskatter och svartskallar” Andersa Johnsona – o wkladzie imigrantów z zycie gospodarcze Szwecji. Wiekszosc bruk (slowo znaje juz w XVI wieku) czyli mill towns zakladali bowiem przybysze z bardziej uprzemyslowionej i zamozniejszej czesci Europy. Przyjezdzali dysponujac know-how, majacy koncepcje co do zapotrzebowania na produkty i docelowych rynków zbytu. Sporo Niemców, Holendrów, Belgów i Szkotów – za wyjatkiem Zydów, których zaczeto wpuszczac dopiero od poczatku XIX wieku (i to wylacznie bogatych zachodnich). Zaraz po przyjezdzie mieszkalam przy Bruksgatan czyli ulicy Przemyslowej. Sek jednak w tym, ze o zadnym przemysle nie bylo juz od lat mowy – za to w okolicy straszyly pozostalosci po cukrowni i cegielni. W czesci niemalze gotyckich budynków bylej cukrowni (wybudowanej niewatpliwie z lokalnej cegly) miescily sie tanie sklepy, zas cegielnie kupil za grosze, ze wzgledu na przylegajaca do fabryki zyzna ziemie, dunski rolnik ze szwajcarska zona. Szwajcarka jezdzila wszedzie starym ambulansem, co potegowalo jeszcze wrazenie surrealizmu.

 

Przez krótki okres bylam spokrewniona z rodzina przybylych z Holandii baronów drzewnych. Ich przyklad dobrze ilustruje kto stal sie twórca szwedzkiego boomu gospodarczego: synowie burmistrza ze starej, zajmujacej sie handlem rodziny szlacheckiej, przyjechali tutaj we czwórke i wyruszyli na dziewicza pólnoc kraju. Zainwestowali glównie w lasy i przemyl drzewny oraz papierniczy, otwierajac tartaki, a pózniej isniejacy do dzisiaj koncern – stajac sie jedna z najbogatszych rodzin w Szwecji. Jeden z potomków dosc niechlubnie wpisal sie w szwedzka historie w roku 1931 – nie pozwalajac robotnikom organizowac sie obnizyl im pensje,  a potem sprowadzil lamistrajków, wywolujac fale protestów (pólnoc Szwecji nazywana nadal jest „czerwona”). Do stlumienia demonstracji zawezwane zostalo wojsko, które zabilo pieciu robotników i ciezko ranilo nastepnych pieciu. Tragedia ta stala sie czescia legendy socjaldemokracji i zyje w szwedzkiej pamieci do tej pory – rezyser Bo Widerberg nakrecil o tych wydarzeniach film pt. „Ådalen 31”.

wiosna-niebieska

Moim ulubionym pokoleniem jest pokolenie 90+, a nawet 100+ czyli ludzi, którzy uczestniczyli wlasnymi rekoma i intelektem w zbudowaniu dobrobytu. Imponujace bylo ich zaangazowanie w rozsmaite zaklady produkcyjne – dysponowali wiedza o odleglych osadach, nazwiskach wlascicieli i dziedzinach przemyslu. Wielu z nich zjezdzilo Szwecje wzdluz i wszerz. Mówili z pasja o okresie kiedy pracowali jako uczniowie po rozmaitych warsztatach, o narzedziach i udoskonaleniach technicznych, sypiac datami jak z rekawa. Mieli w sobie wiele godnosci – ciezko cale zycie pracowali i byli dumnie ze swoich osiagniec. Techniczny rozwój Szwecji to byla ich tozsamosc, która pozwolila wielu opuscic biedne, chlopskie rodziny. To ostatnie pokolenie ery przemyslowej (industrializmu), która potrafilo przepracowac w jednym zakladzie trzydziesci lat i doczekac sie przyslowiowego juz dzisiaj zlotego zegarka w podziece od wlasciciela zakladu.

 

Oprócz przemyslu drzewnego, stalowego, papierniczego, czesciowo chemicznego, tekstylnego, metalowego i zakladów przetwórstwa plodów rolnych osady typu bruket powstawaly takze przy hutach szkla. Mityczna grupa, wiazana z rozwojem technicznym juz w XVII wieku sa Walonowie. Podobno bylo ich tylko okolo tysiaca, ale duza czesc obecnej populacji Szwecji chetnie sie do pokrewienstwa z Walonami przyznaje. Waloni unowoczesnili i zrewolucjonizowali szwedzka technologie produkcji i obróbki pochodnych zelaza.

pajak-luizy

 

Polacy w Szwecji

 

Nie wiem jak wy, ale ja wychowana zostalam w przekonaniu, ze nie masz nad Polaka. Jak sie tylko ta zdolna bestia na wolny Zachód wyrwie, to od razu calemu swiatu pokaze – ze my nie jacy tacy, tylko zdolni, zaradni i pracowici. A zaraz za granica czeka na nas cala chmara pracodawców i innych dobroczynców, którzy o niczym nie marza, tylko o tym, zeby im sie jakis Polak przez nastawiona gesta siec przypadkiem nie wymknal. Ze jak Polak pokaze, co potrafi to go przygarna do szerokiego lona dobrobytu i wyszeptaja: nareszcie – czemu dopiero teraz?

 

Nie wiem kiedy ta legenda powstala i kto byl jej autorem? Czy to jeszcze zaborowe patriotyczne marzenia czy tez zimnowojenne mrzonki i dodawanie sobie animuszu? W kazdym razie dzisiaj kazdy moze wyjechac i na wlasnej skórze sprawdzic prawdziwosc owej tezy – i zapewne bolesnie sie rozczarowac. Tym niemniej niektórym udaje sie lepiej niz innym – ostrzegam z góry, ze moje kryteria powodzenia czy sukcesu sa skrajnie subiektywne – co juz zreszta zastrzeglam w tytule vademecum. Zdaje sobie sprawe, ze w zaleznosci od srodowiska sukces moze oznaczac cos zupelnie innego – a wrecz wykluczajacego sie (sukcesem polskich zlodziei jest opróznianie nalezacych do organizacji dobroczynnych szwedzkich pojemników z uzywana odzieza,– natomiast, jak dla mnie, to kleska narodowa). Rozumiem tez osoby, bedace ofiarami wygórowanych oczekiwan krewnych w kraju (patrz teza na wstepie), które swoje osiagniecia odpowiednio tapiruja i fryzuja – na uzytek zlaknionych (cudzego) sukcesu ziomków.

 

Zaczne od chwili obecnej – na pewno number one na liscie zajmuje Wonna I de Jong czyli Iwona de domo Koziatek, znana takze i w Polsce. Dlugo czarny kon zawodów, gromadzaca dyskretnie acz wytrwale majatek, który oceniany jest na okolo miliarda SEK. Caly majatek nalezy do niej oraz jej syna z synowa – nie zostal przepompowany do zadnej spólki ani wyprowadzony z kraju (majatek ulokowany w nieruchomosciach). Wypromowana ostatnio dzieki uczestnictwu w popularnych programach telewizyjnych. Kontrowersyjna, poniewaz swiadomie deklaruje wyzwanie rzucone prawu Jante: pokazuje sie swiatu umalowana, elegancko ubrana w suknie badz spódnice, na obcasie, z malo dyskretna bizuteria. Oprowadza tez chetnie reporterów po swoim zamku Yxtaholm, pokazujac krysztalowy zyrandol za milion SEK. Trudno wiec sie dziwic, ze prowokuje i w niedawnym telewizyjnym interview reporterka insynuowala, iz tak wielki majatek musial zostac zdobyty nielegalnymi machinacjami. W czasie tego interview wyszly na jaw i inne przesady o Polsce – a mianowicie jakoby urodzeni w PRL Polacy musieli miec sformatowane na komunizm mózgi, które nie nadaja sie do konstruktywnego dzialania w Szwecji. Przy okazji Wonna I rozbroila nastepny przesad: ze polskie kobiety nic nie robia, tylko marza o szwedzkim mezu jako bilecie do lepszego zycia – poniewaz szybko sie ze swoim pierwszym mezem rozeszla. Wnosi ferment do dyskusji o kobietach i równouprawnieniu, pokazujac ze odbiegajaca od szwedzkiego wzorca kobieta moze osiagnac wielki sukces – i potrafi sie nim chwalic w swietle reflektorów.

 

Kazdy chyba w Szwecji zna nazwe domu aukcyjnego Bukowskis, zalozonego w XIX wieku przez  Henryka Bukowskiego. Bylby to swietna reklama Polski gdyby nie to, ze zaden Szwed slynnego domu aukcyjnego z Polska nie kojarzy. Szlachcic Henryk Bukowski zaangazowal sie w postanie styczniowe i po jego upadku – oraz stracie majatku – uszedl do Szwecji. Troche popracowal dla króla, katalogizujac mu zbiory. Poza tym pozyczyl okragla sumke od Fryderyki Bremer, który to dlug, ku zdumieniu wierzycielki, potem solennie oddal. Dobra i madra Fryderyka pomagala Polakom nie tylko po powstaniu styczniowym, ale i wczesniej po listopadowym. Z czegos jednak trzeba bylo zyc i przedsiebiorczy szlachcic o dobrym smaku zaczal organizowac aukcje dziel sztuki – reszta dzisiaj jest historia. Nie tylko szwedzka, poniewaz Bukowski wspieral polskie muzeum w Rapperswilu oraz Akademie Umiejetnosci w Krakowie. Byl tez darczynca swiezopowstalego Nordiska museet. Musial stac sie na prawde bogaty, gdyz zostal w pisany w Svenska män och kvinnor, 1. Stockholm 1942 czyli w wydany przez Bonniers leksykon o tytule ”Szwedzkie kobiety i mezczyzni”. Oprócz szwedzkiego obywatelstwa cenzus majatkowy nadal mu miano Szweda.

obraza-obrazu-lousiana

Pierwszym znanym Polakiem, na nazwisko którego natknelam sie tutaj od razu, byl niezyjacy juz, wybitny artysta grawer, Czeslaw Slania. Byl autorem najpiekniejszych znaczków szwedzkich – i nie tylko – oraz projektantem banknotów. Uzyskal tytul Nadwornego Grawera i mial zaszczyt portretowac czlonków rodu panujacego. Wspaniale oddawal przyrode ozywiona i nieozywione, a takze sport, muzyke i taniec. Tak dopracowanych i artystycznych znaczków nie miala Szwecja przed nim i nie ma ich teraz, kiedy wycyzelowane znaczki pocztowe zastapily barwne nalepki. Cóz, czas cennych kolekcji znaczków – a nawet pisania listów – niestety juz minal.

 

Duza grupe Polaków w Szwecji stanowia polscy Zydzi – czesc osiadla tuz po wojnie, a wiekszosc po 1968 roku. Do tej pierwszej grupy nalezalo malzenstwo lekarzy Einchornów: Nina i Jerzy. Jerzy byl znanym dzialczem Chrzescijanskiej Demokracji, a Nina jest bohaterka ksiazki i filmu „Podróz Niny” – autorstwa swojej córki, Leny. Lena Einhorm – z wyksztalcenie tez lekarz – to znana dokumentalistka i pisarka, glosna ostatnio z powodu ksiazki o zonie Strinberga, Siri von Essen („Siri”). Zupelnie nie jestem w stanie zrozumiec dlaczego „Podróz Niny” nie zostala nalezycie wylansowana w Polsce – w Szwecji film uzyska dwie nagrody Guldbagge czyli dwa szwedzkie Oskary. Bratem Niny jest nastepny lekarz, Stefan Einhorn, autor poczytnych ksiazek o humanistycznym zabarwieniu.

 

W 1968 o schronienie w Szwecji poprosila rodzina Brombergów. Adam Bromberg potrafil tylko jedna jedyna rzecz: prowadzic wydawnictwo. Mimo braku znajomosci jezyka oraz rozeznanaia rynku, przy pomocy córki Doroty, udalo mu sie po wielu trudach wystartowac Brombergs – wydawnictwo szczycace sie publikacja wielu noblistów. Brombergs przyblizylo szwedzkiemu czytelnikowi proze elity: Izaaka Besheviusa Singera, J.M.Coetzee, Umberto Eco, Jonathana Franzena, Henryka Grynberga, Elfriede Jelinek, Czeslawa Milosza, Aleksandra Solzenicyna i Bruce’a Chatwina. W tym momencie to instytucja i potega literacka, z powodzeniem konkurujaca w duzymi domami wydawniczymi rodziny Bonnier  czyli miejscowych magnatów prasowych.

 

Z ta fala uchodzców przybyl takze najlepszy szwedzki kryminolog, Jerzy Sarnecki. Jego opinii zasiegaja czesto dziennikarze telewizyjni i za kazdym razem lamia sobie jezyk na polskim nazwisku, którego profesor nie zmienil. Troche latwiej ma znany dziennikarz Dagens Nyheter, Maciej Zaremba – jego imie i nazwisko mozliwe jest dla Skandynawa do wymówienia. Przedstawiac go nie musze, poniewaz jego dorobek jest znany takze i w Polsce. W Szwecji powoduje od czasu czasu mala burze piszac o tematach niewygodnych, drazac je wnikliwie i doglebnie.

 

Z kobiet mozna jeszcze wspomniec o Dominice Peczynski, której mama wyjechala z Polski. Dominika jest glównie celebrytka i jako zasluge mozna jej zaliczyc napisanie ksiazki kucharskiej o polskiej kuchni, która nie cieszy sie w Szwecji dobra opinia. Milosnicy kina znaja na pewno mieszkajaca na stale w Stanach Zjednoczonych Izabelle Scorupco. Do nowych nazwisk zaliczyc trzeba jeszcze Katrin Zytomierska, blogerke o jezyku ostrym jak brzytwa, wykorzystujaca do maksimum mozliwosci socjalnych mediów – czyli typowy przyklad osoby znanej z tego, ze jest znana. Wbrew pozorom jest to trudna sztuka, która niewielu udaje sie na dluzszy dystans.

instalacja

Zlo sie czai-Redford, Vinterberg, Kampusch

In Pamietnik, Sztuka, Szwecja on 20 kwietnia 2013 at 10:36

Ilustracje nie maja nic wspólnego z tekstem i pochodza z ostatniego numeru „Damerlnas värld”. Osoba, do której sa skierowane na pewno sie ucieszy!

Ostatnio obejrzane filmy oraz przeczytana ksiazka ukladaja sie we wzór – na dodatek o charakterze ostrzezenia. Otóz zlo sie czai na kazdym kroku i tylko czyha, zeby sie na Bogu ducha winnego przechodnia rzucic. Dopada dzieci w drodze do szkoly, gospodynie domowe oraz przedszkolanków. Pierwszy przypadek to casus Nataschy Kampusch, która w drodze do szkoly porwal zaburzony, wbrew krotochwilnemu nazwisku, Priklopil. Druga do Sharon Sarandon, jak zwykle rewelacyjna, która w filmie Robebrta Redforda „The company you keep” dopada nad zlewem FBI. Trzecia ofiara staje sie Mads Mikkelsen, rezyserowany przez Thomasa Vinterberga (tego od „Festen”) w filmie „Jakten”. Reczywiscie, chyba „something is rotten in the state of Denmark” – to juz kolejny film ukazujacy zlo pod powierzchnia zadowolenia i dobrobytu. Bo Dunczycy (z królestwa Danii) rok po roku króluja w rankingu najszczesliwszych ludzi na Ziemi, a tymczasem dunscy filmowcy konsekwentnie demaskuja szczeliny w perfekcyjnej fasadzie i dowiercaja sie do zgnilej tkanki spolecznej.oraz ludzkiej „Jakten” ma w sobie cos z „Kabaretu” i cos z „Niceville”. No i oczywiscie z „Jägarna” Kjella Sundvalla. Jakby sie uprzec takze z „Gosford Park” oraz „Lowcy jeleni” – jezeli chodzi o sceny samego polowania. Formalnie wiec nie jest filmem ani nowatorskim, ani specjalnie ciekawym – poza curiosum zalesionych wzgorz. Znajac plaska topografie Danii zaczelam sie zastanawiac gdziez to oni te zalesione wzgorza u siebie znalezli? Ale niepotzrebnie sie wylzosliwiam, bo Mads Miklelsen zagrac moze wszystko (na pewno i wzgórza pelne jeleni jak trzeba) i w swojej roli, oskarzonego o molestowanie ojca, jest niezwykle wiarygodny.

anna-karin1

Poza znakomitym Madsem nniezawodna Alexandra Rapaport, która co prawda ma w filmie na imie Nadia, ale w decydujacych momentach klnie po…polsku. Gra narzeczona Madsa, w domysle z (polskim?) wyksztalceniem uniwerysteckim, które w Danii uprawnia do mycia garów w przedszkolu.. No i wiarygodne – az po ciarki na plecach – kobietony, od których az sie roi w Skandynawii; w szkolnictwie, poradnictwie, pomocy spolecznej. Aseksulanych, koszmarnie ubranych – takich przerosnietych dziewczynek, z rozpuszczonymi, tlustymi i nieuczesanymi wlosami oraz cielskami wylewajacymi sie z infantylnych, namiotowych badz sportowych ubran. Nie wiem na ile obsadzajaca casting miala wytyczne, a na ile intuicje – ale dunska prowincje zaludnnila typami wyjatkowo fizycznie odpychajacymi, czesto o facjatach sadystów. Polecam do obejrzenia wszystkim tym, którzy nadal mysla, ze Zachód to samo piekno i dobro.

anna-karin3

Film Redforda, pieknego swoja staroscia, wzbudzil we mnie tesknote za przyjaznia. Sam Redford teskni za swiatem idei, o które warto walczyc – i chcialby ja zaszczepic mlodemu pokoleniu. Parada dobrych aktorów i wzruszajacy watek milosci niedzy Redfordem a Julia Christie – cos jakby kontynuacja watku zwiazku z Barbra Streisand w filmie „The way we were”. Napawajace otucha, ze tak przystojny mezczyzna nie stroni (przynajmniej na srebrnym ekranie) od towarzystwa kobiet nie tylko atrakcyjnych, lecz takze wyksztalconych i zaangazowanych spolecznie. Promyczek nadziei w morzu merkantylizmu, ze gdzies jeszcze sa ludzie zyjacy zgodnie z wyznawanymi wartosciami– i nie sa to wartosci typu dorób sie jak najszybciej czy oddaj dusze korporacji. Tylko co bedzie jak pokolenie Redforda wymrze? Pewnie nastepne pokolene to adresaci fimu.

anna-karin2

Natomiast autobiografia Kampusch nie pozostawiajuz zadnych zludzen. Priklopil pastwi sie  fizycznie i psychicznie, zas po wyjsciu dopada Natasche zadna krwi prasa. Zycia na wolnosci nie polepszaja tez propozycje przyjecia stanowiska sluzacej czy stare ubrania, przysylane w nadmiarze przez przykladnych obywateli austriakich. W ogóle nie do wiary jak wiele Jelinek czy Bernharda zawieara ta wzieta z zycia opowiesc. Austria moze byc i zimowym rajem niezbyt zamoznego narciarza, lecz pod recznie haftowanym dirndlem ukrywa okropienstwa typu pijacka morda, ogólne zobojetnienie czy maltrewanie rodziny. Takie: hulaj dusza, piekla nie ma. Jak widac ani Dania, ani Austria nie okazala sie ziemia obiecana. Nie sa nia takze Stany z filmu Redforda, gdzie FBI staje sie wylacznie narzedziem opresji szlachetnych obywateli. Zamiast: wszedzie dobrze, gdzie nas nie ma wyszlo: i tam zle, i tam niedobrze. Na przekór tym proroctwom wybieram sie wlasnie na wystawe sztuki do Danii.

Vademecum, XXIII

In Pamietnik, Szwecja on 13 kwietnia 2013 at 22:46

Czasami szczescie dopisuje – albo tez, mówiac nowoczesnie – ma sie perfekcyjny timing. Na dzisiaj przypada fragment Vademecum o Jantelagen, no i vips, bimsalabim, artykul o Jantelagen ukazuje w najnowszym numerze Damernas Värld. W ten sposób rozwiazala sie sprawa ilustracji do dzisiejszego wpisu. Artykul napisany moze w przekornym, a moze tesknym tonie – bo dzisiejsza Szwecja podobno to juz nie to. Zjawisko niekoniecznie szwedzkie – wszedzie pojawiaja sie wyznawcy Facebooka, opetani iluzja wlasnej, domniemanej wielkosci. Historia zna podobne przypadki czy tez okresy w kulturze – nazwalabym, przedupadkowe. Bo co innego urawnilowka (jak moznaby Jantelagen przetlumaczyc), a co innego indywidualizm, poszanowanie innosci czy tez szacunek dla zdolnosci. Wspólczesna Szwecja to ciezkostrawna mieszanka zalazlego, niczym bruz za paznokciami, jantyzmu oraz najnowszeg, postmodernistycznego kabotynizmu. Bezrefleksyjnosc cechuje i jednych, i drugich. Ale, zeby bylo wiadomo na jakiz to temat pisze i ja, biedna, mala myszka, i spore kolorowe czasopismo, zapraszam do zglebienia materii urawnilowki à la suédoise (nie mylic w filmem  L’Amour à la suédoise).

jante1

Jantelagen czyli prawo (z miasteczka) Jante

 

To jest najsilniejsze, niepisane prawo obowiazujace w Szwecji – które nieszczesliwie znajduje sie na antypodach polskich upodoban. My jako „paw i papuga” czyli zakochani w wyróznianiu sie, a Szwed opetany obsesja znikniecia w tlumie. Tiszie jediesz, dalszie budiesz – to rosyjskie przyslwie pasuje Szwedom jak ulal. Ma ono swoje zalety: ludzie sa zdyscyplinowani i posluszni przepisom, latwo wchodza w grupe, a ci bogaci nie afiszuja sie absolutnie swoim bogactwem. Nie buduje sie wulgarnych, wielkich domów i nie chodzi w futrach. Wszyscy sasiedzi sie sobie klaniaja i wdaja w pogawedki o pogodzie – bo a nuz ktos ci zaszkodzi za to, ze ze zadzierasz nosa?

 

Z drugiej strony Jante to starszy hamulcowy – nie pozwala nikomu rozwinac w pelni skrzydel. System zaczyna dzialac juz w przedszkolu i ciaganie wszytskich do dolu. Nikt nie ma sie czuc gorszy – czyli obowiazuje zakaz lepszych. Chociaz szwedzki raj znajduje sie w Stanach to obowiazuje przeciwienstwo amerykanskich zachowan. Nie nagradza sie wybitnych, nie prosi ich o pomoc slabszym. Bo slabszych nie ma – sa tylko inteligentni inaczej. Mozna miec inteligencje ruchowa, przestrzenna, plastyczna albo muzyczna. Na cale szczescie klasyfikacja nadal uwzglednia – acz nie preferuje – inteligencje refleksyjna. Howard Gardner wymienia siedem form inteligencji, a ktos inny az dziewiec. Poza tym spotkac mozna IQ czyli te klasyczna, lingwistyczno-logiczna, EQ czyli emocjonalna, BQ czyli inteligencje ciala oraz MQ czyli inteligencje moralna.

 

Prawo Jante zdaje sie uwierac czasami swoich wiernych wyznawców – i przy spotkaniu z obcokrajowcem wszystkie tamy pekaja. Nieciekawi i szarzy na oko ludzie zaczynaja snuc barwne opowiesci o swoim miejscu pracy, miejscu pracy zony i miejscu pracy dzieci. Nie szczedza zadnego szczególu nowego remontu kuchni albo bukolicznych uroków swojej daczy, która w oczach profana zdala by sie niewygodnym, czerwonym domkiem – jednym posród tysiaca identycznych. Z detalami opisuja swój stan posiadania. Konsultowalam kiedys to zjawisko z wybitnym szwedzkim ekspertem w sprawach savoir-vivre czyli Magdalena Ribbing, odpowiadajaca na pytania czytelników na lamach Dagens Nyheter. Zapytana o to jak sie zachowac i czy inwadowaduja mnie cudzym zyciem tylko dlatego, ze jestem obcokrajowcem urocza pani Magdalena odpowiedziala mi: nie, to wszystko dlatego, iz trafilas na wyjatkowego nudziarza – co sie zdarza nam wszystkim.

jante2

Prawo Jante stoi w jaskrawym kontrascie z obowiazujaca obecnie kompulsywna konsumpcja. Troche to jak panna co to „i chcialabym, i boje sie”. Obserwuje eksperymenty odziezowe moich kolezanek, które wyruszaja do sklepu z zamiarem odswiezenia garderoby wiosnnej, a wracaja do domu z kolejna bezowa sukienka. Pozostaje name dropping – czyli pozornie mimo woli wtracanie, ze bylo sie tu albo i tam, ze z okazji urodzin meza spozylo sie brunch albo ze znowu sie spedzi lato we wlasnym domu w Båstad, Kattvik czy Fjällbaka. Ze sluchaczy nikt nie zastanawia sie, ze dom w Båstad jest stary i niewygodny, dzialka w Kattvik to spadek po pokoleniach ubogich rybaków, którzy do niedawna jedli owsianke przez pól miesiaca, a dom we Fjällbaka dzielony jest z dziecmi i rodzenstwem, którzy akurat nie chca nas tam w tym roku.

 

Tak czy siak niepisane, acz  wszedobylskie prawo Jante psuje radosc zycia. Obowiazuje nie tylko w Szwecji, ale w calej Skandynawii, a autorem pojecia byl zyjacy w Danii Norweg. Historycznie – z czego sobie nie zdaja sprawy wspólczesni – jest pozostaloscia po silnie spolecznie stratyfikowanym systemie zycia w duzych gospodarstwach wiejskich, a przede wszystkim wczesnych osrodkach przemyslowych, tzw.bruk (angielski odpowiednik: mill town). Mikrospolecznosc tych osrodków byla scisle podzielona na kobiety i mezczyzn oraz w zaleznosci od wykonywanych zadan. Hirarchia byla patriarchalna i na czele stal brukspatron. Trzeba sobie powiedziec od razu, ze prawo Jante dotyczylo glównie biednych, z których sie te mikrospoleczenstwa skladaly (symboliczne pensje przy zapewnieniu mieszkania, ksztalcenia, opieki medycznej i zakupów w miejscowym sklepiku – benefity obejmowaly nawet prawo do sciecia na Boze Narodzenie choinki z zakladowego lasu), . Moze dlatego karani sa nim teraz imigranci, postrzegani przez Szwedów jako najnizsza warstwe spoleczna.

jante3

A oto jak brzmi to pasywno-agresywne prawo Jante (cytuje za Wikipedia):

  1. Du skall inte tro att du är något.
  2. Du skall inte tro att du är lika god som vi.
  3. Du skall inte tro att du är klokare än vi.
  4. Du skall inte inbilla dig att du är bättre än vi.
  5. Du skall inte tro att du vet mer än vi.
  6. Du skall inte tro att du är förmer än vi.
  7. Du skall inte tro att du duger till något.
  8. Du skall inte skratta åt oss.
  9. Du skall inte tro att någon bryr sig om dig.
  10. Du skall inte tro att du kan lära oss något.

Bonus:

11. Tror du inte att vi vet något om dig?

Czyli:

 

1)      Nie mysl sobie, ze kims jestes!

2)      Nie mysl sobie, ze jestes nam równy!

3)      Nie mysl sobie, ze jestes od nas madrzejszy!

4)      Nie wyobrazaj sobie, ze jestes od nas lepszy!

5)      Nie mysl sobie, ze wiesz od nas lepiej!

6)      Nie sadz, ze jestes od nas wazniejszy!

7)      Nie wyobrazaj sobie, ze sie do czegokolwoiek nadajesz!

8)      Nie masz prawa smiac sie z nas!

9)      Nia sadz nawet, ze komukolwiek zalezy na Tobie!

10)  Niech Ci sie nie zdaje, ze móglbys nas czegokolwiek nauczyc!

 

Oraz jako bonus ukryta grozba:

 

11)  Czyzbys sobie nie uswiadamial, ze cos-niecos o Tobie wiemy?

Vademecum – XXII

In Pamietnik, Szwecja on 6 kwietnia 2013 at 11:04

Wiosna w tym roku dopadnie nas z nienacka – a moze nawet juz dopadla, gdyz slonce swieci niezimowo. w kazdym razie zimno, w nocy nawet mrozno i tylko ptaki niezrazone spiewaja. Kolejny fragment Vedemecum zilustruje wiec zdjeciami z wiosen poprzednich, kiedy cieplo zawitalo w moje strony wczesniej. teraz nawet takich niewielkich stokrotek szukac by bylo ze swieca.

daisy-daisy-ty-mi-odpowiedz

Za to wpis o nocy Walpurgiii wypadl niemal na czasie. moze kogos natchnie do zapalenia ogniska albo spiewów wiosennych na lonie przyrody?

Noc Walpurgii czyli Valborgsmässoafton

 

Stara tradycja pogansko-germanska. Tak jak u nas pora roku zmienia sie podczas zrównania wiosennego, na pólnocy wiosna nadchodzi w nocy z 30 kwietnia na 1 maja. W Polsce zywiolem oczyszczajacym jest woda, w której topi sie kukle bedaca symbolem zimy. W Szwecji oczyszcza ogien w formie tzw.ogniska majowego, majabrasa. Ogien trawi wszystko to co stare i zostawia miejsce nowemu: wiosnie i swiatlu. Wielkie ogniska pali sie w miejscach publicznych, na przyklad kolo boiska sportowego albo w parku. Cala wies zbiera sie w jednym miejscu – wszystko jest dobrze zorganizowane i ogloszenia mozna znalezc w lokalnej gazecie (o pozwolenie palenia ogniska trzeba sie ubiegac wczesniej u policji). Do tradycji nalezy takze spiewanie piesni wiosennych, a role zapiewajly pelnia lokalne chóry, zazwyczaj w studenckich, bialych czapkach (niezaleznie od wieku spiewajacych). W wiekszych osrodkach nie obywa sie tez bez przemowy jakiejs waznej lokalnej osobistosci. Czasami przy okazji rodziny griluja, poniewaz obchody odbywaja sie póznym popoludniem i jest to swieto rodzinne. Sama tradycja palenia ogniska jest starsza od Walpurgii (Valborg) i od opowiesci o czarownicach latajacych na Brocken w Harzu. Tutaj niektórzy napominaja cos o czarownicach, ale nie to zdaje sie najwazniejsze. Najwazniejsza jest tradycja zebrania sie w miejscu publicznym i wzniecenia olbrzymiego ognia. Niestety dolaczyla do niej tradycja upijania sie, w tym mlodziezy. Co roku media raportuja bójki i wypadki jako konsekwencje hucznych i mocno zakrapianych obchodów.

przebisniegi

 

Przedsiebiorczosc

 

Zastanawialam sie nad czym polega róznica miedzy polska i szwedzka przedsiebiorczoscia. Moze na tym, ze Polacy sa zaradni, a Szwedzi przedsiebiorczy? Teraz sie zreszta nazywa, ze to nie przedsiebiorca a entreprenörer – to samo co amerykankie enrerpreneur (wywodzace sie zreszta z francuskiego). O tym duchu mówili ostatni noblisci w ostatniej corocznej debacie telewizyjnej: ze dlatego tylu Amerykanów zdobywa nagrode, poniewaz od wczesnych lat przejawiaja ducha przedsiebiorczosci (etrepreneruship). Szwedzi bywaja zachwyceni pomyslowoscia Polaków, którzy bez specjalnych narzedzi potrafia wykonac skomplikowane prace budowlane oraz wszystko naprawic. W tym samym czasie arystokracja szwedzkiej klasy robotniczej czyli ciesle caly czas strajkuja o podwyzki z argumentem, ze to praca wymagajaca wysokiego stopnia wiedzy – klnac w duszy Polaków na czym swiat stoi.

 

Polska przedsiebiorczosc nakazuje budowlancowi czy kierowcy ruszyc z domu do pracy w Szwecji – natomiast szwedzka przedsiebiorczosc nakazuje Szwedowi zatrudnic Polaka za najnizsza mozliwa stawke i zaoferowac warunki, na których by zaden Szwed nigdy nie pracowal. Szwedzi dobrzy sa w organizacji, zakladaniu przedsiebiorstw – i zarabianiu pieniedzy na innych. Typowym przykladem jest geniusz przedsiebiorczosci, Ingvar Kamprad – gwoli scislosci wywodzacy sie z Niemców sudeckich. Przez dlugi czas meble sprzedawane w IKEI byly produkowane z polskiego drzewostanu i przez polskich stolarzy. Teraz przerzucil sie miedzy innymi na Rosje – wlasnie ostatnio szwedzka mlodziez protestowala przeciwko wycinaniu na potrzeby IKEI prastarych rosyjskich borów. Z Polakami deklarowal zreszta przyjazn, ale byla to raczej przyjazn od kieliszka (w jednym z nielicznych telewizyjnym interview wyznal, ze w czasie prowadzenia interesów z Polska byl bliski alkoholizmu) – na inna nie pozwalalyby wyrazane jeszcze po zakonczeniu drugiej wojny swiatowej poglady nazistowskie. Dowodem na przedsiebiorczosc IKEI jest takze najnowszy skandal: sofy Klippan i elementy innych mebli produkowane byly przez wiezniów politycznych w wiezieniach NRD. Wiezniowie sumienia pracowali za grosze na trzy zmiany; byli bici i ponizani. Zysk z tego procederu odniosla glównie IKEA, która mimo dowodów z archiwów Stasi faktów sie teraz wypiera. Choc istnieje w archiwach list z wyrazona wyraznie opinia samego Kamprada, ze produkcja mebli pomaga w resocjalizacji kryminalistów!

 

Kiedy zawitalam na szwedzka prowincje dominowal tu przedsiebiorca z lasu: w drewniakach, opadajacych spodniach z elany, grzebieniem i portfelem w tylniej kieszeni wymienionych spodni oraz przypasanym z przodu pekiem kluczy. Struktura malych przedsiebiorstw wygladala tak, ze „stary” prowadzil interesy 24 godziny na dobe – glównie przy pomocy telefonu i samochodu, a „stara” wyprowadzala na czas auto z garazu, parzyla kawe i zajmowala sie ksiegowoscia. Przedsiebiorcy ci mieli wielkie plany zarobienia szybkich pieniedzy w przechodzacej wówczas polityczne i gospodarcze zmiany Europy Srodkowej i Wschodniej. Popijajac kaffegök (kawa z dolana wódka) snuli marzenia o przejeciu wielkich fabryk oraz hut i zrobieniu interesu zycia. Niestety, zycie korygowalo czesc tych wielkich planów, prowadzonych pod obludnym szyldem „pomocy” narodom rozwijajacym sie. Osobiste spotkania stawaly sie zródlem rozczarowania, a pózniej goryczy, bo „czemu oni sa tacy glupi?”. Dyrektorzy wielkich przedsiebiorstw zza zelaznej kurtyny nie podzielali jakos wizji swoich szwedzkich partnerów, ze osmioosobowa firma przejmie najwieksza w Europie fabryke gwozdzi. Na Ukrainie przedstawiciele lepszego swiata z trudem dostawali sie na spotkanie z kims z mlodszego managementu – szczególnie, ze zgodnie z protestancka logika i etyka nie przywozili odpowiedniego bakczyszu marki Pierre Cardin. Na dodatek wschodni partnerzy na powitanie wykonywali objecia typu „wielki niedzwiedz”, po których Szwedzi ocierali sie zgodnie z obrzydzeniem i krzyczeli w oburzeniu: „co mnie bedzie facet lizal po twarzy!”

 

Po tym jak plany blyskawicznego dorobienia sie za morzem spalily na panewce szwedzki przedsiebiorca z lasu, przesiadlszy sie w miedzyczasie z Volvo combi na SUV, zaczal sie rozgladac za mozliwosciami szybkich pieniedzy na miejscu. Polscy odpowiednicy falszuja mase jajeczna i sól, zas Szwedzi zakladaja firmy wydmuszki, wysylaja faktury za uslugi, które nigdy nie doszly do skutku, a nastepnie oddaja je do factoringu. W miedzyczasie oglaszaja upadlosc fimy i pensje – zazwyczaj fikcyjnym pracownikom – placi panstwo. To wszystko odbywa sie pod pozorem legalnosci i wykorzystujac luki w prawie. Poniewaz produkcja i uslugi wyprowadzaja sie do innych krajów, w tym do Polski, nawyklemu do codziennej pracy szwedzkiemu malemu przedsiebiorcy pozostaja glównie spekulacje.

strepto-bud-front2

 Segregacja wiekowa

 

Jedna z rzeczy, które mnie uderzyly w Szwecji byla i jest segregacja wiekowa – i to nie tylko podzial na mlodych i starych albo doroslych i dzieci. Podobnie jak pochód „lemurów” wyrusza w okreslonych porach roku w okreslone i nieodgadle dla mnie miejsca; która to wedrówka ludów zdaje sie byc zakodowana w genach, gdyz na prózno szukac o niej informacji w mediach – tak pewne zajecia czy rozrywki przypisane sa automatycznie danej grupie wiekowej. Teraz zachodza zmiany co do rodzaju aktywnosci poszczególnych grup, lecz segregacja wzgledem wieku pozostaje faktem. Zainteresowania tzw.kultura wysokiego lotu jak sztuka, koncerty muzyki klasycznej, teatr, opra, balet czy nawet dyskusyjny klub filmowy to sa zainteresowania staruszków. Na poczatku szokowalo mnie, ze nagle znajduje sie w grupie wylacznie ludzi w wieku 75+, ale teraz przyzwyczailam juz sie. Dlatego wielka przyjemnoscia byla wizyta  w warszawskim teatrze, gdzie natknelam sie na publicznosc w róznym wieku, w tym dobrze wychowana mlodziezy (po potraceniu kogos mówili „przepraszam”, co sie w Szwecji nader rzadko zdarza).

 

Na tance chodza ludzie od sredniego wieku w góre – Szwecja ma rozwinieta tradycje tanców do muzyki tanecznej, granej i spiewanej na zywo. To pozostalosc z wiejskich festynów czy tancbud, nadal zywa poza duzymi miastami. Tu ludzie sie spotykaja i dobieraja w pary. W samej hali tanecznej odbywaja sie tance, a w przerwie wychodzi sie przed hale, zeby zaczerpnac swiezego powietrza. Przy okazji wyciaga sie ukryte w krzakach reklamówki z alkoholem i dochodzi do spontanicznej konsumpcji pod rozgwiezdzonym niebem. Gwiazdorami zespolów sa solisci i to w nich kochaja sie wszystkie tanczace kobiety, a oni wybieraja jak w ulegalkach swoja królowa na jeden wieczór. Zjawisko zafascynowalo tak osiadlego w Szwecji brytyjskiego rezysera, Colina Nutleya, który nakrecil film „Black Jack” ze zona, Helena Bergström, w roli glównej.

 

Scisle rozgraniczone sa takze czasopisma – a przynajmniej ich wiekszosc. Redakcje definiuja scisle grupe docelowa i sie tych zalozen konsewkentnie trzymaja – co mi bylo dane niedawno zakosztowac. Czasopismo „Amelia” uznalo mnie za stara i odeslalo do „M-magasinet”, gdzie zostalam powitana ogloszeniami zakladów pogrzebowych. Przerazona sugestiami spisania testamentu oraz sprawienia sobie bifokalnych okularów powrócilam do prenumeraty „Elle”, gdyz tam o wiek – na szczescie – nie pytali. Nie bardzo rozumiem czemu moja osobowosc i zainteresowania mialyby sie diametralnie zmieniac z czasem?

 

Dawniej istniala tutaj instytucja tant czyli starszej pani. Byla grzeczna, choc czasami gderliwa, a chodzila w toczku i z torebka. Teraz tant jakby zanikala – co prawda zajecia kojarzone ze starszymi paniami typu pieczenie ciasteczek, smazenie konfitur czy obiady domowe powrócily do mody, ale kobiety po pierwsze nie chca sie starzec nazywajac same siebie tjejer czyli dziewczynami, a po drugie niezaleznie od wieku chca kontynuowac swoje zainteresowania – i stac je na to. Zajmuja coraz wiecej miejsca, spychajac w cien gubbar czyli starszych panów. Gubbar rozpoznawalo sie potym, ze chodza w welnianym kaszkiecie i prowadza samochód niczym przyklejeni do kierownicy, o co najmniej dziesiec kilometrów wolniej niz dopuszczalna predkosc.

 

Mlodziez tez sie separuje na wczesnym etapie. Okreslone rodzaje sportu czy aktywnosci naleza do danej grupy wiekowej. Podbnie modne zabawki czy gry. Dzieci same siebie socjalizuja, przypominajac jedno drugiemu co akurat obowiazuje i co jest akurat wyznacznikiem przynaleznosci do grupy. Naciskowi grupy trudno sie oprzec i w szkole powszechny jest problem mobbingu, w stosunku do którego nauczyciele wydaja sie bezsilni. Teraz role dyktatora zachowan spelniaja media spoleczne.  Rola grupy zawsze byla wazna w procesie identyfikacji z subkulturami mlodziezowymi, ale w Szwecji grupy sa wyjatkowo silne i penalizujace, stad wybór wlasnej subkultury wymaga nie lada sily woli. Trudno byc innym i miec zainteresowania odmienne od rówiesników, poniewaz nie ma drogi na skróty do innej grupy wiekowej czy pokrewnych dusz – konformizm rozwija sie na wczesnym etapie i nawet zdolne i silne jednostki w czystym instykcie przetrwania rezygnuja z wychylania sie.