szwedzkiereminiscencje

Ksiazki z wysprzedazy

In Ksiazki, moda, Pamietnik, Sztuka, Szwecja on 30 Marzec 2013 at 19:27

Pojechalam po lampy i fotel – i wrócilam z ksiazkami. Z lampami i fotelem równiez, ale najpierw rzucilam sie na slowo pisane. Sprzedawczynie byly wyraznie znudzone i malo zainteresowane przyjeciem zaplaty. W srodku ksiegarni zaledwie pare osób. Kiedys zimowa wysprzedaz ksiazek byla wielkim wydarzeniem w Szwecji i trzeba bylo zamawiac wczesniej upatrzona ksiazke jeszcze przed inauguracja. Teraz pólki uginaja sie od wczorajszych bestsellerów, podczas gdy potencjalni nabywcy pedza kolo wystawy w zupelnie innych kierunkach, myslami gdzie indziej, nabywajac cos zupelnie innego i marzac o zyciu, którego w ksiazkach nie znajda. Czasami odnosze wrazenie, iz czesc z tych zagonionych postaci nigdy nie znajdzie nic sensowmego do nabycia, gdyz kierujac sie szybko zmieniajaca sie moda nigdy sie na zaden zakup nie zdecyduje: kiedy zaoszczedzi wystarczajaco wiele na upatrzony gadzet, zostanie wlasnie wylansowany nowy, nieco drozszy. Zanim wannabee zrozumie, ze od tego wlasnie przedmiotu zalezy jego szczescie i zacznie szukac po sieci najtanszej wersji lub produktu typu generic towarzysze zabawy w zakupowanie zaczna juz kolekcjonowac cos innego.

bokrea-2013

Potem w tlumie golym okiem wylowic bedzie mozna skromnie ubrane dziewczyny z nieproporcjonalnie drogimi torebkami (a moze tylko podróbkami?), wyprane w kolorów i korpuletne kobiety w niepasujacej do nich marce Desigual, wypiercengowanych, obwieszonych trupimi czaszkami (których wielosc zadziwila mnie wczoraj takze w sklepie meblowym!), obzegarkowanych, obwieszone bizuteria, która byla „in” w zeszlym sezonie. Nieszczesnicy, stale szukajacy tozsamosci. Rozbitkowie Titanica dobrobytu.

 

W tej sytuacji dobrze jest byc wychowana na ksiazkach, których nikt tutaj od stu lat nie czytal (Anie czy Edith Nesbith), z daleka od imperatywu kompulsywnego posiadania. Co prawda w biegu, ale udalo mi sie zadowolic rozmaite aspekty wlasnej osobowosci. Pierwszy zakup to smakolyk wizualny dla milosników literatury oraz designu: „Pólki na ksiazki”brytyjskiego dziennikarza i blogera, Alexa Johnsona. Ponad trzysta kolorowych fotografii czyli niemal po jednej pólce na kazdy dzien roku. Przemnozone przez ilosc ksiazek w biblioteczce (sto?) daje niezly ksiegozbiór. Jeszcze pare wysprzedazy i zblize sie…

 

Nastepna ksiazka z obrazkami to to Szkot, Gordon Kerr. Od kiedy zrozumialam, ze Szkoci dokonali znaczacegop wkladu w sztuke Secesji, darze ich szczególna estyma. „Moda Art Deco” nie zawiodla – przepiekne szkice oraz obrazy, m.in. Tamary Lempickiej. Suknie jak dziela sztuki: malowane, wyszywane, haftowane. Ba, nawet stroje narciarskie. Jako stary narciarz doceniam fragnebt o strojach sportowych epoki. To mój ulubiony okres w modzie i z satystakcja wychwytuje wplyw Art Deco na wspólczesne kreacje – takze w tym sezonie. O malo wczoraj nie nabylam w Zarze naszyjnika inspirowanego wyraznie art deco – powstrzymal mnie tylko fakt, ze kupilam podobny dwa miesiace temu.

 

Co do trzech nastepnych nabytków ksiazkowych to nie zdazylam sie nawet powierzchownie z nimi jeszcze zapoznac. Co prawda marzylam o czytajacych Swietach – marzenia jednak sobie, a zycie sobie. Dobrze, ze przynajmniej sobie o ksiazkach popisze – tyle mojego. Amosa Oza Opowiesc wryla mi sie na dobre w pamiec, dlatego nie zawahalam sie wybierajac „Sceny wiejskie” (bukoliczne?). Co prawda podobno to nowele, lecz ze wspólnym mianownikiem. Mysle, ze ktos kto pisze tak dobrze jak Oz to moze sobie pozwolic nawet na tak niewdzieczna forme jak nowela.

 

No i jeszcze dwie pozycje zywcem z zycia wziete. Jedna to historia sukcesu zmarlego niedawno Steva Jobsa, którego chyba nikomu przedstawiac nie trzeba. Porzadne wydawnictwo, wkladka ze zdjeciami oraz cieple slowa pod adresem w „Nowej Technice”. Na okladce pozytywne recenzje gazet z dzialami literackimi. Sadzac z grubosci lektury wystarczy mi na dlugo… No i jeszcze Natascha Kampusch ze swoimi „3096” dniami. Poczulam sie troche jak sep, ale w koncu jezeli dziewdzyna poczula sie na silach, zeby swoja historie porwania i uwieienia opowiedziec, to postaram sie jej wysluchac. W epoce „karier” i „sukcesów” wystepuje niedobór sluchania historii niepowodzen. Nie jako sensacji, lecz jako historii, która zdarzyla sie nie tak odleglemu blizniemu. I która mogla sie przydarzyc sasiadce, córce kolezanki czy Twojej kuzynce.

 

Poza tym – ambitnie – zamówilam sobie pierwsza w zyciu prawdziwa e-ksiazke. Ze wzgledu na okolicznosci to chyba nienajlepszy pomysl – wypowiem sie jednak ostatecznie jak uda mi sie ja skutecznie pobrac i skonsumowac.

 

Zycze wszystkim Swiat pod znakiem ksiazki – docenionej, acz niekoniecznie przecenionej!

  1. Dobrze, że kupiłaś i „Półki na książki”, na pewno niedługo będziesz musiała podjąć decyzję o zakupie stosownie wielkiej a dopasowanej do świeżych nabytków.
    Historie niepowodzeń, to u nas szczególnie miło widziane historie. I masz rację, lepiej gdy nie nam a ‚nie odległemu bliźniemu’ się przytrafiają.

    Gratuluję zakupów, nie tylko książkowych, pomimo, że to miła historia🙂

    • ewo, witaj po przerwie swiatecznej! niewatpliwie bede potrzebowala innowacyjnych pólek, poniewaz bede miala nierówno pod sufitem😉 przeprowadzam sie bowiem na strych, czyli elegancko mówiac do penthouse’u.

      jak na razie zaczelam czytac amosa i on nieodmiennie dobrze pisze. pozdr slonecznie, choc mroznowiosennie! \ m

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: