szwedzkiereminiscencje

Archive for Marzec 2013|Monthly archive page

Ksiazki z wysprzedazy

In Ksiazki, moda, Pamietnik, Sztuka, Szwecja on 30 marca 2013 at 19:27

Pojechalam po lampy i fotel – i wrócilam z ksiazkami. Z lampami i fotelem równiez, ale najpierw rzucilam sie na slowo pisane. Sprzedawczynie byly wyraznie znudzone i malo zainteresowane przyjeciem zaplaty. W srodku ksiegarni zaledwie pare osób. Kiedys zimowa wysprzedaz ksiazek byla wielkim wydarzeniem w Szwecji i trzeba bylo zamawiac wczesniej upatrzona ksiazke jeszcze przed inauguracja. Teraz pólki uginaja sie od wczorajszych bestsellerów, podczas gdy potencjalni nabywcy pedza kolo wystawy w zupelnie innych kierunkach, myslami gdzie indziej, nabywajac cos zupelnie innego i marzac o zyciu, którego w ksiazkach nie znajda. Czasami odnosze wrazenie, iz czesc z tych zagonionych postaci nigdy nie znajdzie nic sensowmego do nabycia, gdyz kierujac sie szybko zmieniajaca sie moda nigdy sie na zaden zakup nie zdecyduje: kiedy zaoszczedzi wystarczajaco wiele na upatrzony gadzet, zostanie wlasnie wylansowany nowy, nieco drozszy. Zanim wannabee zrozumie, ze od tego wlasnie przedmiotu zalezy jego szczescie i zacznie szukac po sieci najtanszej wersji lub produktu typu generic towarzysze zabawy w zakupowanie zaczna juz kolekcjonowac cos innego.

bokrea-2013

Potem w tlumie golym okiem wylowic bedzie mozna skromnie ubrane dziewczyny z nieproporcjonalnie drogimi torebkami (a moze tylko podróbkami?), wyprane w kolorów i korpuletne kobiety w niepasujacej do nich marce Desigual, wypiercengowanych, obwieszonych trupimi czaszkami (których wielosc zadziwila mnie wczoraj takze w sklepie meblowym!), obzegarkowanych, obwieszone bizuteria, która byla „in” w zeszlym sezonie. Nieszczesnicy, stale szukajacy tozsamosci. Rozbitkowie Titanica dobrobytu.

 

W tej sytuacji dobrze jest byc wychowana na ksiazkach, których nikt tutaj od stu lat nie czytal (Anie czy Edith Nesbith), z daleka od imperatywu kompulsywnego posiadania. Co prawda w biegu, ale udalo mi sie zadowolic rozmaite aspekty wlasnej osobowosci. Pierwszy zakup to smakolyk wizualny dla milosników literatury oraz designu: „Pólki na ksiazki”brytyjskiego dziennikarza i blogera, Alexa Johnsona. Ponad trzysta kolorowych fotografii czyli niemal po jednej pólce na kazdy dzien roku. Przemnozone przez ilosc ksiazek w biblioteczce (sto?) daje niezly ksiegozbiór. Jeszcze pare wysprzedazy i zblize sie…

 

Nastepna ksiazka z obrazkami to to Szkot, Gordon Kerr. Od kiedy zrozumialam, ze Szkoci dokonali znaczacegop wkladu w sztuke Secesji, darze ich szczególna estyma. „Moda Art Deco” nie zawiodla – przepiekne szkice oraz obrazy, m.in. Tamary Lempickiej. Suknie jak dziela sztuki: malowane, wyszywane, haftowane. Ba, nawet stroje narciarskie. Jako stary narciarz doceniam fragnebt o strojach sportowych epoki. To mój ulubiony okres w modzie i z satystakcja wychwytuje wplyw Art Deco na wspólczesne kreacje – takze w tym sezonie. O malo wczoraj nie nabylam w Zarze naszyjnika inspirowanego wyraznie art deco – powstrzymal mnie tylko fakt, ze kupilam podobny dwa miesiace temu.

 

Co do trzech nastepnych nabytków ksiazkowych to nie zdazylam sie nawet powierzchownie z nimi jeszcze zapoznac. Co prawda marzylam o czytajacych Swietach – marzenia jednak sobie, a zycie sobie. Dobrze, ze przynajmniej sobie o ksiazkach popisze – tyle mojego. Amosa Oza Opowiesc wryla mi sie na dobre w pamiec, dlatego nie zawahalam sie wybierajac „Sceny wiejskie” (bukoliczne?). Co prawda podobno to nowele, lecz ze wspólnym mianownikiem. Mysle, ze ktos kto pisze tak dobrze jak Oz to moze sobie pozwolic nawet na tak niewdzieczna forme jak nowela.

 

No i jeszcze dwie pozycje zywcem z zycia wziete. Jedna to historia sukcesu zmarlego niedawno Steva Jobsa, którego chyba nikomu przedstawiac nie trzeba. Porzadne wydawnictwo, wkladka ze zdjeciami oraz cieple slowa pod adresem w „Nowej Technice”. Na okladce pozytywne recenzje gazet z dzialami literackimi. Sadzac z grubosci lektury wystarczy mi na dlugo… No i jeszcze Natascha Kampusch ze swoimi „3096” dniami. Poczulam sie troche jak sep, ale w koncu jezeli dziewdzyna poczula sie na silach, zeby swoja historie porwania i uwieienia opowiedziec, to postaram sie jej wysluchac. W epoce „karier” i „sukcesów” wystepuje niedobór sluchania historii niepowodzen. Nie jako sensacji, lecz jako historii, która zdarzyla sie nie tak odleglemu blizniemu. I która mogla sie przydarzyc sasiadce, córce kolezanki czy Twojej kuzynce.

 

Poza tym – ambitnie – zamówilam sobie pierwsza w zyciu prawdziwa e-ksiazke. Ze wzgledu na okolicznosci to chyba nienajlepszy pomysl – wypowiem sie jednak ostatecznie jak uda mi sie ja skutecznie pobrac i skonsumowac.

 

Zycze wszystkim Swiat pod znakiem ksiazki – docenionej, acz niekoniecznie przecenionej!

Powal(l)ona przez Avallone

In Feminizm, koty, Ksiazki on 24 marca 2013 at 13:01

Silvia Avallone / Stål / 2013

stal-avallone

Malo wiem o Wloszech, malo o wspólczesnej literaturze wloskiej. Zatrzymalam sie w rozwoju na czytanym w dziecinstwie Alberto Moravii. Ale dzieki wyjazdowi na narty we wloskie Alpy postanowilam nabyc na droge stosowna lekture – i tak stalam sie wlascicielka egzemplarza „Stali” Slivii Avallone. Rzecz dzieje sie nie tyle w górach, co nad morzem, w Piombino. Patrzac na mape Piombino moze zdac sie miejscem romantycznym: polozone nad Morzem Tyrenskim, w Toskanii, vis á vis napoleonskiej wyspy Elby. Tymczasem dla mieszkanców, a zwlaszcza ulicy Stalingradzkiej, pracowników ogromnej huty stali, zycie nie przedstawia sie w rózowych barwach, a Elba pozostaje majaczaca na horyzoncie mrzonka.

piombino

Nie jest to jednak powiesc ponura- wrecz przeciwnie. Zycie, uwiezione w mieszkalnych klatkach, wylewa sie szparami i szczelinami z betonowych bloków na plaze. Ludzie, równie bezdomni i wyrwani z kontekstu jak zasiedlajace stolownie czy plaze koty, staraja sie nadac trudnej egzystencji sens. Uciekaja kapac sie nad morze, snuja marzenia, odwiedzaja swiatynie pijanstwa i rozpusty, radzac sobie jak moga. Nie wylaczajac kradziezy miedzianych przewodów czy handlu kradzionymi dzielami sztuki. Kobiety maja wczesny, krótki i instnsywny okres kwitnienia – zeby wkrótce pochylic sie pod ciezarem wczesnego macierzynstwa, zajec domowych, dorabiania sprzataniem, kulakiem patriarchalnego meza tyrana. Industrialna tkanka spoleczna peka na oczach mieszkanców, huta – bedaca w przeszlosci miejscem pewnego, choc niebezpiecznego zarobku (ciagle wypadki) – chyli sie upadkowi. Zostaje wykupiona przez Chinczyków i planuje przeniesienie produkcji do…Polski. Degradacji ulega nie tylko przemysl, ale i stosunki miedzyludzkie – ludzie pograzaja sie powoli w beznadziei i degrengoladzie. Nie tylko Borys Bierezowski zdaje sie rozczarowany Zachodem – Avallone takze. Huta pelni w Piombino taka sama role jak gruba w swiecie Szczepana Twardocha. „Stal” stanowi swietna ilustracje opinii Andrei Camillieri:

 

Ponad 2 mln Włochów to analfabeci, 12 mln analfabeci wtórni, a dalszych 6 mln nie potrafi wyciągać wniosków z przeczytanych tekstów. To tacy ludzie głosują na Berlusconiego.

 

Jednak – jak to z dobra literatura bywa – nie o polityke, krytyke spoleczna czy analize socjologiczna tutaj chodzi. Sprawa toczy sie o dusze dwóch trzynastolatek, instynktownie splecionych w intensywnej przyjazni. Kto w tym wieku sie nie przyjaznil nie zrozumie – cala reszta WIE, jak wazni sa sprzymierzency-rówiesnicy, a zwlaszcza przyjaciólki. Tak wiec Anna i Francesca; jedna ciemno-, druga jasnowlosa. Wysokie, zgrabne, badace nadzieja i radoscia swoich rodziców. Ambitne i zdeterminowane za wszelka cene – podobnie zreszta jak starszy brat Anny i jego koledzy – wyrwac sie z Via Stalingrado. Ufne w swoja sile, jeszcze niewinne, o krok od pierwszych rozczarowac i porazek – które w miare rozwoju powiesci, niestety, je bolesnie dotykaja, rozdzielajac na chwile. Akurat najtrudniejsze chwile dopadaja je w okresie separacji. Lecz jak na rosliny ruderalne przystalo, znajduja w koncu wystarczajaco duzo sily, zeby sie podniesc, splesc w siostrzanym uscisku i wyruszyc wspólnie na rytualna kapiel oczyszczenia w morzu, na plazy niedostepnej dotad wyspy Elby.

 

Parafrazujac wielkiego smakosza Jeana Anthelme Brillant-Savarina i

 

Odkrycie nowego dania większym jest szczęściem dla ludzkości niż odkrycie nowej gwiazdy.

 

Twierzde, iz odkrycie nowego pisarza jest jeszcze wiekszym szczesciem. Czytajcie Silvie A – podobno „Stal” tlumaczy sie wlasnie takze na jezyk polski (o ile sie juuz nie przetlumaczyla).

avallone

Vademecum – jak wiek XXI

In Pamietnik, Szwecja on 23 marca 2013 at 12:29

Co prawda zerka na mnie z biurka dobra ksiazka, na przeczytanie której (z rozkoszowaniem wlacznie) udalo mi sie niedawno znalezc czas, ale na razie kolejna porcja Vademecum.  „Stal” Silvii Avallone zrecenzuje juz wkrótce.  Ilustracje w tekscie (jak sie ostatnio sklada: nie na temat) pochodza tym razem z Norwegii. Do milego zobaczenia!

gory

Mieszkanie

 

Mlodzi zaczynaja zazwyczaj w niewielkim, wynajmowanym mieszkaniu. Jak pojawia sie dzieci, to rodzina bierze pozyczke i kupuje dom. Jak dzieci dorosna i pozyczka jest splacona malzonkowie sprzedaja domek z ogródkiem i kupuja mieszkanie w centrum. Opisalam tu sytuacje rodziny idealnej, która wystepuje tylko w statystyce, a nie w zyciu. W zyciu trafiaja sie przeprowadzki i rozstania partnerów, co za soba niesie zmiany mieszkaniowe.

 

Korzystajac z danych Glównego Urzedu Statystycznego (SCB) mozna opisac sytuacje mieszkaniowa Szwedów w sposób nastepujacy:

 

  • wiekszosc gospodarstw jedoosbowych zajmuje mieszkania w budynkach wielomieszkaniowych (ca 70%),
  • jedna trzecia gospodarstw wynajmuje swoje mieszkanie,
  • 40% gospodarstw zajmuje wlasne domy jednorodzinne,
  • 2% gospodarstw miesci sie w mieszkaniu wynajmowanych od kogos,
  • 16% zajmuje mieszkania wlasnosciowe w bydynkach wielomieszkaniowych.

 

Szwedzkie mieszkania charakteryzuja sie jedna z najwiekszych na swiecie powierzchni na mieszkanca – statystycznie 56 m2, a w miescie 44 m2. Tylko w Danii i Luksemburgu ludnosc dysponuje wieksza powierzchnia mieszkalna. W Szwecji niemal wszystkie mieszkania maja wysoki standart, z  lazienka albo prysznicem, ciepla woda oraz centralny ogrzewaniem, co nie jest rzecza oczywista w pozostalej czesci Europy i podnosci koszty mieszkania. Statystyczny obywatel przeznacza 27% swojego dochodu na pokrycie kosztów mieszkania – podczas gdy przecietny mieszkaniec Unii placi 22%. Tylko Dunczycy placa wiecej. Niestatystyczny obywatel placi za mieszkanie zdecydowanie wiecej niz statystyczne 27% swojego dochodu. Srednia cena mieszkania wynosila w zeszlym roku 1,3 miliona SEK.

 

W cene wynajmu mieszkania wchodzi ciepla woda i wywóz smieci. Jezeli to varmhyra, to takze ogrzewanie (wiekszosc przypadków). Kuchania i lazienka wyposazone sa w szafki, zagwarantowany jest dostep do pralki i suszarki. W kuchni musza stac kuchenka, lodówka i zamrazarka. W lazience badz specjalnym pomieszczeniu czesto umieszcza sie dodatkowy zlew, gdzie mozna wymyc brudne buty, odblocic lapy psa jamika czy wrzucic przemoczony kombinezon dzieciecy. To bardzo praktyczne rozwiazanie – zlewy sa stalowe i latwe do utrzymania w czytosci. W Szwecji gotuje i piecze sie na pradzie. W pokoju powinna znajdowac sie wbudowana garderoba – ewentualnie jako osobne pomieszczenie.

 

Nowoprojektowane mieszkania sa jasne i ergonomiczne. Szwedzi lubia pastele i drewno – nie ma, jak w Polsce, mody na kamien i wrazenie luksusu. Nowa architektura poteguje raczej wrazenie surowosci i minimalizmu. Estetyka estetyka, ale mieszkania sa szalenie funkcjonalne. Zainteresowanym polecam norweski film „Sånger från köket” (Piesni z kuchni) o tym jak to norwescy specjalisci zapisywali kazdy krok gospodyni w kuchni, zeby stworzyc najlepsze rozwiazania – i stworzyli standart, podobny do tego w Szwecji.

 

chatki-w-sloncu

Pociagi

 

Dawno minely juz w Szwecji czasy kiedy mozna bylo regulowac zegarek wedlug punktualnie kursujacych pociagów. Od jakis dobrych dziesieciu-pietnastu lat kolej nie schodzi z lam gazet i znajduje sie w permanentnym stanie kryzysu. Z jednej strony rzad deklaruje poparcie dla transportu na szynach jako przyjaznemu srodowisku, a z drugiej dominujacym srodkiem transportu jest nadal samochód. Kraj ma powierzchnie wieksza od Polski (528 447 km² w porównaniu do 312 679 km²), jest rzadko zaludniony, a ludnosc charakteryzuje sie duza mobilnoscia. Ludzie dojezdzaja do pracy, na kursy, do szkoly, z wizyta rodzinna. 600 kilometrów w jedna strone to dla Szweda zadna przeszkoda. Zwlaszcza, ze jadac z wizyta trzeba zabrac wlasna posciel – co latwiej zrealizowac jadac wlasnym autem. Duza czesc sieci kolejowej to pojedyncze tory. Co prawda istnieja trasy szybkiej kolei miedzy duzymi miastami zwane X2000, ale i ich tryb dzialania podlega powtarzajacym sie awariom.

 

Nieszczescie zaczelo w latach dziewiecdziesiatych, kiedy nastapila deregulacja. Panstwo zaczelo wysprzedawac swój majatek pod haslem wolnego wynku i konkurencji. W ten sposób rozdzielone zostaly tory od pociagów, a na trase zaczely wyjezdzac pociagi rozmaitych operatorów. Nieswiadomy niczego pasazer rezerwuje bilet przy pomocy sajtu kolei panstwowych, SJ, zeby potem sie dowiedziec, ze jedna z czesci podrózy odbedzie z inna firma. Dopóki wszystko dziala to nie odczuwa sie róznicy – ale w razie opóznienia na duzych stacjach istnieja dwa punkty informacyjne i biada pasazerowi, który odstal swoje w zlej kolejce – urzednik odesle go ze zlosliwa satysfakcja do konkurencji. Jezeli na tej samej linii istnieje dwóch operatorów to zdazra sie, ze w razie awarii autobusy podstawia jeden z nich – a posiadacze biletów konkurencji musza czekac. Z kolei jesli wagony konkurencji rusza pierwsze to posiadacze biletów innego przewoznika nie moga nimi sie wydostac ze stacji, na której ugrzezli. Jezeli ten sam sklad podrózuje ze Sztokholmu do Göteborga, a potem do Malmö, a pasazer ma bilet na jedna trase z SJ, a na druga z Oresundtåget – to niestety, trzeba zostawic wygrzane miejsce, wyjsc na peron i zaczekac na swojego przewoznika.

 

To dopiero polowa nieszczescia – druga polowa to niewydolnosc firmy odpowiedzialnej za przejezdnosc torów. Zainwestowano w nowoczesne, elektroniczne zwrotnice i jak przyjdzie luta zima to te delikatne urzadzenia zamarzaja. Poza tym nie ma kto i czym usuwac nadmiaru sniegu – poniewaz w razie sniezycy Banverket musi gwaltowanie szukac podwykonacy, nie dysponujac wlasnym sprzetem. Najpierw wysprzedano wszystko co sie tylko dalo sprzedac, a teraz pasazer odczuwa niedogodnosci zwiazane z brakiem sprzetu obslugujacych przedsiebiorstw – miala byc nowoczesna flexibility, a zrobil sie tradycyjny balagan . I to mimo szwedzkiej logistyki i organizacji, które naleza do czolówki swiatowej. Na dodatek wysprzedano nawet nowowybudowane budynki stacyjne i nie ma mowy, zeby  zasiegnac u kogokolwiek informacji. Na wiekszych stacjach pasazerownie biegaja z walizkami do góry i w dól z jednego peronu na drugi, poniewaz te zmieniaj asie w razie opóznienia pociagu (i potem ponownie w razie nastepnego opóznienia). A opóznienie stala sie stanem permanentnym. Nie pomagaja remonty dworców w Malmö i Sztokholmie, mieszczace sympatyczne ksiegarnie i kafejki. Liczba lawek dla pasazerów maleje, a do toalety mozna sie dostac wylacznie za odpowiedni bilon. Na malych stacjach nie mozna kupic nic do jedzenia ani picia. Wszedzie trzeba wykazac sprawnosc skauta w tropieniu automatów biletowych odpowiednich linii.

 

Na pocieszenie trzeba dodac, ze w Sztokholmie gesta siec metra oraz pociagów podmiejskich oferuje bardzo sprawna i szybka mozliwosc komunikacji. Mila bywa tez obsluga pociagów – z glosnika plyna komunikaty na biezaco takie jak „stoimy w szczerym polu, poniewaz czekamy wlasnie na pociag z Lundu”, a na tablicy swietlnej pojawiaja sie informacje o kolejnych przystankach. Srodkiem wagonu przesuwa sie wózek z czyms pozywnym do jedzenia i picia – w razie braku wagonu restauracyjnego, co raczej jest norma. Niestety, stan czystosci wagonów i toalet pozostawia wiele do zyczenia. Firmy sprzatajace na stacji koncowej nie nadazaja z usuwaniem brudu i smieci, poniewaz swiezo przybyly pociag niemal natychmiast wyrusza na nastepna trase. Na dodatek zamiast numeru wagonu czekajacy na peronie porózni widza tekst „cleaning in progress”, poniewaz do wyswietlania informacji wykorzystuje sie te sama tablice na drzwiach wagonu. Warto tez wiedziec, ze kupowanie biletu  na pokladzie pociagu jest o wiele drozsze niz rezerwowany i odebrany w automacie bilet (czy kupiony w odpowiednim automacie na dworcu). Czesc przewozników nie przyjmuje jako zaplaty gotówki ze wzgedu na niebezpieczenstwo napadu i rabunku – trzeba wiec miec karte w pogotowiu. Warto tez wiedziec, iz istnieje mozliwosc rezerwacji biletu w tzw.cichej czesci pociagu. Zabroniona jest tam glosna rozmowa i odbieranie rozmów na komórke, co w innych czesciach pociagu moze byc istna zmora dla wspólpasazerów.

mech-na-dachu

Vademecum-po raz XX

In Pamietnik, Szwecja on 10 marca 2013 at 15:02

Zima nadal trzyma – mialoby sie ochote wygrzebac jamke w sniegu i przespac, niczym niedawno spotkany psiak:

pies-spi-sieW kazdym wypadku warto dobrze sie odzywiac:

cervinia-wedlinaAlbo i tak:

champo-la-grangeChociaz pocieszam sie, ze jeszcze wczoraj widzialam zakwitajace dzrwka owocowe oraz spacerujaca po bulwarach nadbrzeznych pare zakochanych. Czyli idzie ku wiosnie, choc POWOLI. Wiosna czy zima – para zawsze wlasciwa na nastepny odcinek Vademecum – a zaczynam juz trzecia dziesiatke publikacji na blogu. Tym razem zdjecia nieszwedzkie, ale za to swiezutenkie, prosto z drogi. Dostarczone przez Waszego szalejacego reportera:

m-punta-jolanda

Stosunek do kobiet – czy istnieja „mezczyzni, którzy nienawidza kobiet”?

Pisze te slowa w czasie toczacego sie procesu Andersa Breivika i choc po pierwsze to Norweg, po drugie znienawidzil imigrantów plci obu, to jego przypadek nie jest osobniony. Co prawda do tragedii na tak wielka skale nie dochodzi, lecz we wszystkich krajach skandynawskich mozna znalezc sfrustrowane osoby, w wiekszosci slabo wyksztaconych mezczyzn, które glosuja na partie populistyczne i obciazaja „obcego” za swoje niepowodzenia. Ich polozenie przypomina sytuacje amerykanskich mezczyzn, których w „Stiffed” opisala Susan Falludi. W latach dziewiecdziesiatych partia populistyczna nazywala sie Ny demokrati (Nowa Demokracja), a obecnie glosy niezadowolonych zbieraja Sveriges Demokrater (Demokraci Szwecji). Szczególnie ta druga partia pozostawia nacjonalistyczny posmak. Na przeciwnym biegunie skupiaja sie imigranci róznych nacji, zwyczajowo nazywani tutaj svartskallar czyli czarne glowy – obserwuje sie to wyraznie w duzych miastach czyli Sztokholmie. Göteborgu i Malmö. Oba bieguny sa jak zbiory wojowników i kobiety traktuja albo uzytkowo albo jako trofea. Organizacje pierwszego bieguna badal i dokumentowal swietej pamieci Stieg Larsson – co potem wykorzystal w swoich powiesciach o Lisbeth Salander. Wiekszosc krytyki pozaszwedzkiej skupila na postaci Lisbeth i jej domniemanemu zwiazkowi z Pippi Långstrump, pomijajac zwiazek informacji zawartych w odzwierciedleniem rzeczywistosci – i podskórnych tendencji nacjonalistycznych.

Choc oficjalnie Szwecja nalezy do najbardziej równouprawnionych krajów swiata, a przy tym obowiazuje na codzien poprawnosc polityczna, to wsród swoich mozna uslyszec poglady swiadczace o zakorzenionym rasizmie i o pogardzie dla kobiet. Nie chce tu skrzywdzic kulturalnych (w polskim tego slowa znaczeniu) i przyzwoitych mezczyzn, których – zywie nadzieje – jest wiekszosc. Ale zdarzylo mi sie wielokrotnie, ze – czy to nie krepujac sie moja obecnoscia, poniewaz jestem obcokrajowcem (nie warto sie ze mna liczyc), czy tez uznajac mnie za swoja – uslyszalam oskarzenia o zlodziejstwo, glupote, brud i oszustwo pod adresem Azjatek czy Afrykanek. Rozmowa o nich tonela w agresji, a kobiety redukowane byly do swoich organów plciowych. Tak jakby za frustracje zwiazana z wymaganiami szwedzkich kobiet zaplacic mialy kobiety krajów ubogich. Zeby nie bylo watpliwosci: rozmowa toczyla sie miedzy ludzmi powszechnie szanowanymi: adwokatem, lekarzem i zamoznym przedsiebiorca. Takich plugawosci nie slyszalam nigdy w Warszawie pod adresem pracujacych tam Ukrainek.

Dawniej podobnie wulgarne uwagi kierowane byly takze pod adresem Polek, przyjezdzajacych do Szwecji pracy czy wychodzacych za maz za Szwedów. Migracje zaleza od zamoznosci panstw i narodów – ludzie z krajów biedniejszych przyjezdzaja do „raju” realizowac swoje marzenia, za które gotowi sa wiele zaplacic. Latwo staja sie wiec lupem rozmaitego autoramentu naciagaczy i oszustów. Poczynajac od kiepskiej, niezgodnej z przepisami placy az po fatalne warunki zakwaterowania i dojazdu. W przypadku kobiet dochodzi jeszcze czesto zadanie swiadczenia nieodplatnych uslug seksualnych. To jest bledne kolo, gdyz ludzie w sytuacji podporzadkowania czesto czynia wszystko, aby zadowolic swojego „dobroczynce”, liczac skrycie na usatysfakcjonowanie go oraz przyszla wdziecznosc. Ten rachunek nie ma nic wspólnego z rzeczywistoscia, poniewaz osoba bez skrupulów wyzyskujaca innych nie widzi w  nich równorzednego i równowartosciowego czlowieka, tylko ich uprzedmiotywuje i wykorzystuje – nie szanujac i gwalcac prawo do godnosci. Uwaza – nie bez pewnej logiki – ze skoro ktos sam siebie nie szanuje, to wykorzystujacy jest zwolniony od odpowiedzialnosci. Nigdy nie zapomne starszego Szweda, siedzacego w wiejskiej kuchni, opalanej czyms w rodzaju kuchenki na drewno, w domu bez ubikacji. Wyciagnal cos w rodzaju gazetki, gdzie oglaszaly sie polskie kobiety, chcace poznac Szweda w celu matrymonialnym. Brudnym paluchem wodzil po zatluszczonych od czestego ogladania stronicach. Palec zatrzymal sie na przystojnej pani sedzi z Warszawy. „Te kobiete uszczesliwie”, zapowiedzial wiejski Don Juan. Marzenia o szczesciu z jednej i drugiej strony – choc trudno by sie bylo tym marzeniom spotkac. W tym kontekscie niemal naturalne wydaja sie pytania, zadawane mojemu bylemu mezowi: A ile to, sasiedzie, zaplaciliscie za swoja zone z Polski?

8-marca

Natomiast stosunek do zon, sasiadek czy kolezanek z pracy nacechowany bywa zyczliwoscia i sympatia. Nie ma demonstracyjnego adorowania plci pieknej, ale za to troskliwy kolega podwiezie cie do pracy, ostrzeze przed slizgawica czy poleci dobry plyn do spryskiwacza w aucie. W domu mezczyzni z wielka pasja remontuja co tylko sie da; od lazienki poprzez podlogi po szafki w kuchni. Sa zadbani i na ogól energiczni. Szwedzkie kobiety z reguly nie siedza i nie czekaja na kwiaty, prezenty czy wykonawce „meskich czynnosci”. Same wbijaja gwozdzie, zmieniaja kola w samochodzie, odnawiaja meble, maluja sciany. Po pracy umawiaja sie z kolezankami na wyjscie do pubu, chodza na kursy i szkolenia. Nie udaja glupszych niz sa – zazwyczaj bardzo bezposrednie i samodzielne. Na zlosliwosci odgryzaja sie natychmiastowo – nie pozostaja dluzne uzywajac odpowiedniego do sytuacji jezyka.

Tym niemniej istnieje tu, jak i w innych krajach, problem przemocy domowej. Sprawe naglosnila pare lat temu znana autorka kryminalów i feministka, Liza Marklund. Problem dotyka kobiet w kazdym wieku, w kazdym srodowisku i o kazdym stopniu wyksztalcenia. Bogatych i biednych – etnicznych Szwedek i imigrantek wszelakiej masci. Oddzielnym problemem sa tzw.zabójstwa honorowe w rodzinach przybyszy z Azji czy pólnocnej Afryki, o strukturach silnie klanowych i patriarchalnych. Niedawno trójka ministrów (tak sie zlozylo, ze same kobiety): sprawiedliwosci, Beatrice Ask; równouprawnienina, Nyamko Sabuni oraz d/s dzieci i ludzi starszych, Maria Larsson, powolala bylego szefa policji w Sztokholmie, Carin Götblad (tez kobieta), na koordynatora narodowego programu zwalczania przemocy w bliskich relacjach, z uwzglednieniem przemocy przeciwko kobietom i dzieciom, w tym przemocy zwiazanej z pojeciem honoru. Carin Götblad ma za zadanie zapoznac sie z dzialaniami na terenie calego kraju urzedów gminnych (Wydzialów d/s Socjalnych), urzedów wojewódzkich i innych oraz organizacji spolecznych – i ocenic efektywnosc tych dzialan. Ma sie takze wypowiedziec czy istniejace prawodawstwo jest wystarczajace, czy tez trzeba prawo zmienic badz zaostrzyc.

Jak do tej pory problem przemocy w rodzinie i innych relacjach mial slabe wsparcie spoleczne. Poczynajac od kwestii wstydu czy poczucia winy wazna bywa takze kwestia majatkowa czy zaleznosci fizycznej od najczesciej mezczyzny: meza czy konkubena. Najlepszej pomocy udzielaja Kvinnojouren (Pogotowia Kobiet), bedace organizacja spoleczna. U nich kobiety moga zaczerpnac porady, poprawic poczucie wlasnej wlasnosci, porozmawiac i ewentualnie starac, wspólnie z dziecmi, o mozliwosc przenocowania. Policja zazwyczaj nie pracuje od godziny drugiej w piatek do poniedzialku rano, a to w czasie weekendu czesto dochodzi do przemocy pod wplywem narkotyków czu alkoholu. Ofiara przemocy moze najwyzej zadzwonic na 112 – o ile sie sie dodzwoni i doczeka polaczenia z odpowiednia jednostka. Zglaszanie przemocy wymaga jednak odwagi i nie wszystkie kobiety sa w stanie na to sie zdobyc, poniewaz sa permanentnie zastraszane. W okresie pracy urzedów mozna tez sprawe zglosic do Wydzialu d/s Socjalnych Urzedu Gminy. Tzw. socjal ma obowiazek jak najszybszego rozpatrzenia zgloszenia i okazania pomocy, ale w praktyce to róznie bywa i nie ma co liczyc na szybka interwencje czy pomoc. Poza tym wiele poszkodowanych unika stempla osoby z marginesu  – nawet jezeli wszyscy wiedza, ze przemoc wystepuje w róznych srodowiskach, takze wsród ludzi majetnych. Szkola tez ma obowiazek wychwytywania ewentualnych ofiar przemocy, lecz trudno trafic na pedagoga z sercem – sprawa chetnie zglaszana jest do socjalu, a szkola umywa rece.

lisek-wypchanusek

Rodzina i jej formy

Rodzina w Szwecji przeszla gruntowna zmiane zwiazana z multikulturalizmem, zmiana obyczajowosci i postmoderna. Trudno mówic o typowej rodzinie – tyle wariantów istnieje jednoczesnie. Chcialabym od razu podkreslic, ze jego rodzina jest szalenie wazna dla kazdego, niezaleznie jak te rodzine definuje. Czesto w Polsce uwaza sie, ze Szwed to czlowiek zimny i pozbawiony uczuc. Zapewniem, ze nic bardziej blednego – natomiast kazdy wybiera taka forme okazywania uczuc i zawierania zwiazków jaka mu – i osobom najblizszym – najbardziej odpowiada. Dla niektórych decydujaca moza stac sie opinia najblizszych, a inni zrywaja kontakty z rodzicami czy rodzenstwem. Kazdy wybór ma uzasadnienie, nie bedac absolutnie bezmyslna pogonia za moda. Postmodernizm zlegitymizowal te indywidualne wybory i pozwolil na rozluznienie tradycyjnych wiezów.

Jezeli chodzi o statystyke to dominuja gospodarstwa jednoosobowe (46% w 2010) – szczególnie w Sztokholmie (59% w 2010). Ta forma mieszkania, umozliwiona przez dobrobyt, jest wyrazem potrzeby duzej przestrzeni wkolo siebie przecietnego Szweda. To najczesciej indywidualny wybór – a nie samotnosc. Mimo pojedynczego mieszkania ludzie generalnie nie czuja sie samotni. Motywowani sa (protestancka) mentalnoscia, która nakazuje jednostce wziac odpowiedzialnosc za swoje losy – stad mlodziez wyprowadza sie wczesnie z domu. W dobie powszechnego bezrobocia ludzi mlodych ta tendencja zostala zahamowana i „wyprowadzone” juz dzieci czesto wracaja pod dach rodzicielski na chwile.

Jezeli chodzi o pary to równie spolecznie akceptowane jest zycie w malzenstwie – i tutaj nie ma róznicy czy slub zawarty zostal na hipodromie czy tez w kosciele –  w konkubinacie (sambo) lub kiedy kazda ze stron mieszka oddzielnie (särbo). Czesto wystepuja rodziny typu: moje dzieci, twoje dzieci i nasze dzieci. Rodzina partnera nazywana bywa „plastykowa” – czyli: plastykowy tata czy plastykowe dzieci. Sa tacy, którzy zyja w stricte katolickiej rodzinie i odmawiaja modlitwe przed kazdym posilkiem i tacy, którzy zmieniaja czesto konstelacje rodzinne. Szwedzi przejawiaja duza mobilnosc – w razie potrzeby przeprowadzaja sie i zmieniaja – o ile to mozliwe – prace. Niezaleznie od konstelacji rodzina rozwiazuje problemu w scislym gronie i chce przebywac razem – nie równie jak w Polsce aktywnej roli rodziców doroslych dzieci czy tesciów. Dziadkowie nie musza sie obawiac meczacej opieki nad wnukami. Z moich obserwacji wynika raczej, ze sytuacja jest odwrotna. Zadowoleni z zycia, mlodzi i sprawni dziadkowie walcza o mozliwosc spotykania wnuków – poniewaz mlodzi rodzice najczesciej chca sie nacieszyc swoja rodzina, kiedy wszystkim czlonkom nareszcie uda sie spotkac.

champ-hotel

Vademecum – XIX

In Pamietnik, Szwecja on 1 marca 2013 at 21:47

Poniewaz znowu czas mnie pogania – a w dodatku w TV profesor Daniel Kahneman, który opowiada interesujace rzeczy, odmeldowuje sie – pozostawiajac gosci tego blogu sam na sam z lektura nastepnego fragmentu Vademecum. Enjoy!

aktiv-landscape

Kulturalny

 

Dopiero po wielu latach pobytu zrozumialam, ze polskie okreslenie kulturalny i szwedzkie kultiverad oznaczaja dwie zupelnie inne rzeczy. Polskie pojecie oznacza osobe dobrze wychowana – mówi sie na przyklad o kulturze zachowania. Natomiast szwedzkie okreslenie oznacza – wylacznie – ze ktos interesuje sie kultura. Co wchodzi równiez w zakres polskiego pojecia, gdyz z góry zaklada sie, ze w poczet dobrego wychowania wchodzi takze i wyrobienie kulturalne, zainteresowanie literatura, muzyka i sztuka. Okazuje sie, ze to pojecie wylacznie kontynentalne, gdzie w definicje „kontynentu” mozemy wlaczyc takze Wielka Brytanie. I tak jak po polsku okreslenie „kulturalny” wzbudza konotacje pozytywne, tak po szwedzku jest emocjonalnie obojetne – Szwedzi mówia: smaken som baken czyli doslownie: gusty przyjmuja równie zróznicowane formy jak posladki (co juz samo w sobie daje wyobrazenie o wywodzacej sie z kultury wiejskiej szwedzkiej mentalnosci). Czyli jeden lubi pornografie, a drugi traktaty filozoficzne i oba wybory zasluguja na szacunek – praktyczna lekcja demokracji stosowanej.

 

 

Polowanie

 

Polowanie to jeden ze szwedzkich prarytualów – a ze lasów nadal wbród i wiekszosc z nich ma prywatnych wlascicieli, zwyczaj jest nadal pieczolowicie kultywowany. Polowanie to hobby luksusowe, poniewaz albo trzeba posiadac wlasne arealy lesne, albo miec znajomych wlascicieli lasów. Sam sprzet tez do tanich nie nalezy – i trzeba sie jeszcze postarac u policji o licencje na bron (strzelba musi byc przechowywana w specjalnie zabezpieczonej szafce). Druzyny lowieckie skladaja sie w zwiazku z tym z dwóch rodzaju mysliwych. Jedni to miejscowi, albo wlasciciele lasu, albo sasiedzi wlasciciela czy tez jego koledzy ze szkoly – zdrowy trzon kazdej druzyny lowieckiej. Ta grupa prezentuje sie jak przeniesiona zywcem z filmu „Winter bones” (Do szpiku kosci). Druga grupa mysliwych to wannabies: miejscowy adwokat, jego zona, emerytowany dyrektor lokalnego banku plus przybysze z duzego miasta. Ta grupa charakteryzuje sie – w poczatkowej fazie polowania – blyszczacym stanem strzelby i odziezy spod igly, rodem prosto ze sklepu lowieckiego.

 

Samo polowanie przypomina w pewnym sensie podchody harcerskie – nawet atmosfera w jakstuga czyli chacie mysliwskiej ma charakter zimowisk harcerskich: na blasze gotuje sie grochówka, a wokól unosi zapach przemoczonych skarpet. Zasadnicza równica jest spozywanie alkoholu – i to juz od poranka. Dlatego tez ostrzega sie przypadkowych zbieraczy jagód i grzybów o trzymanie sie jak najdalej od mysliwych z sezonie lowieckim. Zwlaszcza podczas tego najbardziej prestizowego – jesiennego polowania na losie. Zjezdzaja wtedy niedzielni mysliwi typu król i dyrektorzy wielkich korporacji, a poza tym spozywany wylacznie w celu rozgrzania alkohol zaklóca celnosc strzalów. W okresie lowów mysliwi strzelaja do wszystkiego co tylko rusza sie w lesie, zas lesne drogi sa rozjezdzane przez wielkie jeepy pelne wyjacych piesni bojowe przedstawicieli spolecznosci lowieckiej. Te odzywajace podczas polowania atawizmy przedstawil znakomice w filmie „Jägarna” (Mysliwi) rezyser Kjell Sundvall.

 

 

Loppis

 

Loppis to po polsku pchli targ. Troche odpowiednik amerykanskiego garage sale, choc jak to u Szwedów, majacy forme zorganizowana. Zazwyczaj zgromadzony ze sprzedazy dochód przeznaczony jest na wspieranie lokalnego klubu sportowego – szczytny cel podawany jest zawczasu. Loppis oglasza sie w lokalnych gazetach badz na przygotowanych na te okazje specjalnych drogowskazach przydroznych. Ulubiona rozrywka duzej czesci ludnosci – zwlaszca kobiet. Mozna tutaj za bezcen doknac fynd czyli znalezc wyjatkowa okazje i kupic wartosciowa rzecz za psi pieniadz. Szwedzi gonia za nowosciami, a sa z natury gospodarni. Dlatego tez loppis daje im wymarzona okazje do pozbycia sie z domu slubnego serwisu od nielubianej tesciowej czy wlasnych nieudanych zakupów. Rzeczy z loppisu sa róznej jakosci – jedne z patyna starosci i codziennego uzytku, ale zdarzaja sie równiez zupelnie nieuzywane. Przy odrobinie szczescia mozna  trafic na stare, ladne przedmioty codziennego uzytku. Niestety, zapanowala moda na zbieranie okreslonego rodzaju staroci – Szwedzi maja wlasne snobizmy, w tym na przyklad szwedzkie szklo. Ale ciagle mozna natrafic na przedmioty, na które jeszcze nie ma wziecia i które moga wzbogacic zbiory albo sluzyc w kuchni – cenione sa zwlaszcza garnki do gotowania ryby. Mimo dobrobytu ludzie nadal sa oszczedni i lubia natrafic na okazje – nie tylko na przecenach. Bardziej prawdopodobne jest, ze zamozny Szwed kupi garnek na pchlim targu, a imigrant na przecenie – przy czym imigrant bedzie sie jeszcze wszystkim chwalil, ze zaplacil pelna cene.

 

 

Polski raj

 

Wiele lat temu znajomy przedsiebiorca szwedzki, robiacy interesy w Polsce, zauwazyl: polski raj znajduje sie w Szwecji, tak jak szwedzki raj znajduje sie w Stanach Zjednoczonych. Najwyrazniej marzenia ludzkie musza gdzie sie zakotwiczyc, a jak sie po zniesieniu zelaznej kurtyny okazalo, w Ameryce jednak bija Murzynów. Moge tylko spekulowac dlaczego polskie tesknoty za lepszym swiatem wybraly Skandynawie – zapewnie ze wzgledu na odwieczna niedostepnosc geograficzna, na trudnosc spenetrowania i sprawdzenie jak tu jest na prawde – w odróznieniu od takiej Holandii -, na fale romantyzmu miedzywojennego i na stopien drozyzny, który skutecznie zapobiegal turystyce. Taka troche terra incognita, polozona o rzut kamieniem. Naiwni wierza takze, ze Szwecja nie skompromitowala sie w czasie drugiej wojny swiatowej – choc od srodka widac, ze slynna neutralnosc to tylko zrecznie wybudowana fasada. Szwedzkie wyzsze sfery kibicowaly Hitlerowi, a panstwo dorobilo sie a to na lozyskach kulkowych, a to rudzie zelaza dostarczanych niemieckiej armii. Nie wspominajac o interesie robionym na zydowskim zlocie. Pojecie polskiego patriotyzmu rózni sie diametralnie od szwedzkiego: Polacy wyruszaja na wojne i nie kolaboruja z wrogiem. Szwedzi robia wszystko, zeby chronic swoich obywateli od wojny, zwlaszcza na swoim terytorium – a przy okazji zarobiaja . Strone wybieraja dopiero kiedy losy wojny sa przesadzone. W wyniku zrecznej szwedzkiej polityki caly swiat pamieta dzis Raoula Wallenberga i biale autobusy hrabiego Folke Berbardotte’a –  a my wystepujemy w kontekscie „polskich obozów koncentracyjnych”. Moze wybór Szwecji na polski raj to dowód zdrowego rozsadku, bo Polacy marza skrycie o ojczyznie, która bedzie szanowala ich zycie i zdrowie?

 

Podczas pobytów w Polsce z nie konczacym sie zdumieniem wysluchuje coraz to nowych rewelacji o rzekomym luksusie zycia w Szwecji. Z wielkim zaskoczeniem odkrylam, ze nie mam mozliwosci skorygowania tej dzieciecej wiary w kraj miodem i mlekiem plynacy, choc jako jedyna w towarzystwie doswiadczam zycia w domniemanym raju na codzien. A co slysze? Przede wszystkim, ze wszystko jest za darmo. Co na zdrowy rozum nie idzie w parze z teoretyczna wiedza o wysokim poziomie cen. Jak juz uda mi sie nadmienic, ze za darmo przysluguje swieze powietrze, to sie dowiaduje, ze w takim razie wszyscy maja niebotycznie wysokie pensje, skoro ich na te ceny stac. Próby uzmyslowienia struktury miesiecznych wydatków i ile, w przeliczeniu na zlotówki, znika z konta po zaplaceniu rachunków potwierdzaja tylko teorie o nieprzyzwoitej wysokosci pensji. Dzieki pobytowi w Polsce dowiedzialam sie równiez jaka fenomenalna mamy tutaj sluzbe zdrowia (za darmo) i szkole (tu akurat zgadza sie: za darmo). Pytania dotycza od jakiej liczby dzieci mozna dostac (za darmo) samochód. Rozmówcy strategicznie pomijaja wysokie podatki i wysoka wydajnosc pracy, skupiajac sie wylacznie na doniemanym rozdawnictwie. Tymczasem – nawet w wiekszym stopniu niz w innych krajach – obowiazuje to zasada: nie ma darmowych obiadów i wielki brat pilnuje cie caly czas: att göra rätt för sig czyli kazdy musi zapracowac na swoje utrzymanie. Nawet bezdomni musza sprzedawac wlasna gazete Situation Stockholm i maja wtedy utarg od kazdego sprzedanego egzemplarza. Raj osiagniemy – miejmy nadzieje – dopiero po smierci.