szwedzkiereminiscencje

Lubie Lubiewo!-Witkowski

In Ksiazki, Polskie refleksje, Przywracanie pamieci on 3 Luty 2013 at 11:48

Michal Witkowski / Lubiewo bez cenzury / 2012

 lubiewo

Pójde dzisiaj na skróty i posluze sie cytatem Pawla Felisa z recenzji filmu ”Drogówka”:

Żyjemy w kraju ludzi seksualnie niespełnionych i wygłodniałych, gotowych na niemal wszystko dla paruset złotych, lojalnych wobec siebie tylko do momentu, gdy na drodze lojalności stanie swój własny, egoistyczny interes. Ale jest w tych bohaterach – nas? – coś jeszcze: jakieś odwieczne upokorzenie, nieuleczalny, polski kompleks, świadomość poniżenia, które trzeba sobie wynagrodzić.

Do tego cytatu powróce – a teraz wstep natury innej. Mianowicie ksiazka Witkowskiego, przeczytana przeze mnie poniewczasie (czyli hucznej polskiej premierze), staje sie znowu swoistym hot stuff, w momencie przetracenia przez Sejm skromnych prób nadania podstawy prawnej zwiazkom partnerskim. I znakomitej wypowiedzi, skad inad dosc konserwatywnej, pani Kluzik-Rostkowskiej, ze Polacy maja problem z mówieniem o swojej seksualnosci. Tej „normalnej”, heteromalzenskiej – a co dopiero takie fiksum-dyrdum (okresie Bator  jak najbardziej na miejscu!) jak w wersji homo. Podczas gdy pani dyrektor mojego szwedzkiego zakladu pracy (rzad tysiaca dusz) jest lesbijka, wszyscy o tym wiedza i nie przeszkadza to ani wladzom koncernu, ani jej podwladnym. A tymczasem Ludwik Dorn wypowiada sie na temat kandydatury Anny Grodzkiej w sposób dyskryminujacy, nawet sobie nie zdajac sprawy, ze kogos publicznie dyskryminuje – a siebie kompromituje:

– Jeżeli jest wyrazista, to jest wyrazista nie z racji swoich poglądów, ale z racji swojego transseksualizmu. To nie jest wina pani Grodzkiej, i to nie ma nic wspólnego z atakiem na nią. Mój podstawowy argument jest taki, że takie osoby otacza aura dziwności, dziwaczności, a od tego już tylko krok do śmieszności i braku powagi.

 

Cytujac slowa wieszcza: Oto Polska – dzialaj teraz!

 

Witkowski tymczasem pisze pod prad – pod prad wiekszosci, nie potrafaiacej rozmawiac o seksie w kategoriach innych niz „obowiazek malzenski”, „swinstwo” albo „grzech”. Pisze o ludziach, którzy sie seksualnosci nie tylko nie wstydza, ale jest to naczelny motor ich dzialania. Powiedzmy sobie, ludzi o podobnym temperamencie mozna znalezc w obozie heteryków – tylko który ma sie odwage przyznac? Co niemniej wazne, lamie inteligenckie tabu pisania o ludziach w jakis sposób zyjacych na marginesie bez tradycyjnej pogardy i poczucia wyzszosci w stosunku do „parobka”, Janka muzykanta, naszej szkapy  czy ubogiej wdowy komornicy. Opisuje ich biede, znoszona z godnoscia i bez ulubionego polskiego cierpietnictwa. Zamiast biadolic, ze „Zachód nas zostawil” witkowskie cioty zagospodarowuja wstydliwe obszary PRL, takie jak stacjonujacy zolnierze radzieccy czy wiezniowie. Autor pisze o brzydocie bez zapedów poprawiania jej – ale tez bez epatowania czy idealizowania. Zycie jest takie jakie jest – i w jakich czasach przyszlo nam zyc. Nie ma co narzekac, tylko zabrac sie do dziela – kazdy na miare swoich mozliwosci i potrzeb.

Podoba mi sie tez obraz PRL, w którym odnajduje siebie i znajome drobne detale. Oddany nie jako smietnik, nie jako obóz udreczenia prawdziwych Polaków tylko kraj, w którym wiekszosc populacji jakos sobie radzila. Podoba mi sie ciaglosc w odczuwaniu rzeczywistosci – nie ma podzialu na rzeczpospolite o kolejnych numerach, bo zycie jest jedno. Podoba mi sie takze dyskretne wysmiewanie aktualnych fetyszy, typu grill (jako rozrywka „polskiej nizszej klasy sredniej”) czy gejów (przejecie okreslenia politycznie poprawnego przez „swiatowych” rodaków). Wylapal nawet moje ulubione nowopolskie slowo, „pijar”! Nawiazal do osobistych faworytów takich jak „Niebezpieczne zwiazki” oraz „Czastki elementarne”. Nie przemilczal wstydliwych juz dzisiaj budek z rozmaitym chlamem, który zalewal Polske z koncem lat osiemdziesiatych i z poczatkiem dziewiecdziesiatych. Znakomita, szczera i niepodkolorowana (no, moze troszeczke na korzysc glównych bohaterów) kronika z okresu przelomu PRL i okresu transformacji.

Wszystko to – rzecz jasna – psu na buty by sie zdalo gdyby nie dar opowiadania. Opowiadania niczym w szlacheckich barokowych bujdach, których slucha sie znakomicie mimo dziwów, nieciaglosci i braku logiki –  a moze wlasnie dlatego? Pisanego slowem mówionym. Zestawionego jak zywoty swietych. To obrazy wspólczesnych swietych Aleksych, którzy mimo pomyj na glowe dalej robia swoje, w pelni przekonania o swoim prawie do miejsca na ziemi – nawet jezeli to tylko reklamówka zawierajaca caly dobytek i pobliskie krzaki w parku. To jest obraz czlowieka, która ma takie samo prawo do istnienia jak kazdy inny.

Bardzo sie w moich oczach Michal Witkowski zrehabilitowal – po, w moich oczach, zupelnie nieudanym wystepnie w „Rozmowach z pisarkami”. Poprosze o jeszcze!

  1. Masz rację. Wszyscy’śmy dziwacznie pokręceni w naszych narodowych fobiach, nerwicach niespełnienia i ‚wstydach’.
    A wystarczy po prostu żyć, dając żyć innym. „Kwitnij, gdzie cię posadzili’ mawia moja koleżanka.
    Jest więc możliwość, nawet kwitnienia, bez konieczności podlewania korzeni sąsiadów – trującym jadem.

  2. ewo – swienie powiedziane! i jak romantycznie, z tym kwitnieciem

    jaki pan, taki kram – fajnie, ze masz znajonych z tak fantystycznym podejsciem do bliznich!

  3. Zgadzam się! I masz rację z tym ‚hot stuff’, rację smutną, bo ta powieść ukazała się prawie dekadę temu, a w PL ciągle te same fobie, buractwo i zabobon. Co do Witkowskiego – on sobie bardzo wysoko postawił poprzeczkę „Lubiewem”, potem ani „Barbara Radziwiłłówna”, ani tym bardziej „Margot” nie dawały rady, dopiero „Drwal” to powrót do formy. Więc jeśli więcej chcesz Witkowskiego, to właśnie Drwala polecam. Nawiasem mówiąc, Witkowski na swoim FB donosi, że pracuje nad nową powieścią, o policjancie😉

  4. no niestety, drwala w szwedzkich bibliotekach jeszcze nie maja. zapamietam sobie tytul i przy okazji uzupelnie braki w lekturze

    chcialabym podzielac optymizm bratkowskiego, ze buractwo i zabobon za pare lat ustapia. pociesza, ze seweryn sie do polski obojga narodów odwoluje, bo to i moja tozsamosc. zeby miernota w wiekszosci nie dominowala i nie dyktowala warunków kolorowej, innej czy uzdolnionej mniejszosci. nie znosze tej „ludowosci”, zmieszanej z noemieszczanstwem (podobno tak sie to teraz nazywa). mam tez wrazenie, ze prywatnie ludzie bywaja bardziej tolerancyjni niz w – nierzadko plugawych – debatach publicznych

    jakby nie bylo lubiewo co po raz sobie przypominam i sie pod wasem (?) usmiecham…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: