szwedzkiereminiscencje

Ta Dorotka, ta malutka-Maslowska

In Ksiazki, Polskie refleksje on 11 Listopad 2012 at 17:01

Pisane do muzyki Johna Lennona

 

Dorota Maslowska / Paz królowej / 2005

Ze zrozumialym przesunieciem czasowym podazam sladami literautury polskiej, w tym jej enfent terrible, Doroty Maslowskiej. I musze przyznac, ze coraz bardziej mi sie podoba – w odróznieniu od tylu innych. Co moglobyby byc wynikiem mojej niewiedzy czy niedoczytania – ale zawierze wlasnej intuicji czytelniczej i wlasnemu (dobremu) smakowi. Pisze to, bo przeczytalam pare wpisów na zaprzyjanizonym blogu – z których wyraznie wynika, iz Maslowska polaryzuje. Jak wszedzie indziej linia podzialu przebiega miedzy zle (w moim mniemaniu) pojeta tradycja a poszukiwaniem nowych form wyrazu, adekwatnych dla naszych post-czasów. Kiedys szokowali dadaisci czy surrealisci i podobnie dzis DM wzbudza sprzeciw bardziej konserwatywnej klienteli.

 

Mam wrazenie, ze sprzedziw wzbudza – miedzy innymi – decyzja zaadoptowania jezyka mówionego jako pisanego. Sama bylam pare lat temu zdziwiona spisujac wywiad z magenetofonu – poniewaz „wywiadowca” bylam ja sama, a pamiec zachowala inna, bardziej wygladzona wersje wypowiedzi mojego interlokutora. Tymczasem IRL ludzie czesto przezywaja cos ponownie, gubia watek badz tez pragna uzupelnic, skorygowac czy tez uscislic swoja wypowiedz. Moja zywa rozmowa przeniesiona na papier stracila tempo i wigor. Dlatego zamierzenie Maslowskiej jest z zalozenia karkolomne i na wstepie nalezy format jej wypowiedzi zaakceptowac (naciskajac guzik „akceptuje”?). Czytanie powiesci w takim formacie wymaga pewnej dyscypliny od czytelnika – no i pozbawia go wrazen estetycznych w postaci arystycznych zawijasów jezyka literackiego. Sama autorka podkresla turpizm wypowiedzi oraz zarazenie malo estetyczna Praga.

 

Najbardziej chyba dotkliwe musialo byc dla osób dobrze o sobie myslacych – bo Dorota M obnazyla watly poziom intelektualno-moralny tak zwanych pracowników kultury czy celebrytów. Pokazala ludzki strach, potrzebe przynaleznosci czy bycia kochanym – w osiedlach zamknietych, wsród drogich maszyn kuchennych i u bywalców kanapek w programach TV. Dla mnie lektura Pawia byla z jednej strony doskonala satyra i rozrywka, a z drugiej strony niejako katharsis. Maslowska mrugnela do mnie okiem: „witamy w klubie” – poniewaz miewam kontakty z Warszawa i osobami z osiedli zamknietych. Podczas tych kontaktów czesto sie zastanawialam kto tam zwariowal: ja czy tez otoczenie? No i teraz jest nas co najmniej dwie, które moga sie smiac do rozpuku z pustoty i taniej pretensjonalnosci, podszytej kompleksami, przasnoscia, a nierzadko chamstwem. Nigdy nie zapomne automatycznej sekretarki po angielsku u bynajmniej nie-Anglików… Moze warunkiem dostrzegania smiesznosci jest przyjscie z zewnatrz? W kazdym razie przypomniala mi sie Anna Karenina, gdzie w dobrym stylu bylo nazywac sie Stiwa, Dolly czy Kitty.

 

Jakos bardziej mi lezy Paw niz Wojna. Odczuwam lepsza identyfikacje i lepiej doceniam smaki i smaczki. Z jednej strony okreslone srodowiska warszawskie, a z drugiej wykluczenie z zycia spowodowane macierzynstwem, choc DM tonuje ten watek. W kazdym razie nikt nie moze jej odmówic ostrosci obserwacji oraz wrazliwosci, takze spolecznej. Opisywane przez nia relacje budza przerazenie i obnazaja zaplatanych w siebie i swoje niespelnienie dosc zalosnych postaci. Supremacja „czwartej wladzy”, która wyrwala sie spod kontroli i teraz sama kontroluje ludzi. Jest równie niemilosierna dla kobiet jak i dla mezczyzn, nikogo nie tlumaczy i nie usprawiedliwia. Z drugiej strony wlasnie nieprzystawanie osób fizycznych do upragnionych „imydzów” wzbudza nie tylko identyfikacje, ale takze pewne cieplo czy nawet opiekunczosc. Ukazuje zablakanie czy zagubienie – wlasciwie kazdy czytelnik moze poczuc sie madrzejszy od przedstawianych bohaterów (którzy w rzeczywistosci sa antybohaterami). Maslowska sie nie wywyzsza, nie moralizuje – tylko przedstawia jak na patelni czy na widelcu: tacy jestecie, tacy jestesmy.

 

Najlepszy obraz Polski potransformacyjnej, so far. Byle sie – Dolly Maslowska – nie zbiesila, byle sie nie popsula, byle sie nie zmeczyla. Trzymam kciuki za jeszcze. No i z ust mi wyjela obraz Szwecji jako polskiego raju – o czym tez pisalam w Vademecum. Brawo, Dorotka!

 

  1. Cieszę się, że Ci przypadła do gustu! Słuszna uwaga z tą linią podziału i źle pojętą tradycją. To co, teraz „Kochanie, zabiłam nasze koty”?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: