szwedzkiereminiscencje

Vademecum – opus szóste

In Pamietnik, Sztuka, Szwecja on 2 Listopad 2012 at 22:30

W tym tygodniu najciekawsze wydarzenie mialo zwiazek ze sztuka. A konkretnie mówiac z obrazem. Obraz niejakiego Carlosa Parady os lat zdobi mój pokój – otrzymany w prezencie lata temu. Nigdy nie sadzilam, ze ktokolwiek chcialby zaplacic za plótno jego pedzla, a tymczasem wlasnie odkrylam, iz mój gulag lata temu dokonal zakupu! Gulagowy obraz wedruje z jednej jadlani do drugiej i jeszcze do niego nie dotarlam – dlatego, na zachete, mój domowy obraz, malowany farba wymieszana z piaskiem.

Po czyms dla oka do ogladania cos dla oka – do czytania. Czyli nastepna czesc Vademecum. Tym razem skoncentrowalam sie na czescie niezwykle dla mnie waznej czyli na jezyku.

 

Jezyk szwedzki

 

Jak czytam na niektórych blogach, ze jezyk szwedzki jest latwy, to sie zastanawiam dlaczego w takim razie tak malo osób go skutecznie opanowalo? Dla mnie – a znalam wczesniej biegle niemiecki i angielski – wydawal sie bariera nie do przeskoczenia.

 

Po pierwsze to jezyk tonalny, z iloczasem czyli róznica dlugosci samoglosek. Na poczatku ucho zalewa morze dzwieków, które brzmia zupelnie obco. Po drugie wystepuje dzwiek pomiedzy polskim „sz” i „h”, który jest dla Polaka praktycznie nie do wypowiedzenia. Po trzecie Szwecja to ze wzgledu na zróznicowanie dialektów to istny raj dla jezykoznawcy. W praktyce oznacza to, ze przy niemal kazdym rozmówcy trzeba zmieniac kat natarcia ucha, poniewaz te same wyrazy brzmi czesto inaczej. Na dodatek regionalne odmiany jezyka obfituje tez w wyrazenia sobie tylko wlasciwe, których nie zrozumie nawet Szwed z innej czesci kraju. Ba, czasami nawet a innej wioski! Trzeba sobie uzmyslowic, ze terytorium kraju jest wieksze niz terytorium Polski, a mieszka tu mniej niz jedna czwarta populacji polskiej. Wczesniej bylo jeszcze rzadziej – na dodatek w srodku lasy, a na pólnocy góry. Chcac niechcac ludzie prowadzili zycie w izolacji, co odcisnelo sie mocno na jezyku. Zas poludnie kraju dlugi okres stanowilo integralna czesc Danii, co zaznaczylo sie a rtykulacji. Mieszkancy Skanii ze stolica regionu Malmö nie zawsze sa rozumiani przez rodaków w Sztokholmie – skanska obfituje w dyftongi i tryftongi, zas spógloski wymawiane sa gardlowo. Z jednej strony to pasjonujace, ze róznice sie zachowaly sie do dzis oraz ze mieszkancy regionów sa ze swojej odrebnosci dumni. Z drugiej strony utrudnienie dla zdezorientowanego obcokrajowca.

 

Prostota jezyka szwedzkiego jest tylko pozorna – i przyczynie sie do tego, iz nie odbieram go jako jezyka gietkiego. Gramatyka niby podejrzanie prosta, ale de facto wymusza podporzadkowanie sie sztywnym regulom i nie pozostawia wiele miejsca na wyobraznie  dla ludzi jezykowo twórczych. No, ale jezyk bywa odbiciem duszy narodu, a jak juz wczesniej pisalam, naród szwedzki jest wielkim zwolennikiem standaryzacji procedur. W podobny, niesentymentalny sposób potraktowal takze jezyk czyli swój glos. Zaoszczedzono na ilosci slów tworzac okreslona forme rzeczownika – zamiast dodawac rodzajnik typu „the”, „eine” czy „le”, dla oszczednosci postanowiono rodzajnik dokleic z tylu wyrazu. Po jakims czasie mozna sie przyzwyczaic, lecz poczatki byly trudne. Szczególnie, ze te rodzajniki wymawiane sa róznie w róznych czesciach kraju – i zazwyczaj nie tak jak na pismie. Poza tym zdarzaja sie przebitki z dunskiego na poludniu i znany wyraz moze nagle zyskac „a” w srodku. Podobnie z dunskim dopelniaczem, rózniacym sie od szwedzkiego (na koncu wyrazu wystepuje „a” zamiast „s”).

 

Na dodatek obowiazuje niepisana zasada streszczania sie do minimum. Tak jak polskie dzieci ucza sie w domu, ze grzecznie jest odpowiadac calym zdaniem, tak Szwedzi uwazaja polska grzecznosc za „balkanskie wykrety”. Poprawnie odpowiada sie na przyklad: Ja, jag gör det, ale czesc potomków Wikingów zadawala sie gardlowym „ja”. Slów w obiegu jest szalenie malo. Na dodatek Rada Jezykowa co roku wykresla przestarzale slowa ze slownika, wprowadzajac na ich miejsce nowe – w tym roku postanowila zaakceptowac kontrowersyjny zaimek osobowy „hen”. Na poczatku, sluchajac radio, myslalam: To zupelnie niemozliwe, zeby wszyscy dzwoniacy do programu sluchacze mówili tak samo. Ale z czasem odkrylam, ze tak to wyglada. Róznice sa minimalne i polegaja czesto na innym zaakcentowaniu wyrazu czy na innej frazie powitania. Trzeba wielu lat osluchania w jezyku, zeby móc odkryc sluchajac kogos z jakiego srodowiska pochodzi ta osoba. No i osoby dobrze wyksztalcone znajduja sie caly czas pod pregierzem – tutaj nie wolno sie wywyzszac, a uzywanie skomplikowanego jezyka uwazane bywa za nieprzyzwoitosc i chec pokazania sie. Jezykowo oznacza to równanie w dól. W praktyce istnieja wiec osrodki uniwersyteckie, gdzie naukowcy stosuja na swój uzytek jezyk fachowy – ale jezeli zadzwoni do nich z pytaniem dziennikarz radiowy, to oczekuje sie wyjasnienia problemu slowami, które zrozumie osoba o kazdym stopniu wyksztalcenia. W tym sie wlasnie przejawia szwedzka demokracja.

 

Jednym z moich prywatnych osiagniec lingwistycznych bylo odkrycie mocy komunikacji malych slów i dzwieków potwierdzajacych aktywne sluchanie, typu: jaha, jaså, jodå, japp, yes, säg du det? verkligen? menar du det? Dzwiek potwierdzajacy przypomina wsysanie powietrza przez rure odkurzacza i wyprodukowanie dzwieku odpowiedniej jakosci zajelo mi pare lat. Jak uslyszalam znajoma wydajaca taki dzwiek po raz pierwszy to o malo nie rzucilam sie na ratunek, poniewaz bylam przekonana, ze jcos jej ugrzezlo w gardle albo wlasnie peklo jej pluco. W kazdym razie dzwiek ten ma w komunikacji znaczenie zasadnicze – zwlaszcza przy rozmowie przez telefon. Przerywanie cudzej wypowiedzi w srodku zdania jest tutaj absolutnie niewybaczalne i zupelnie dyskwalifikuje, natomiast wydawanie dzwieków i artykulowanie krótkich potwierdzen oraz zaangazowanie w rozmowe wymagane sa konsekwentnie. Zanim odkrylam wage potwierdzen czulam na sobie nieokreslona presje z drugiej strony sluchawki, ale zupelnie nie moglam wymyslic, czego sie mój rozmówca ode mnie domaga. Dopiero jak uruchomilam artykulacje dzwieków potwierdzajacych i nauczylam sie z jaka czestotliwoscia musze je wydawac to konwersacja potoczyla sie gladko.

 

Wielka pasja Szwedów sa wszelakiej masci skróty i skrótowce. Co tylko da sie skrócic i zracjonalizowac, to skróca od razu. Na przyklad „kolla” zamiast „kontrollera” czy „kollo” zamiast „koloni”. Zawsze odczuwam klopoty z dlugim imieniem – bo o wymówieniu nazwiska to nie moge nawet pomarzyc. Wszelakiego rodzaju znajomosci rozpoczynaja sie od propozycji przerobienia mnie na kogos innego, a to Marianne, a to Majsan, a to Monika (bo tak mam na drugie). Dopiero jak wytlumacze, ze powinni pomyslec o popularnym sosie waniliowym „Marsan” to rozmówcy sie rozpromieniaja i rozprezaja. Bo zablokowany i malomówny z natury Szwed bylby wrecz niemozliwych partnerem do rozmowy. Jezeli chodzi o skróty , to trzeba byc na biezaco z modnymi wlasnie slowami – biada temu, który stosuje wykrzykniki czy slowa zachwytu z zeszlego sezonu! Twój dobór slownictwa i sposób wyrazania sie plasuje cie od razu na skali „in” oraz „out”. A wszyscy chca byc „in”.

 

W jezyku szwedzkim istnieje tez wiele zapozyczen z francuskiego, niemieckiego i angielskiego. Poniewaz jednak, na wzór Rosjan,  pisza wyraz fonetycznie przy pomocy szwedzkiego alfabetu to czasami moze zajac dobra chwile zanim sie jakis wyraz rozszyfruje. Na przyklad takie: adjö, sås czy paraply. Z innych zapozyczen – trudno tez rozpoznac slowo „automobil” w slowie „bil”, uzywanym jako samochód czy „biograf” w slowie „bio” oznaczajacym kino (przy okazji mozna zaobserwowac szwedzka pasje do skracania dlugich slów).

 

Najgorzej, ze wszystkie jezyki przenikaja sie w mózgu, wchodzac w interakcje nawet z jezykiem ojczystym. Z jednej strony to ulatwienie, bo opanowany raz biegle szwedzki pozwala zrozumiec slowa angielskie czy niemieckie, którego sie wczesniej nie znalo. Nie mówiac juz o tym, ze mozna zrozumiec wiekszosc dialektów norweskich i czesc dunskich. Natomiast wcale sie nie ciesze, ze sztywna i kolowata struktura jezyka szwedzkiego zainwadowala mi jezyk polski, ze swojej natury bardziej finezyjny i pozwalajacy na dowolnosc w wyrazaniu mysli. Tymczasem w glowie jakby mi sie wypalila formulka mówienia po szwedzku: rzeczownik, czasownik, przymiotnik, okreslenie miejsca, okreslenie czasu (czyli slynny schemat SVART). No i mój polski ustepuje pod naporem twardego i rozpychajacego sie lokciami, wszechobecnego i butnego szwedzkiego. Bo nie ma czego takiego jak tlumaczenie z jezyka na jezyk: w jezyku sie zyje, mieszka, dziala, mówi i sni. Jak jestem w Szwecji to mysle wylacznie po szwedzku, ale nie mam kloptu z rozmowa po polsku przez telefon. Natomiast jak przyjazdzam do Polski to na poczatku nic nie rozumiem – za duzo nagle robi sie polskiego wokól mnie. Trwa to jakies dwa do trzech dni, a potem mózg sie sam przestawia. Najgorzej, ze w tym przejsciowym okresie zaczynam czasem mówic po polsku z silnym, obcym akcentem, którego absolutnie nie mam kiedy mówie po polsku w Szwecji. Jedyny z tego pomieszania jezyków i prywatnej wiezy Babek pozytek, ze podobno wyksztacily mi sie w mózgu synapsy i pan Alzheimer zapuka do moich drzwi z opóznieniem.

 

Chcialabym tez podkreslic, ze nauka jezyka nigdy sie nie konczy. Nie wystarczy isc na kurs i miec nadzieje, ze to wystarczy. Nawet po wieloletnim pobycie w kraju i zanurzeniu w jezyku od czasu do czasu wyplywa jakies nieznane slówko. Poza tym w starszych ksiazkach, np.XIX-wiecznych czy z poczatków XX wieku, czytelnik napotka zupelnie inne formy gramatyczne i pisownie rózna od wspólczesnej. Do tego co roku dochodza nowo powstale slowa. Oczywiscie wszystko zalezy od tego w jakim stopniu ktos chce jezyk opanowac. Internetowe fora zdaja sie roic od pytan „ile czasu potrzeba, zeby sie nauczyc szwedzkiego, bo jeszcze przed matura chce sie przeprowadzic ma stale do Szwecji”. Otóz  do wykonywania prostych prac fizycznych nie trzeba znac wiele szwedzkiego – choc jakas znajomosc jest pozadana. Wtedy trzeba znac przynajmniej angielski w stopniu komunikatywnym albo miec brygadziste, który potrafi sie porozumiec. Natomiast do kazdej pracy wykalifikowanej jezyk szwedzki jest niezbedny – w Szwecji nie wystarczy nawet perfekcyjny angielski. Chyba, ze ktos jedzie na grant i bedzie pracowal w osrodku akademickim. A i wtedy musi sie liczyc z faktem, ze nie zostanie do konca zaakceptowany o ile nie bedzie uczestniczyc w codziennych pogaduszkach przy sniadaniu – które sie tocza po…szwedzku. To, ze podczas pobytu wakacyjnego mozna bylo wszystko zalatwic po angielsku i wszyscy sie ciebie usmiechali nie oznacza, ze tak bedziesz traktowany jesli sie sprowadzisz na stale. Kazdy, kto chce byc szanowany w tym kraju musi opanowac jezyk szwedzki i to plynnie.

 

Tak sie zlozylo, ze zaczelam tlumaczyc ze szwedzkiego na polski i vice versa po trzech i pól roku pobytu. Patrzac wstecz nie uwazam jednak, zeby juz wtedy szwedzki do mnie przemówil – lecz musialam zarobiac na siebie i dziecko, a zleceniodawca czyli Urzad Gminy byl bardzo zadowolony z poziomu moich uslug. Zreszta poziom tlumaczen osoby mieszkajacej w Szwecji o czternascie lat dluzej nie byl wcale wyzszy. Czesto jednak znalezienie odpowiedniego slowa kosztowalo mnie sporo energii i wieczorem padalam na lózko jak kloda. Przy tlumaczeniach przydatna bywa takze znajomosc funkcjonowania spoleczenstwa i rozmaitych orgamizacji, która to praktyczna znajomosc nabywa sie z czasem. Tak, ze doswiadczenie zyciowe i wyksztacenie ogólne pomaga sprawnie opanowac nowy jezyk.

 

 

Uczenie dzieci jezyka obcego

 

Bedac z wizyta w Warszawie natknelam sie na rodziców, którzy w trosce o wyksztalcenie dziecka wynajeli mu amerykanska nianie, co by od zarania przemawiala do bobasa w jezyku obcym. Jak sadze wszystko w trosce o dobro dziecka, ale nie znam podobnego szwedzkiego przypadku. Tutaj dzieci zaczynaja nauke jezyka angielskiego dopiero w podstawówce. Jedna rzecz nalezy natomiast powiedziec: swiat pelen jest dwu- i trzyjezycznych ludzi. Pochodza z rodzin mieszanych, gdzie kazde z rodziców mówi swoim jezykiem. A ze czasem mieszkaja jeszcze w innym kraju, to automatycznie dzieci zyskuja ten trzeci. Niedawno spotkalam trójke malych latorosli znajomych, którzy sprowadzili sie z Nowego Jorku do Sztokholmu, ze wzgledu na wysokie koszty opieki Stanach. Tata jest Szwedem, a urodzona w Stanach mama ma japonska matke i filipinskiego ojca. Ich najstarsza, piecioletnia córeczka mówila plynnie po angielsku, niezle po szwedzku, a z dziadkami porozumiewala sie poszczególnymi slowami po japonsku.

 

Amerykanska niania dla noworodka tych róznic w naturalnych uwarunkowaniach nie zniweluje – no, chyba ze rodzice postanowia ja zatrzymac na pare lat (co akurat sie nie stalo w znanym mi przypadku). Z moich doswiadczen wynika, ze nic na sile i wszystko w swoim czasie – pospiech zaleca sie nadal wylacznie przy lapaniu pchel. Sama znam szesc jezyków, a rozumiem wiecej, wiec wiem, ze kazdego jezyka uczy sie latwiej. Mój syn jest trzyjezyczny, a nigdy nie byl zmuszany do nauki zadnego jezyka. Za wyjatkiem francuskiego, który sobie lekkomyslnie wybral jako drugi jezyk w podstawówce i którego w rezultacie nigdy nie opanowal. Nie nauczyl sie tez niemieckiego, mimo ze chodzil pare miesiecy do przedszkola w Lipsku. Tak wiec teorie, ze dziecko „samo sie uczy” i ze „dzieci ucza sie jezyków blyskawicznie” to sa jakies wierutne bzdury.

 

Natomiast osluchanie z jezykiem moze zaprocentowac w przyszlosci – tak bylo z moim dzieckiem i angielskim, jezykiem uzywanym w domu na codzien. Kiedy maly rozpoczal nauke w szkole odkryl, ze wiecej rozumie i przyswaja sobie jezyk zdecydowanie szybciej niz jego kolezanki i koledzy. Natomiast ze szwedzkim mial na poczatku ciezki orzech do zgryzienia. Z natury gadatliwy meczyl sie, biedak, niezmiernie nie mogac nawiazac rozmowy z rówiesnikami w przedszkolu. Dzieci jak to dzieci – testuja granice i dokuczaja temu, który nie potrafi sie natychmiast odgryzc. Moje dziecko i tak mialo szczescie, bo córeczka znajomej nauczona zostala przez szwedzkich rówiesników samych najgorszych przeklenstw w przekonaniu, ze uczy sie fraz typu: dzien dobry czy dziekuje bardzo. W rezultacie zle zaczela szkole i narazila sie na niepotrzebne przykrosci. Mój syna natrafil na dobrego pedagoga, który zauwazyl jego zmagania i powoli trenowal pojedyncze slowa. Ale zajelo to dobrych pare miesiecy. Obserwowalam autentyczna walke malego czlowieka – a nalezy nadmienic, ze jest jezykowo uzdolniony. Po paru miesiacach mial juz bardzo szeroki zakres slownictwa, co zwiazane bylo takze z zakresem slownictwa po polsku i czytaniem mu ksiazek. Potem nauczyciele w podstawówce, którzy lubia wierzyc z nizszosc nacji innych niz szwedzka, nie mogli wyjsc z podziwu, ze mój syn nie odczuwa zadnych trudnosci jezykowych. Zas w pierwszej klasie liceum uslyszal od doswiadczonego nauczyciela, ze ten od dawna nie mial juz tak utalentowanego ucznia ze…szwedzkiego. Czyli do opanowania jezyka obcego potrzebne sa czas i wytrwalosc – to jest caly proces i cudów natychmiastowej nauki nie ma.

 

 

Jezyk polski

 

Przy okazji jeszcze o jezyku polskim w Szwecji. Dzieci chodzace do szkoly maja prawo do nauki jezyka ojczystego, w tym polskiego. Niestety, niewielu polskich rodziców uwaza utrzymanie jezyka polskiego za niezbedne. Zdaje sobie sprawe, ze moze to byc trudne, ale zapewniam, ze przy odrobinie samozaparcia jest wykonalne. Mój syn zachowal bierna i czynna znajomosc jezyka polskiego dzieki temu ze: 1.rozmawialismy w domu wylacznie po polsku, choc znalam szwedzki, 2.czytalismy polskie ksiazki, 3.wyjezdzal na wakacje do Polski. Dzieki temu mógl chodzic potem do polskiej szkoly i zdawac polska mature, jak zaszla taka potrzeba. I dzieki temu dostal teraz atrakcyjna prace w Polsce. Z jezykami nigdy nie wiadomo kiedy moga sie przydac – wiec nie nalezy absolutnie lekcewac jezyka ojczystego, który mozna przekazac swoim dzieciom za darmo. W tym wypadku warto byc „matka-tygrysica”.

 

 

Czesto tak akcentowany przez polityków patriotyzm polski zdaje sie wyparowywac w momencie przekroczenia granicy i powstaniu nadziei na dobry zarobek i zycie w innym kraju. Polacy jak najszybciej chca sie zintegrowac i dla nie do konca dobrze pojetego dobra dziecka staraja sie je wychowac na Szweda – poczynajac od nadania szwedzkiego imienia. Sami rodzice zatracaja czesto jezyk polski i stosuja w nim szwedzkie wtrety, nie zawsze adekwatnie dobrane. W rezultacie nie mówia dobrze w zadnym jezyku, gdyz szwedzki poznaja tylko na poziomie podstawowym. Nie potrafia nawet pomóc dzieciom w odrabianiu zadan w poczatkowych klasach szkoly podstawowej. No i ten pidgin, którym sie posluguja! Przypomina zywcem mieszanke jezykowa amerykanskiej Polonii, opisywana przez Wankowicza. O ile dobrze pamietam to jakis Polonus opowiadal Wankowiczowi: ja mam kare, moja zona ma kare i mój syn ma kare… A co wy tacy jestescie wszyscy karani? – przerwal mu Wankowicz.

 

Poniewaz zachowanie jezyka polskiego bylo dla mnie oczywistoscia, to mam nadzieje, ze wybacza mi ci, którzy marza o lepszym zyciu gdzie indziej i mysla, ze wyznacznikiem sukcesu zagranica jest uzywanie makaronizmów. Wtrety z obcego jezyka nie sa oznaka plynnego opanowania i dobrej integracji – a wrecz przeciwnie. Poza tym tubylcy, mimo okazjonalnych zlosliwosci, szanuja jednak ludzi z charakterem i cos soba reprezentujacych.

 

Dla Szweda nauka jezyka polskiego jest szalenie trudna, co by nie rzec: niemozliwa. Mam teraz kolezanke, która ambitnie slucha polskich kaset w drodze do pracy – czekam na wyniki. Na razie juz nauczyla sie paru slów, czyli wiecej niz moi uczniowie na kursie polskiego. W Polsce przez wiele lat dorabialam sobie lekcjami jezyków, lecz nauka Szwedów to zupelnie inna metodyka. Szwedzi ucza sie bowiem tylko i wylacznie z ksiazek dla Szwedów, z niepedagogicznymi – w moim odczuciu – cwiczeniami. Francuskiego uczylam sie w Instytucie Francuskim bez ani jednego slowa po polsku. Natomiast Szwedzi musza tlumaczyc sobie tekst slówko po slówku. Ich psychika jakby nie wytrzymywala niepewnosci, jaka stwarza natlok obcych slów. I tak jak Polacy doceniali wysilek wlozony w urozmaicenie im zajec, tak moi szwedzcy uczniowie (a uczylam jeszcze inna grupe niemieckiego) wpadali w panike – patrz haslo niespodzianki. Utknelam wiec z czarno-bialym podrecznikiem, którego rysunki przedstawialy hoze niewiasty, zas tekst mówil: „dziewczynki pija herbate”. W rezultacie nauczylam swoich uczniów bodajze jednego slowa: „lampa”. Ale potem przekonalam sie, ze ludzie, którzy zawodowo mieli przez wiele lat kontakt z Polska i Polakami byli w stanie opanowac jedynie: „piwo” i „dwa piwa”. Tak, ze przestalam watpic w moje zdolnosci pedagogiczne. Wlasciwie to ja sie wiecej na tym kursie dowiedzialam. Na koncowej lekcji chialam wprowadzic element wspólnej historii i poprosilam ucznia, w cywilu nauczyciela historii w liceum, o przedstawienie krótkiego rysu historycznego stosunków polsko-szwedzkich. Tak sobie myslalam: raz my ich, raz oni nas, na przyklad podczas wojen polsko-szwedzkich. Bitwa pod Oliwa na przyklad. Rozczarowalam sie jednak wierutnie, poniewaz miniwyklad historyka nie róznil sie niczym od skröna czyli mitu „jak mysmy to sobie w Polsce poszaleli”. Nie zebym negowala rozmiar zniszczen i grabiezy dokonanych przez wyglodzone wojska szwedzkie, ale nawet grzecznosc nakazywalaby uklon w strone polska i podjecie na przyklad sprawy Inflant czy Kurlandii. Niestety, panstwa baltyckie, to w swiadomosci przecietnego Szweda strefa wplywów szwedzkich. A o Eryku Pomorskim, a wlasciwie Boguslawie Gryficie doczytalam sie juz pózniej. Eryk byl osoba kluczowa przy zawarciu unii kalmarskiej i wladca trzech królestw: Danii, Norwegii i Szwecji oraz mezem córki króla Anglii, Henryka IV. Zupelnie niezle jak na chlopca z Pomorza, syna ksiecia slupskiego Warcislawa VII, pochowanego w rodzinnym Darlowie.

  1. SD, żyjesz w wizualnym luksusie, na dodatek ekologicznym (domieszka piasku!)

    Biegła znajomość języków od zarania (że się tak wyrażę) godna zazdrości w czystej postaci.
    Jako obcokrajowiec, czuję się dostatecznie (i słusznie) zdezorientowana czytając wszystkie te, niby polsko-brzmiące określniki, mające przybliżyć (?) ten (okazuje się) rajski, dla językoznawców, język. Staram się więc czytać jak ‚osoba o każdym stopniu wykształcenia”.
    Cudowne, mam nadzieję, że opis ten nie spowodował u ciebie omdlenia; u mnie prawie.

    Sygrydo, obawiam się, że nasza ‚przyjażń’, to słoń na glinianych nogach. Sześć języków ?, biorę wolne!! To ty nawet po szwedzku potrafisz pomóc dziecku w lekcjach? Bo ja miałam kłopot nawet w rodzimym języku. Szczęściara jestem, albo co?

    To znaczy Szwedzi mają prawo nie nauczyć się Polskiego, a ja nie mam prawa nie nauczyć się Szwedzkiego? Wariuję?

  2. ewo – mój wizualny luksus pozdrawia cie! powiem szczerze, ze ladniejszy niz ten za pieniadze😉

    mam nadzieje, ze nasza przyjazn spoczywa na na tyle solidnych podstawach, ze znajomosc/nieznajomosc tego czy tamtego jezyka jej nie zaszkodzi?!

    dobrze zrozumialas – szwedzi charakteryzuja sie daleko posunieta arogancja w stosunku do polaków. dwa dni temu moja kolezanka – nie znajaca szesciu jezyków – w zapale dyskusji pozwolila sobie na szczera wypowiedz: przeciez PL j taka zapóznona w stosunku do SE! uwazala ona, ze to SE niesie kaganek oswiaty, a my mamy niewolniczo podazac wytyczona przez skandynawów droga… smaczku dodaje fakt, ze rozmawialysmy o czytaniu ksiazek, kt nie daje w SE zadnych punktów dodatnich. kolezanka zdziwila sie jak to mozna bylo w szkole lubic chlopców, kt czytali ksiazki – bo tu sie z takich wysmiewaja, preferujac miesniaków. kultura nie ma dla wiekszosci szwedzkiej populacji zadnego znaczenia (o czym tez bedzie)

    ale mam i inna kolezanke, kt sie sama z sie bie zaczela u czyc polskiego i robi postepy. na cale szzcescie panuje róznorodnosc – tez bedzie o tym kiedys bedzie w Vademecum

  3. W takim razie, całkiem już spokojnie wypiję poranną kawę, myśląc przychylnie o zdaniach w rodzaju ‚the horse is on the table’🙂

  4. u mnie na stole tylko maszyna do szycia – no i zaraz bedzie sniadanko. milego dnia! (u mnie leje)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: