szwedzkiereminiscencje

Hygraulik zawsze dzwoni dwa razy-E L James

In Ksiazki on 7 października 2012 at 12:14

Doczytalam Greya do konca – choc raz przerwalam z premedytacja, a drugi raz bylam bliska porzucenia tomu na pare stron przed koncem. Tresc wszyscy znaja, opinie kraza rozmaite – mozna sobie pofolgowac i poczytac w blogosferze. Moze jestem zepsuta do imentu, ale mnie opisy seksu nie mierzily – uwazam je wrecz za udane. Na pewno mam inna skale porównawcza – piszac ten post slucham szwedzkiego radio, odpowiednika polskiej trójki, i wlasnie jeden ze sluchaczy zadzwonil z wrazeniami z swojego wieczora swingersów w Göteborgu.


Tytul chwytliwy, i owszem. Dla mnie glównie dzieki A whiter shade of pale, który to utwór towarzyszyl mi na niezapomnianych imprezach u kolegi ze szkoly.

Dotrwalam do ostatniej strony – a to tez juz cos, poniewaz ksiazki nudne czy slabe odkladam na bok bez skrupulów. Czyli autorka opowiadac potrafi ( mozliwe paralele miedzy Szeherezada-Ana a okrutnym sultanem, Christianem?) . Natomiast nie zdecydowalam sie jeszcze czy siegne po nastepne tomy. Denerwowalo mnie w ksiazce pare rzeczy, w  tym zbyt (dla mnie) wolne tempo rozwoju akcji. 519 stron i para spotyka sie zaledwie (nomen-omen) pare razy! Poza niemrawoscia rozwoju wydarzen irytowala mnie jeszcze pretensjonalnosc utworu. Autorka flirtuje z czytelnikiem napomykajac o Tess d’Uberville i anonsujac na wstepie, ze glówna bohaterka, Anastasia zwana Ana, to taka nowoczesna Tess. Trudno te teze komentowac po jednej trzeciej trylogii – ale po co to name dropping? Albo pisze cos, w co wierze, albo pisze rozprawke o bohaterce Hardy’ego. Za to piatka z plusem za dobór imienia bohaterki – pomaga odkurzyc zapomniana juz Anastazje Potocka i jej Erotyczne immunitety z lat dziewiecdziesiatych. Taki maly bonus i nieswiadomy uklon w strone polskiego czytelnika.

 

Innym kamieniem w bucie bylo – zapewne nie do konca swiadome – nawiazywanie do tradycyjnych bajek braci Grimm. Bo jest to historia o królewiczu z bajki, który zdobywa piekna dziewice. A skoro ksiazka niby w zamierzeniu ma miec wydzwiek feministyczny to czemu rzeczona Ana nie mogla sie zakochac przed ukonczeniem dwudziestego drugiego roku zycia? Zeby tak zadnego narzeczonego – taka atrakcyjna kobita? Goraca niczym wulkan – a tu dopiero pocalunek królewicza budzi ja do zycia…  E tam, nie wierze. Nie podoba mi sie równiez plciowotradycyjne wyobrazenie o niewinnej, mlodej niewiescie, która ma zbawic osobnika zdegenerowanego, typu Pieknosc i bestia, kobieta u Pilcha czy tez Emily Watson w Breaking the waves (choc akurat ten film bardzo mi podszedl).

 

Natomiast – po przemysleniu – najwiekszym zgrzytem czy tez kamorem w trampkach jest brak spójnosci koncepcji. Z jednej strony pani E L James pisze fatazje erotyczna. Czyli marzenia o listonoszu zawsze dzwoniacym dwukrotnie czy tez (niekoniecznie polskim) hedrauliku. Ze niby niespodziewanie ktos dzwoni do drzwi i to bedzie ON, ucielesnienie wyobrazen o meskosci, przystojny i dobrze zbudowany. I ze to wlasnie ten nieznajomy dostarczy uniesien do tej pory nieznanych, lecz nam w niebie pisanych. Z tym, ze jak zepsuje sie kran i prawdziwy hydraulik staje w drzwiach to: a) najbardziej nam zalezy na naprawieniu cieknacego kranu, b) wyglada jak blady rachitek w okularach, c) chyba by dostal po glowie jakby sie tak rzucil z lapami. Bo fantazje sa do fantazjowania, a zycie do zycia (najlepiej z fantazjami). Czuje sie o tyle mocna w temacie, ze goscilam hydraulika w ostatni piatek. A pani ELJ (ze tak ja skróce) jakby chciala dokonac niemozliwego czyli polaczyc fantazje erotyczne z powiescia realistyczna. Najfatalniejsze sa w tym wszytskim próby psychologizowania – ze zwichrowany królewicz doznal krzywdy w dziecinstwie – nastepna bajka, o biednych chlopcu, zaadaptowanym przez bogatych ludzi.

 

ELJ ma nieklamany talent do opisywania erotyki, choc moglaby jeszcze dopracowac dwa – razace mnie – aspekty. Po pierwsze chetnie wyeliminowalabym zamieszkujaca wnetrznosci Anastazji „inner goddess”:

 

“My inner goddess is jumping up and down, clapping her hands like a five year old.”

 

To jakies rozbicie Anastazji na Anastazje wlasciwa i najprawdopodobniej jej libido – jakby autorka nie akceptowala do konca seksualnosci swojej bohaterki i przekazywala ja w chwilach namietnosci w rece dziwnej bogini. Bogini precz! Po wtóre autorka powinna sie zdecydowac czy chce pisac powiesc czy tez podrecznik sado-maso w dziesieciu lekcjach. Bo zaczynanie kazdego zblizenia od pedagogicznego tytulu sceny zdaje sie nader watpliwe – a Grey czyli Christian zawsze zaczyna od anonsu typu:

 

„I’m going to have you in the bathroom, Anastasia.” (str.428)

 

No przeciez sam kontekst wyraznie wskazuje, ze nie beda w tej lazience jezdzic na nartach wodnych?!

 

Pani ELJ zasluzyla tez na nagrode „Bezpieczny seks roku”. Jest bardzo pedantyczna i nigdy nie zapomina wyeksponowac, iz nasza para nie naraza sie wzajemnie na przenoszenie chorób wenerycznych.

 

Ogólnie brakuje mi w tym zwiazku namietnosci – która sie czuje w obrazach slownych Anais Nin i Henrego Millera. Nie czuje sie tez wiarygodonosci Opowiesci O. To nie jest opis zwiazku Francisa Bacona z Peterem Lacy – brakuje chociaz sladów brudnych butów na nienagannie utrzymanych posadzkach. Nie jestem ani seksuologiem ani ekspertem w dziedzinie sado-maso – jednak pani ELJ zdecydowanie mnie nie przekonala do wlasnej bieglosci w tej trudnej i nie do konca salonowej dziedzinie. Ponizej autoportret Bacona (mial zapewne wiecej niz 50 shades), ogladany tydzien temu na wystawie w dunskiej Louisianie:

 

 

Autorka podobno zawsze marzyla o napisaniu wlasnie tej powiesci – i dostaje ode mnie zlota gwiazdke za odwage w realizowania swoich marzen. Natomiast trudno jest zgadnac czy taka jest jej wizja swiata czy tez myslac o publikacji postanowila dostosowac utwór do gustu przecietnego czytelnika – ale razi mnie mieszczanskosc Fifty shades. Seks opisany jest dobrze z perspektywy kobiety – natomiast calej reszcie brakuje uskrzydlenia. No, poza fragmentem ze skrzydlami czyli opisem lotu szybowcem – z braku ilustracji w tekscie pozwole sobie zalaczyc wlasna fotografie. Reasumujac: nie bylo to literackie przezycie roku, lecz czytalo sie lepiej niz kryminal czy tradycyjne chic lit. A tak na marginiesie to chetnie bym przeczytala co mezczyzni sadza o Greyu?

Reklamy
  1. Procol Harum i bielszy odcień! Posłuchałam i wspomnienia buchnęły, niestety bez najkrótszego choćby sado-maso-epizodu.
    Sama widzisz SD, by być poczytną wcale nie należy pisać ‚dobrze’, wystarczy intrygująco. I różne obietnice poranka rozsiewać.
    Wątek z łazienką bardzo mi odpowiada, lubię kiedy ludzie są schludne, szczególnie ‚w tych sprawach’.

    Mam rozumieć, że nawet w lataniu prowadzisz? To który mężczyzna powie ci teraz co sądzi o Greyu?

    PS. zapomniałaś dodać, że hydraulik 1. nigdy nie dzwoni w umówionym terminie, 2. za każde (że się tak wyrażę) palcem kiwniecie – bierze ciężką krwawicę. I nie po to przychodzi żeby przyjemnie było.

  2. ewo, widze, ze przemawia przez ciebie kobieta doswiadczona – a nawet zdeziluzjonowana. nie zapominaj jednak o zwiazku przyczynowo-skutkowym: nie ma czystosci w lazience bez wczesniejszego wkladu pracy hydraulika 😉

    szybowca nie prowadze – tam j jak w kajaku: kieruje ten z tylu. to sport o za duzym dla mnie ryzyku, co mnie zreszta pewnie trzyma przyz zyciu. bo kolega, kt mnie do nowego targu na szybowce zabral juz – niestety – nie zyje (nie ten co na zdjeciu)

    a na komentarz mezczyzn na temat greya czekam niecierpliwie!

  3. Halo tu ja, kobieta. Wyprzedzam tych zapraszanych do komentowania menów.
    Ubaw pierwszorzędny! Od początku do końca, a potem jeszcze w komentarzu Ewy, która wspomina o machającym palcem hydrauliku… :))
    Czy ja dobrze rozumiem? Odcinasz się od recenzji zgorszonych czytelników, ale suchej nitki na autorce nie zostawiasz. Erotyki za mało, a tylko ona jest ok i to nie całkiem, bo aż nazbyt schludna i zaanonsowana. Bardzo mnie ujęła Twoja rezolutność, M., żeby posłużyć za ilustrację do książki. :)) Ilustracja super! Boże, co ja robię?! Kuruję się zamiast szybowcami śmigać! Życie mi ucieka! Jedno dobre, że hydraulik się żaden nie dobija, ani rachityczny, ani muskularny.

  4. witaj, kobieto! jak widze, wypowiedzialam jasno i pojelas mnie w lot: erotyka fajna, a reszte mozna sobie darowac 😉

    z szybowca piekne widoki, ale ladowanie jak w wannie na wyboistej lace. mialam zreszta te same problemy co Ana: calym wysilkiem woli musialam sie powstrzymywac, zeby nie zwymiotowac przy przewrotkach, jakimi mnie uraczyl mój pilot. liniowy pilot LOTu zreszta – inaczej bym do tego latajacego kajaka nie wsiadla. a tak to ogladalam turbacz z góry, dunajec i redyki owiec

    kuruj sie bezpiecznie i zdrowiej!

  5. Pięknie napisałaś, z werwą 🙂 Ale i tak po ELJ jakoś nie mam ochoty sięgnąć – podejrzewam że polskie tłumaczenie tę pretensjonalność, o której wspominasz, tylko wyeksponuje. Bacona zazdroszczę strasznie, jeden z moich ulubionych malarzy!

    • thx! 🙂 widze, ze jestes „wczesny w rozwoju” – ja polubilam bacona dopiero niedawno, podobnie jak luciana freuda. jakos tak mam, ze lubie wczesniej zapoznac sie z czlowiekiem niz z jego dzielem – przynajmniej w sztuce wspólczesnej. pare lat temu zlekcewazylam wystewe retrespektywna bacona, bo mnie jeszcze wtedy nie zainteresowal – sillly me

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: