szwedzkiereminiscencje

Brytyjski humor-Bennett

In Ksiazki on 1 sierpnia 2012 at 23:14

Alan Bennett  / Snusk (Smut) / 2012

O, bogini czytania – a wiec gdzies jestes! Jestes i lejesz balsam z miodem na moja obolala dusze, skatowana czytaniem ksiazek nijakich, niedobrych oraz przereklamowanych.

 

Nie ma to jak humor, a humorem wsród humorów oznacza sie zwlaszcza humor brytyjski. Celny i zjadliwy, lekko surrealistyczny czy tez absurdalny – ale mieszczacy sie w granicach realizmu, co tylko poteguje jego absurd. I takie sa dwa opowiadania pióra Alana Bennetta w ksiazce „Sprosnosci. Dwa opowiadania erotyczne”. Gdzie slowo „sprosnosc” trzeba czytac z przymrózeniem oka, gdyz pan AB odznacza sie dobrym smakiem i wulgarnosci unika. Ale co powie (a wlasciwie napisze) to jego…

W pierwszym opowiadaniu spotykamy wdowe Donaldson, która dorabia sobie w szpitalu, odgrywajac role pacjentek z rozmaitymi dolegliwosciami. I tu ciekawostka, bo brytyjskie studia lekarskie najwyrazniej obejmuja rozmowe lekarza oraz pielegniarki z pacjentem – i ta umiejetnosc bywa trenowana oraz oceniana. Mam znajomych lekarzy, którzy kiedys byc moze beda mnie leczyc, wiec pewnie powinnam siedziec cicho – ale ten, kto uwaza, ze polskim lekarzom przydalby sie taki efektywny trening niech podniesie reke! Dobrze, mozna juz opuscic rece.

 

Mrs Donaldson dorabia sobie nie tylko w szpitalu, lecz takze odnajmujac pokój, ku zgorszeniu swojej nudnej córki, Gwen. I tu dopiero zaczynaja sie przygody zacnej wdowy – a przy okazji i zycie szpitalne zaczyna zaniebirac rumienców. Wiecej nie moge zdradzic, zeby nie popsuc zabawy. W drugim opowiadaniu poznajemy rodzine Forbes. Syn wlasnie sie zeni -ku rozgoryczeniu matki – z osoba, która nazywa sie Betty Greene. Taka porzadna rodzina, a tu jakas panna Greene. Porzadna? Jeszcze chwila, a autor odsloni kulisy poczynan obu pokolen Forbesów. Cierpliwy czytelnik na pewno sie nie rozczaruje!

Czytalam na plazy, co jakis czas parskajac smiechem, ku wielkiej uciesze wspólplazowiczów. Czyli ksiazka Alana Bennetta rozwesela czytelnika i jego otoczenie, a wiec wydatek na ksiazke spolecznie zwraca sie wielokrotnie. Ksiazeczka malutka, cieniutka i jakze udana! Nareszcie ktos, kto sie przeciwstawil istnej manii pisania przegadanych „cegiel”, kto cyzeluje jezyk i potrafi zbudowac dramaturgie udanej bistorii na niewielu stronicach. Zachowuje tez cieply stosunek do bohaterów, wybaczajac wszelkie przywary ludzkie – choc w koncu karzac zlych, a nagradzajac dobrych, czyli moral jest. Mysle, ze wiele z tych osób mozna by utozsamiac z naszymi krewnymi czy sasiadami – stopien identyfikacji oceniam na wysoki.

 

Inteligetna ksiazka, inteligentna rozrywka – podszyta gdzies powaga i sensem moralnym.

W zalewie miernoty i pretensjonalnych wypocin jakze WARTO przeczytac!

Advertisements
  1. To ten sam Bennett od „Czytelniczki znakomitej”? Znany mi tylko ze słyszenia. Ale tytuł, który rekomendujesz, jeszcze się na polskim rynku nie pojawił (a ja tak po polsku wolę;)). Bardzo ujmujące zalety: zwięzłość, trochę prowokacji więcej taktu, przewrotność i humor. To by było dobre dla mnie na dziś. Prawda, że czasem strach chwytać za grube tomiszcza, bo dopóki nie ma się pewności, że rzecz jest dobra, to ryzyko wejścia w długi flak jest spore.
    Zawsze jeszcze istnieje idea salonu odrzuconych. 😉

    • witaj, renée, po wojazach wroclawskich! a juz sie obawialam, ze wypadlam z twojej krótkiej listy odwiedzanych blogów…

      dziekuje za podsuniecie poslkiego tytulu – tak, ten sam bennet! zreszta „czytelniczke” sobie wlasnie pozyczylam i zobaczymy, kt ksiazka lepsza

      a co do salonu, to chyba bede musiala z niego troche mebli powynosic, zeby zmiescic wszystkich rezydentów – taki tam juz tlok sie zrobil 😉

      • 🙂 Lista rzeczywiście nie najdłuższa, ale nie bój żaby, nie wypadniesz. Tylko mało solidna ostatnio jestem. Te rozjazdy, upał i ogólne nienadążanie. I kolejny wyjazd, chyba bez Netu. Mnie się bardziej ciekawą wydaje ta Twoja (erotyczna), ale sprawdź i zagłosuj. 🙂

  2. O mały włos, a zaczęłabym wierzyć, że czytanie opowiadań jest jedynie moją, nieszkodliwą ekstrawagancją.
    Szczególnie, że nie dawno twierdziłaś, że jeśli już to tylko niejaki Czechow jest w stanie ich pisaniu sprostać.

    Czytanie, przy którym można się głośno pośmiać, to jest to…wystarczy poczekać na tłumaczenia.

    • ewo – jak mi sie podobaja blondyni to niby nie moge spedzic milego wieczoru z brunetem? albo rudym?? albo samym bennettem, kt w zasadzie wolaby spedzac wieczory w meskim towarzystwie?

      jak na razie spedzilismy z alanem mily dzien na plazy – a teraz wiele sobie obiecuje po jego „czytelniczce doskonalej”. choc musze wyznac, ze nie obejrzalam do konca filmu o szalenstwe króla jerzego, do kt bennett scenariusz napisal. ano, zobaczymy!

    • renée – tutaj upalu nie dowiezli, ale chyba mi z innych przyczyn (technicznych?) umysl zagotowal, bo nijak nie moge pojac gdzie i na co mam zaglosowac? jak ochloniesz z goraca to moze mi wytlumaczysz, bo juz sie napalilam?!?

      a co do bycia nadal na liscie to kamien mi spadl z serca – buuuuum! 😉

  3. Rozszalałaś się Sygrydo; … ten rudy?
    O tak, weź się za „czytelniczkę”, pół świata pieje z zachwytu, więc może i ty?
    Machnij ręką na szaleństwa królów; mnie ‚bynajmniej’ – wystarczają własne…

    • o, wa – co mi tak zalujesz tych rudasów? ostatnio mi sie podabaja… a swoja sciezak zaczelam sie zastanawiac: jesli blondyn to powiesc, a brunet to opowiadanie to czym w takim razie j rudas? wierszem??

      a co do twoich szalenstw to bynajmniej nie watpie, ze sa zgola królewskie!

  4. Dobrze, że czuwasz – by spać mógł ktoś… Reszta milczy (w temacie komentarzy do komentarzy).
    A mój laptop szaleje; wystawiłam go na zbyt wiele wyznań, starając się odtwarzać DVD w systemie PAL otrzymanym z Kanady (!).
    Ty z pewnością ‚coś’ z tego kumasz, ja – mam jeno ‚ciary na grzbiecie’. A on-laptop – buczy, drży i grzeje się niby piec…
    Jak ten ‚rudy’ nie przymierzając… zdaje się, też lubię…rudych

  5. wiesz co, ty lepiej wylacz tego laptopa, póki jeszcze na topie! bo to buczenie slychac az tutaj – i NIE j pozytywny znak

    moze poszukaj na necie jak j z tymodtwarzaniem w systemie PAL? tak po prawdzie to myslalam, ze te systemy mialy zastosowanie tylko do kaset video. a jakiego programu uzywasz do odtwarzania?

    tak na marginesie: czy film j o rudym?

  6. No wiesz co? Z. był brunetem, nawet nie bywał rudy (choć to oczywiście nie musi być zaletą).
    Oczywiście (też) do DVD zastosowałam, bo skąd wziąć kasetę video – do laptopu?
    No i oczywiście Windows Media Player – angażowałam! System wskazał to rozwiązanie! Ale teraz to już jeszcze mniej ‚kumam’ 🙂
    No więc… wyłączam… wszystko. Tym bardziej, że wicher ruszył, więc może i upały zelżeją…

  7. a ja myslalam, ze laptop peka w szwach, bo jednak – w zapale walki – kasete tam zaladowalas 😉

    osobiscie polecam http://vlc-media-player.swedish.toggle.com/ czyli program VLC. tam moga byc jakies ustawienia na taka starozytnosc jak PAL

    oczywiscie jak upal zelzeje i swiat wróci do normy. tutaj zreszta tez na noc zapowiadaja (duze) burze

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: