szwedzkiereminiscencje

Juvenilia dwudziestolatka-Wallace (DFW)

In Ksiazki on 29 lipca 2012 at 12:06

David Foster Wallace / Systemets sopkvast (Miotla systemu) / 2012

Przez gosci mam zaleglosci (wyszlo do rymu!) w pisaniu, wiec bedzie krótko. Zreszta dlugo to za bardzo nie ma o czym, mimo grubosci ksiazki..

 

Powoli dochodze d wniosku, ze domniemana znakomistosc prozy Wallace’a jest czyms wymyslonym na uzytek klubu snobów – i z niecierpliwoscia czekam na kogos, kto mi udowodni, ze sie myle.. Zaraz wyjasnie skad mi sie wziela ta teoria konspiracji, których z reguly unikam. Otóz po szwedzku wydano – nota bene zupelnie ostatnio – dwie powiesci DFW: Miotle oraz Króla. O Królu juz pisalam – ze to jakies nieporozumienie. Ze spuscizmy po Wallace’ie pozostalo mi jeszcze do przeczytania magnum opus czyli Infinite Jest. Poza nim istnieje tylko pare noweli i esejów. Na wydanie Infinite w Szwecji  musze jeszcze troche poczekac, choc po angielsku moge sobie sprowadzic za jedyne 124 SEK. Co daje dobre przebicie korony na strone, przy calych 1079 stronicach tekstu. W kazdym razie dziela skrajne (pierwsze i ostatnie) nazywane sa przez krytyków malo miarodajnymi w ocenie pisarstwa Wallace’a. Bo pierwsze to wprawka, zas trzecie to tylko wydane posmiertnie notatki do powiesci.

 

Miotla systemu przypomina mi po pierwsze amerykanskie filmy o szkole sredniej. Widac, ze autor swiezo studiowal i wchodzenie w swiat doroslych jest jego nowym, ekscytujacym doswiadczeniem. Po drugie – zapewne z zalozenia – miala to byc ksiazka do smiechu. Obawiam sie (sadzac takze z opinii szwedzkiego krytyka), ze nawet satyra. Tymczasem swiat przyspieszyl i sie zmienil – wiec satyra zbladla (poniewaz odnosila sie nie do ludzi, lecz rozwoju technicznego i spolecznego). Po trzecie Wallace ma jakis dziwny pociag do najnudniejszych z mozliwych scenerii. Po urzedzie podatkowym, opisanym w Królu, przyszla pora na…centralke telefoniczna. Jak na filozofa (a moze wlasnie dlatego?) przejawia niemal obsesyjna fascynacje przedmiotami niegdys wysokotechnologicznymi. Fascynuje go swiat technologii, komercji i reklamy – ale brakuje mu wiadomosci i doswiadczenia z branzy, co czyni opisy naiwnymi. Po czwarte jak juz wpadnie na dobry pomysl i wymysli cos ciekawego, to zamiast rozwinac ten watek, porzuca go albo doprowadza do wysrubowanego ekstremum. Ciekawa byla babcia, która robila sie niebieska, o ile temperatura otoczenia byla nizsza od temperatury ciala – ale babcia zaginela. Ciekawa byla gadajaca papuga kakadu, lecz zostala sprzedana do religijnego kanalu telewizyjnego – i opis jej dalszych losów jest tak zagmatwany i smieszny na sile, ze nie doczytalam wszystkiego. Podobnie zreszta jak przebiegu niekonczacych sie sesji terapeutycznych.

 

Powiesc przypomina mi najczesciej scenariusz i czesciowo rozpisana jest na role. Mysle, ze dobry scenarzysta móglby z tego materialu cos-niecos wykroic, wyrzucajac najgorsze dluzyzny i film bylby niezly. Chwilami przypomina mi juvenilia Witkacego, choc uwazam, ze Witkacy przejawial lepszy humor w wieku lat osmiu niz Wallace w wieku lat dwudziestu pieciu. Kiedys, w szkole, te juvenilia przeczytalam, w poszukiwaniu niedlugiej sztuki do wystawienia na lekcji jezyka polskiego. Wystawilam Księżniczke Magdalene, czyli Natrętnego ksiecia z roku 1893. Starsze niz Miotla, ale zdecydowanie jarsze! Zeby bylo jeszcze mniej smiesznie, chwyta sie Wallace taniego tricku i nadaje bohaterom „wielemówiace” czy tez „smieszne” nazwiska, co w jego wykonaniu nie wychodzi poza poziom humoru z podstawówki. Znowu Witkacy sie klania – jakby Wallace poczytal mistrza, to by moze sie czegos nauczyl – albo schowal pod stól ze wstydu.

 

Po przeczytaniu Miotly systemu mam ochote zadac tradycyjne pytanie, zwiazane z kazda teoria konspiracji: kto za tym stoi? To znaczy, kto stoi za opinia, ze Wallace jest pisarzem wybitnym? I czy ten ktos czytal Witkacego? A jezeli to cale lobby, to czyje i co komu z lobbowania za Wallacem? Bylam juz pelna zwatpienia  i zadawalam sobie pytania typu: jezeli Wallace to przyszlosc literatury to czy nie dane mi juz nigdy bedzie przeczytac dobrej ksiazki? Z desperacji i zwatpienia wyprowadzila mnie nastepna lektura, o krórej juz wkrótce. Uff – traktujac Miotle jako wypadek przy pracy – odetchnelam z ulga: Sa jeszcze na swiecie dobre ksiazki.czyli – czyli mówiac slowami Roberta Stillera ze Zwierzydelek:

 

Chodzi sobie ptak kiwi

I juz sie nie dziwi:

 

Bo sa jednak na swiecie

Ptakowie prawdziwi!

Reklamy
  1. Kto/co za tym stoi? Piramidalne zdziwienie zapewne; bo kto czyta uważnie te niewiarygodne setki stron – ‚ramotek’?
    Widząc ‚tytaniczną pracę’ każdy wymięka i zakłada, że dużo to dobrze i mądrze. Stąd być może pochlebne recenzje.
    A może nie, może inni widzą więcej?

    Mój znajomy, Jurek, za kryterium pochwalne przyjął konstatację: widać, że się napracował!

    Praca nie przynosiła DFW wytchnienia, nie cieszyła; nie ma go już wśród nas 4 lata (?).
    Pewnie dlatego te książki zdają się tak ‚zamulające’; może wyziera z nich nieustająca depresja, może dlatego ‚u nas’ go nie tłumaczą…

    Ty mówisz o wypadku przy pracy? Facet, który dawał sobie radę z komplikacjami matematyki, logiki czy filozofii nie radził sobie z życiem.
    Był pięknej urody, z pięknej rodziny, robił wiele niezwykłych rzeczy. A mimo to, trudno go czytać.
    Miejmy nadzieję, chwilowo. Może zmieni nam się punkt widzenia – bywało.

    Jeszcze kiwi się zdziwi… (?)

  2. tak, sama DFW czytam ze wzgledu na zdjecie 😉 golym okiem widac, ze przystojna bestia

    ale i tak wygral na plazy z gratisem, kt dostalam z „elle”. gratis nazywa sie „marszmelouy na sniadanie” i j pióra niejakiej dorothy koomson. juz na poczatku pierwszego rozdzialu mezczyzna wtargnal do jej mieszkania, widzac ja wychodzaca z kapieli. no to CO jeszcze moze sie zdarzyc w nastepnych??

  3. Jak to co? może wtargnąć nie tylko do mieszkania ::)

  4. ewo, wzbudzilas moja ciekawosc! nie wiem czy jeszcze na tyle, zeby sie za ten gratis zabrac ponownie, ale pomysle o tym…jutro 😉

  5. Widzę, że ciężka sprawa z tym DFW.

  6. dawid, toz to ja tylko dla ciebie DFW czytam – i pisze!

    wychodze na zmanierowana, ale jakos nie smieszy mnie humor typu: jak tata ma na imie „rubel”, to jego córka…”kopiejka”

    pozostaje infinite, jako lektura dla odwaznych

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: