szwedzkiereminiscencje

Lepsze niz powiesc!-Calamity Jane

In Feminizm, Ksiazki, Przywracanie pamieci on 25 Czerwiec 2012 at 19:50

Calamity Jane / Till min kära dotter / Calamity Jane. Letters to her daughter / 1987

Nasz obraz Dzikiego Zachodu ksztaltowany jest przez westerny, takie jak „Bonanza” i niezliczona ilosc hollywoodzkich produkcji. W tych filmach mezczyzni jezdza na koniach, nosza kapelusz i chusteczke na szyi, a kobiety wystepuja albo w postaci gospodyn domowych albo majtacych nogami pracownik saloonów. Tymczasem rzeczywistosc musiala byc bardziej skomplikowana – kobiety, oprócz stania z kopyscia w dloni i nakladania cowboyom wielkich porcji jedzenia musialy na pewno nauczyc sie jazdy konnej, pomocy w gospodarstwie i strzelania w obronie wlasnej. Jakby nie bylo, obraz Dzikiego Zachodu to epopeja mezczyzn, którzy wyruszali po zloto i potem albo wracali bogaci, albo znajdowali miejsce wiecznego spoczynku obok swojej dzialki. Taki obraz pokazuje m.in. wielokrotnie nagrodzony serial „Deadwood”, z którego pamietam postac dlugowlosego Wild Billa Hickoka.

Teraz natknelam sie na lepsza polówke Wild Billa czyli Calamity Jane. Która zreszta uzyczyla imienia letnim dzinsom, kupionych przeze mnie lata temu. Ale w „Deadwood” sie nie pojawila, jakkolwiek pojawiala sie w autentycznym Deadwood. Niewiele o niej wiadomo – albo inaczej: sama Jane przyczynila sie do tego, ze stala sie legenda jeszcze za zycia. Jak pisze w swoich listach do córki, opowiadala klamstwa i zmyslone historie na prawo i lewo. Niedlugo przed smiercia chciala córce sie zwierzyc z tajemnicy – ale zabraklo jej odwagi. Jak sadze i tak w tych listach miesci sie wiecej prawdy niz w historiach opowiadanych do dzis. Polska Wikipedia przedstawia ja w niezbyt pozytywnym swietle, natomiast zarówno szwedzka jak i angielska daja bardziej zniuansowany obraz. Klopot z Jane taki, ze nie byla gospodynia domowa ani saloonowa girlaska. Za to strzelala lepiej niz jej koledzy, chodzila czesto w spodniach, wygrywala w pokera i pila alkohol w miejscach publicznych. Jak to ktos powiedzial, robila to samo, co wiele kobiet piecdziesiat lat pózniej – czyli miala pecha urodzic sie przed swoim czasem.

Z drugiej strony moze to bylo jej wielkie szczescie? Bo w sumie robila co chciala – oczywiscie w ramach miejsca, majatku i epoki. Dzisiaj niejeden móglby jej pozazdroscic wolnosci i intensywnosci zycia: duzo podrózowala, spotykala ciekawych ludzi, byla zwiazana z legenda Dzikiego Zachodu, pomagala slabym i biednym, pracowala jako zwiadowca generala Custera, polozna, kucharka, kurtyzana, cyrkówka u Bufflo Billa oraz woznica dylizansu. Nie byla od nikogo zalezna i zarabiala na wlasne utrzymanie. Mówila, co myslala, a czasami nawet dopuszczala sie rekoczynów, zeby dobitniej zademonstrowac swoje stanowisko. To musialo byc szalenie ozywcze, móc sobie pofolgowac w czasach, kiedy reszta niewiesciego rodu chodzila w gorsecie i trzymala buzie w ciup. Podobno raz postanowily sie z nia rozprawic „porzadne panie z towarzystwa”. Weszly grupa do saloonu, uzbrojone w nozyczki, zeby obstrzyc Jane na glace oraz w szpicrute do wiadomych celów. Jane nie dala sie zaskoczyc i obronila sie chwacko – na swój sposób. Atakujace ja damy odziane byly w krynoliny z wieloma halkami. Jane zadarla kazdej z niej suknie i halki na glowe, az szacowne damy swiecily golizna czyli cytujac Jane wystepowaly „w stroju Ewy”.

Calamity Jane nazywala sie na prawde Martha Jane Cannary i zyla w latach 1852 do 1903. Pochowana zostala w Deadwood, kolo Wild Billa Hickoka, z którym najprawdopodobniej miala córke, do której adresowala listy zawarte w ksiazce. Pisane sa w latach 1877-1902. Nie jest ich wiele i nie sa dlugie – sa za to porywajace i pelne doswiadczenia zyciowego. Czuje sie, ze Calamity Jane chce podzielic sie swoimi przemysleniami – a jednoczesnie opowiedziec wiecej o sobie samej. Jako troskliwa matka dzieli sie z Janey sprawdzonymi przepisami kulinarnymi. Uwagi o sobie pisze z dystansu, autoironiczne , szczere i bez zludzen. Jane seniorka (imienniczka-córka nazywana jest Janey) obserwuje nieuchronny proces starzenia, nieublagane wyczerpanie organizmu i postepujaca slepote. Nie rozczula sie nad soba i nie zyczy sobie litosci innych – na pare miesiecy przed smiercia pisze: „Nie lituj sie nade mna, Janey”.

Musze wyznac, ze te listy czyta sie lepiej niz najlepsza powiesc! Wiadomo nie od dzis, ze najlepsze scenariusze tworzy samo zycie. Niezaleznie od kontrowersji zwiazanych z postacia historyczna oraz wiarygodnoscia jej licznych wypowiedzi (do konfabulacji oraz nabijania bliznich w butelke przyznaje sie chetnie i w listach) to dynamiczna, fascynujaca dramtycznymi losami i rozlicznymi przygodami lektura. Do tego ksiazka ma wielka zalete – jest niedluga. Ilosc cytatów, które chcialabym przytoczyc zaklócilaby pewnie proporcje wpisu – postaram sie wiec w miare opanowac. Sprawdzone przepisy mamy Jane podam na raz nastepny, jak sobie przepracuje jednostki miary. Ponizej zalaczam zlote mysli Calamity Jane.

 

– O kobietach:

 

Nikogo jeszcze nie zabilam, ale mialabym ochote palnac w leb pare bab w Deadwood.

 

– O wedrownych pastorach:

 

Nie boje sie spotkania z nimi dopóki mam dwa rewolwery przy pasie, ale jestem cholernie pewna, ze nie chcialbym ich spotkac jakby tak dzierzyli Biblie pod pacha.

 

– Do córki:

 

Glowa do góry i kaz im isc do diabla.

 

– O milosci:

 

Siedza jak przyklejeni do siebie i az sie serce kraje kiedy widze jak sie nie moga ze sona rozstac. Ale sadze, ze dopiero za pare lat wyrobia sobie pojecie na temat tego czym jest „milosc”.

 

Pamietaj, ze milosc to nie to samo co namietnosc.

 

– O znajomym:

 

Byl za bardzo gentlemanem, zeby bic kobiety, wiec tylko stal i patrzal jak dostawalam razy i bylam drapana.

 

– O malzenstwie:

 

Czasami zastanawiam sie nad powtórnym malzenstwem, ale od razu mnie mdli jak sobie pomysle, ze musialabym podazac za polami jego plaszcza.

 

Bo malzenstwo to nie tylko romantyka.

 

– O miasteczku Billings

 

Blillings jest raczej ruchliwym miastem, które daja zajecie 1500 lobuzów.

 

– O ludziach:

 

Sa tacy, którzy uwazaja, ze im sie wszystko od swiata nalezy, ale swiat nie jest winny nikomu nic, nigdy nie byl i nie bedzie.

 

Nie ma sensu ostrzegac innych, czego powinni unikac ani dzielic sie z nimi wlasnymi doswiadczeniami w celu dokonania dobrego wyboru. Kazdy musi sie uczyc na wlasnych doswiadczeniach.

 

– O zonie Wild Billa:

 

Wytrzymywal z nia, bo sie jej bal.

 

– O ukochanym koniu, Szatanie:

 

Jesli konie ida do nieba, to jestem pewna, ze juz jest tam, gdzie nie ma ostrych zim i nie brakuje paszy.

 

– O sobie:

 

Zeby mi tylko bylo dane zachowac zdrowie i poczucie humoru to sobie poradze.

 

Sama sobie radze ze wszystkim, ale zapamietaj sobie, ze nie ma rzeczy, której ludzie nienawidza wiecej niz kobiety, która jest samodzielna.

  1. Co do ostatniego akapitu – o nienawiści ludzkiej. Choćby to, zmieniło się zdecydowanie. Dziś od kobiet wymaga się/spodziewa się po nich, by były samodzielne. Może nie wielbi się ich za to, ale oddaje się przynajmniej sprawiedliwość; nie sądzisz?

    Ciekawe za co chciała te ‚parę bab palnąć w łeb’. Miała zdrowy dystans do instytucji małżeństwa, wyrobiła sobie pojęcie o tym czym bywa ‚miłość’ po paru latach, a mimo to zahukane i zaharowane kobitki – chciała palnąć.

    Jedno jest pewne. Zachowawszy zdrowie i dobry humor – damy radę zawsze i wszędzie. Może tak dobrze, jak Calamity; choć ją akurat zdrowie dość wcześnie opuściło.

    • ewo – humor to podstawa! zdrowia zycxze ci jak najleszego ile wlezie (sobie zreszta tez)

      mysle, ze jane nie byla ulubienica mieszkanek malych miasteczek, poniewaz dobrze sobie radzila bez i bez meza. sprawa slubu z billem byla dyskusyjna, a potem jeszcze miala meza woznice – ale pewnie raczej byli w drodze🙂

      niewielka zmiane widze, powiem szczerze. bo zawsze w cenie byly kobiety zaradne – najlepiej takie, co sie sluchaly starszych, tatusia, mamusi, a potem jeszcze meza. ze on j management, a one sa do roboty i jeszcze udaja sie usmiechajac, ze im to przyjemnosc sprawia. jane byla pyskata i podobno w obronie slabszych dawala innym po pysku. czyli byla „niekobieca” – i to miano jej za zle. mysle, ze jej te malomiasteczkowe, pasywno-agresywne kobietony po prostu zazdroscily!

      poza tym jane zlamala jeszcze jedno tabu – oddala córke do adopcji, poniewaz ja bill byl opuscil (i wrócil do zony, co to sie jej bal). tego spoleczenstwo nie wybaczalo i nie wybacza nadal

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: