szwedzkiereminiscencje

Salon odrzuconych-Dagerman bis

In Ksiazki, Szwecja on 13 Maj 2012 at 19:16

Stig Dagerman / Bränt barn / 1951

 

 

Znowu wstaje od stolu zanim wniosa deser – tym razem podobno zabroniona milosc miedzy dwudziestolatkiem a macocha in spe, na dodatek przypominajaca niedawno zmarla matke. Ale przyznaje Szwedom racje – mieli racje, ze wyniesli ksiazki Dagermana do piwnicy (jak to sie stalo w mojej bibliotece). Dagerman pisze dobrze – cos miedzy Strinbergiem a Maslowska. Dokonuje celnych obserwacji psychologicznych i zrecznie obnaza nasze mniej ladne strony. Niestety, te inteligentne uwagi wplecione sa w mdla i meczaca akcje.

 

Albowiem czlowiek nie powinien okazac sie inny niz nasze po nim oczekiwania. Wtedy publicznosc – obserwujaca jego poczynania – rozczaruje sie. Nie dlatego, zeby nowy styl poczynan byl kiepski, ale dlatego, ze stal sie nowy. Czlowiek, który wlasnie wzbudzal nasze wspólczucie, nasze milosierdzie czy nasz strach, nie moze nagle zachciec wywolywac naszej radosci – skoro poprzednio wzbudzal nasza troske! Za duzo nie moze pomiescic sie w jednej osobie. Wielostronnosc wywoluje niepewnosc, a tych, którzy narazaja nas na uczucie niepewnosci oj, nie lubimy. Tego, co sprawia wrazenie, ze miesci w sobie wszystko wrecz nienawidzimy – poniewaz wszechwiedza jest wbrew regulom gry.  Autentycznie popularni ludzie bywaja jednowymiarowi – i zawsze pozostaja soba, to znaczy takimi, jakimi chcemy ich widziec.

 

Akcja powiesci zaczyna sie od pogrzebu, który jak sie okazuje, byl najbardziej szczesliwym wydarzeniem w przedstawionym fragmencie zycia rodziny. Rodziny skladajacej sie z syna, Bengta i ojca, Knuta. Na orbicie rodziny kraza jeszcze dwie ciotki: jedna ladna i jedna brzydka, narzeczona Knuta (ladna) oraz narzeczona Bengta (brzydka). Od momentu pogrzebu matki, Almy (rozbiezne opinie czy ladna czy tez brzydka), byt i losy rodziny staczaja sie po równi pochylej. A ja juz myslalam, ze nie ma nic gorszego niz wesele opiewane piórem twórcy! W kazdym razie zdzierzylam polowe – tylko dzieki ciekawemu sposobowi narracji. Dagerman zbliza sie do swojego czytenika równie bezceremonialnie jak do swoich bohaterów, zlosliwie wywlekajac wszystkie male i brzydkie tajemnice na swiatlo dzienne. Sadzac z biografii, nienawisc Bengta do Knuta jest wiernym obrazem nienawisci Stiga do rodzonego ojca. Przedstawiane kobiety sa glupie, zas mezczyzni okrutni. Nie tylko drecza caly czas siebie nawzajem, ale nawet sa niedobrzy w stosunku do psa (tutaj moja dusza milosnika zwierzat zaprotestowala wyraznie). Klamia i oszukuja nawet kiedy wiedza, ze sa zdemaskowani. Klamia takze przed samymi soba.

 

 

Okropny to swiat i okropni ludzie. Kobiety rozpaczliwie wyciagaja rece z raunkiem oraz oferuja spragnione milosci serca, podczas gdy mezczyzni odtracaja i depcza co tylko moga.  Okropne widzenie swiata, w którym to kobiety generuja uczucia, a mezczyzni komunikuja sie poprzez wspólne picie wódki. Wszyscy zakonstypowani uczuciowo – ta niemoc dzialania i odczuwania, upapranie w ból i zadawanie bólu nie mieszcza w ramach zachowan uwazanych za w miare zdrowe. Tytulowym poparzonym dzieckiem jest zapewne dwudziestoleni Bengcik (alter ego Stiga), ale wcale mi go nie zal. Dagerman pisal powiesc w Bretanii w 1948 roku, na szesc lat przed samobójcza smiercia. Nie trzeba wcale byc psychologiem, zeby odczytac z „Poparzonego (popapranego?) dziecka” smutny koniec pisarza. Odradzam czytanie wszystkim dotknietym depresja czy miewajacym kiedykolwiek mysli samobójcze – a nawet tym, którzy po prostu lubia sie cieszyc zyciem. Biorac pod uwage negatywne oddzialywanie na psychike ksiazka powinna nie tylko pozostac w piwnicy, ale i zostac zaryglowana na cztery spusty.

 

  1. S.D. Rada z dobrego serca. Przerwij czytać choć na chwilę. Mogę nie zdążyć pomóc, gdy zasłabniesz w piwnicy.
    Bardzo lubię fragmenciki prywatnego tła, które wyzierają zza prezentowanych okładek. Wiem prawie jak mieszkasz, ale czy dobiegnę w porę?

    • ewo, przyjacielu prawdziwy, poznany w potrzebie! sama sie zastanawiam czy aby nie skonczyc z czytaniem – albo postawic na wychodzace mi juz uszami pewniaki typu „ania z zielonego wzgórza”

      marza mi sie cienkie i wyperfumowane stronice oraz intryga z zycia eleganckich sfer. moze byc zreszta balzac – stary, ale jary

      w odwodzie pozostaje jeszcze wallace. okladka piekna jak od butenki, ale zaniepokoil mnie troche wstep – bo podobno to nie autor tekst ksiazki poskladal. akcja toczy sie w …urzedzie podatkowym. et tu brute?

  2. Musisz dać jeszcze jedną szansę Dagermanowi, nawet inicjały macie te same! Depresyjny jak Bernhard? Bardziej, mniej? I skoro D. taki słaby, to skąd „uznanie krytyków”, o którym czytam, jak myślisz?

  3. no wlasnie, zapomnialam, ze ty lubisz bernharda! nie chgce brzmiec pretensjonalnie i bawic sie w psychiatre, ale bernhard to przy dagermanie pikus. miedzy nimi j róznica klasy – w znaczeniu klasy spolecznej. bernharda rozumiem, a w opowiadaniu o swoich nagrodach smieszy mnie poczucie humoru. lubie jego dystans do samego siebie i autorefleksje. bernhard j swiadomy swoich mankamentów – a dagerman nie. dagerman to taki birkut albo soldek, na dodatek nie tyle neurotyczny, co po prostu psychiczny

    na pewno zasluga dagermana j autentycznosc. znalazl posluch, bo pisal do twardego, chlopskiego narodu – róznie twardo i bezwzglednie. byl kontynuacja strindberga, kt pokazal przejscie spoleczenstwa wiejskiego w miejskie

    w SE najbardziej znany j z noweli „att döda ett barn”, kt zostala sfilmowana. tym przeszedl – jak to sie mówi – do historii

    powiem szczerze, ze nie mam pojecia CO moze w nim dzisiaj znalezc wrazliwy inteligent? bo jelinek tez kpie w dolek, ale pisze inteligetnie – jako ze taka ma sama proweniencje. natomiast dagerman to przedstawiciel literautry robotniczo-chlopskiej konca lat czterdziestych – skad inad ci ludzie dali podwaline pod dzisiejsza SE dobrobytu

  4. Po pierwsze chciał bym spytać czy przeczytałaś książkę do końca i zrozumiałaś przekaz? Bo wypisujesz bzdury. I proszę nie tłumacz nic więcej na polski, strasznie przeinaczyłaś znaczenie tego cytatu i napisałaś to w ogolę w innym stylu. (Indukując ze użyłaś Google translate do tego co nie jest złe jeśli nie znasz języka z którego tłumaczy się). A jeśli już to proszę załączać oryginalny zaraz po grafomaństwie.

    MVH

    Hadrian

    • Kära Hadrian,

      Jag känner mig verkligen hedrad att en så lärd man besöker min blygsamma blogg.

      Om du levde som du lär, skulle du kanske uttrycka din (kejserliga) aggression på ett artigare och mer belevat sätt. Jag uppskattar alla sakliga inlägg, men hatkommentarer undanbedjes.

      Vill du följaktligen bidra med mer input i framtiden, måste du skärpa dig dvs. skriva sakligt, konstruktivt, utan insinuationer eller förolämpningar. Detta är ett forum för utbyte av åsikter, inte av frustrationer.

      Med vänlig hälsning \ Sigrid Storråda

      PS. Visst, du gissade rätt: jag översatte titeln med Googles hjälp. Nej, förresten hela boken! Du verkar känna mig så bra, du. DS.

      • Dear Sigrid.

        Well maybe I was too harsh on you. But hey, I was angry and slightly intoxicated while writing my last post. Playing languages is a fun game don’t you think? Anyway my point is that your post is very misleading and harsh against the book with is a very good bock in my opinion. Your translation is kind of… off it’s meaning. The style in it is different too, my impression of Dagermans writing is that simplicity of it did not make it less interesting but rather more brilliant.

        //Humbert, now less angry and yet intoxicated.

        P.S Jag skulle hälsa dig i en särskild ps men det är bara… en ps.

  5. humbert,

    napisz po prostu co ci sie w stigu spodobalo! b chetnie przeczytam – a wraz ze mna inni czytelnicy bloga.

    znam jeszcze pare jezyków, ale napisz – w miare mozliwosci – po polsku. z szacunku dla bywajacych tu gosci – poniewaz zdecydowalm sie na modersmål

    pozdr \ m

  6. Kurczę, ten fragment po szwedzku… Czuję się jak Wokulski przy Izabeli, gdy ta romansuje na lewo po angielsku. Uszy mam czerwone i zgaduję: czy to miłosna schadzka, czy wulgarne wyzwiska, czy szyfr do tego, co tajne przez poufne… Czas się zabrać za jakiś skandynawski język. Duński odpada, bo to za mała wyspa. Finowie nie są zbyt rozmowni, Norwedzy kojarzą mi się z bankiem i kremem, też nie ma tu o czym gadać. Szwedzki wygrywa. Jakby już zabrakło tematów, to zostaje Nobel. Więc szwedzki.;)

  7. pewnie, ze TYLKO szwedzki! jako bonus bedziesz rozumiec dunski i norweski – a poza tym dogadasz sie w finlandii, bo to dlugo byla szwedzka prowincja

    wiem, ze rozmowa w jezyka niezrozumialym dla ogólu to faux pas, ale nie mialam wyjscia. zostalam posadzona o czytanie ksiazki przy pomocy google, a „taka glupia to ja juz nie jestem” (pracowita?). zostalam wiec sprowokowana do wypowiedzi w jezyku ksiazki – za niekoniwniencje serdecznie przepraszam!

    zadnych inwektywów nie wciskalam, bo szwedzi tak nie praktykuja. po prostu traktuja natreta z lodowata uprzejmoscia, co i ja uczynilam. jestem niepocieszona, ze interlokutor dal noge (po wytrzezwieniu?), bo na prawde chetnie bym uslyszala za co ludzie lubia dagermana!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: