szwedzkiereminiscencje

Tutti frutti á la polonaise-Bart

In Ksiazki, Polskie refleksje, Przywracanie pamieci on 3 Maj 2012 at 19:08

Andrzej Bart / Rien ne va plus / 2010

Sadze, ze jak w 1991 roku Andrzej Bart zakonczyl dziesiecioletni maraton pisania « Rien ne va plus » byl to istny dynamit. Fragmenty historii Polski, z kresami, Pilsudskim i aresztowaniami powojennymi wlacznie. Teraz sa to fakty ogólnie akcetowane i znane – a historia mlodej kobiety polykajacej zlota monete stala sie tematem filmu „Rewers”. Takich historii opowiada autor wiecej – i ich mnogosc oraz powierzchownosc jawi sie dzisiaj slaboscia utworu. Szalona galopada przez niemal dwiesie lat polskiej historii, przeplatana w dodatku anegdotami wloskimi, sprawia wrazenie galimatiasu. Bart pisze wartko, interesujaco i ironicznie, ale jakby poganinany przez czas. Móglby to byc zbiór przygód typu „Don Kiszot” (do którego zreszta autor sie we fragmencie tekstu odnosi), móglby byc „Dekameron”. Wymagalby jednak wiekszego dopieszczenia detalu – tymczasem pisarz szkicuje szybko, niedbale i jakby bezosobowo. Zabieg obiektywizacji dziejów nie wydaje mi sie szczególnie udany, poniewaz historia narodowa i rodzinna to zbiór opowiesci, zawierajacych wartosci, dazenia, tragedie i zwyciestwa – fantazje i emocje. Trudno zgadnac co o poszczególnych wydarzeniach myslaby osiemnastowieczny wloski rozpustnik (narrator ksiazki) – moze odbieralby Polske na sposób zaproponowany przez Barta, a moze zupelnie inaczej. Jedno nie ulega watpliwosci: nawet w postaci portretu rozpustnik ów wrazliwy jest na wdzieki niewiescie. Te opisy zaprawiony sa humorem i ozywiaja historyczne kulisy.

Zawsze sie ciesze z upolowania w bibliotece ksiazki po polsku , na dodatek polskiego autora, a poza tym lubie historie. Po przeczytaniu „Rien ne va plus” nie mam jednak wrazenia ani wielkiego przezycia literackiego, ani zdobycia nowych informacji. Nie prowokuje mnie do nowych mysli, nie daje mozliwosci refleksji – wszystko jest niejako przegryzione i podane na talerzu. Szkoda, ze nie natknelam sie na nia dwadziescia lat temu – wtedy mialam jeszcze luki w historii Polski. W kazdym razie adekwatny wpis na trzeciego maja, poniewaz od tego czasu rozpoczyna sie opowiesc lubieznego ksiecia d’Arzipazziego.

  1. Bart, mój pisarski wyrzut sumienia. Mam na półce i „Rien”, i „Fabrykę muchołapek” – tę drugą kiedyś nawet zacząłem czytać, ale coś przerwało. Tak czy owak, miała świetne recenzje, więc – teoretycznie – polecam😉

  2. PS Nawiasem mówiąc – co tak krótko? Zmiana polityki?

    • chociaz wpis z trzeciego maja, to jego zwiezlosc nic z polityka nie ma wspólnego. czyzbys wolal dluzsze wpisy? bo zawsze mam wrazenie, ze pisze wylacznie „pod siebie”😉

      rzeczywista tego stanu przyczyna j lekkie znuzenie samym aktem pisania. postwielkanocnie zabralam sie do tworzenia – zawsze ladniej brzmi – (nader) subiektywnego vademecum o SE. wysmazylam juz 60 stron w WORDzie – a czasami musze cos sprawdzic albo doczytac. nie wiem jeszcze dokladnie CO z tym fantem zrobie – ale widze, ze w PL panuje moda na kierunek SE. nie mam wujka prezesa, wiec zadne wydanictwo pewnie na mnie ani nie popatrzy – moze po prostu opublikuje w sieci? o ile sie zmobilizuje do zrobienia grafiki, znalazlwszy wczesniej odpowiednie narzedzia. na razie mam app na i-poda i maca, a uzywam androida i PC😉

      • „zawsze mam wrazenie, ze pisze wylacznie “pod siebie””, bez przesady, kilka osób zawsze do końca dobrnie😉 ale faktycznie wolę dłuższe teksty, choć sam piszę w miarę krótko.

      • to mnie pocieszasz! bo sadzac po haslach czasami mam wrazenie, ze tylko perwersyjne typy odwiedziaja moja strone. zwlaszcza hermafrodyta sie pograzylam😉

        mam wyrzuty sumienia wzgledem barta, bo sie dziesiec lat napracowal. ma jednak pecha, ze pisze troche jak ja sama (ze sobie pozwole tak to ujac). dlatego mnie nie porusza – po prostu sie z nim zgadzam. z takim yatesem czesto polemizuje i sie na niego zloszcze – ale dziala na mnie podprogowo

        no i musze sie jeszcze zapoznac z dwiema dyrektywami i paroma ich interpretacjami, wiec mentalnie czuje sie nieswiezo. musze wiecej pojezdzic na rowerze🙂

  3. Ruletka czytelnicza Waćpani trwa w najlepsze. Zawszeć to co stałego🙂
    Przynajmniej ładnie się onegdaj budowało i malowało; miło popatrzeć. Może dlatego, że p. A. B. się tego nie tykał.

    Krócej faktycznie deczko napisałaś, ale smakowicie.

    Matko: app na i-poda i maca, android i PC – obcy kontratakują?

  4. ewo, wybacz! to ja znajduje sie na srebrnym globie – szwedzi maja bzika na punkkcie skótów i skrótowców. app to skrót od application. telefony typu smarphone dzialaja w róznych systemach operacyjnych – podobnie jak komputery. apple j odpowiedzialny za maszyny uzywane przez designerów czyli „maki” oraz za iphone’a. ja uzywam smarphone’a nieboszczka ericssona z systemem android – musze wiec tankowac appy w tym systemie. czyli jezeli znam znakomity app do grafiki ksiazkowej na iphone’a to mi z niego nic wlasnie – moge tylko szukac odpowiednika na android market (appy tankuje sie na komórke)

    z ruletki to tylko ksiazki – przynajmniej jak dla mnie…

  5. S.D. problem polega na tym, że nawet szerokie objaśnienie tych technologii niczego mi w głowie nie otwiera. Ale nie tracę nadziei, może kiedyś przemogę inercję i zacznę je rozgryzać.

    O książkach i czytaniu zamieścił ostatnio obszerny (jak to on) post – Logos Amicus: „Biblioteka”. Może cię zainspiruje.

    A ja (dodatkowo) spróbuję uczyć się nie pisać „szybko, niedbale i bezosobowo”; cenna rada. Pozdrawiam

    • ewo, doceniaj swoje luksusowe zycie – ze nie musisz caly czas uczyc sie nowych technologii! mnie to sprawia przyjemnosc, ale po drodze bywaja frustracje i rzucanie czym sie da. a jak sie czlowiek przywyczai to pózniej zyc „na stare pieniadze”. tak jak z uzywaniem mikro

      u barta mialam jeszcze pisac o tytule, ale balam sie zapeszysc – bo ma wrazenie, ze to zaklecie… tytul, uwazam, j b dobry

  6. O, muszę po prostu coś dorzucić, by się załapać do grona „perwersyjnych typów”.;)
    Niestety, „Rien ne va plus” jest tylko wśród tytułów branych pod uwagę. Znam natomiast „Fabrykę muchołapek”. Wyimaginowany proces Rumkowskiego, diabła-anioła z łódzkiego getta. To jest ta kategoria książek, które po przeczytaniu nie powodują arytmii serca, nie poruszają moich emocji, ale wymuszają uznanie dla dobrej roboty. Kocham Barta za scenariusz do „Rewersu”. No, może trochę zaszalałam z tą deklaracją, ale to powiew wiosny.
    Nie musi być długo, choć nie ma też przeciwwskazań.

    • renée – moglas trafic gorzej tej wiosny! „andrzej bart – jedna z najciekawszych postaci polskiej literatury” – tak zacheca do czytania ksiazki wydawca

      widocznie to tylko ja jestem 100 lat juz nie wiem za kim, bo o barcie wczesniej nie slyszalam. natomiast zgadzam sie z toba w calej rozciaglosci, ze „rewers” byl swietnym filmem. teraz sobie uswiadomilam, ze mial w sobie cos z „mistrza i malgorzaty”. jak sadze, wynik wspólgrania scenariusza, rezysera, obsady aktorskiej, kostiumów oraz wnetrz. powiedzialabym, film klasy europejskiej. we wspanialym kontrascie z antyteza kina europejskiego czyli „domu zlego”, gdzie prowizorka, brud i epatowanie przemoca udaja wizje artystyczna

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: