szwedzkiereminiscencje

Jestem dla siebie-Wright

In Ksiazki on 23 Kwiecień 2012 at 22:45

(pisane do muzyki Marillion)

Austin Wright / Tony i Susan / 2011

– Otoczenie mniej mnie interesowało. Napiszę, kto gdzie był i kogo spotkałem, i co z tego? Pisałem o tym, co było ważne. A ja jestem dla siebie tak samo ważniejszy niż otoczenie. Każdy człowiek tak ma.

S.Mrozek

 

Niespodziewanie bardzo dobra ksiazka. Czytana w pospiechu – udalo mi sie ja wyczytac w dwa dni. W dodatku w ten pierwszy mialam klopoty, zeby ksiazke odlozyc i isc spac. Niestety czesc koncowa odebralam jako mniej pasjonujaca.

Bohaterka ksiazki, Susan, dostaje niespodziewanie od swojego bylego meza, z którym nie miala kontaktów przez ostatnie dwadziescia lat, rekopis powiesci kryminalnej. Pod nieobecnosc drugiego meza, Arnolda, czyta wieczorami kryminal pióra Edwarda. Podswiadomie zaczyna wspominac swoja mlodosc: spotkanie Edwarda w szkole, jego roczny pobyt u jej rodziców, ponowne spotkanie na uniwersytecie, malzenstwo i jego kres. Rekopis wzbudza wspomnienia, te z kolei uspione uczucia, które nie zgadzaja sie z jej obecnym stosunkiem do zycia; które Susan  ugniataja i sie w niej kotluja – prowadzac do refleksji na temat dokonanych wyborów (nie wiem czy to zbieg okolicznsosci, ale uzywa tego samego slowa co Franzen: korekty), a na koniec fale krytyki. Lektura spelnia taka sama role jak czesto muzyka – wystarczy posluchac paru taktów, które nam towarzyszyly w pewnym okresie zycia, zeby ten okres – i nasi z tego okresu przyjaciele – staneli nam przed oczyma -.i zebysmy poczuli bolaca w sercu tesknote.

 

Powiesc Edwarda, nie do konca spelnionego pisarza, jest ciekawa sama w sobie. Przedstawia tragiczny incydent w szczesliwym zyciu uniwersyteckiego profesora matematyki. Tragedia wykoleja do tej pory bezrefleksyjny sposób spedzania swoich dni – kiedy nie trzeba dokonywac zadnych drastycznych wyborów, kiedy nie ma zadnych powaznych problemów, za to staly i przyzwoity dochód, obraca wylacznie w stosownym towarzystwie, a na dodatek zaklada, ze tak bedzie zawsze. I nic bardziej mylnego – los moze splatac zlosliwego figla, wyrwac z bezpiecznej egzystencji dwa (wazne) detale, zeby potem ukladanka nie dala juz sie odtworzyc. W inteligentny sposób Wright pokazuje jak humanistyczna i kulturalna politura peka i wykrusza sie, a na jej miejsce pojawiaja sie pierwotne instynkty. Profesor dlugo sie opiera, by nie stracic czego, co w jego mniemaniu bylo godnoscia – a z drugiej strony ktos go z tej godnosci i tak juz brutalnie odarl. Zdobycze cywilizacji, takze te duchowe, w momencie traumy okazuja sie kompletnie nieadekwatne.

Ciekawy jest tez opis Edwardowego zmagania sie z procesem pisania: od drastycznej decyzji rezygnacji z kariery prawniczej, przez pieklo wyboru tematu i czysciec codziennego zmagania sie z piórem. Nie moge sie oprzec przemoznemu wrazeniu, iz opisy te musza w jakims stopniu byc autobiograficzne.

Dla Susan wazne sa wnioski koncowe, powstale w trakcie czytania: ze sama nie wiedzac kiedy stala sie glównie matka i zona, mimo zdolnosci, wyksztacenia i wczesniejszych ambicji. Ksiazka wydana byla po raz pierwszy w roku 1993, a autor wspomina o zainteresowaniu bohaterki feminizmem, zas jednej z kobiet z rekopisu efektem cieplarnianym i ochrona srodowiska. To niebywale – bo po pierwsze pisze mezczyzna, po drugie Amerykanin, a po trzecie ta wczesna data wydania!. Czyli Austin Wright mentalnie byl wyraznie przed swoim czasem – stad zapewnie wznowienie powiesci i szalone zainteresowanie nia teraz (autor nie dozyl i zmarl w roku 2003).

Susan uswiadamia sobie, ze zyje glównie zyciem rodziny i slucha ich racji – zapominajac o wlasnych uczuciach i odczuciach. Dala sie zepchnac na koniec kolejki i w zasadzie nigdy nie bywa dopuszczana do glosu. Nie wynika to jasno z tekstu, ale odnioslam wrazenie, ze bedzie ten niekorzystny dla siebie stan rzeczy usilowala w zmienic w niedalekiej przyszlosci. Dlatego rozpoczelam pisanie od cytatu z Mrozka, który przynajmniej stawia sprawe uczciwie: kazdy pragnie rozprawiac wylacznie o sobie. Tylko, ze Mrozek mówi w kontekscie swoich pamietników, a Susan – podobnie jak kazdy z nas – codziennie eksponowana jest na agresywna narracje tych, którzy najbardziej sie rozpychaja i najglosniej krzycza. Mam nadzieje, ze wiecej osób po lekturze powiesci „Tony i Susan” uswiadomi sobie jak bardzo ich wlasne mysli oraz odczucia sa wazne dla nich samych. I ze beda sie nimi w wiekszym stopniu kierowac– a moze i zawalcza o prawo glosu, prawo do bycia widzianym oraz wysluchanym.

  1. Pisałam rano, zniknęło ?

  2. S.D. gdybym to ja wiedziała co pisałam rano. Przeczytałam post ponownie i starannie… i nic.

    Mrożek ma rację, tylko nigdy nie był żoną i matką, której chęci mało kto bierze pod uwagę. Ci co rozpychają się i krzyczą, pewnie będą to robić nadal, bo bardzo lubią hałas. Przebicie się przez tę kakofonię jest pewnie możliwe tylko… nadto wyczerpujące. Lepiej już raczej zmienić towarzystwo.

    Ach, obracać się wyłącznie w stosownym towarzystwie i mieć ku temu stosowne środki, bez obawy że to stan przejściowy. Pozdrawiam

  3. no popatrrz – wychodzi na to, ze skutkiem wymarzonej kiedys demokracji staje sie powrót tzw.dobrego towarzystwa! sama bym zmienila – tylko to teraz takie rzadkie. jak tlumacze szwedom, ze dobre wychowanie polega na tym, zeby rozmówca czul sie komfortowo, to patrza na mnie jak na raroga – nie zdarza sie, zeby aluzju panial

    zycze ci samych pysznosci towarzyskich w samym srodku tygodnia i pozdr \ m

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: