szwedzkiereminiscencje

Nie ma muzyki dla Afryki-NDiaye

In Ksiazki on 17 Kwiecień 2012 at 14:15

Marie NDiaye / Tre starka kvinnor / Trzy silne kobiety / 2010 / Goncourci 2009

 

 

Rysio w „Slawie i chwale” mówil: nie ma muzyki dla Lowicza. Bo Lowicz to takie zapomniane przez Boga i ludzi miasto – nie to co Warszawa. To samo zdaje sie mówic francusko-senegalska autorka o Afryce- ze nie ma nic dobrego w Afryce i ze Afryka czuje sie niczym w stosunku do Europy. I tak jak Helena, Matka Rysia popelnia samobójstwo w bramie, tak i zycie bohaterów historii NDiaye naznaczone zostaje conajmniej jednym zabójstwem. Nie do konca zrozumialam przeslanie autorki: czy to Afryka ma byc przeklenstwem Europy czy tez vice versa? W kazdym razie nic dobrego z tego polaczenia nie wynika. Jakby Yates byl Senegalczykiem albo synem Senegalczyka to chyba zapilby sie na smierc jeszcze przed trzydziestka – takie straszne historie to polaczenie zdaje sie generowac, ze w porównaniu Yates wychodzi na wesolka.

 

Marie ND opisuje – jak mi sie wydaje – historie wlasna w wielu odslonach. W dwóch historiach motywem przewodnim jest przemozozny wplyw nieobecnego ojca i jego egoistycznych wyborów. Wychowana przez francuska matke spotkala ojcapo raz pierwszy w wieku lat pietnastu. W histori o Norze sytuacja jest podobna – ojciec zostawia zone z dziecmi we Francji i wraca robic interesy do Senegalu. W historii o Rudym sytuacja odwraca sie – to francuski ojciec zadomawia sie w Senegalu, zeby nigdy juz z niego do Francji nie powrócic. Wraca za to Rudy z Senegalska zona. Trzecia historia jest tak smutna, ze nie ma co jej nawet streszczac: Senegalka Khady Demba ma przegwizdane od nedznego urodzenia az do swojej wczesnej smierci i niczym Jas nie doczekala – wrót Europy.

 

Nie jestem osoba o sercu z kamienia, ale obraz swiata spod pióra MND wzbudza mój sprzeciw. Wszystkie bez wyjatku relacje rodzinne sa chore, ludzie zachowuja sie nie tylko egoistycznie, ale i irracjonalnie. To niewiarygodny swiat bez milosci i bez zmilowania. Uwazam psycholizowanie w stosunku do autora za chwyt nie fair, ale nie moge sie oprzec wrazeniu, iz autorka musiala doznac upokarzajacego, biednego i przykrego na wszystkie sposoby dziecinstwa we Francji, a pózniejsze spotkanie z ojcem stalo sie rozczarowaniem jej zycia. W rezultacie zywi nie tylko niechec, lecz wrecz nienawisc, zarówno do zycia we Francji jak i w Senegalu. Oba swiaty wydaja jej sie równie grozne, niepojete i obce. To proza osoby wykorzenionej i nieszczesliwej – nie moge tego inaczej nazwac. Wielka szkoda. Bo pisarka ma ciekawy warsztat i pomyslowo konstruuje swoich bohaterów oraz interesujaco relacjonuje rozwój akcjei Mankamentem jest jednak, ze tak po prawdzie akcja nigdy sie na dobre nie rozwija, tylko wedrujemy po nitce do klebka i cofamy w czasie. W odleglej przeszlosci mozna odnalezc okruchy  chwil szczescia – w przyszlosci w zasadzie czeka tylko krzywda i kleska. To jest ksiazka o ludziach pokonanych czy tez przejechanych przez zycie: kobietach, mezczyznach, dzieciach. O utraconym majatku, utraconych zludzeniach – ba, nawet utraconej pracy. A jakby nadac tytul: „Afryka nad utrata”?

 

Tego nieszczescia jest tyle, ze czlowiek o normalnej psychice zupelnie nie wyrabia. Z calego serca zycze autorce jakis dobrych przezyc, bo ma talent pisarski, tylko zycie jej najwyrazniej nie dopiescilo. Portretowane osoby nie sa dla mnie wiarygodne, poniewaz nie rozumiem ich motywów dzialania – nie wiadomo dlaczego pisarka uznaje je za zupelnie nieistotne. Ta ksiazka to osad czy tez moze samosad, okrutne pastwienie sie nad wszystkim co zywe (z czytelnikiem wlacznie). Niemal kazdy jest katem i kazdy jest ofiara. Tego rodzaju literatura wzbudza we mnie sprzeciw i bunt. Zalecam do czytania wylacznie masochistom.

 

A jakby sie ktos pytal to Senegal jest pieknym krajem:

 

  1. O matko kochana, Sygrydo D. Dobrze, że słońce świeci, jedzonko się przygotowuje – bo bym się chyba…
    Wpadnę przy okazji, pooglądać widoczki znad morza senegalskiego (jest takie?).

  2. nie ma siódmego morza, nie tez niestety morza senegalskiego. ocean atlantycki pani nie wystarcza? poza oceanem miaja takze przyladek zielony oraz port w dakarze – do koloru, do wyboru

    ta ksiazka to nastepny dowód, ze formula XX-wiecznych nagród literackich wyczerpala sie. ostatnia resztka magnackiej fortuny po francuskim imperium to imigranci i i wspomnienia – lepsze wiec te zle wspomnienia niz zycie bez kolonii

    mam nadzieje, ze jedzonko sie udalo? w chwilach wolnych mozesz sobie wyobrazac co ciekawego dostalabyc w senegalu na deser – oprócz widoku na wspomniany ocean🙂

  3. S.D. Senegal na mapie wygląda jak długowłosy profil z szeroko otwartą buzią. Ta część głęboko wcinającego się w kraj Oceanu, mogłaby być morzem. Bałtyk wygląda podobnie.

    Deser w Senegalu; podobno smażone w cząstkach owoce lub czekolada. Ja miałam truskawki i mascarpone.

    Przez zachodnią Afrykę przewaliło się wielu okupantów, mały Senegal miał też Portugalię, Anglię i Holandię za ‚patrona’; pewnie więc nie ma kogo dobrze wspominać.

    A czytać jak nie było tak i nie ma co. Coraz więcej rozczarowań. I faktycznie, gdy okładka wymienia nagrody, książkę najlepiej szybko odłożyć. Formuły (łącznie z tą do Dakaru) potrzebują ludzi, którzy wiedzą co czynią.

  4. desery odpowiadaja mi oba – i ten polski, i ten senegalski

    a ze czytac nie ma co, to fakt. w czasopismach same reklamy, w tutejszych gazetach pisza dla debii, a ksiazki wydaja sami frustraci. litaraturo wróc!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: