szwedzkiereminiscencje

Salon odrzuconych-Olsson

In Ksiazki, Szwecja on 14 Kwiecień 2012 at 13:42

Linda Olsson / Det goda inom dig / 2011 / audio

 

 

Czuje sie gleboko zawiedziona, ale po rewelacyjnym debiucie(Niech wieje dobry wiatr) kazda nastepna ksiazka Lindy Olsson jest po prostu gorsza. Juz „Sonate dla Miriam” przeczytalam wylacznie z milosci dla macierzystego Krakowa. Wymienilam potem pare maili z autorka, poniewaz znalazlam karygodne bledy rzeczowe. Ale juz Sonata byla za dojmujaco smutna – tracaca iscie szwedzka vemod, które jest chyba najbardziej szwedzkim slowem w calym jezyku (choc niektórzy widza w tym miejscu svårmod). Wedlug internetowego slownika Tyda i jedno, i drugie oznacza: sadness, melancholy. Zeby bylo ciekawiej, jezyk szwedzki zawiera tez slowo melankoli – zeby zagranicznym melancholikom nie bylo (jeszcze bardziej) smutno. Bo do odczuwania vemod albo svårmod trzeba sie Szwedem urodzic!

 

Det goda inom dig to piekny tytul: Twoja dobroc (wolny przeklad) – a dobroci nigdy za wiele. Lecz niestety, audiobok nie nadawal sie ani do pieczenia dobrych mazurków swiatecznych, ani do wyrabiania dobrych bab drozdzowych, ani do przyrzadzania chutneya. O sprzataniu nie ma co w ogóle wspominac. Rzadko mi sie zdarza, ze slucham tekstu, ale NIC, doslownie nic z niego nie rozumiem. Jednym uchem wchodzi, a drugim wychodzi. Nada.

 

 

Sorry Linda, ale tej ksiazki sie po prostu nie da! Moze na obwolucie autorka czy tez wydawnictwo powinni byli zamiescic ostrzezenie: tylko dla odczuwajacych svårmod z vemodem…

  1. Widzę, że wciąż nie jest dobrze. Nie jestem jednak dziś, do melancholii skłonna. Nawet rysunek zawartości ucha wydaje mi się prześliczny.
    A może gdyby tak próbować wyłączyć uszy a włączyć oczy?… No fakt, sprzątać wówczas jeszcze trudniej.🙂

    • na wszelki wypadek nie sprzatam😉

      ewo, przykro mi, ze takie same smutasy mi pod reke wpadaja. nastepna ksiazka tez bedzie przykra – sama marze o czyms fajnym. czasami w takiej sytuacji siegam po ksiazki dziecinstwa, ale o tym nie pisze na blogu

      najwazniejsze, ze slonce i wiosna nam nastaly!

      a teraz pedze czytac baumana – to moja wielka milosc i przez niego studiowalam socjologie

  2. Socjologię, to tak jak moje najmłodsze dziecko płci męskiej (l 34). Baumana też podziwiam, w ub. roku był we W-wiu na wyciągnięcie ręki, na Kongresie Kultury we wrześniu. Wyobraź sobie, że wielu, jego ogląd świata nie pasuje. Wpadły mi w oko różne krytyczne dywagacje.
    Miłego czytania w wiosennym słońcu.

    • bauman komus nie lezy, na prawde? no nic, sa rózne zboczenia… to taki kulturalny i madry straszy pan! w ramach socjologii, studiowanej tutaj, czytalismy fragment jego tesktu o milosci. piekny!

      czytalam tez wspomnienia wojenne jego zony. a bauman podnosci mi adrenaline lepiej niz kryminaly – bez niego nie zrozumialabym ponowowczesnosci czyli postmoderny

      zazdrosze ci, ze go mialas na wyciagniecie reki

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: