szwedzkiereminiscencje

Feminista-Yates

In Feminizm, Ksiazki on 2 Kwiecień 2012 at 12:59

Richard Yates / Cold Spring Harbor / 2011

 

 

”Revolutionary Road” bylo kiedys moim prywatnym hitem roku. Wtedy wyczytalam, ze Richard Yates pozostal autorem jednej ksiazki, poniewaz zadna pózniejsza nie wzniosla sie na wyzyny tego literackiego debiutu. Nigdy wiec nie zainteresowalam zadna nastepna – az do zeszlego tygodnia, kiedy znajoma bibliotekarka wcisnela mi do reki „Cold Spring Harbor”. Okladka srednio mnie zachecila, ale od pierwszego wejrzenia pokochalam art-decowa wklejke – i instynkt plastyczny mnie nie zawiódl.

 

 

Historycznie rzecz biorac okres amerykanskich house-wives to niedlugi czas. Odcisnal sie jednak wyraznie w naszej wyobrazni, wymazujac wczesniejsze spojrzenie na kobiete. Pokutuje do dzis – moze ze wzgledu na nieodwzajemniona milosc Starego Kontynentu do „Ameryki”? Ten sentyment zbiera zniwa do dzis, w postaci serialu „Mad men”, którego nastepny odcinek bede ogladac wieczorem. Richars Yates to z jednej strony facet nad facetami, zolnierz II wojny swiatowej i milosnik samochodów. Z drugiej strony wrazliwiec, naznaczony czestymi przeprowadzkami w dziecinstwie. Mógl dolaczyc do tworzenia mitu Stanów jako kraju wielkich mozliwosci, a skoncentrowal sie na odslanianiu slabosci i niedociagniec. Pisarz, którego powiesci mialy wplyw na twórczosc Joan Didion, Tennessee Wiliamsa, Kurta Vonneguta, Raymonda Carvera i Joyce Carol Oates.

 

 

Dla mnie decydujacy wplyw miala czysta przyjemnosc czytania – znowu okazalo sie, ze Yates zapewnia mi intensywnosc doznan. Jeden z pisarzy, którzy moga wcisnac mi najmniej prawdopodobna czy najglupsza historie – a i tak ich bede czytac, bo sie rozplywam z zachwytu. Najchetniej wcale bym po zakonczeniu lektury wcale o ksiazce nie pisala, bo odczuwam wlasne komentarze jako zdrade i zlamanie tajemnicy alkowy. Gwoli sprawiedliwosci: Yates nie pisze glupot. Pisze jednak tak, ze wcina sie w czytelnika niczym nóz w maslo.

 

 

Moze dlatego tak mi sie ta proza podoba, ze przypomina zaslyszane w dziecinstwie opowiesci moich ciotek? O dalekich krewnych, niespecjalnie dla mnie zakotwiczonych w miejscu czy czasie. Historie ludzkich losów, zwiazanych z wojna, emigracja, choroba czy malzenstwem. Wszyscy ci krewni byli równie szanowani ze wzgledu na przynaleznosc do rodziny, ale czasami mialam ochote sie zapytac: czy to juz wszystko? Bo rozczarowywal mnie los przedwojennego oficera, zolnierza armii Andersa, który po wojnie klepal nieokreslona biede w Londynie. I tacy sa bohaterowie Yatesa: maja marzenia i zdolnosci, ale zawsze cos im stanie na drodze. Kazdego dnia staczaja walke o zachowanie godnosci.

 

 

Gloria Drake przypomina wrecz moja ciotke: mimo otaczajacej nedzy codziennosci i garderoby ograniczajacej sie do jednej bluzki i jednej spódnicy zapraszala mnie na obiad do Hotelu Francuskiego, zyjac okruszynami wspomnien o przedwojennej swietnosci. Yates zajmuje sie na równi kobietami i mezczyznami, zdaje sie jednak dochodzic do wniosku, ze faceci lepiej sobie radza. Zdeziluzjonowani, niebogaci, niscy czy pólslepi znajduja nieciekawa prace i przecietnych kolegów, z którymi pija drinki w tanich barach. Ale ich brak satysfakcji z niezrealizowanych celów jest i tak o niebo lepszy niz los ich zon i córek. Zona oficera, Grace, rozpija sie i traci radosc zycia (wraz z figura) przy kolejnych przeprowadzkach z jednego malego garnizonu do drugiego. Wspomniana juz Grace rozczarowuje sie bolesnie brakiem ambicji niskopiennego meza. Kurdupel msci sie sromotnie nazywajac Grace wariatka. Grace to kobieta na skraju zalamania nerwowego – i nie ona jedna. Jej lagodna i ladna córka, Rachel, zaczyna równiez chylic sie ku upadkowi. Samotna czuje sie bogata pani Talmage, nie wspominajac juz o jej córce, lagodzacej swój stan dochodzacymi a nudnymi kochankami. Dziewczyny koncza szkole i staja sie sekretarkami. Chlopcy maja sznase na wyslanie do szkoly z internatem. Z tego wzorca wylamuje sie jedynie Mary, która mimo nieudanego i wczesnego malzenstwa mobilizuje sie do studiów, co pozwala jej na podejmowanie wlasnych decyzji. Reszta towarzystwa zdaje sie nieznosnie splatana ze soba i kazdy blad jednostki unicestwia jej bliskich. Broniac sie przed upadkiem czepiaja sie rozpaczlwie siebie nawzajem – i nadziei o lepszym jutrze.

 

O kim pisze Yates? Pisze o nas. Zaskakujaco wspólczesnie – i zaskakujaco feministycznie.

 

 

Na Wielkanoc planuje Yatesa o stosownym tytule: „Easter Parade”.

 

 

  1. Teraz to już jasne. To nie ja mam moliki w szafie, tylko ty jesteś molik… książkowy. Godne podziwu tempo.
    Opowieść o „Miasteczku” w twojej narracji jest na tyle zachęcająca, że pewnie nie jedna feministka weźmie się za Yates’a.
    O książce pisały też ‚diunam’ (śladami-książki) i ‚mlodapisarkaczyta’; blogerki i nałogowe – jak ty, czytaczki. Pozdrawiam

  2. ewo – you’ve got me! jestem ksiazkozerna, nie da sie ukryc

    moze pomyslisz o ustanowieniu honorowej nagrody „molika ksiazkowego”, wymyslisz kryteria i sposób wylaniania laureata?

    dziekuje slicznie za podanie interesujacych blogów – jakos rzadko bywam w blogosferze i zawsze zapominam, ze inni tez czytaja… a wlasciwie to chyba tak, ze wole sie zaprzyjazniac z paroma wybranymi osobami. zaraz do nich zajrze!

    sloneczne dzis pozdr \ m

  3. Pomysł z kompetycją nie od rzeczy. Tylko inni, już pewnie coś w tym rodzaju wymyślili. Choćby wspomniana ‚mlodapisarkaczyta’ na blox-ie. Grupuje ok. 500 czytających i piszących o czytaniu. Mało kto zapewne pisze z równym twojemu talentem; ale skoro i tamaryszek (np) jest członkiem tej grupy, warto wymieniać opinie o kolejnych fascynacjach i pomyłkach również tam (?). Już nie słonecznie, bo ciemność w koło, E

  4. u mnie ciemnosci tez juz niemal egipskie

    wiesz, masz racje – tylko ze ja wole wymyslac wlasne rzeczy niz dolaczac sie do istniejacych grup

    postaram sie w kazdym wypadku oswoic z polecanym przez ciebie mlodopisarczym blogiem. mam dosc dlugi okres inkubacji znajomosci

    w kazdym razie serdecznie dziekuje za kolejna porcje komplementów, kt chciwie chlone. czy ktos juz ci powiedzial, ze masz niezwykly talent towarzyski?😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: