szwedzkiereminiscencje

Grandiozja wspólczesna-Alvesson

In Szwecja on 27 marca 2012 at 23:54

Wspomniany juz kiedys profesor Mats Alvesson napawa mnie nadzieja na przyszlosc. Co prawda jest w Szwecji: a) blizej nieznany, b) jak juz znany to jako kontrowersyjny – ale stal sie pierwsza jaskólka wieszczaca koniec ery glupoty. Jego silva rerum na razie nie czytalam – jestem zakolejkowana w bibliotece na pozycji drugiej. Ksiazka moze okazac sie zakalcem, natomiast zlota mysl autora przyswieca mi w mrokach szwedzkiego (i nie tylko), postmodernistycznego obskurantyzmu.

 

 

 

Widze wyrazne przesuniecie od kwestii istotnych – autentycznej dzialalnosci, prawdziwej jakosci, konkretnych osiagniec – w kierunku frazesu, reprezentacji i image’u. Cala ta fascynacja powierzchownoscia, która charakterkteryzuje nasze czasy wyciska takze pietno na polityce. Pretensjonalne poczucie własnego znaczenia*, konski ogon (szwedzkiego) ministra finansów i czcza gadanina o rodzinanch prezydenckich – to wszystko zajmuje coraz wiecej miejsca i wzrastajaca trywialicja staje sie faktem.

 

*Grandiosity is chiefly associated with narcissistic personality disorder, but also commonly features in manic or hypomanic episodes of bipolar disorder.[1]

 

 

Do tego jeszcze dodalabym wystawe w Muzeum Narodowym w Sztokholmie „Namietnosci. Sztuka i uczucia w ciagiu pieciu stuleci”: http://www.nationalmuseum.se/sv/Utstallningar/Aktuella-utstallningar/Passioner-Konst-och-kanslor-genom-fem-sekler/ . Bo zeby obejrzec prawdziwe uczucia trzeba sie dzis udac do muzeum – w codziennym zyciu wszyscy w kolo wszystko „lubia”, ze wszystkiego sa „zadowoleni” (no, moze nie zawsze w PL; ale tutaj to tak), wakacje byly „wspaniale”, w pracy uklada sie „dobrze”, dzieci sa „zdolne i udane”, nowa propozycja szefa jest „fascynujaca”, zas kazdy pracownik mówi o sobie, ze jest „kreatywny”. Albo wszystko w letnich temperaturach, albo superlatywy bez pokrycia. Na dodatek w SE wszyscy uzywaja tych samych pieciu okreslen, które akurat sa „in”.

 

Jak tak dalej pójdzie, to bedziemy sobie kupowac bilety do wymiaru, gdzie mozna jeszcze wyrazac autentyczne uczucia, od milosci i namietnosci po nienawisc. Niewykluczone, ze stac na nie bedzie tylko najbogatszych. Bo jak teraz slucham opisu spotkania mlodej pary to slysze: „Córka spotkala wlasnie prawnika. Ma wlasna kancelarie i kupuje mieszkanie.” A ja bym sie zapytala: podoba jej sie? Zakochana w nim? Jakie ma cechy, które sie jej w nim podobaja? Czy jest dla niej dobry? I wychodzi na to, ze buntuje sie niczym Maly Ksiaze.

 

 

–         Hein? Tu es toujours lá? Cinq cent un millions de… je ne sait plus… J’ai tellement de travail ! je suis sérieux, moi, je ne m’amuse pas á des balivernes ! deux et cinq sept…

 

Wracajac do Matsa:

 

Trzeba umiec sie sprzedawac i byc odpowiednio „opakowanym”, nawet jezeli nie jest to zwiazane ani z kompetencjami, ani stopniem bieglosci; wyscigujemy sie w byciu najbardziej popularnym, a nie w faktycznej jakosci.

 

Czyli tlumy wulgarnych ludzi, którzy glosno krzycza: ja, mój, moja, ja! Juz Rózewicz pisal kiedys:

 

nie mówcie odwróceni tyłem:
ja mnie mój moje
mój żołądek mój włos
mój odcisk moje spodnie
moja żona moje dzieci
moje zdanie

 

Znowu Mats:

 

Stopien zadowolenia zalezy od naszej pozycji w stosunku do innych – nie odgrywa roli ani co sie robi ani co sie ma, ale czy mamy i robimy wiecej niz grupa, a która sie porównujemy. Konsekwencja nie jest zupelnie wzrost dobrobytu: musimy za wszystko placic coraz wiecej, zeby sie utrzymac na tym samym poziomie i nie utracic raz zdobytej pozycji.

 

Bez komentarza. Oraz:

 

 

Wiekszosc kupuje bezkrytycznie rewelacje zapodawane przez konsultanta, który zrobil wieczorowy kurs managementu i prezentuje urocze tabelki w PowerPoint. Prezentacja zawiera mnóstwo atrakcyjnych slów, które opisuja nikomu nie znany przyklad domniemanego cudu, który dokonal sie wlasnie dzieki zastosowaniu Niezwykle Atrakcyjnej Metody. Brak samodzielnego myslenia wola o pomste do nieba.

 

 

Bylam wczoraj na tzw.Dniach Wiedzy, które zupelnie z wiedza nie mialy nic wspólnego. Co jeden konsultant to od bardziej egzotycznego kierunku. Taki na przyklad „Profesjonalista od Zmian” czy „Doktor od etykiety”. Brakowalo tylko wyjetego z bajki braci Grimm „Doktora Wszechwiedzacego”! Juz nie mówie o o spoconym grubasie, który kazal nam skakac tak, ze podloga hotelu sie zakolysala, a ja w mysli usilowalam obliczyc drgania wlasne w obawie przed rezonansem.

 

Zas kamieniem, który wywolal niniejsza lawine refleksji stal sie grandiozowaty mail mlodego flecisty. Flecista wzial swoja reprezentacje (fragment nagrania) za siebie samego i postanowil wyczyscic swój image. W kategorycznych slowach nakazal mi najpierw skontaktowac sie przez jego sajt, a pózniej zazadal usuniecia mojego nagrania. Swiadoma swoich praw i obowiazków dokonalam kosmetycznych zmian, które mi pozwolily zachowac nagranie wklejone na blogu.

 

Marze o powrocie do zródla. Filozofowie i fizycy ciagle jeszcze nie rozwiazali problemu stopnia poznania otaczajacego nas swiata, kiedy generujemy swiaty wirtualne i równolegle. Szukam wylacznika, który by wyeliminowal osaczajaca mnie glupote. Mam dosyc terroru „narracji”, otaczajacych ludozerców i rozmowy przy pomocy corporate bullshit. Juz Shakespeare pisal o rózy – a potem Gertruda Stein tez. Jesli nie znosze swojej pracy czy szefa nie pomoze mi NLP i intensywne powtarzanie „kocham”. Na pohybel wszelakiej masci konsultantom (o Konsultancie i jego podejrzanej proweniencji pisal zreszta juz Bulhakow) – ich tytuly przypominaja juz zupelnie Harrego Pottera. Trzymam kciuki za Matsa, zeby wreszcie sie przebil do szerszej widowni. Pociesza mnie, ze nie jestem sama.

 

 

 

Advertisements
  1. Ach Sygrydo Wspaniała! Nic dodać, nie ująć. Skompilowałaś obiawy i zdiagnozowałaś współczesność jak mędrzec, albo i Zaratustra jaka.
    Przymus powszechnej szczęśliwości dusi już wszystkich. A na pewno ‚bardziej’, nieustająco szukających dziury w całym, polaków.
    Z ‚tego szczęścia’, coraz częściej kończyć będziemy, jak choćby ci z „Rzezi” Polańskiego.

    Czy więc powinnam ‚być pierwszą osobą, która doda ten wpis do listy ulubionych? Tak; tu i tym razem, bez wątpienia. 🙂

    • ewo – to j nasz (z matsem) trzy osoby!

      mysle, ze indywidualizm i malkontenctwo polaków paradoksalnie ratuje ich od importowanego obledu. szwedzi przesciguja sie jeden przez drugiego jak cos nazwane j „amerykanskie” i lykaja rózne glupoty niczym ges kluski

      rzezi jeszcze, niestety, nie widzialam – ale na pewno zobacze. polanski spodobal mi sie na nowo juz przy autorze widmo

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: