szwedzkiereminiscencje

Zaplatana w strumieniach-Baldacci

In Ksiazki on 17 marca 2012 at 17:21

David Baldacci / Geniet (Geniusz) / 2008 / e-book

 

 

To mój drugi odsluchany Baldacci. Jako jeden z nielicznych pisarzy kryminalów nie odstreczyl mnie – a to w moim przypadku duzo. Poprzednia ksiazka (Kamelklubben) o byly krazki CD, a teraz sluchalam ciurkiem, bezposrednio z komórki. Musze powiedziec, ze im latwiejsze sluchanie, tym gorsza jego jakosc. Jak czytam, to miewam okresy „flow”, kiedy staje sie jednoscia z ksiazka. Natomiast ze sluchaniem jest tak, ze natretne mysli, które chce zagluszyc, wzmagaja sie tylko na sile. Czemu nie da sie wylaczyc procesu myslenia? Z jednej strony saczy mi sie do ucha tekst kryminalu, z drugiej plynie potok swiadomosci (o, jaki ladny ptaszek!), a z trzeciej atakuje strumien podswiadomosci z natretnymi myslami. Podobno czytanie z tabletów aktywuje inne partie mózgu niz czytanie ich papierowego wydania, wiec niewatpliwie wysluchiwane ksiazki odbierane sa jeszcze inaczej. Niestety kiedy trzeba potem zdac relacje z lektury odkrywa sie w glowie smutna rabanke.

 

Ksiazka jest sympatyczna poprzez pare glównych bohaterów: Michelle i Seana. Przyjazn to ladne uczucie, zas prawdziwego przyjaciela poznaje sie w potrzebie. Jak to w kryminale, jedna potrzeba goni tu druga – a to prywatna, a to zawodowa. Michelle to sympatyczna kobieta, która co prawda jest niezwykle sprawna fizycznie, ale zachowuje ludzkie cechy i nie staje sie jednym z facetów w branzy. Sean to przyjaciel marzen i snów: przystojny, odwazny i wierny. Nasza para przyjaciól wciagnieta zostaje w tajemnice z jednej strony Camp Peary, obozu treningowego CIA, a  z drugiej miasteczka Babbage Town, intrygujacej kolonii naukowców, finasowanych nie wiadomo przez kogo i w jakim celu. Autor, jak widac, przejawia poczucie humoru, nawiazujac do angielskiego Charles’a Babbaga:

 

 

 

 

Jak juz nawiazal do historii komputerów i Charles’a B, to nie pominal tez i Alana Turinga. Jedna z glównych postaci, z która zapoznajemy sie niestety juz post mortem, jest naukowiec Monk Turing, krewny Alana i ojciec niezwyklej dziewczynki, Viggi. Jak zwykle w wyjasnieniu historii Enigmy podkreslono zaslugi Turinga i pominieto wklad Polaków – niefortunna luka w zachodniej swiadomosci. Troche za duzo autor namieszal i watków, lecz na koniec udaje mu sie wyprowadzic glównych bahaterów na prosta, calych i zdrowych. Przy czym dostalo sie tez CIA, która nie tylko zamieszna byla w handel narkotykami, ale równiez poddawala torturom Michelle i Seana.

 

 

 

Odnosze wrazenie, ze „Geniusz” niezle oddaje nasza zlozona i fragmentaryczna rzeczywistosc. Bohaterowie sa zarówno katami jak i ofiarami, nie wylaczajac Michelle. Chyba wlasnie ta perspektywa podoba mi sie u Baldacciego, choc nie napawa optymizmem. Z drugiej strony odczarowuje skutecznie magie wielkich naukowców, organów wladzy czy siatek szpiegowskich. Wole inteligetne powiesci Johna LeCarré, ale do Baldacciego jeszcze powróce.

Reklamy
  1. Ale jak prowadzisz, to nie słuchasz? Myślę o nieprzewidywalnych skutkach kontaktu z ‚triadą” : słuch – potok – strumień…

    A jak się ‚wkłada’ książkę do komórki?

    Tak jak ty, lubię odczarowywanie autorytetów i organów. Dęcie w tuby działa mi na nerwy. Bo jak się słyszy co też ci ‚naukowcy’ za często plotą, jak ‚organy’ przeszkadzają zamiast pomagać, na dodatek mając się za pomazańców, ręce opadają.

    Trzeba mi zacząć czytać Baldacciego, miło czytać o przyjaciołach; gdy ma się się przyjaciół można oszczędzić na terapeutach a oszczędności przeznaczyć na dopieszczenie owych – przy zastawionym stole (!?).

  2. po kolei:

    – jak prowadze to slucham z odtwarzacza, a nie komórki. do fizycznego strumienia mialam raz blisko, po „wykopyrtce” o 360 stopni – zadna ksiazka nie byla w to zamieszana. wystarczyla podmarznieta dzdzawka

    – ksiazke w formie pliku tankuje do komórki w bibliotece w wejsciu USB tzw.juke-boxa. tankuje na karte pamieci telefonu, a potem mam wymazac do miesiaca

    – przyjaciele czasami w odruchu przyjazni potrafia poslac do terapeuty (i za niego jeszcze zaplacic!) – tak jak to zrobil sean z michelle. pocieszajace jednak, ze z tej terapii zbiegla 😉

  3. Ad.1 i 2 – dziękuję. Ad. 3 – a jednak warto przyglądać się przyjaciołom, nie tylko z powodu pryszcza na nosie.

    Zastanawia mnie ‚syndrom’ Enigmy i innych polskich osiągnięć, zawsze okazuje się że właściwie, wszystko to nam się przyśniło.
    Do naszych ‚słynnych nazwisk’ – ogonek identyfikujących się.

    Swoją drogą, gdy prezydent Wałęsa prorokował, że niedługo będziemy drugą Japonią, na biedaków wkrótce spadł trąd kryzysu.
    Gdy Premier już, już robił z nas Irlandię, wszystko tam zaczęło się walić jak domek z kart.
    Gdy Prezes jako wzór zaczął stawiać nam Budapeszt… sami wiemy.

    Może to dlatego Świat nie chce byśmy identyfikowali się w czymkolwiek z kimkolwiek (!?) 🙂

  4. a po co te porówniania? czemu nie mozemy byc jedna jedyna, nieporównywalna z niczym PL?

    z mojego kata swiata widac jak na dloni polskie kompleksy, czego zreszta te porównania sa wyrazem. tacy szwedzi uwazaja na serio, ze sa najlepsi na swiecie i przekonani, ze szwedzkie mieso czy miód sa najsmaczniejsze i najbardziej zdrowe na swiecie – i to kupuja. a w PL? zagraniczne to dobre – a chala-drala. nie widzimy co w nas, naszej historii i dokonaniach wartosciowe. rzad nie ma programu, zeby PL madrze promowac – bo w ogóle malo madrych ludzi u wladzy. madrosc teraz wszedzie nie w cenie

    nasza postawa to mieszanka kompleksów z megalomania. polska od morza do morza? litwini ci odpowiedza, ze to byla litwa. szwedzi wiedza o PL tylko tyle, ze tutaj „sobie pouzywali”! powinnismy sobie zdac sprawe z unikalnosci wlasnej kultury i ja kultywowac dla nas samych. ogladalam wlasnie na necie film o dywizjonie 303 – dla nas to symbol. ile to pokolen PRL karmilo sie slawa polskich skrzydel? no i wczoraj artykul w GW, ze dawna polska baze zamykaja, a tam tyle pieczolowicie zbieranych polskich pamiatek. w czyim interesie j zeby je ocalic? tylko w naszym! nie zeby pokazac wyspiarzom ile nam zawdzieczaja, ale dla nas samych. a przypomniec anglikom przez wydawanie broszur, krecenie filmów czy inne aktywne formy promocji.

    z enigma sama nie wiem do konca ile zrobili polacy a ile anglicy – warto rozmawiac w mieszanym polsko-angielskim gronie specjalistów i to ustalic. a przede wszystkim zdac sobie sprawe: mityczny zachód nas nie chce – bo i po co? oni maja swoje podwórko, a my swoje. musimy budowac dla siebie – a jak juz bedziemy bogaci to sie z nami beda liczyc. tymczasem czesc poslów w brukseli nie zna zadnych jezyków i w ogóle nie zna sie na niczym – kto ich wybral? my sami! i po takich reprezentantach nas potem sadza…

    krzywicka juz pisala o polskie doli o i tym, ze swoich wybitnym mamy…dla nas samych

  5. M. ja tu sobie podworowałam, a ty serio. I słusznie.
    Też jestem patriotką, łatwo mi więc podpisać się pod wszystkim o czym piszesz.

    To właśnie te narodowe kompleksy zmiksowane z megalomanią powodują, że postrzega nas się nie tylko mało poważnie, ale wręcz marginalizuje.
    I masz rację po stokroć, nikt za nas nie wypracuje dumy narodowej. Dumy popartej głębokim przekonaniem, że od nikogo gorsi nie jesteśmy i do nikogo porównywać się nie musimy. Wielu jednak ‚musi’, w tym politycy – jak widać – najchętniej.

    Byłby cud, gdyby pamiątkami w Brytanii zajęły się właściwe służby. Tak wiele już zaprzepaszczono. Jako powód podaje się najczęściej ‚brak środków’. Tylko nie wiem o jakie środki może chodzić gdy przez dziesiątki lat pozwala się mówić o ‚polskich obozach zagłady’.

    A o większości tzw. europosłów to po prostu i wstyd i szkoda mówić. Do Brukseli wysyła się ich z klucza partyjnego albo ‚za karę’ albo jak do ‚przechowalni’, gdy za czas jakiś planuje się obsadzić ich na ‚stosowniejszych’ stanowiskach. Brak umiejętności językowych to ich najmniejsza wada. Wielu nie ma pojęcia i chyba nie chce mieć – o prawach unijnych, polityce europejskiej i światowej, gospodarce. Często brak im obycia, charakteru, pracowitości. I tak można wymieniać…

    Nie chcąc się dołować i psuć sobie nastroju po przemile spędzonej niedzieli, kończę i pozdrawiam.

  6. ewo, milo slyszec, ze przyjemnie spedzilas niedziele. tak trzymac!

    tematycznie przypasuje ci zatem nastepny wpis

    jestem w komietecie obrony dobrego imienia polaków i zajmuje sie m.in.oprotestowywaniem „polskich obozów” – bo samo nie zniknie

  7. Gratuluję, ‚chce ci się’ działać w komitecie! Czekam na nowy wpis u ciebie, napiszę też pewnie coś u siebie. By nie być w tyle.

  8. oj, musze sie „pzrejsc” do ciebie. ostatnio raczej nie „bywalam” nigdzie, bo jakos mentalnie znajdowalam sie na innej planecie. poprawie sie!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: