szwedzkiereminiscencje

Jestem “listem miesiaca”!

In moda, Pamietnik on 12 Marzec 2012 at 19:15

Zyje w kraju, gdzie zupelnie nie liczy sie wyksztalcenie akademickie – preferowane sa parogodzinne kursy o perwersyjnie pustych nazwach. Czytanie ksiazek przyjmowane bywa jako objaw nieznanej, choc byc moze zarazliwej choroby. Za to flirt z czwarta wladza czyli mediami nobilituje (niech bedzie nawet na piec minut). Dzisiaj, wyciagajac czasopismo „Elle” ze skrzynki odkrylam, iz wlasnie dolaczylam na niewielka chwile do prominentnego grona wybranców losu – a wlasciwie to wybranek redakcji. Mój list opublikowany zostal jako list miesiaca, zas sama redakcja oprócz gratulacji zobowiazala sie przeslac mi atrakcyjne perfumy wraz z dopasowanym mleczkiem do ciala.

 

 

Co do prezentu to jeszcze sie okaze ile czasu zajmie pakowanie i przesylka (oraz czy znowu nie poczty nie okradna), natomiast musze przyznac, iz czuje sie doceniona lingwistycznie. Pisanie krótkich tekstów nigdy nie bylo moja mocna strona. Poza zwiezloscia list do gazety wymaga jeszcze dwóch ingrediencji: wiarygodnych komplementów oraz poczucia humoru – dobranych w odpowiednich proporcjach. Tekst musi byc lekki niczym mleczko do ciala i pachnacy nienachalnie niczym perfumy Calvina Kleina. Z zadnym ze skladników nie mozna przesadzic – a caly list musi zostac kunsztownie wycyzelowany. Nie trzeba tez zapominac, ze w szranki stawalam z „Aborygenami” czyli ludzmi wychowanymi od dziecka w szwedzkim jezyku i kulturze. No i zwyciezylam!

 

 

A przy okazji zaglebilam sie w apetyczny opis kosmetyków:

 

Smörj in kropp och själ med en doft som ställer exotiska frukter, förföriska blommor och fylligt krämiga noter i kontrast mot varandra.

 

Wsmaruj w cialo i DUSZE zapach, w którym egzotyczne owoce, uwodzicielskie kwiaty  i bogacie kremowe orzechy konkuruja ze soba

 

 

Hmmm – doczekac sie nie moge, bo jakos sobie tej kombinacji nie umiem wyobrazic. Tylko zmysl wechu moze mnie zbawic!

  1. Omdlałam z zawiści. Już widzę to ciało – oczyma duszy – po aplikacji kremowych orzechów.
    A cóż tak poruszyło aborygenów owych? Ja, ledwie po kilku-razowym kursie słuchowym ze szwedzkiego (rodzina w Sala), jakoś arcydzieła owego nie mogę rozgryźć. Oświeć mnie, O Boska!

  2. boska to ja bede dopiero jak sie wysmaruje – szczególnie moja dusze😉

    ewo – wstyd przyznac nie zajelam sie glodem w afryce ani inna madra czy wazna sprawa. opisalam swoje perypetie z prenumeracja róznych czasopism. w jednym pani naczelna napisala mi, ze jestem „za stara” (sic!). skierowala do drugiego, gdzie o malo nie padlam jak zobaczylam póstronicowe ogloszenia zakladów pogrzebowych. byly tam tez i inne: „gdzie sa twoje okulary, babciu?”. no mówie ci, myslalam ze snie! i wrócilam z ulga do ellki, poniewaz nie definiuja glosno zadnej grupy wiekowej, do kt sie kieruja. napisalam, ze po pierwsze zainteresowanie moda, designem czy kultura to cecha osobowa, a nie zalezna od wieku. a po drugie, ze segregacja wedlug czy tez dyskryminacja ze wzgledu na wiek nie powinna miec miejsca w eleganckim swiecie (a te wszytskie kolorowe gazety aspiruja do takiego)

    co to za rodzina z sala, kt tak wryla ci sie w pamiec?

  3. M., gratulacje! Tak zakasować Szwedów! Temat ważny. Nie można wszystkiego porównywać do głodu dzieci w Afryce, bo zawęziłby się nam wachlarz działań. Tylko pytanie: czy Ty lubisz Calvina Kleina?
    Nie żeby to było pytanie zasadnicze…, bo przecież gdybyś nawet nie lubiła, to już znajdzie się ktoś w pobliżu, kto lubić będzie i Cię z lubością powącha. A skóra tak czy siak witaminki perfumowe wchłonie. Ale jeśli lubisz, tym lepiej.
    I nie od rzeczy była twoja deklaracja zwięzłości.;) widać, że wiesz, co mówisz i praktykujesz.:)

  4. witaj renée! do zwiezlosci musze sie zmuszac – a czy z tego wynika, ze preferowalabym rozwiezlosc?😉

    wisze, ze wytrwale czytasz wpisy u siebie udaje ci sie nie reagowac bez potrzeby – jak na wytawnego pedagoga przystalo? (komplement!)

    calvina kleina lubie na pewno w ubiorach. wydaje mi sie, ze euphorie testowalam kiedys w sklepie i byla ladna – ale to sie jeszcze okaze. jestem z natury wechowcem, wiec zapachy sa wazne. jak sie dzisiaj dowiedzialam euphoria to takze tytul piosenki, kt bedzie reprezentowala SE na eurowizji – na pewno perfumy, jakie bgy nie byly, beda lepsze niz ten szwedzki „szlagier”!

  5. Już na szwedzkie szlagiery to akurat nie ma co zrzędzić, kilkanaście było superowych.
    Te ankiety na prenumeratę to ewenement, warto rozpropagować jako super-kuriozum; tamaryszek się pewnie cieszy, prenumerata jest na „p”.
    Rodzina polsko-szwedzka. Siostrzeniec Babci, zawieruszył się po wojnie i pojął szwedkę za żonę. Powili 5 córek i na koniec syna. Najbardziej lubiłam Milkę (3 z kolei).

    A imię ‚smakowite’; i na nazwę perfum i nawet jako tytuł chwytliwego przeboju – do eurowizji. Co ty na to? Wprawkę w krótkiej formie masz już za sobą, więc może wygrasz kolejno, kompetycje tekściarskie?

  6. dobrze siostrzeniec babci byl uczynil, ze tu sie ostal i rozmnozyl, przysparzajac krajowi ducke uszlachetnionych obywateli! zemsta za potop?

    szlagier to w ogóle nie moja muzyka – a mam dosc szerokie spetrum. w zasadzie wszystko poza szlagierem, techno i house. cala SE zyje tym festiwalem – oni sa kultura ludowa i uwielbiaja tancbudy. w piatki i soboty wszystkie starsze pary tancza do odpowiedników jurka polomskiego😉

    tak, ze za propozycje pisania tekstu szlagierowego dziekuje. na studiach napisalam slowa do piosenki zespolu znajomych i podobno cieszyla sie powodzeniem. imie trudne do wymówienia (dla coponiektórych), wiec mam nadzieje, ze nikt go nie uzyje do niecnych celów

    wszyscy sie pytaja o perfumy, wiec dzisiaj zadzwonilam do „elle”. dzieki temu moze dostane – bo redakcja sama z siebie o tym nie pomyslala…

  7. M., imię już znałam.:) Jeśli sama go nie odsłoniłaś, to widać wywęszyłam gdzieś informację (najpewniej na blogu, bo gdzie?). Zaskoczenia nie było, a prawda wyszła na jaw: marzyć lubisz!

    [Ewo, tak, prenumerata jest prawie tak dziwaczna jak paginacja ;)]

  8. remée – to straszne w tym weszeniem! nigdy bym o tobie nie pomyslala, ze masz takie zdolnosci. ale po chwili zastanowienia nie dziwie ci sie – sama jestem wechowcem, a piszemy o perfumamch

  9. A ABBA? to już klasyka.
    Jurka P. to nie tykać, please. 4 lata waletował u Molika w akademiku – śpiąc w wannie. Lekko nadwyrężył sobie naonczas nerki. Byli na jednym roku. Gdy już trochę obrósł w piórka sławy, przesłał zdjęcie z dedykacją ” (…) na pamiątkę wspólnej 4-letniej gehenny”. Zygmuntowi zawdzięcza również i to, że nauczył się rytmicznie śpiewać. Trenowali, ‚taktując’ np. „O nieznajoma, i piękna pani…” Ładne?

  10. ABBY nie lubie – oni wlasnie wywodza sie ze szwedzkiego szlagieru. jakos nie mój genre

    uderz w stól! no przepiekna anegdota – ty to masz znajomosci!!! czy on sypial w wannie napelnionej woda, ze sobie zaziebil nerki?

    rzeczywiscie, zrewanzowal sie zygmuntowi hojnie, nie powiem😉

    osmiele sie jeszcze zapytac: czy ty tez tak trenowalas w domu w duecie?

  11. No wie pani, pani dobrodziejko? To już proszę do mnie raczej prywatnym email’em, pogrzebię w pamięci🙂

  12. Nie smuć się, bynajmniej nie mam żalu. Tajemnice trzeba dawkować, nieprawdaż?
    Czekam więc. I na kolejne „szwedzkie reminiscencje” i na kontakt – kiedyś przy okazji :))

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: