szwedzkiereminiscencje

Surrealistka-Ståhlberg Norée

In Feminizm, moda, Przywracanie pamieci, Sztuka on 5 Marzec 2012 at 00:22

Britt Ståhlberg Norée/Dora Maar och Picasso/2008

 

 

Wszystko przez wystawe w dunskiej Lousianie, gdzie oprócz Katarzyny Kobro pokazuja Dore Maar. Dora Maar, czy to ta od Picassa (z biografii Huffington)? I czemu nazywala sie Maar?

 

 

Dora Maar to panienka z dobrego domu. Jak patrze na jej zdjecia to uderza mnie schludnosc wygladu, konsekwentna i nienachalna elegancja, makijaz i manicure. Ten sam styl przez wszystkie dziesieciolecia. Na okladce przypomina do zludzenia brytyjska aktorke, Gine McKee.

 

 

A dlaczego Maar? Bo Dora to od Teodory. Maar od Markowicz, po architekcie-tacie Chorwacie. Za przykladem Mana Raya skrócila nazwisko i przeksztalcila w pelnokrwista artystke, wyspecjalizowana w fotografii surrealistycznej i fotografowaniu mody. Poniewaz byla w tym dobra, starszy o dwadziescia szesc lat narzeczony Picasso zaczal ja namawiac na malarstwo – w którym z czasem tez okazala sie niezla.

 

 

Natomiast spuscizne fotograficzna doceniono po raz wtóry po jej smierci, o czym swiadczy wystawa w Lousianie czy wczesniejsze w Valencii, Monachium, Marsylii, Barcelonie, Paryzu czy Sztokholmie. Fotografowala duzo do spotkania z Pablem, potem glównie utrwalala jego sztuke na tasmie – w tym odegrala duza role przy powstaniu Guerniki. Po smierci znaleziono pudlo pelne jej fotografii pod lózkiem – i Dora przezywa zasluzony renesans.

Pani SN okazala sie osiadla we Francji dziennikarka, co nadalo ksiazce iscie nadsekwanski polot. Poza  tym niezmiernie solidnym rzemieslnikiem, poniewaz ciekawie kresli tlo spoleczno-historyczne – czego sie zazwyczaj w szwedzkich opracowaniach nie spotka. No i prezentuje cala plejade osobowosci ze styku swiata kultury, polityki i arystokracji. Uczciwie podkresla polskie pochodzenia Baltusa oraz Harrego Ossipa Meersona. Ze slaw epoki zabraklo mi jedynie Leonory Fini, której czesto reprodukowane portrety Dora kiedys zrobila. W kazdym razie znakomity i zaangazowany obraz epoki konca lat dwudziestych, trzydziestych i okresu wojny.

 

 

Z opisu autorki wyziera kobieta samodzielna, a przede wszystkim intelektualnie sprawna, mogaca spokojnie stawic czola czy tez stac sie partnerka do dyskusji i zartów dla swojego slawnego juz kochanka. Podobnie jak on zaangazowana lewicowo, rozmawiajaca po hiszpansku dzieki wychowaniu w Argentynie. Mogaca fascynowac i fascynujaca – w poczatkowych latach znajomosci. Dyskretna, dbajaca o swoje przyjaznie i przyjaciól, chetnie uczaca sie nowych rzeczy. Picasso nie byl pierwsza miloscia w jej zyciu, pozostal jednak ta najwieksza i najbardziej intesywna. Nie dziwota, bo jak kot ma co najmniej siedem zyc, to Pablito zyl co najmniej tyle razy – za kazdym z inna kobieta i w dodatku czasami romanse pokrywaly sie w czasie. Wbrew sposobowi obrazowania jej nie byla plaksa – SN dokladnie przedstawia geneze wprowadzenia lez do portretów Dory. Za to po wojnie dopadla ja depresja – co Picasso uczcil zwiazkiem z Francoise Gilot. Z depresji leczyl ja niezany jeszcze szerszej publice Lacan. Pózniej juz Maar i Picasso zyli oddzielnie, co nie znaczylo, ze nie utrzymywali kontaktu. Wielki Pablo traktowal wszystkie swoje kobiety jako osobista wlasnosc – i sporadycznie podejmowal próby terroryzowania badz upokarzania. Taki mezczyzna bywa próba integralnosci charakteru – i Dorze udalo sie zdac egzamin, choc z nadwatlonym duchem. Stety-niestety zwiazki malarza przypominaly az za bardzo milosci Kosinskiego (a jak to z Kosinskim bylo wspomina pani Dudziak).

Dobrze sie stalo, ze awangarda lat miedzywojennych znowu jest w modzie – a wraz z nia wrócily do nas jej ikony i muzy.

  1. Ach te chłopy… człek by je łyżkami jadł. I te baby; wybitne, niezwykłe a skłonne do autodestrukcji. Czy musiały oblizywać akurat ‚te łyżki’ z których dziegć zatruwał im słodycz żywota?
    Imponującą masz wiedzę Sygrydo. I dobrze, ‚taka mala’ jak ja, może dowiedzieć się wiele, gdy już nauczy się czytać.
    Gratuluję wytropienia podobieństw pań Maar i McKee.
    Przepadam za twoim niebywałym, lekko zgryźliwym poczuciem humoru. Oby ta niebywałość nie popchnęła cię w łapki jakiegoś niebywałego-zgryźliwego, czy genialno-sadystycznego.
    Powrotu ikon i muz wszelkich winszując, pozdrawiam🙂

    • ewo – ja to bym lyzkami jadla twoje dowcipne i blyskotliwe komentarze!

      z sadystyczno-artystycznych lapek juz sie bylam wymknelam, ledwo z zyciem uszedlszy😉 stad moja schadefreude, ze nie ja jedna…

      ktos kiedys powiedzial, iz ludzie produkowani sa w krótkich seriach, czyli ze gdzies na swiecie istnieja nasze (niemal) sobowtóry. skad inad koszmarna idea – ale w wielu wypakach zaobserwowalam podobienstwo zupelnie obcych ludzi do moich znajomych

      tobie tez zycze muzy – albo tego „muza” na dobre rozpoczecie tygodnia!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: