szwedzkiereminiscencje

Znowu rodzina-Cusk

In Feminizm, Ksiazki on 28 Luty 2012 at 10:54

Rachel Cusk /In the fold / 2005

 

 

Oj, musialam sie douczyc troche rolniczego angielskiego. Fold oraz pen nie znacza bowiem tego, co nam sie pierwsze cisnie na usta – czyli faldy i pióra. W ogóle pani Cusk zacheca swoja proza do uzywania slownika, co przeszkadza w chwilach pasji czyli po tym jak powiesc juz sie rozkrecila i czytelnik chce CZYTAC, a nie biegac do komputera.

Rachel Cusk przyszla do mnie z blogosfery.

W domu pojawila sie w postaci In the fold – i zdaje sie na szwedzki nie zostala przetlumaczona. A jak juz powiesc przeczytalam to zajrzalam na net. No i zdebialam, bo natrafilam na swiezutenka debate przetaczajaca sie przez lamy Guardiana. Pani Cusk wydala wlasnie nowa powiesc, której fragmenty rozpetaly wpisy ziejace nienawiscia. Pocieszajacy fakt dla polskich internautów, ze czytajacy literature Brytyjczycy uzywaja tych samych chwytów retoryczno-stylistycznych i ze poziom dyskusji bywa równie niski.

Wracam jednak do moich baranów – tym razem par excellence.

Konstrukcja troche jak z Braideshead revisited – facet w srednim wieku powraca do miejsca i rodziny, które urzekly go w mlodosci.

O czym traktuje? Wizja jak dla mnie katastroficzna – ze jestesmy naznaczeni rodzina, w której dorastamy i ze tylko tam, niezaleznie od patologii, czujemy sie w pelni szczesliwi. Technicznie widze problem, bo jak dorosle dzieci powracaja na stare smieci bez swoich latorosli, to co z mitem gniazda rodzinnego nastepnego pokolenia?

Czy dobre? Nawet bardzo.

Dlaczego? Odslania misterna konstrukcje zaleznosci, wladzy, gier, ról, pozorów w obrebie rodziny. Kazdy znajdzie u Hanburych jakis smaczny kasek czy wspomnienie z dziecinstwa.

Jak napisane? Nawet bardzo!

Niezaleznie od doznan przy czytaniu owczarni – i nie wglebiajac sie w symbolike jagniecia – najbardziej poruszona zostalam tekstem z Guardiana. Rachel Cusk opisuje bez ogródek, co jej wszyscy maja za zle, jak to po dziesieciu latach malzenstwa sie rozeszla i jaka katastrofa ten rozwód stal sie dla niej, dwójki dzieci oraz bylego meza.

Jak dla mnie opis wiarygodny, naznaczony refleksja, intelektualny i logicznie poprawny.

TAK wlasnie jest, mialabym ochote zawolac.

Natomiast czytelnik Guardiana wola: na pohybel, ty suko –

zajmij sie dziecmi, zapomnij o sobie, zabieraj sie do roboty, bo musisz utrzymac jeszcze bylego malzonka.

Zal mi twojej matki, bezwstydnico!

Zal mi twoich dzieci!

Zal mi twojego bylego, ty narcyzo!

Rachel opisuje zawirowania spowodowane odwróceniem tradycyjnych ról plciowych oraz wlasne problemy z przeprogramowaniem sie na role kobieca.

Bo wychowywana byla wg.wzorca meskiego: szkola, kariera.

A potem przyszlo macierzynstwo, które wszystko postawilo na glowie.

Wydawac by sie moglo, ze to doznanie wielu nowoczesnych i dobrze wyksztalconych kobiet?! Tymczasem najwyrazniej nadal wielkie tabu,

poniewaz publika chce rozniesc Cusk na szablach.

Dlaczego?

Schadefreude, ze przez chwile dobrze jej sie wiodlo, a potem noga podwinela?

Nie wiem czy jej nowa ksiazka „Aftermath” jest dobra czy zla, ale odnotowalam Rachel Cusk jako autorke myslaca i ciekawa.

Natomiast nasze baranki z owczarni to jeszcze wprawka i sadze, ze niejednemu milosnikowi zwierzat, patologii rodzinnych badz dobrej literatury sie spodobaja.

  1. No tośmy się (białogłowy) doigrały. Żadnego tam kształcenia się, kariery, byłych mężów!
    Od razu mnie tknęło. Te owieczki takie bialuśkie jakoby, ale już łepki… czarne.
    Piękne i rozumne mamy społeczeństwa, to też co dnia na świecie jeno lepiej i lepiej…

  2. najwyrazniej rachel c to czarma owca i tyle😉

    a spoleczenstwo nam sie robi niczym z filmu science-fiction (wiem juz, dlaczego tego gatunku tak nie lubie!). zdziczenie obyczajów i tyle

  3. Najnowsza, czyli polszczyzna jej jeszcze nie zasymilowała. jestem bardzo zainteresowana. I tematem, i tym jak Rachel pisze.
    Po „Wariacjach…” ma u mnie wysokie notowania.
    Ależ ona przyciąga oburzenie! Wygląda jakby ją ktoś naznaczył rolą chłopca do bicia.
    Oczywiście, czuję do tej nagonki dystans, dziwi mnie jej temperatura. A po powieści o Bradshawach jestem w dezorientacji: co ona takiego mówi źle, kiedy mówi sensownie?
    To jest po prostu łomot nożyc po uderzeniu w stół. Dyskusja w Guardianie (o ile Cusk jest odporna na impertynencką paplaninę) służy popularyzacji tytułu. Tak więc nawet głupota bywa pożyteczna.😉

  4. witaj renée – przeczytalam sobie twoja recenzje rachel, tym razem ze zrozumieniem ,-)

    wysune smiala teze, ze dla kobiet nic nie bywa tak zgubne jak intelekt! kobieta ma ucielesniac uczucie i byc burza hormonów. istota nizsza – po prostu. znowu ten cholerny otto weiniger! inaczej sobie nie porafie wytlumaczyc, ze RC tak prowokuje. cytat niedoslowny z wypowiedzi do terapeuty: nigdy mi nie mów, ze mysle za duzo. jak mi tak powiesz, to natychmiast wychodze!

    wychodzi na to, iz kobieta ma byc zyciodajnym oceanem milosci – i nie spodziewac sie NIC w zamian. czuc, dawac, nie myslec

    bo jakos ludzie sa w stanie strawic – ba, nawet czytaja z wypiekami w toalecie – mniej lub bardziej autobiograficzne ksiazki eriki jong czy szwedzkiej kerstin thorvall. lubia podgladac kobiety upadle, wijace sie z bólu po podlodze, zapijajace sie, biegajace za mlodszymi mezczyznami, wyjezdzajace po seks na karaiby, bite i ponizane. natomiast intelektualny chlód RC, wyrazony w elegancki sposób, bez przeklenstw wzbudza agresje

    RC przedstawia kobiete jako czlowieka, podczas kiedy wzorem czlowieka w spoleczesntwie j nadal mezczyzna – i to prowokuje

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: