szwedzkiereminiscencje

Salon odrzuconych-Gruen

In Ksiazki, zwierzeta on 19 Luty 2012 at 13:18

Sara Gruen / Water for elephants / 2006

 

Niedawno obejrzalam wzruszajacy document o amerykanskim dyrektorze cyrku i jego slonicy afrykanskiej, Florze. Pan dyrektor, postanawiajac odejsc na emeryture, zaczal sie rozgladac za miejscem dla ulubienicy, która adoptowal jako (wzglednie) male, osierocone sloniatko. Flora chodzila za nim jak pies i zastepowala dzieci, których dyrektorowi Pan Bóg poskapil. Okazalo sie jednak, ze sloni w Stanach jak mrówków i ze nie tak latwo upchnac slonia – szczególnie, gdy opiekun ma wysokie wymagania. Bo pan dyrektor chcial, zeby jego slonicy bylo jak w raju – a przynajmniej, zeby czula sie szczesliwa. Przygód bylo co niemiara – lez, niestety tez. Flora co prawda zadomowila sie w parku dla sloni, ale przyszywany tatus dostal wilczy bilet na wizyty. Wlascielka parku spotkala bowiem specjalistke od zachowania sloni, która wykryla u Flory traume z dziecinstwa i ordynowala brak wzruszen – które wizyta dyrektora na pewno by wywolala. Dyrektor plakal jak krokodyl, w diagnoze specjalistki nie uwierzyl, ale dla swietego spokoju slonia zrezygnowal z upragnionej wizyty u Florci.

 

 

 

Tyle dokument. Wzruszajacy dla wszystkich, którzy lubia zwierzeta mniejsze i wieksze. Pokazujacy przy okazji zycie nowoczesnego cyrku, obozujacego na eleganckim parkingu, z zadbanymi zwierzetami i eleganckimi artystami. Troche inaczej wygladal cyrk amerykanski z „Wody dla sloni”. Inne zreszta czasy, gdyz akcja ksiazki rozgrywa sie podczas wielkiej depresji. Ta ksiazka miala szanse zapasc na stale czytelnikowi w pamiec, lecz niestety pisarka nie spisala sie (nomen omen!) literacko. Chyba mialo byc pod Steinbecka – ale sciagajac zarówno tematyke jak i styl pani Gruen zdecydowanie przedobrzyla. Polonicum czyli glówny bohater Jacob Jankowski bylo dla mnie magnesem – szczególnie, iz krótki dialog po polsku zapisany zostal bezblednie. Polaczenie z macierza jednak okazalo sie watle, gdyz pochodzacy z Polski rodzice glównego bohatera gina w wypadku juz na samym poczatku i w zwiazku z tym z polskosciami koniec, kropka. Przeczytalam niewiele ponad sto stron czyli jedna czwarta powiesci – i wiecej nie moglam. A tak czekalam na milosc, która podobno miala zbawic Jakuba!

 

Za to natknelam sie na jego starosc – i to w domu nieszczególnej opieki. Po lekturze „Stulatka” poczulam niedosyt, ze Jakub nie dal nogi przez okno. Nie moge czytac ksiazek skladajacych sie z samych nieszczesc – a tu najpierw tragiczna smierc, potem samotna starosc (chronologicznie bylo inaczej, ale autorka tak nam Jakuba zapodaje), a potem jeszcze brutalne zycie w mocno stratyfikowanej spolecznosci cyrkowej. Czekalam caly czas na lakoc w postaci czegos dobrego, a tu nic wlasnie. No i ten plaski, nic nie mówiacy styl. Sarze G udala sie tylko jedna scena: jak Jakub ucieka przed siebie w szoku po smierci rodziców. Kazdy, kto kiedys doznal traumatycznego wstrzasu moze sie rozpoznac w imperatywie ucieczki i braku mozliwosci komunikacji ze swiatem. Ze ktos do ciebie mówi, a ty nie rozumiesz ani slowa – nie rozpoznajesz tej osoby, a slowa stracily nagle jakakolwiek tresc.

 

Co najdziwniejsze „Woda dla sloni” to kiedysiejszy numer jeden na liscie bestsellerów New York Timesa. To juz druga „jedynka” z tej listy, która mi zupelnie nie podeszla. Moze film jest lepszy? Bo Reese Witherspoon to godna zaufania aktorka – skoro ujarzmila Johna Casha, to na pewno tez swietnie poradzila sobie z tresura cyrkowej menazerii. Na cale szczescie koncze teraz sluchac zdecydowanie ciekawszej pozycji, o czym juz zupelnie, zupelnie niedlugo.

  1. Niefart czytelniczy, po wyborze ‚bestsellerów’ rekomendowanych przez szacowne gremia, nęka mnie już czas jakiś. Nawet 1/4 nie chce przejść przez zdegustowany umysł.

    Teoretycznie wiedziałam, że słonie są czułe, dbają o dzieci i pobratymców w potrzebie, ale takiej miłości się nie spodziewałam. Dobrze wiedzieć.
    Reese W. bardzo lubię, będzie grała (zagrała) w ekranizacji „Wody dla słoni”, czy coś pokręciłam?

    Podoba mi się określenie ‚dom nieszczególnej opieki’, cóż za elegancja Sygrydo. Mnie, gdy myślę o podobnych miejscach nic eleganckiego na myśl nie przychodzi.

    • witaj niedzielnie, ewo – siostro w rozczarowaniach czytelniczych!

      dobrze zgadlas: reese gra w filmie, ale filmu nie widzialam. tez ja b lubie – gra dobrze nawet w niedobrych filmach (podobno jascha heifetz tez gral tak samo znakomicie niezaleznie od widowni)

      przybytki-przystanie na koniec zycia sa wszedzie nie takie jak trzeba. w SE niedawno byla afera za afera, bo opieke przejely firmy komercyjne. firmy osiagnely wielki zysk, a pensjonariusze cóz, lezeli odlogiem. tak, ze elegancja mi sie wziela wylacznie ze stylistyki

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: