szwedzkiereminiscencje

Dobrze wyjsc za maz-Kaarsbol

In Feminizm, Ksiazki on 14 Luty 2012 at 12:39

Jette A.Kaarsbol / Den stängda boken / Zamknieta ksiega / audio

W Kopenhadze zyly sobie dwie siostry, starsza Helena i mlodsza Fryderyka. Helena byla piekna i temperamentna. Fryderyka wychowana troche w jej cieniu. Helena sprawiala rodzicom wieczne klopoty, za to Fryderyke cieszylo zycie rodzinne i poslusznie zgadzala sie z wola rodziców. Do czasu.

Helena grala na fortepianie i zakochala sie nauczycielu muzyki. Nie ona pierwsza z jego uczennic, chc moze z nich najurodziwsza. Juz, juz mogliby sie zwiazac na stale, kiedy na jej drodze pojawila sie tzw.dobra partia w postaci przystojnego ziemianina z Jyllandii. Impulsywna Helena wyszla za obcego i starszego od siebie. Rodzice byli przeszczesliwi – tylko Helena mniej. Faktem jest, ze z czasem coraz mniej i mniej. Jeszcze walczyla, jeszcze przyjechala z wizyta do rodziny w Kopenhadze, jeszcze spotkala dawnego kochanka. Co tylko przyczynilo sie do katastrofy czyli zabrania ciupasem na jyllandzka wies. Potem Helena blagala mlodsza siostre o pomoc w ucieczce, ale nadaremnie. Zmarnila sie do imentu, umierac w pologu, przykladnie pokarana za swoja urode, apetyt na zycie oraz niepokornosc.

Niczym w bajkach dobry los usmiechnal sie do brzydkiego kaczatka, Fryderyki. Zamiast za zaplanowanego sobie nudnego pastora wyszla za czlonka elity intelektualnej epoki, profesora ginekologii, Fryderyka. Fryderka i Fryderyk mogli miec zycie jak z bajki: slawa, pieniadze, wolnosc – gdyby nie to, ze Fryderyk przemilczal swoje preferencje seksualne. Zakochanej Fryderyce w glowie z konca XIX wieku nie powstalo, ze brak fizycznosci ze strony meza to cos innego niz delikatnosc, a mescy wspólpracownicy to cos innego niz koledzy z pracy. No i sie wpakowala w sytuacje bez wyjscia – poniewaz jak na zlosc byla w mezu gleboko zakochana. Liczyla jeszcze na to, ze dobra wrózka podesle królewicza wlasciwego, lecz widocznie los nie mial juz wiecej królewiczów na skladzie. Albo uznal, ze Fryderyka i tak zostala szczodrze obdarowana. Zostala wiec on her own – a co zrobila, pozostawiam do odkrycia czytelnikowi (sluchaczowi) ksiazki.

Osluchalam sie jak norka, cale 19 krazków. Autorka ma te wielka zalete, ze umie opowiadac. Stworzyla przekonujace portrety glównych bohaterów, osób pobocznych, wnetrz i krajobrazów. Szczególnie dobrze poszlo jej stworzenie wiarygodnych dialogów, co wydaje mi sie najtrudniejsze w pisaniu powiesci. Zadna z postaci nie jest jednoznacznie dobra czy negatywna. Parokrotnie akcja skreca w zupelnie nieprzewidzianym kierunku, co jest duza zaleta powiesci. Akcja toczy sie czesciowo pod koniec zycia Fryderyki w latach 30-tych, a czesciowo podczas jej mlodosci, z poczatkiem w roku 1875. W czesci XIX-wiecznej wystepuja ikony dunskiej kultury: Georg Brandes (ponizej portret pedzla Kroyera), Herman Bang, Peder Severin Kroyer (szkoda, ze pominieto jego zone!) i Jens Peter Jacobsen.

Co mi pozostalo z tego przydlugiego sluchania? Kaarsbol najwyrazniej zastanawia sie nad losami kobietm w nieodleglej epoce. Epoce walki o glos wyborczy, nowych pradów w naukach scislych i spolecznych, medycynie, obyczajach. Tym niemniej na tym rozwoju korzystali glównie mezczyzni, którzy mogli sie oddac zyciu zawodowemu, z miedzynarowodowymi konferencjami i bankietami wlacznie. Fryderyka otrzymala co prawda wolnosc, lecz zupelnie nie wiedziala jak ja wykorzystac. Niczym spelnione zyczenia od zlotej rybki – rzeczywistosc przerosla ja i mloda kobieta zaczela szukac poczucia bezpieczenstwa zachodzac do mamusi na herbatke. Nie wspominajac juz o siostrze, która miala pecha i nie natrafila na Bogumila Niechcica. Przypomina mi to jako zywo losy moich wspólczesnych kolezanek. Znam co najmniej dwie, które wyszly „dobrze za maz”. Tylko ze po latach i patrzac od srodka, w pakiecie zawarta byla malo przyjemna niespodzianka – i obie sie mocno rozczarowaly. Podobnie zreszta jak kolezanka, która wydala sie za geja. Oj, badz tu madry i pisz wiersze! Szkoda, ze tylko w bajkach królewnom na swojej drodze los stawia swiniarczyka czy tez Glupiego Jasia – bo to oni zdaja sie zapewnic swoim wybrankom dlugie i szczesliwe zycie.

Ostatnio gdzie nie spojrze, tam kobiety z przelomu XIX i XX wieku. Zatesknilam zdecydowanie za Hemingwayem albo duchem puszczy.

  1. Pojęcia nie mam co by ci tu doradzić Sygrydo. Sama borykam się z problemami podobnego typu. Tzn. szukać jeszcze (gdy głowa siwa), czy dać sobie spokój, gdy ciąg dalszy łatwy do przewidzenia.
    Choróbcia jasna, zupełnie przestałam czytać tak światłe dzieła, jak tu przedstawione, toteż znaków zapytania na temat tzw. stosunków damsko-męskich (i innych, jak się okazuje) mam coraz więcej. A czas leci…
    Mam też twórczy wkład do świetnego postu Waszmość Pani, mianowicie: norka to się obśmiewa nie osłuchuje. Pozdrawiam

    • zapytalabym sie norek, kt wyscielaja mój fotel bujany – ale jakby jakies bez zycia leza😉

      mysle, ze zawsze warto j miec oczy otwarte – bo a nuz?

      a na pewno nie wolno dawac za wygrana! przerazaja mnie kobiety, kt maja tendencje do wchodzenia w choroby albo przedzierzgaja sie w babcie – rezygnujac ze swoich zainteresowan, ambicji i zaniedbujac sie

      teatr i wino (zwlaszcza czerwone) to ZDECYDOWANIE lepsza opcja!

    • ps. wyczytalam wlasnie, ze chlopak znaleziony w tatrach nadal nie ma tozsamosci. a moze by tak go zaadoptowac? bo to sytuacja zupelnie jak z bajki!

  2. Okazuje się, Tatry widać z daleka. Muszę zerknąć, także.
    Co do kobiet, niektórych. Może nie mają wyboru, może deprecha lub inna opresyja?

    Ja staram się robić co się da, nie stroniąc przy tym od win i teatru. Efekty powinny więc przyjść, choćby lada moment.🙂

    Pozdrawiam ścielące się norki, może – po pozdrowieniach zza morza – okażą więcej życia.
    Słodkich marzeń we śnie i na jawie…

  3. Oj, Dziewczyny! Widzę, że organizuje się Klub Poszukiwaczek.🙂
    Czyli Dziewczyn z Ogromnym Sercem i Otwartymi Oczyma.
    Też się zgłaszam. I też uważam, że wybałuszać oczu zanadto nie warto. Jestem bardzo zaintrygowana Świnopasem i Głupim Jasiem. Dotąd nie brałam ich pod uwagę. Może to błąd?😉
    Powieść wydaje się interesująca również ze względu na modernistyczny pejzaż.

  4. Nie, M., to zły trop: zaginionym zainteresował się MON, bo to były żołnierz jest.
    Bardzo interesujące te morskie pejzaże, impresjonistyczne, ale nie w typie francuskim. To dla tego, że ze Skagen, of course.

  5. mnie ta historia niezmiernie fascynuje – MON moze sobie wziac numerek do kolejki, bo ja bylam pierwsza!

    w bajkach MONu nie bywalo – czyli to taki rycerz ze stron dalekich, kt cos sie w zyciu stalo i teraz zapadla w sen stuletni. MON symbolizuje ciemne sily, cos z pzreszlosci rycerza, jakas niedokonczona sprawe – w typie zlej macochy, nienawidzacej pasierbicy. czekam, zeby piekny rycerz sie przecknal i siegnal za miecz zanim go ta macocha/MON unicestwi

    stad malarze tez jezdzili uczyc sie do paryza, ale malowali po swojemu, lokalnemu. wbrew pozorom skandynawia wydala wcale dobrych malarzy

  6. Piękne to malarstwo. Jakoś mało wiemy o tym, że Szwedzi nie tylko ‚potop’ potrafią wymodzić.

    Szkoda, że rzeczony a pożądany przez nas rycerz nie tak piękny, jak pan nad morzem. Nasz blady jakiś i milczący srodze.

    Śmiech, śmiechem – ale nasz MON nie spisuje się specjalnie. Zostawia poturbowanych wojnami ludzi samym sobie. Widać wychodzą z założenia, że skoro przez stulecia każdy nasz dzielny rycerz radził sobie bez grzebania w głowie, to preferowana przez MON opcja zaniedbania – jest idealna.

    I tak to rozważania z cyklu: ‚dobrze wyjść za mąż’ ? kończą się rozważaniami nad lokalnym (po paryskim) modernistycznym pejzażem i … (tfu) MON-em.🙂

    .

    • szwedzi wiedza tyle o naszych malarzach co my o ich… a wyobraz sobie, ewo, mieli nawet swojego wyspianskiego: http://sv.wikipedia.org/wiki/Carl_Larsson

      chyba dlatego mnie los tego rycerza poruszyl, ze w serialach typu homeland czy damages wystepowali ostatnio (amerykanscy) zolnierze, wyslani kiedys do afganistanu czy iraku. widac wyraznie jaka niejednoznaczna to byla misja, w jakich warunkach i co sie z ludzmi dzieje jak bedzie wpadka. i jak trudno j poruszac sie w kraju o innej kulturze, innym jezyku – walczac w dodatku nie wiadomo o co. boje sie, ze szef MON robi sobie teraz PR, ale chcialabym, zeby bladolicemy w jakis sposób pomógl

      MON rzeczywiscie zostawia tych ludzi samym sobie – pewnie nie powinnam tak pisac, bo do niedawno szefowal im mój szkolny kolega😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: