szwedzkiereminiscencje

Prototyp Mildred Pierce-Prus

In Feminizm, Ksiazki, Polskie refleksje, Przywracanie pamieci on 4 lutego 2012 at 23:04

Boleslaw Prus / Emancypantki / ilustracje Uniechowskiego / 1973

 

 

 

Poniewaz projekt zwiazany ze szwedzkim feminizmem odwleka sie, nie pozostalo mi nic innego jak siegnac na pólke i odkurzyc polskie „Emancypantki”. Balam sie, ze ramota i ziew wzmocniony – a tu przyjemne zaskoczenie. Ba, powiedzialabym nawet, ze dawno nie czytalam tak aktualnej polskiej powiesci! Az sie wzdrygnelam, gdyz nienajlepiej to chyba swiadczy o polskiej sciezce rozwoju – ze ksiazki napisane 120 lat temu tak dobrze przystaja do dzisiejszosci. No i jakby dzisiaj to napisal i opublikowal Glowacki, dostaloby mu sie niechybnie  jako komuchowi i sierocie po PRL…

„Emancypantki” czytalam wczesniej wiele lat temu, a jako dziecko slucham w „Co wieczór powiesc w wydaniu dzwiekowym”. Dawniej wydawalo mi sie, ze Prus wyraznie przeszarzowal w opisach typów ludzkich, a teraz do tych opisów automatycznie podkladaja sie twarze blizszych lub dalszych znajomych. Z jednej strony to pewnie objaw starzenia czy tez innymi slowy obfitego doswiadczenia zyciowego. Z drugiej wplywu na psychike nastepnej fali dzikiego kapitalizmu w Polsce – tego samego, który krytykowal Glowacki. Czasami rozumiem tesknote za PRL, poniewaz uczucia byly te same, ale skala jakby mniejsza. Jak to ktos powiedzial, ludzi poznaje sie przy pieniadzach i kartach – im wieksza stawka, tym wieksze emocje – i podlosc.

Najbardziej chwycil mnie za gardlo los pani Latter, liderki i managerki (uzywajac okreslen „corporate bullshit”) ekskluzywnej boarding school, z nowoczesnym nauczaniem przedmiotów scislych oraz jezyków obcych. Zdana wylacznie na siebie bizneswoman, madra i biegla w sztuce negacjacji. Niestety, zgubila ja milosc do dzieci – i nieumiejetnosc trzymania sie budzetu. Widziana tradycyjnie, jako powodujaca sie sercem – jak to kobieta (sic!). Ale portret swietny i oddajacy stadia tracenia kontroli nad przedsiebiorstwem, z calym psychologicznym rejestrem mechanizmów obronnych i powolnym popadniem w alkoholizm. Musialo to byc najwyrazniej przez wylansowaniem stereotypu brzydkiej feministki, gdyz pani Latter

Pomimo lat czterdziestu kilku byla jeszcze piekna kobieta.

Poza tym alkoholizm kobiet jest nadal tematem tabu, wiec Glowacki na prawde pisze odwaznie. Ta kobieta równie dobrze moglaby byc dyrektorem wielkiej korporacji czy wlascicielka wspólczesnej szkoly prywatnej. Motyw pieknej kobiety zmuszonej do pracy zarobkowej, zeby zapewnic sobie i dzieciom godziwy poziom zycia przypomina niedawny serial „Mildred Pierce” – gdzie równiez przewija sie motyw niewdziecznosci i niezrozumienia ze strony rozpieszczonych i nader bezwzglednych dzieci (a wlasciwie dziecka, Vedy). Nie moge sie oprzec, zeby nie wkleic zdjecia Mildered – ze wzgledu na Montego Beragona:

 

 

Wspólczesny zdaje sie takze najazd zachodnich kapitalistów, którzy przybyli do Polski w poszukiwaniu taniej sily roboczej – choc wtedy nie nazywalo to sie jeszcze outsourcing. Za to odpadl nam wspólczesnie rynek wschodni – inzynierowie polscy nie wyjezdzaja juz do Rosji po majatek.

Inna rzecza, która rzucila mi sie w oczy byl zupelny brak Rosjan. Ksiazka jest zupelnie polska, z krytycznym przekrojem spoleczenstwa – publikowana najpierw w odcinkach w gazecie w okresie 1890-1893, a potem w wydaniu ksiazkowym w 1894. Akcja toczy sie „okolo roku 1870”, jak to oznajmia autor w pierwszym zdaniu powiesci. Z jednej strony odpowiada to mojemu poczuciu przynaleznosci narodowej, a z drugiej nie odpowiada faktom historycznym, gdyz niepozadana obecnosc Rosjan trwala. Szczególnego smaczku sprawa nabiera w kontekscie szwedzkiego spojrzenia na Polske i ich uporczywego okreslenia: Maria Sklodowska urodzila sie w Rosji, w miescie Warschau”!  Juz nie mam sily pisac do wydawców, którzy albo mnie ignoruja, albo pouczaja, ze oni maja „tradycyjny niemiecki punkt widzenia”. Nie mam tez sily redagowac hasel w Wikipedii – sprawa powinna byc poruszona przez polski MSZ, zeby te wszystkie glupoty raz na zawsze usunac i wprowadzic taki egzotyczny kraj jak Polska do szwedzkiej swiadomosci narodowej.

No i na koniec sam smak – kwestia kobieca. Polskie opracowania feministyczne zdaja sie niegodnie wklad Glowackiego ignorowac. Tymczasem byl w temacie nie tylko oczytany, ale i zaangazowany. Chcialabym wytropic KTO mógl byc propotypem przesympatycznej panny Klary Howard? Mam cala ksiazke zakreslona trafnymi cytatami – tutaj tylko próbka:

Rozwijam pomysl, azeby nieprawym dzieciom panstwo dawalo nazwiska, edukacje i uposazenie; a im lepsze beda nazwiska i wyzsza edukacja, tym wiecej beda szanowane nieprawe dzieci, i co z tego wynika, kwestia zostanie rozwiazana. Bo dopóki kobiety nawet w tak naturalnych rzeczach musza sie ogladac na mezczyzn…

No i co? Jakby posluchano postulatów panny Klary to zylibysmy w nowoczesnym spoleczenstwie. A tak nadal panuje nam obyczajowo wiek XIX.

Charakterystyka odautorska:

Zaczeto rozrózniac dwa gatunki emancypantek, z których jeden palil cygara, ubieral sie po mesku i wyjezdzal zagranice uczyc sie z mezczyznami medycyny; drugi zas gatunek; mniej zuchwaly czy tez wiecej moralny, ograniczal sie na kupowaniu bardzo duzych ksiazek i unikal salonów.

 

 

Przy czym pisarz zdecydowanie uwazal, ze powolaniem kobiety jest macierzynstwo, a jej jedyna – i wylaczna – misja wychowanie potomstwa. Co prawda zgadzam sie sie z Glowackim, iz wychowanie zdrowego potomstwa to duza sztuka, ale co z reszta czlowieka w kobiecie? Jakkolwiek pisarz potepia ostracyzm, zlosliwosci czy afronty wyrzadzane kobietom samodzielnym uwaza najwyrazniej, iz niewiasta „powinna sie szanowac”:

Slowem – dwudziestoma plotami zabezpiecza sie kobiete od pewnych rzeczy… Wiec jezeli ona dobrowolnie, a nawet wbrew wupomnieniom, co dzien sama przeskakuje te ploty, czy moze nazywac sie zdradzona?…
– Wiec pani uznaje jakies specjalne przepisy dla kobiet?… Wiec kobiety nie sa ludzmi?… – zawolala panna Howard.
– Przepraszam pania, ale ja tych przepisów nie stworzylam. A jezeli stosuj asie tylko do kobiet, to zapewne z tej racji, ze tylko kobiety zostaja matkami.

Czyli sam sobie chciales Grzegorzy Dyndalo. Obludnie nieodlaczne powolywanie sie na „prawo naturalne”. A przy okazji poznajemy geneza powstania dyscypliny biegów przez plot(k)i…

Na koniec dwa slowa o glównej bohaterce, Madzi Brzeskiej. Nie trzeba bylo pisac dwóch tomów powiesci, zeby powiedziec od razu: miala przegwizdane, zgodnie ze stara zasada, ze ma sie miekkie albo serduszko, albo…co innego. A jeszcze mamusie toksyczna i potepiajaca – bo zamiast siedziec w domu Madzia i wyksztalcila sie, i co gorsza chciala pracowac, i a co juz najgorsze odrzucila oswiadczyny dwa razy starszego kawalera o wyjatkowo palakowatych nogach. W tej materii tez sie nic nie zmienilo – co kiedys Ogden Nash opisal w wierszu „Rodzice nie podkopujcie”. Za to tatus byl palce lizac – w ogóle mezczyzni wychodza Prusowi jacys bardziej ludzcy. Moze dlatego, ze jego wzorcem czlowieka jest jednak facet?

W kazdym razie dobrze sie czyta – i warto wrócic do literatury zaangazowanej w dobie mialkosci i migoczacych, tanich reklam. Niby rzeczywistosc plynna, a ludzie zupelnie tacy sami.

Advertisements
  1. No, tak, definicja feminizmu pierwszorzędna! oczywiście, fajniejszy jest ten odłam od grubych książek. 🙂

    Ciekawe spostrzeżenia co do zepchnięcia Rosjan na margines. Bo przecież nieco podobnie jest i w „Lalce”.
    W obu powieściach widać też, że psychologia mężczyzn ciekawi Prusa bardziej. Z kobietami – różnie, ale zdarzają mu się przerysowania.

    Czyli: przegapiliśmy pannę Klarę! Gdyby to jej poświęcić uwagę skierowaną dotąd na Stacha W., to kto wie, kto wie…
    Z drugiej strony, nie wiem, czy warto, skoro księga nierówna i ku wyczerpaniu zmierzająca. A sam Stach też niezgorszy.

    Bardzo mnie zaskoczył Twój pomysł sięgnięcia do feminizmu sprzed 150 lat. I niezwykłe, że fantomy tamtych postaci są tak żywotne.
    Ale już naprawdę oszałamiające wrażenie robi na mnie Twoja determinacja toczenia bojów z jajogłowymi wydawcami. Chapeau bas!
    Nie mam dziś siły, by coś bystrego o feminizmie dorzucić. A bez bystrości lepiej tematu nie wywlekać. 😉

  2. chyba dobrze, ze nic juz o f-slowie nie napisalas. siedze w temacie po uszy i wlasnie zaczynam osiagac stan nasycenia

    zaczelam sie zastanawiac co takiego zrobily prusowi dojrzale kobiety, skoro woli anielki i madzie? lekki rys pedofilski, nie da sie ukryc ,-)

    panna klara zdecydowanie ciekawsza od stacha – kobieta w kwiecie wieku i o wyrobionych pogladach. troche prowincjonalna, ale i stach niewiele lepszy. choc klase miala lepsza pani latter, bez dwóch slów wielka kreacja

    mnie sama zaskoczyla aktualnosc „e”. nie lubie sentencji o naturze ludzkiej, ale glowacki byl niezrównany. nadal tez mam nadzieje dowiedziec sie wiecej o polskich pierwowwzorach i prekursorkach emancypacji!

    pozdr wieczornie \ m

  3. Zachwyca mnie twoja gotowość do sięgania co i rusz – ‚pod telewizor’. Ależ masz tam nie przebrane zasoby ksiąg wszelakich.
    Fakt, że natura ludzka i rozważania nad nią nie zmieniają się co kwartał to dobrze, łatwiej nadążyć.
    Podoba mi się też to, że to my Polacy (przenikliwością B.P.) przewidzieliśmy Mildred P.

    Posiadanie dzieci i dyscyplina budżetowa rzadko idą w parze, dlatego usprawiedliwiam rozterki p. L., szkoda tylko że nie miała z kim pić. Ale fakt, pić z 40 letnią starowinką, kto by się zdecydował.

    Jestem z tych ‚bardziej moralnych’ feministek, więc już dziś na nijakie salony nie wybiorę się. I może jaką grubą książkę znajdę. Pozdrawiam

  4. ewo – smiech mi dobrze robi na spanie – dziekuje!!!

    mnie tez pozostaje morlanosc, poniewaz cygara odpadaja – zaczelam i skonczylam palic w wieku lat siedmiu 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: