szwedzkiereminiscencje

Kto to czyta?-Nesbo

In Ksiazki on 1 stycznia 2012 at 19:03

Jo Nesbo / Fladdermusmannen / 2011 / e-book

 

W bibliotece w Halmstad wybór e-booków marny, a na spacer z kims chodzic trzeba. Tym razem padlo wiec na ulubienca mojej kuzynki, Jo Nesbo. Ostatnio zreszta widzialam miniwywiad z nim: niby troche artysta (muzyk), troche mózgowiec (analityk gieldowy), troche miesniowiec (byly pilkarz). W wywiadzie wykazywal autoironie, co mnie zachecilo. Niestety, kryminaly w ogóle to nie mój genre, a pierwszy kryminal Jo jest w moich oczach (a wlasciwie uszach, bo sluchalam) dzielem z cyklu: marnosc to nad marnosciami.

 

 

Po pewnym czasie przestalam sledzic kto, kogo i dlaczego, poniewaz wszystko to przestalo miec sens. Nesbo mial chyba za duzo pomyslów na jedna ksiazke: 1. antybohater, 2.norweski policjant jedzie down under i pokazuje miejscowym jak to sie robi, 3. sentymentalne wspomnienia o pierwszej milosci, 4.typowo skadynawska akcja oswieceniowa na temat „historia Australii i aborygenów”. Jakkolwiek lubie wielu Norwegów to bywaja oni jeszcze bardziej naiwni niz Szwedzi. Po przeczytaniu jednej ksiazki czy obejrzeniu jednego filmu sa juz EKSPERTAMI w danej dziedzinie i do glowy im nie wpadnie krytyczna analiza zródel informacji. Wszystko to przyczynilo sie pozytywnie do historycznego wyjscia z analfabetyzmu i pijanstwa, ale w dzisiejszym, zlozonym swiecie, przy eksplozji mediów bywa delikatnie rzecz biorac zbytnim uproszczeniem. Co prawda czytelnik skandynawski, sadzac z recenzji, wlasnie sobie te misje oswieceniowa ceni, ale sama nie wiem czy mnie smieszy czy tez obezwladnia glupota i stereotypami? Zreszta – mimo nawiazania do mitologii aborygenów (a jak sadze powinno sie raczej rozwazac wiele mitologii) – to wystepujacy w Czlowieku-nietoperzu aborygeni to: narkoman, bokser i bezdomny alkoholik. Czyli de facto pisarz traktuje miejscowych jak etniczna dekoracje, podzielajac w glebi duszy opinie bialych Australijczyków: ze to obiboki i niepoprawne pijaki.

 

 

Poniewaz bylam w Australii dwukrotnie (i mialam do czynienia z ludzmi urodzonymi tamze) to nie moglam sie nadziwic dlaczego na ten przyklad autor nazwal jednego z bohaterów Toowoomba? Toowoomba to miasto w Queensland, przez które przejezdzalam (stad zapamietalam), natomiast akcja ksiazki toczy sie w Sydney (stolicy New South Wales). Za malo wiem o aborygenach, ale Nesbo nie przekonal mnie, zeby musieli nazywac sie nazwami geograficznymi – a jakby co to juz bym wybrala cos blizej stolicy NSW. Czy Nesbo popatrzyl tylko na mape i wybral na chybi trafil? To troche tak jakby pisal kryminal o Polsce nazwal kogos Myslenice…

 

 

Za z przyjemnoscia powspominalam okolice Darling Harbour

 

 

Zaczelam sie przy okazji zastanawic nad fenomenem poczytnosci kryminalów. Po co i dlaczego? Wnioski nie byly optymistyczne. Chyba wiele osób marzy, zeby stac sie antybohaterem –  zamiast chodzic w garniturze do pracy w korporacji zaczac spijac sie codziennie, rozbic auto szefa i zabic go na miejscu. Albo zeby zwyzywac swoja zone od „kurew” – bo zazwyczaj w kryminalach jezyk daleki jest od salonowego. Albo zeby ja udusic, zgwalciwszy wprzódy. A kobiety? Zeby spotkac tajemniczego nieznajomego, z którym wzniosie sie na wyzyny  ekstazy seksualnej. Bo role sa tradycyjne: on jest brutalny, niedomyty i ziejacy wódka, a ona atrakcyjna barmanka albo prostytutka. To ja juz wole telewizyjne produkcje brytyjskie, gdzie Helen Mirren gra szefa policji albo M wydaje polecenia Bondowi. Co prawda Nesbo jako ekonomista ukonczyl zapewne tylko trzy lata studiów uniwersyteckich, ale po przedstawicielu najbardziej równouprawnionego kraju na swiecie spodziewalam sie wiecej. Moze dlatego uciekl z akcja do Oz? Wzmacniajac stereotypy latwych blondynek-skandynawek, fuj!

 

 

Glupia ta ksiazka. Glupia i tyle. Agatha Christe w grobie by sie przewracala gdyby nie byla tak dobrze wychowana. Jedyna zaleta, to ze powspominalam Oz, z Frazer Island (nadmieniona w tekscie) i Sydney – i mam pretekst to zilustrowania wpisu wlasnymi zdjeciami.

 

Reklamy
  1. Faktycznie, wygląda że marność nad marnościami. (To ulubione stwierdzenie mojej babci Kasi, więc się uśmiecham).
    Ponieważ nigdy nie byłam fanką kryminałów, chętnie podzielam twój punkt widzenia. Choć… ostatnio czytałam 2, Marka Krajewskiego; mogą być.

    Dobrze, że znalazł się pretekst do prezentacji całkiem, całkiem dobrych zdjęć. Pozdrawiam

  2. ewo – twoja babcia miala – jak widac- swieta racje!!!

    lepiej sie trzymac od nowoczesnych kryminalów z daleka, a jakby co to siegnac po klasyki. juz wole, slowo daje, szmirowata pwoesc typu „przez lzy do szczescia” niz realistyczne opisy bójek i nie tylko

    w kazdym razie milo, ze u mnie zagoscilas i zajrzalas na zdjecia z down under!

    pozdr wieczornie \ m

  3. A zaglądam czasem, z przyjemnością. Lubię też twoje komentarze u sąsiadów.
    Też zdarzają mi się dzieła typu „łzy do szczęścia”, czytam je jednak mało uważnie i konsekwentnie. Trochę z przodu, trochę z tyłu…
    Ostatnio preferuję krótkie formy, czyli opowiadania i felietony. Wiem, że większość woli przedzierać się przez setki stron.
    Mnie już pewnie percepcji i koncentracji brak, więc również dlatego odsuwam ‚grubasy’. Poza tym mam skłonność do czytania od końca, więc gdy znam już wszystkie puenty… Pozdrowienia przedspacerowe.

  4. oj, ja sie tez powinnam wyprowadzic na spacer – na razie malo zachecajaco, bo ciagle wieje sztorm „emil”. od jesieni jeden sztorm goni drugi

    wiesz – ja tez czesto czytam od konca! najlepsze, ze potem jak do tego konca znowu dojde (od poczatku) to czytam jakby pierwszy raz 😉

    nie lubie tez manii pisania grubych ksiazek, bo wiekszosc daloby sie odchudzic. niektórzy pisarze irytuja mnie juz na wstepie – natomiast najwyrazniej polubilam biografie i te moga byc grubasne. felietony czytam chetnie w gazecie, ale ksiazka wole zeby mnie zniewolila i porwala w nieznane

    chcialabym zajrzec do ciebie na blog na dluzej i sobie poczytac – chwilowo mam zagadnienie, kt musze zepchnac, ale juz niedlugo…

    zycze ladnej pogody i milego spaceru !!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: