szwedzkiereminiscencje

Pchla pisarka – Alice Munro

In Ksiazki on 28 grudnia 2011 at 20:35

Alice Munro / Nära hem / 2009 / okladka Lotta Kühlhorn

 

Nie zawsze jest mi z Alice po drodze – na trzy opowiadania jedno konczy sie w niespodziewanym dla mnie momencie, konca drugiero w ogóle nie zauwazam i dopiero to trzecie przykuwa moja uwage i zapisuje sie w pamieci.

 

Munro ma przedziwny sposób opowiadania. Troche jakby sie w przelocie slyszalo rozmowe przypadkowych towarzyszek podrózy, wsiadajac na jednej stacji i wysiadajac na nastepnej. Skacze z akcja niby ta pchla i prawde rzeklszy czesto musze przewracaca kartki i wracac do wczesniejszego tekstu, bo jak juz mysle, ze wiem o czym czytam to pisarka myli trop. Wprowadza od razu wiele postaci, uzywajac zazwyczaj tylko imienia. Potem pisze juz „on” i „ona”, a ja mysle, iz wiem o kim mówi – a tymczasem nic mi sie nie zgadza. Po cofce o piec zdan okazuje sie, ze wprowadzila tam wlasnie nowa pare bohaterów i tym razem to o nich uzywa zaimków „on” i „ona”! Nota bene trudno w tych opowiadaniach zdefiniowac jednoznacznie KTO jest glównym bohaterem.

 

Podobnie jak „Korekty” zlozyly sie w czasie z opisywaným w nich Bozym Narodzeniem, jedno z opowiadan AM traktowalo o indyku otrzymanym na Swieta – czyli znowu koincydencja z moja rzeczywistoscia, gdyz wlasnie wtedy faszerowalam i pieklam indora. Skad inad ciekawe jaka mi ksiazka wpadnie w reke przy nastepnej wizycie w bibliotece? Pozostaje zywic nadzieje, ze nie bedzie to krwawy kryminal – skoro lektura tak mi ostatnio determinuje zycie.

 

 

Do zbioru „Blisko domu” wybrano po trzy opowiadania z tomów: „Jablka i pomarancze”, „Drogi milosci” oraz „Ksiezyce Jowisza”. Tych najbardziej wiejskich, farmerskich czy tez pionierskich nie moge czytac – dreczy mnie prymitywizm, pustka i brutalnosc egzystencji. Munro najwyrazniej zna realia, bo dorastala w „family of fox and poultry farmers” (czy oni rzeczywiscie trzymali te lisy w kurniku?). Nie wiem czemu akurat AM tak mnie meczy – kiedys czytalam z zachwytem proze Faulknera czy Steinbecka. Akurat opowiadanie o indykach mnie nie uspilo ani nie zbrzydzilo, a wrecz sie spodobalo, ale pare innych z niesmakiem przeskoczylam.

 

Ciekawa jestem czy Munro czytaja  takze mezczyzni? Autorka pisze o kobietach, zas mezczyzni pelnia role rekwizytów czy dopelnienia owych niewiast. Duza zaleta tej prozy jest opisywanie – teraz juz z pozycji dojrzalej kobiety – wypadków czy losów ludzkich, bez moralizowania, bez podawania przyczyny, bez psychologizowania, bez wyciagania wniosków. Z drugiej strony czasami chcialabym schwycic ja za reke i powstrzymac przed zmazaniem swiezo nakreslonej postaci, która mnie wlasnie zaintrygowala. Opowiadania Alice sa jak Linus na linie:

 

 

cos sie caly czas dzieje, akcja jest liniowa, a wrecz punktowa, bo na dobra sprawe nie istnieje / nie liczy sie ani przeszlosc ani przyszlosc. Dzieje sie tu i teraz, w dodatku pisarka rzuca jedno celne zdanie i pózniej zaczyna juz o czyms innym – jakby musiala przerwac, zeby sprawdzic czy jej sie zupa nie przypala albo nastawic pranie na wirowanie.

 

Natomiast te drobne momenty jakby jasnowidzenia czy blyskotliwosci stanowia zaplate za trud czytelniczy. Czytelnik uzyskuje potwierdzenie wlasnych obserwacji, doswiadczen, podejrzen: no wlasnie, tez mi sie tak zdawalo! Albo: no popatrz – ona tez! I byloby jeszcze lepiej gdyby pani M pisala powiesci – cóz zrobic, wole postaci pelnokrwiste i dookreslone, pejzaze odmalowane, atmosfere oddana – zamiast dwóch wymiarów drzemiaca gdzies glebie.

 

 

Mysle, ze Alice Munro ma tyle samo milosniczek co obojetnych czytelniczek. Sama nadal nie moge sie zdecydowac do którego grona sie zaliczyc?

Advertisements
  1. Witaj Sygrydo,
    mnie tam się podoba, że Pani pisze. Nawet jeśli pomiędzy przywierającą zupą a wirówką. Podoba mi się też, że ma kod kreskowy. To chyba zaświadcza o właściwej jakości. Jeśli to zdjęcie p. A. Munro – to pozazdrościć. Wiekowa dama, zdrowie już pewnie nie to – a ochotę na pisanie wciąż ma. I to jeszcze pisze tak, że i złotą myśl da się złowić.
    Tak więc zalecam nie zapisywać się do ,obojętnych’.
    PS. a Pan sznurkowaty jest jednym z moich ulubionych; takie piękne dźwięki wydobywa z siebie (mimo, że pieniacz z niego i matołek) 🙂

    • witaj ewo!

      tak, to j zdjecie pani alice m, wybrane przez lotte külhorn – moja ulubiona graficzke. w rzeczy samej przyjemnie by sobie bylo z nia uciac pogawedke w pociagu czy kawiarni, gdyz wzbudza od razu zaufanie. ale uwaga! zna tez ciemne strony natury ludzkiej i tajemnice, o kt niechetnie opowiadamy…

      na wiosne wyslucham jje nowszej skiazki, potem czytalam opowiadania on-line, a jesienia wypozyczylam nastepny zbiór, kr mnie odrzucil. czyli resumujac: pani munro nie pzrestaje mnie intrygowac

      a pan sznurkowaty to jeden z mich starych faworytów, troche ostatnio zapomniany. moze on j z roku koguta, ze taki czupurny? 😉

  2. „Ciekawa jestem czy Munro czytaja takze mezczyzni?” Pytanie powinno brzmieć: czy mężczyźni w ogóle czytają? 🙂 Ja wciąż odkładam Munro na później, jakoś nigdzie nie przeczytałem recki na tyle ekstatycznej, by po te opowiadania niezwłocznie sięgnąć.

  3. sapkowskiego to chyba WYLACZNIE mezczyzni czytaja ,-)

    rzeczywiscie, sa lepsze ksiazki, wiec lepiej sobie odpusc. mnie na AM namówila zachwycona blogozanka, a ja ciagle nie moge dociec DLACZEGO ja ciagle typuja do nobla? franzen tez ja chwali…

  4. Franzen chwali pewnie za te chłodne momenty bez psychologizowania, ale takie że dokładnie wiesz, co bohaterka czuje.
    mnie te się najbardziej podobają.
    i właśnie ta strategia opowiadania: bez przyszłości, bez przyszłości, liczy się tylko to tu i teraz, bez morału, bez wniosku. jakaś w tym paradoksalna ostrość, bardzo mi odpowiadająca. chciałabym pisać tak jak AM, ale o innych sprawach. stąd – u mnie faworytą za 2011 została.

    i by odpowiedzieć na zadane pod koniec pytanie: mnie Munro polecił mężczyzna (sic!).

    ostrzegam przed „Uciekinierką” – nie sięgaj, nie czytaj!

  5. no nie ma lepszej reklamy niz odradzic! jezeli uciekinierka to „run away” to mialam raz wypozyczone, ale sie nie zdazylam zabrac

    w t ym tomie najbardziej chyba spodobalo mi sie pierwsze opowiadanie – o kobiecie w srednim wieku, kt przyjezdza na krótkie wakacje i zapoznaje sie glonami jadalnymi. przysieglabym, ze pobrzmiewaly tam tomy !ani z zielonego wzgórza”, paradoksalnie j dla mnie zaleta

    nic tylko ci pozazdroscic takich mezczyzn 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: