szwedzkiereminiscencje

Glosujcie na kobiety-haslo z 1938

In Feminizm, Ksiazki, Szwecja on 7 października 2011 at 23:53

Pod redakcja Inger Ärlemalm / Uppsalakvinnor / Kobiety Uppsali / 2007

 

W szwedzkich wiadomosciach Alicja Tysiac, w polskich gazetach dyskusja czy aby kobiety moga byc politykami. U mnie na biurku „Kobiety Uppsali” i wypowiedz Ruth Hamrin-Thorell:

 

W tym numerze starala sie zmobilizowac kobiety przed wyborami jesienia 1938. Punktem wyjscia artykulu Ruth jest, byc moze przestarzale, przekonanie o mniejszym zainteresowaniu sprawami spolecznymi u kobiet niz u mezczyzn. Ruth byla zdania, ze nawet jezeli tak by sie sytuacja przedstawiala to nie mozna sytuacji wyjasniac istnieniem domniemanego „naturalnego porzadku rzeczy”. Kobiety musza nareszcie zrozumiec, iz nigdy wczesniej nie takiej mialy szansy wylozenia swoich racji i ze wlasnie teraz musza dopilnowac swoich partykularnych interesów: „Nawet miedzynarodowa umowa handlowa, dla wielu kobiet niezbyt moze wazna jako fakt polityczny, bedzie miala zasadnicze znaczenie dla pan domu – w postaci rosnacych czy malejacych cen produktów, które wlozy do koszyka z zakupami” – pisala.

 

Ruth to nie byle kto. Córka przywódcy partyjnego i wielokrotnego ministra (w tym premiera), wychowana w tradycji wolnego kosciola i ruchu trzezwosci. Dziennikarka i poslanka do Riksdagu, walczaca o równouprawnienie kobiet. Czy to nie smutne, ze jej slowa z roku 1938 nadal nie stracily na aktualnosci? Mam nadzieje, ze wiele kobiet otrzyma glosy i szanse na konstruktywne dzialanie.

 

„Kobiety Uppsali” to ksiazka bardziej interesujaca niz literacko ciekawa. Uwazam pomysl za wiece udany: wspólczesne uppsalki opisaly uppsalki wczesnsiejsze – te, których losy, charakter, zdolnosci czy postawa wywarly na nich wrazenie. Opowiesci stylistycznie i tresciowo zróznicowane – podobnie zreszta jak i opisywane postaci. Podoba mi sie, ze ktos uznal za godna podziwu wlascicielke piekarni, mleczarki, sprzataczke (która tez prowadzila prywatna stolówke), wlascicielke pensjonatu – osoby, które nadaly miastu koloryt. Obok nich pionierki pracy naukowej, organizatorki szkolnictwa na róznym poziomie, dzialaczki spoleczne, przedstawicielki wielkiej polityki, malarki, pisarki, pierwsze badaczki gender studies, sportsmenki, aktorki.

 

Jak mozna sie spodziewac i w XIX, i w XX wieku wieksze mozliwosci dzialania mialy kobiety z domów bogatych. Po pierwsze mialy pieniadze, po drugie wyksztalcenie, a po trzecie od malego wdrazane byly do dyscypliny i – mówiac jezykiem wspólczesnym – managementu. Córki kupców, arystokratów, prominentnych polityków, oficerów…pastorów. Dzisiejsza Szwecja jest zupelnie laicka, dlatego autentycznie zaskoczyla mnie ilosc córek pastorów i diakonis – ba, jedna z nich to nawet wysoki ranga oficer armii zbawienia. Czesto córki wybitnych ojców i kobiety, które odziedziczyly fortun – zwykle po matce. Mialy wizje, poczucie misji, srodki – a poza tym potrafily sobie dobierac wspólpracowników. Robily kariere, jednoczesnie dokonujac wyboru: czy mozna laczyc kariere z zyciem rodzinnym? Na to pytanie kazda z nich znajdowala inna odpowiedz. Podobnie zreszta jak w kwestii bedacej, po mojemu, fundamentalna dla ruchu kobiet po dzien dzisiejszy: czy kobiety powinny zrzeszac sie w czysto kobiece organizacje? Czy tez powinny sie domagac gry na takich samych zasadach, odzegnujac sie od róznicy plci? Historia odnowtowala i jedne, i drugie – choc w sumie chyba te zorganizowane mialy wieksza sile przebicia, a wiec i racje.

 

Innym aspektem, który mnie zadziwil byla niespodziewana zbieznosc polityki kobiet z lewa i z prawa – na przyklad w walce o szkolnictwo, przedszkola, darmowe podreczniki czy obiady, czytelnictwo i dostepnosc ksiazki, kulture i jej dostepnosc w calym kraju, stypendia dla twórców.

 

Nie sposób wspomniec tu o wszystkich, odnotuje tylko pare. I tak – na okrase – aktorka, która zrobila kariere w Hollywood, Viveca Lindfors:

 

Narciarka, która walczyla o wprowadzenie kobiecych dyscyplin alpejskich i zasiadala we wladzach FIS, Inga Löwdin (to ta po lewej):

Pól-Finka, o której uroczy Szwedzi mówia „imigrantka”, Hildur Ottelin. Hildur byla kochana przez biednych, a slabo tolerowana przez konserwatywna elite miasta, poniewaz za wlasne pieniadze wykupila teren i pobudowala przyzwoite mieszkania dla osób ubogich. Zasiadala takze (jako pierwsza kobieta) we wladzach miasta i walczyla o niskie czynsze dla osób z niklym dochodem, o godne warunki zycia na starosc, o szkoly koedukacyjne. W ksiazce ladne zdjecie z czasów mlodosci – na necie powazne, z czasów pózniejszych:

 

Na koniec najblizsza chyba mojemu sercu Elsa Eschelsson. Zdolna kobieta, która powinna byla zostac profesorem prawa z poczatkiem zeszlego wieku, ale przez meska zawisc i panujace stereotypy nie zostala – po czym odebrala sobie zycie. Swiat akademicki dojrzal do pierwszej kobiety profesora prawa dopiero w roku 1975.

Dla ciekawych jeszcze dwa fakty. Prawo studiowania na uniwersytecie wywalczyly sobie kobiety w Szwecji w 1863. Prawo glosowania dopiero w 1921 – po wielu latach zorganizowanej walki z lewa i z prawa i kampanii prasowych.

 

 

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: