szwedzkiereminiscencje

Polebkach-G Joyce

In Ksiazki on 11 sierpnia 2011 at 15:57

Graham Joyce / The facts of life / 2003

Ulubiona ksiazka Isabel Allende. Nie moja. Przeczytalam jakies dwie trzecie, a potem zakonczenie. Czyli po lebkach. Co mi przypomina moja ulubiona lekture czyli basnie braci Grimm. W „Spólce kota z mysza” wystepuje mistyczne imie Powierzchu, niewatpliwie bliski kuzyn mojego Polebkach:

Oczywiscie wszystko bylo zmyslone, kot nie mial wcale kuzynki i wcale nie byl proszony w kumy. Poszedl wprost do kosciola, zakradl sie do garnka ze smalcem i poczal go lizac, az zlizal caly tluszczyk z wierzchu. Potem udal sie na spacer po dachach, obejrzal sobie okolice, wreszcie wyciagnal sie na sloncu, oblizujac sie na mysl o smalczyku. Dopiero póznym wieczorem powrócil do domu.

– Jestes wreszcie – rzekla mysz – wesolo pewnie spedziles dzien.

– Owszem – odparl kot.

– A jakie imie dano dziecku? – zapytala mysz.

– Powierzchu – odparl kot.

– Powierzchu? – zawolala mysz – to bardzo dziwne imie! Czy powtarza sie ono w twojej rodzinie?

W The facts of life dwie rzeczy sa na pewno autentyczne: opis robotniczego srodowiska i rodzinnych okolic autora, Coventry. Akcja toczy sie zaraz po wojnie i w tle pobrzmiewaja echa bombardowan, na które miasto zostalo narazone w 1940 roku. W centrum znajduje sie duza rodzina, której glowa jest palaca fajke i pijaca jedno piwo dziennie matka, Marta Ojciec pozostaje w cieniu zony i siedmiu córek, zeby z czasem dyskretnie usunac sie z tego swiata. Moze dlatego, kiedy jedna z córek rodzi chlopca, matka dochodzi do wniosku, ze przydalby sie chlopak w rodzinie i zarzadza pomoc w wychowaniu malego. Marta ma dar obcowania z duchami (stad pewnie sympatia pani Allende) i odkrywa podobny dar u chlopca.

Ksiazka byla na „wystawce” w bibliotece, dlatego sie na nia zdecydowalam. Jednak czytana równoczesnie ze „Slawa i chwala” oraz miedzy Miloszami zdaje sie potwornie slaba. Taka slaba, ze nawet nie ma z czym polemizowac ani czego obsmiewac – dostala co prawda nagrode w dziedzinie fantasy, ale to nie mój ulubiony gatunek. Skoncentruje sie wiec na dwóch pozytywach, które udalo mi sie odnotowac. Jednym jest trafny opis komuny dzialajacej na obrzezach Oxfordu. Poznalam kiedys szwedzka komune, a wlasciwie jej niedobitki. Opis takiej formy mieszkania, gdzie wszyscy mieli dzielic obowiazki oraz uczestniczyc w zebraniach – a tymczasem panuje brud i balagan zgadza sie z moimi obserwacjami. Podobnie jak przerosniete ego i obyczaje mieszkanców, wraz z poglebiajaca sie anarchia i wzajemnymi pretensjami. Drugi pozytyw to samo zakonczenie: jedna z odnóg rodziny zaprasza na herbate i ciasto niemieckich rodziców lotnika, który zbombardowal Coventry. To ladny gest – i tutaj przypomjniala mi sie historia mojej kolezanki, która doznala mniej przyjemnego przyjecia. Otóz tesc kolezanki podczas wojny wywieziony zostal na roboty do austriackiego Bauera. Jakis czas temu kolezanka upiekla ciasto i razem z mezem wybrala sie do Austrii, w celu spotkania przymusowego pracodawcy. Niestety, zostala odeslana z kwitkiem. Potwierdzenie tezy: Nigdy nie wybacze ci krzywdy, która Ci wyrzadzilem? Moze rzeczywiscie latwiej okazac sie wspanialomyslnym i wykonac przyjazny gest w stosunku do krzywdzacego niz stanac oko w oko z tym, kogo sie wykorzystalo czy podle potraktowalo.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: