szwedzkiereminiscencje

Postmoderna do kwadratu-Doris Dörrie x 2

In Feminizm, Ksiazki on 11 lipca 2011 at 01:44

Was machen wir jetz? / 2000 oraz  Bin ich shön? / 1994

 

 

Zostane chyba najlepsza dorolozka (dörristka?) w swojej okolicy, bo mam dzisiaj do zrecenzowania nastepne dwie jej ksiazki. O samej Dörrie pisalam juz wczesniej – jedna rzecz mnie jednak zaskakuje. Ani na polski ani na szwedzki nie przetlumaczono ksiazek dla doroslych (oprócz ”Niebieskiej sukienki”). Nie rozumiem pominiecia tej autorki, poniewaz wydaje mi sie ciekawa i zdecydowanie majaca cos do powiedzenia. To kobieta piszaca dobrze, z okiem do szczególów, poczuciem humoru, zdolnoscie refleksji, zacieciem socjologicznym i darem wnikliwej obserwacji. Sa pisarze przypisani do jednego kraju, oddajacy najlepiej jego klimat. Dörrie jest zdecydowanie miedzynarodowa – widzi ludzi, ich slabostki, ambicje, kleski i losy w ten sam sposób w Niemczech, Japonii jak i w Stanach. To autorka globalna, z calym swiatem jako polem obserwacji, z dziedzictwem wielu kultur. Powinna byc uniwersalna – a tymczasem nawet w Niemczech spotkala sie podobno z mieszana krytyka. Moze jest za plodna? – z podobny zarzutem spotykal sie Boy. Zrecznie oddaje spotkania – czy tez zderzenia kultur. Swiat, który z jednej strony przedstawia szwedzki pólmisek mozliwosci, a z drugiej ogranicza nas do naszej wlasnej, uwarunkowanej kultura tozsamosci. Ukazuje eksperymenty zwiazane z próba zmiany tozsamosci: czy zwyczajny mieszcuch niemiecki moze stac sie prawdziwym buddysta? Czy gruba kobieta stanie sie szczesliwa po straceniu nadwagi? Czy bycie Niemcem wschodnim i zachodnim to to samo? Czy jestemy traktowane inaczej jezli przedstawimy sie jako mezatka, na dodatek matka malych dzieci? Jak postrzegana jest w Niemczech córka Niemki i amerykanskiego czarnoskórego? Dörrie obnaza z poblazaniem i wrazliwoscia nasza kruchosc, ulomnosc i niewielkie slabostki. Latwo sie – przynajmniej mnie – zidentyfikowac z jej bohaterkami.

 

Troche mniej udanym zabiegiem byla napisanie „Was machen wir jetz?” w pierwszej osobie, jako mezczyzna. Skadinad ciekawy eksperyment nie do konca zdaje sie wiarygodny. Powiesc przedstawia losy i rozterki Freda Kaufmana – a przy okazji kryzys wspólczesnej rodziny, jego przyczyny oraz mozliwosci zazegnania. Dzieki poczuciu humuru Dörrie nie odczuwa sie powagi tematu. Poza tym Doris dysponuje duza pomyslowoscia w kreowaniu swoich bohaterów i ich przygód: nie sa przerysowani na tyle, by stracic wiarygodnosc i ich doswiadczenia pokrywaja sie z doswiadczeniami tysiecy innych Kaufmanów w róznych krajach. Pod tymi podkpiwaniami i ironia tkwia gdziec pytania glebsze. Mamy niemal co chcemy – tylko co dalej? Czy jestesmy szczesliwsi – albo w ogóle szczesliwi? Gdzie szukac tego szczescia, skoro szczescie dzisiaj to nie jedna droga tylko setki do wyboru – a wyglada na to, ze której bysmy z nich nie wybrali, to i tak kleska. Czy jestemy na tyle uwarunkowani, ze jestesmy skazani na wlasna kulture – i na siebie? Bo co z tego, ze trawa zdaje sie bardziej zielona za plotem, skoro po sforsowaniu plotu (w dzisiejszych czasach to nie zaden wysilek) odkrywamy, ze pustke i niespelnienie zabralismy ze soba? Dörrie ukazuje znany z wlasnej pracy swiat mediów, bedacy krzywym zwierciadlem naszego rzeczywistego zycia – które to odbicie zdaje sie wielu bardziej prawdziwym niz to IRL. Was konczy sie wlasnie takim odautorskim, zlowieszczym chichotem.

 

 

„Bin ich schön” ma na okladce mojego ulubionego Mattise’a – juz za to samo duzy plus. W ogóle wydawnictwo Diogenes zagwarantowalo DD serie pieknych, malarskich okladek. W srodku zbiór opowiadan – i jak opowiadan nie lubie, to te mnie mile zaskoczyly. Nie przeczytalam wszystkich, poniewaz wymagaja dyscypliny i skupienia, a czytam glównie na plazy. Ale zaczarowaly mnie forma, sposobem obrazowania i odkrywaniem drobnych tajemnic. Dörrie musi byc mistrzem podpatrywania ludzi, gdyz wychwytuje nie tylko glówne trendy, ale takze ludzkie slabostki i drobne namietnosci. Te opowiadania sa jakby codzienne, lecz w swojej codziennosci mieszcza unikalnosc wydarzen, mysli i uczuc – sa jakby podpatrywane z ukrycia. Z drugiej strony latwo sie sobie samej rozpoznac w dylematach, przyjemnosciach, rozterkach czy namietnosciach przedstawianych bohaterek. Przyjmowane przez nie strategie i kompromisy, stosowane uniki, dokonywane wybory skladaja sie na doswiadczenia wielu kobiet. Podoba mi sie sensualizm opisów – takich jak w „Kaszmirze”. Cala ksiazka to kobieca narracja, kobiecy punkt widzenia i przezywania. Opisywane kobiety sa w róznym wieku, ale w wiekszosci reprezentuja tzw.klasa srednia. Z jednej strony tematy sa powazne, a z drugiej sposób opisywania, obfitujacy w humor, pozwala czytelnikowi wczuc sie w sytuacje bohaterki, nie oceniajac jej. Z pozoru pisze lekko, lecz zmusza do refleksji. Podprowadza czytelniczke, pozwalajac wyciagnac wlasne wnioski. Powiedzialabym, ze Doris Dörrie to autorka superinteligentna. Moze dlatego czesc krytyków jej nie lubi?

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: