szwedzkiereminiscencje

Salon odrzuconych-Miano

In Ksiazki, Sztuka on 23 Czerwiec 2011 at 17:49

Rembrandt w zlych rekach

Sarah Emily Miano/ Samotnik z ulicy Rosengracht. Opowiesc o zyciu Rembrandta van Rijn/ 2007/ tlum. Beata Dlugajczyk

Jako dawna bywalczyni nie tyle salonów, co galerii i muzeów w Dreznie zlakomilam sie na ksiazke z Rembrandten na okladce. Jednoczesnie przeoczylam niezadowolona mine Mistrza, który z duzym niesmakiem zdaje sie firmowac wynik pracy pani Sary E Miano. Rzeczona Amerykanka, zamieszkala obecnie w Londynie, zdaje sie byc wspólczesnym Leonardem da Vinci. Ze zacytuje z okladki:

W swoim zyciu próbowala wielu zajec – zajmowala sie produkcja wyrobów cukierniczych, pracowala jako prywatny detektyw i przewodnik grup wycieczkowych.

Nie wiem dokladnie które w owych doswiadczen zyciowych wykorzystala w swojej ksiazce, poniewaz tego rekodziela czytac sie nie da. Autorka zdaje sie czerpac natchnienie od samego Stwórcy:

A Bóg rzekl

Spójrz na nia przyjacielu. Rozejrzyj sie i patrz.

Niektórzy nazwaliby ja aniolem, inni duchem.

Jej swietosc i piekno przywioda cie do lez.

Widocznie nie mam ochoty na placz, bo dobrowolnie oddalam ksiazke walkowerem. Okropnie to pretensjonalne, a ja od pretensji uciekam jak diabel od wody swieconej. Na katastrofalny wynik zlozyla sie bez watpienia wspólpraca autorki i jej tlumaczki. Autorka postarala sie o nieprzejrzysta forme (proza przeplatana dramatem), zas tlumaczka o nieprzejrzystosc jezykowa. Jak zawsze podkreslam tlumaczenie literatury to nader ciezki kawalek chleba, ale moja wyrozumialosc ma swoje granice. Zaraz na pierwszej stronie tekstu czytam o „przerdzewialej klamce”. Jak by byla przerdzewiala to by odpadla, krzyczy we mnie inzynier budownictwa ladowego, mechanik stosowany, wyspecjalizowany w teorii konstrukcji bodwlanych. Na nastepnej stronie natykam sie na „zdezelowane okiennice”. Po mojemu mozna miec podzelowane buty, a okiennice bywaja na przyklad wykoslawione, spaczone, wykrzywione (nie bede tu uzywac madrego pojecia bifurkacji).  No ale nie kazdy mial zajecia z budownictwa drewnianego, wiec czytam dalej, az mnie zemglilo:

…i nawet uliczne kundle osmielaly sie wyciagac nozy w kierunku jego slodko woniejacych ostróg.

No nie! Sprawy nie poprawila nawet „jego zlocista kareta”, która pojawila sie dwa zdania dalej. Nie wiem kto mial byc targetem powyzszej lektury, ale ja z tej zlocistej karety wysiadam w biegu, póki jeszcze mój instynkt samozachowawczy istnieje, a zmysl powonienia nie zostal stepiony przez talent literacki pani cukiernik.

Na pocieszenie zawiedzionym krótkoscia ponizszej recenzji zamieszczam piekny portret Saskii, zony Rembrandta, ze zbiorów galerii drezenskiej:

  1. Zmartwiły mnie te słodko woniejące ostrogi, tudzież inne atrakcje, bo książkę od dość dawna mam i spodziewałam się, że będzie ciekawa.😦

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: