szwedzkiereminiscencje

Slow book-Mysliwski

In Ksiazki, Polskie refleksje on 12 Czerwiec 2011 at 22:38

Magiczny swiat wiejski

 

Wieslaw Mysliwski / Nagi sad / 1997

 

 

 

 

Mam nieprzyjemne wrazenie, ze od 1997 nikt tej ksiazki z biblioteki nie wypozyczyl, choc duzy druk zacheca czytelników w kazdym wieku. W jakis sposób czytelników rozumiem – Nagi sad to nie jest lektura latwa. Proza poetycka, akcja w zwolnionym tempie, wspomnieniowy cykl myslenia, niedopowiedzenia, magiczne widzenie  swiata i nadawanie umownych tresci odleglym w czasie i epoce atrybutom. Poza tym autor meczy – wrazliwemu czytelnikowi robi sie to przykro, to zal, to wstyd. Osobiscie bylo mi wstyd za Polske feudalna, Polske Kordiana i chama, przepasc cywilizacyjna miedzy wsia a dworem (wiem, wiem – o to chodzilo w 1967, kiedy ksiazka wyszla). Za te straszna przedwojenna biede z nedza, której przypadla w udziale ludnosci wiejskiej. Przypomnialy mi sie wakacje w Bieszczadach, u rodziny naszej pomocy domowej. Maslo robione raz na dwa tygodnie, w ilosciach sladowych. Pierogi wielkie jak piesc. Spanie na sianie. Ciezka praca od dziecka – moje dziesiecioletnie rówiesniczki pasly krowy i zbieraly kwiaty lipy, zeby troche zarobic. Szly do kosciola w czarnych, meskich pólbucikach. No, ale to bylo juz zdecydowanie po wojnie – wiec sobie nie wyobrazam jak bylo przed.

 

To ksiazka i swiat sprzed Woody Allena i jego wizyt na kozetce terapeuty – o uczuciach sie w ogóle nie mówi. Ludzie zdaja sie nie tylko nie wyrazac uczuc wprost, lecz rozwijaja wewnetrzne kody sygnalizacji, ze jednak uczucia posiadaja. Z jednej strony rodzina skazana jest na siebie i kazdy ma okreslony zakres obowiazków, a z drugiej te narzucone wiezi nie budza w nikim buntu ani nie sklaniaja do wylewnosci czy jakiejkolwiek serdecznosci.  W tej sytuacji kazde spojrzenie, chrzakniecie, drobny gest nabieraja ukrytych wyrazów – a z drugiej pozwalaja wyobrazic sobie zakodowane znaczenia. Jak dla mnie to za brutalny i za malo werbalny swiat, zebym mogla sie w nim poczuc swobodnie. Czytalam Kawalca, czytalam Nowaka, czyli w zasadzie powinnam byc przygotowana. Jednak to powolne czytanie o wolnej wedrówce wzdluz rzeki i pobijaniu witka matki bohatera przez ojca zdawalo sie ponad moje mozliwosci. Bicie jako wyraz milosci to absolutnie nie moja bajka! Sprzeciw wzbudza we mnie naturalizm opisów i nie lubie okrutnych, niepisanych praw wsi. Podoba mi sie godnosc bohaterów, jakby wrodzona i niezalezna od oklicznosci. To ladne przeslanie o wartosci zycia kazdego czlowieka i o jego prawie do uformowania tego zycia na miare swoich mozliwosci. Zycie marne, marginesy male, ale pewnych indywidualnych wyborów dokonywac mozna. Zdecydowanie filozofia „byc” – bo nie bylo szans na „miec”.

 

Do plusów nalezy wycyzelowany, poetycki jezyk, pelen animizacji, personifikacji i innych zabiegów magicznych. W tworzeniu nastroju i opisie Mysliwski przypomina czasami Iwaszkiewicza (co u mne jest pochwala i certyfikatem najwyzszej szkoly jazdy). Piekne jest przedstawienie glebokiej, wrecz organicznej milosci ojca do syna. Nie wiemy do konca czy jest to pelen obraz, gdyz pamiec ludzka ma to do siebie, ze przechowuje tylko dobre chwile (choc sa tacy, którzy zapamietuja wylacznie doznane obrazy). To obraz milosci idealnej, dajacej poczucie bezpieczenstwa, doskonalej. Po odejsciu rodzica latwo go zaczac idealizowac. Moze na zasadzie dopelnienia to obraz ojca, który móglby taki byc, a nigdy nie byl? Nie byl, bo nie potrafil? Nie byl, bo nie mial sily? Poniewaz jednak Mysliwski pisze ladnie i sugestywnie, to nie bede drazyla tematu. Bardzo malarski jest tez obraz strzelania z bata – przypomina mi opis puszczania latwców w Kite runner. I te malarskosc zabiore ze soba – spuszczajac z pamieci okrucienstwa, nierównosci spoleczne i inne mniej przyjemne aspekty tej powiesci. Dzieki blogosferze weszlam w kontakt w proza Mysliwskiego, ale bedzie to chyba spotkanie jednorazowe. Nie moge oprzec sie wrazeniu, iz jego twórczosc nalezy raczej do zabytków literatury niz do literatury wiecznie zywej, jak chocby takiego dinozaura (vel jaszczura) Balzaka.

 

Na zakonczenie nastepny obraz pedzla dziadzia:

 

 

  1. Obraz kolejny też śliczny. Kojarzy mi się z podlubelskim Kazimierzem nad Wisłą.
    Po raz kolejny zdarza się ta sama historia. Książka przedyskutowana w Klubie, mam wrażenie, że powiedziano o niej prawie wszystko, Ty piszesz recenzję i okazuje się, że tyle ciekawych rzeczy można w niej jeszcze znaleźć.
    Mimo Twoich mieszanych wrażeń cieszę się, że przeczytałaś tę książkę, bo napisałaś o niej taki ładny tekst.
    Oglądając zdjęcia Lublina z czasów wojny zwróciłam uwagę na dwie panie ze wsi, które najwyraźniej przyjechały na targ. Były bose i wyglądały tak zgrzebnie, jakby żywcem przeniesiono je ze „Starej baśni”. Byłam wstrząśnięta, że tak wyglądały wtedy polskie mieszkanki wsi. Sadzę, że dla Niemców to też był widok szokujący, skoro kobiety uwieczniono na zdjęciu. Masz rację, życie wsi w tamtych czasach wyglądało dość ponuro.
    Ja w najbliższym czasie nie planuję lektury kolejnych książek Mysliwskiego. ale w przyszłości tej opcji nie wykluczam.🙂

    • a ja tobie dziekuje za wskazanie tej lektury! sama z siebie bym sie pewnie nie wybrala! to troche smutne, ze caly czas j sie w pogoni za nowymi ksiazkami i nowymi autorami podczas gsy starzy dobrzy zbieraja kurz na pólkach bibliotecznych. ci starzy byli bardziej niepowtarzalni – bo i pisalo mniej osób i mniej sie ksiazek wydawalo. teraz mozna sobie nawet wydac ksiazke wlasnym sumptem i nie sa to zawrotne kwoty

      zupelnie z innej beczki: widzialas, ze mnie zagadnal jakis hinduski wielbiciel rishaba? i chcial sie podzielic ze mna swoja miloscia i plytyteka😉

  2. Nie, nie widziałam. Lecę natychmiast!

  3. Sygrydo, jestem wstrząśnięta faktem, że kilkoma słowami zatrzasnęłaś drzwi do świetnie zapowiadającej się znajomości. Wielbiciel Rishaba z pewnością do chwili obecnej nie otrząsnął się po Twej chłodnej ripoście.

  4. Sygrydo, domyślam się, jak wiele kosztowała Cię ta wspaniałomyślna oferta! Nie miałabym sumienia być hieną na ruinach Twojego szczęścia. Tak więc nie, dziękuję.😀

  5. Przez Ciebie ciągle mi brzmi w głowie ta melodyjka.😀 Ona była wykorzystana w „Kabareciku” Olgi Lipińskiej, prawda?
    Spieszę donieść, że ja ze swojej działki szczęścia stanowczo rezygnuję!🙂

    • wielka szkoda – rishab robi siwetna jajecznice o konsystencji betonu ,-)

      piosenka pochodzi z filmu kabaret, opartego na naszym ulubionym panu isherwoodzie. moze i potem byla wykorzystywana przez lipinska, ale w PL bylam nietelewizyjna, wiec nie wiem (jestem wychowana w domu bez telewizora)

  6. Zastanawia mnie Twoja precyzyjna wiedza o konsystencji jajecznicy przyrządzanej przez Rishaba.😀

  7. Dobrze wiesz, że nie chodzi mi o beton, a okoliczności, w jakich doszło do Twojego wspólnego śniadania (na trawie?) z Rishabem.😀 Swoją drogą mam nadzieję, że Twój anglojęzyczny fan nie doniesie R. tych bredni, które tu wypisuję. Szok związany z takim odkryciem z pewnością doprowadziłby do powstania cyklu symfonii.🙂

    • lirael – czytanie twoich wpisów j dobra gimnastyka poranna – wygimanstykowalo mi dzisiaj przepone, tak sie usmialam :-))

      wiesz co, wydaje mi sie, ze jestes jednak TROCHE zainteresowana rishabem, poniewaz robisz mi typowa scena zazdrosci i jeszcze chcesz sie dowiedziec czy mój rysiek lubi sniadac na lonie natury😉 co do fana muzyki to nie musisz sie martwic – jak sie rys by dowiedzial, ze ten facet mnie zapraszal na muzyczna uczte, to by mu jeszcze taka krzywde zrobil, ze facet rozplynal by sie w nirwanie😉

  8. Cieszę się, że gimnastyka poranna się odbyła.🙂
    W związku z pomówieniami o niezdrowe zainteresowanie Twoją znajomością z RYSIEM, publicznie oświadczam, że nie kieruje mną zazdrość, a troska o Twój los!.
    Tobie życzę szczęścia. Będziesz go potrzebować, gdyż życie codzienne z R. może okazać się koszmarem. Pamiętaj, że rozgotowanie makaronu zaowocuje pięcioma etiudami, upranie ulubionej bonżurki Rishaba w zbyt gorącej wodzie – lekką ręką ze dwadzieścia sonat, wyczerpanie się baterii w budziku – trzydzieści nokturnów.
    Jeszcze nie jest za późno na zakończenie tej toksycznej znajomości!

  9. na razie sielanka kwitenie – nie bój zaby😉

    widzialas ten link na koncert w sztokholmie? od wielbicieli talantów rycha?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: