szwedzkiereminiscencje

O autorce Ani-Gillen

In Ksiazki on 24 kwietnia 2011 at 23:47

Maud Gillen / Maud z Wyspy Ksiecia Edwarda / 2008 / 1997

Z okazji swiat smakolyk dla milosników Ani. Ksiazka nienajlepsza, slabo przetlumaczona, lecz ciekawa ze wzgledu na zawarty material faktograficzny.

Zaczelo sie od tego, ze nie moglam nic czytac, pograzona w prostracji po tragicznym uspieniu mojego malego szynszylka. Siegnelam wiec po niezawodny srodek na zgyzote czyli Anie z Zielonego Wzgórza. Dawniej byl to uniwersalny lek na cale zlo. Jakies pietnascie lat temu Ania przestala mi pomagac i rozstalysmy sie bez zalu. I tak bylam jej wdzieczna za te wszystkie lata serdecznej przyjazni – czytalam pierwsza czesc na pewno kilkadziesiat razy. Pierwszy raz czytali mi na zmiane rodzice w czasie choroby – mialam wtedy osiem lat. Szczerze rzeklszy balam sie, ze znowu sie z Ania nie spotkamy i odloze lekture zanim jeszcze pojawi sie, siedzac na podniszczonej torbie, w wyplowialej, wyrosmietej sukience i marynarskim kapelusiku na glowie. Tymczasem wrecz przeciwnie – Ania wciagnela mnie na nowo; tym razem zmienilam perspektywe z Aninej na dorosla: obserwowalam rozwój bohaterki oczami Maryli i Mateusza. Balam sie zestarzenia przekladu, niezgrabnosci dialogów, natretnie pedagogicznych komentarzy i sie pozytywnie rozczarowalam. W Ani znalazlam duzo poczucia humoru, madrosci zyciowej, delikatnosci, nieschematycznego myslenia i postepowania- az sie zaczelam zastanac kim byla autorka, która wykazywala taka samodzielnosc sadów? Przeczytalam na necie notke biografixczna – po raz pierwszy w zyciu dowiadujac sie czegos o L.M.Montgomery. Przy okazji uderzylo mnie, ze pani Malgorzata Linde miala w oryginale na imie…Rachel. Czyzby zakamuflowany antysemityzm wplynal na politycznie poprawne tlumaczenie? Zeby bylo pikantniej, tlumaczyla pani Bernsteinowa.

Od jakiegos czasu obracam sie w okresie historycznym samego konca XIX wieku i poczatków XX wieku – nawet obejrzany niedawno, znakomity film Biala wstazka to swiat sprzed pierwszej wojny swiatowej. Poza tym opisywane wczesniej Klara Johansson i Else Kleen oraz ciekawy serial Downton Abbey. Sledze rodzacy sie ruch sufrazystek w Wilekiej Brytanii i Szwecji. i co widze? Ze Maud (bo podobno tak nazywano Lucy Maud) byla zdecydowanie hop do przodu! Nie tylko rozprawiala o polityce, ale i wyrazala opinie, ze kobiety bylyby lepszymi politykami. Zaczelam sie zastanawiac z jakiego domu sie wywodzila – i mialam racje, ze sie nad tym zatrzymalam: bingo! Dziadek L.M. byl senatorem. Jej ojciec tez próbowal sil w polityce, a poza tym rodzina obfitowala w silne kobiece postaci. W koncu nie kazda rodzina tej epoki uznalaby za normalne, ze mlode panienki jada do obcego miasta, zeby sie edukowac na nauzycielki – nie guwernanatki, poupychane po poddaszach i podszczypywane przez paniczów. Porównuje daty urodzenia – Maria Sklodowska urodzila sie tylko siedem lat wczesniej niz Maud, a tyle musiala zniesc wyrzeczen, zeby sie wyksztacic – w dodatku zagranica. Tymczasem kolezanki klasowe Ani, z malenskiego Avonlea: Janka, Ruby i Józia jada do seinarium nauczycielskiego. Na uniwersytecie kontynuuja nauke kolezanki spotkane w seminarium: Priscilla i Stella. Ile ich polskich rówiesniczek moglo wtedy pochwalic sie uniwersyteckim wyksztaceniem? Az przykro wyznac, ale nasza czesc swiata w porównaniu z Kanada to ciemnogród – czas histeryczek i doktora Freuda, czas opinii, ze jak kobieta sie edukuje, to jej macica kurczy sie / cala krew odplywa z mózgu czy jakie to jeszcze idiotyzmy wtedy wymyslano.

Ania nadal chwyta za serce swoja niebanalnoscia i zdolnoscia do popadania w nietypowe sytuacje. Osoby uwazajace sie za normalne, szare myszy opisywane przez Manfreda Lütza, z taka osoba nigdy by sie nie zaprzyjaznily. Ania toruje droge wszystkim odmiencom, osobom utalentowanym, niezwyklym. Nie jest chyba sprawa przypadku, ze od pokolen cieszy sie popularnoscia w Polsce podczas gdy w takiej Szwecji niemal nikt o niej nie slyszal, a juz na pewno nie czytal. Podobnie zreszta jak w Szwajcarii – moje byle szwagierki nie mialy pojecia o istnieniu takiej literackiej postaci. Montgomery umieszcza zjadliwe komenatrze tu i ówdzie, bo podobnie jak Lütz ludzi normalnych tez nie lubila.

Tyle jezeli chodzi o Anie, która niespodziewanie wrócila do mnie po latach. Natomiast jezeli chodzi o Mollie Gillen i „Maud z Wyspy Edwarda” to zupelnie inna innosc. Ksiazka wydana w Wydawnictwie Literackim z mojego grodu, gdzie na dodatek kiedys pracowal tata mojej kolezanki oraz moja wlasna kuzynka, rozczarowuje szata graficzna. Powiem szczerze, uwazam, ze jest okropna. To kolejna pozycja opracowana graficznie tak samo, „na staro”. Jak bede chciala ogladac wyplowialosci i pozólkle kartki to zajrze do wlasnego Goethego – na dodatek znajde XIX-wieczny papier przedniego gatunku. Gdzie oni znalezi podobny papier drzewny? Chyba jeszcze z zapasów PRL. Papier gruby, czcionka i uklad strony dla idiotów (albo „ludzi normalnych”?). Moja stara Ania, wydana pzrez Nasza Ksiegarnie bije to nowe wydanie o glowe! Ilustracje Bogdana Zielenca, sliczna czcionka, malutka botanika na zakonczenie kazdego rozdzialu, cienki papier, male marginesy, plótno na okladce. Na koncu mapka Wyspy Ksiecia Edwarda – a co nam oferuje Wydanictwo-na-pewno-NIE-literackie? Reprodukcje starych zdjec, jeszcze „postarzonych” szarym tlem, niemal nieczytelne na tym fatalnym superdrzewnym kartonie – rece sobie mozna od przewracania pancernych stronic pokaleczyc. Tytuly nieczytene, „stara” kursywa – co to za tani zabieg!

Teraz dostanie sie tlumaczowi, Zofii Stanislawskiej-Kocinskiej. Nie wiem kto to zacz, ale na pewno nie nalezy do pokrewnych dusz ani ludzi, którzy znaja Józefa. Przede wszystkim nie nalezy do wielbicielek Ani, gdyz popelnia niewybaczalne bledy. Pisze „Josie” Pye podczas gdy wszyscy wiedza, ze to byla Józia! Wiem, ze w oryginale byla Josie, ale co z tego? Jezeli o pani Linde pisze sie Malgorzata, a nie Rachela, to ja chce miec Józie! Popelnilam kardynalny blad, gdyz nie porobilam sobie zakladek w czasie czytania, ale takich potkniec bylo jeszcze kilka. Wspominany jest Klub Pisarzy, który zapewne byl poprzednikiem Klubu Powiesciowego w Ani – dlaczego nie zachowac Aninej nazwy? Podobnie tytul pamietnego opowiadania „Moje mogily”- tlumaczka pisze „Moje groby”. Takich potkniec jest wiecej i uwazni czytelnicy Ani od razu te szczególy wychwytuja. Trudno mi cos powiedziec o oryginale, moze nie byl najlepiej napisany, lecz wydane tlumaczenie po pierwsze jest nierówne, po drugie niekonsekwentne, a po trzecie chwilowo nieporadne. I tak trudno zawyrokowac czy L.M.M: czula sie samotna czy tez nie – bo w sasiadujacych ze soba zdaniach wystepuje poglad raz na „tak”, a raz na „nie”. Wiem, ze tlumaczenie to sztuka zmudna i niewdzieczna, ale ktos poza tlumaczka przeciez to dzielo czytal? Moje watpliwosci budza tez tytuly rozdzialów: Zabiegana wiewiórka (??) albo Slawa i chwala (czyzby Iwaszkiewicz pozwolil na pozyczke?) czy tez: Bledne Kolo Wszechrzeczy (ki diabel?).

Sama konstrukcja ksiazki tez pozowstawia wiele do zyczenia – autorka skacze chronologicznie i tematycznie, nie raz i nie dwa powtarzajac sie. Czytalam z zacisnietymi zebami, zeby sie czegos wiecej o autorce Ani dowiedziec. Z tego co sie dowiedzialam widze, ze Maud czerpala hojnie z siebie i swoich obserwacji. Kochala koty (pamietna milosc Ani do Mruczka), miala porcelanowe psy Goga i Magoga, byla wiejska nauczycielka, studiowala na uniwersytecie. Pisywala nowele i wyslala je do kobiecych magazynów. Przezywala niechciane oswiadczyny, znala pastora Allana, kochala spacery po plazy. W rzeczy samej wiecej chyba opisala z wlasnego zycia niz wymyslila. Z zalem dowiedzialam sie, iz nie byla szczesliwa w swoim malzenstwie – co sobie z nadwiazka skompensowala piszac o zwiazku Ani i Gilberta. Przy okazji dowiedzialm sie o innych utworach L.M.M. – choc nie sadze, zebym do nich kiedykolwiek siegnela. Ania to jedna z ksiazek mojego zycia – co ciekawe, dzielilam to doswiadczenie z paroma kolezankami z klasy. Kazda z nas byla inna, a kazda z nas twierdzila, ze wlasnie ona jest Ania. Po lekturze „Maud” wiem juz na pewno, ze L.M.M. byla feministka i sadze, ze byla pokrewna dusza – choc ona sama podobno nie znosila gdy czytelnicy osmielali sie wysuwac takie supozycje. Podoba mi sie to, co napisala w jednym ze swoich listów:

Mam wrazenie, ze kobiety i mezczyzni sa o wiele bardziej do siebie podobni niz to sie powszechnie uwaza.

Ciekawa jest historia jej znajomosci epistolarnych – pisywala latami z osobami, które spotakala zaledwie pare razy w zyciu. Listy szczere i oryginalne – pelne wrazen, przemyslen, szczere do bólu, zawierajace komentarze do wlasnej sytuacji zyciowej. W dobie szybkiej komunkacji mailowej brakuje mi takich listów – mozliwosci dzielenia przezyc z przyjacielem czyli osoba wybrana. Twitter czy Facebook to przeciez zupelbnie innego – tam chodzi o kreowanie kolejnej osovbowosci, a w dobrym liscie chodzi o autentyczny kontakt z osoba do nas podobna.

Jakby nie bylo Mollie Gillen wzbogacila moje zycie garscia wiadomosci o zyciu autorki Ani. Nie zeby to byl przebój sezonu – jednak jak ktos kocha Anie, to zapewne i po pania Gillen siegnie. Kolejny raz wdzieczna jestem bibliotece w Halmstad za ich liste zakupowa.

Reklamy
  1. Dość niesamowity zbieg okoliczności – dziś rano myślałam o tej książce! 🙂 Biografia. L.M. Montgomery przypomniała mi się w kontekście Muriel Spark, która też miała problemy z psychicznie chorym mężem.
    Czytałam biografię autorstwa Gillen jakiś czas temu. Sięgnęłam po nią z wielkim wzruszeniem i podobnie jak Ty rozczarowałam się.
    Niedługo Wyd. Literackie opublikuje tom Ani, który nie był wcześniej wydany. Ciekawa jestem, jakie zrobi na nas wrażenie.

  2. jakos nie mam ochoty na nowe anie – a i wydawnictwo literackie zdaje sie nie rozwijac

    chyba na razie spasuje – albo wtóce do starej, dobrej ani!

  3. czyz to nie ania powiedziala, ze zycie to cmentarz pogrzebanych nadziei? 😉

  4. Hej,
    czytam ten bardzo ciekawy wpis i mysle o wlasnych spotkaniach z Ania, z Maud, z Ania i znow z jakims innym imieniem, bo tak po prawdzie z biegiem lat to wszystko sie zlewa, zacieraja roznice, kto z czyjego zycia wiecej czerpal, kto na kogo bardziej oddzialywal – pisarka i jej literackie postacie, i jej czytelniczki.
    Smutne wrazenie jednak w calosci pozostawia wyjasnienie pozostawione przez wnuczke pisarki – Kate Macdonald Butler w pismie kanadyjskim „The Globe and Mail” dotyczace przyczyny smierci pisarki. Sadzilam, ze zmarla z powodu chorego serca a nie, ze w wieku 67 lat popelnila samobojstwo przedawkowywujac leki. Nie jest tez pewno przypadkiem, ze jej ostatni zbior nowel zatylulowany „The Blythes Are Quoted” (czy o tym tytule piszesz Lireal?) zostal dostarczony do wydawnictwa dzien przed smiercia Montgomery w 1942 roku. W 1974 z rekopisu tego opublikowano zbior nowel pt „The Road Yesterday” i dopiero w 2009 Benjamin Lefevbre (badacz zycia i tworczosci pisarki) przygotowal do wydania rowniez zbior nowel uznany jako ostatnia czesc cyklu o Ani.
    Pol roku temu (w listop.2010) mialam okazje przeczytac 15 nowel opowiadajacych o doroslej Ani i jej rodzinie. Jest tam tez miejsce na poezje. Warto przeczytac mimo wszystko. Moze troche b. pesymistyczna pozycja, ale nie do konca, duzo w niej rowniez humoru, romantyki i tego czym zachwycala Montgomery w swoich ksiazkach. Na plan pierwszy ‚wchodza’ tematy wczesniej traktowane jako poboczne. Konstrukcja troche odbiega od poprzednich pozycji. Moze kiedys trafie na polskie tlumaczenie. A propos: jaki tytul polski otrzymala ta ksiazka?
    Lacze pozdrowienia

  5. „Cmentarz pogrzebanych nadziei” to jeden z moich ulubionych cytatów. 🙂
    Tu jest ta nowa Ania, która wcale nie jest nowa:
    http://www.empik.com/ania-z-wyspy-ksiecia-edwarda-montgomery-lucy-maud,prod61040507,ksiazka-p
    Zachodzę w głowę, co oni mogli ocenzurować? Dlaczego te strony usunięto?
    Z biografii Gillen wynika, że LLM była osobą głęboko nieszczęśliwą, co uzasadniałoby myśli o samobójstwie.
    Wielkie dzięki za informacje o „The Road Yesterday”, ogromnie chciałabym to przeczytać.

  6. wersja o samobójstwie potwierdza tylko, ze LMM byla dzielna kobieta.

    emigrant – serdeczne dzieki za poszerzenie dyskusji i ciekawy input! czy pytasz o polski tytul „the blythes are quoted”? to zupelnie swiezy tytul – WL planowalo wydac w 2008 trzy klasyczne tytuly LMM i bogowie tylko wiedza kiedy zdaza z nowymi tytulami. ania w PL zdaje sie miec piegowata buzie dziecka – nie wiem czy to swiadome kreowanie wizerunku? bo do niego nie pasowalby samobójczyni ani osoba chwilowo smutna. bede teraz w krakowie to zapytam w ksiegarni – moze cos beda wiedziec

    lirael – pozostaje zywuc tylko nadzieje (niepogrzebana), ze WL tym razem nie skopie nastepnej ksiazki. info o cenzurze nader tajemnicze. jakbym wiedziala gdzie to bym poszukala w „maud” – ale j tak nieporzadnie napåisana, ze nie wiem gdzie szukac? jak znajde to opisze

  7. zastanawiajaca j ta info o knadyjskim wydawcy – LMM wydala anie w wydawnictwie bostonskim, z kt sie potem dlugo procesowala! oferowala pierwszy tom pieciu wydawcom i zapewne których z nich byl kanadysjki. ale potem?

    a to j lista ksiazek o ani – zupelnie nie wiem, kt z nich mialby byc ania z wyspy ksiecia edwarda – czyzby chodzilo a anie na uwniwersytetcie?

    Lucy Maud Montgomery’s books on Anne Shirley # Book Date published Anne Shirley’s age
    1 Anne of Green Gables 1908 11 — 16
    2 Anne of Avonlea 1909 16 — 18
    3 Anne of the Island 1915 18 — 22
    4 Anne of Windy Poplars 1936 22 — 25
    5 Anne’s House of Dreams 1917 25 — 27
    6 Anne of Ingleside 1939 34 — 40
    7 Rainbow Valley 1919 41
    8 Rilla of Ingleside 1921 49 — 53
    Related books in which Anne Shirley plays a lesser part # Book Date published Anne Shirley’s age
    — Chronicles of Avonlea 1912 —
    — Further Chronicles of Avonlea 1920 —
    — The Blythes Are Quoted 2009 —

  8. Zapomniałam dodać, że taką płócienną edycję z ilustracjami Zieleńca też mam, ale tylko „Anię na uniwersytecie”.
    Ja też nie mam pojęcia, która z podanych pozycji może być tą szumnie zapowiadaną nowością. Premiera 1 czerwca.
    Obawiam się, że w dużej mierze to może być chwyt reklamowy wydawnictwa.

  9. Gdzie jest księgarnia pod globusem???

  10. w krakowie. na rogu dlugiej i basztowej

  11. oni bodajze w zeszlym roku mieli taka „aniowa” akcje – zbierali rysunki i byly chyba nawet jakies wieksze obchody

  12. lireal, wielkie dzieki za niezastapiony wklad do naszego ulubionego tematu-rzeki! przepraszam za przerwe w administrowaniu bloga – samw wiesz, ze przyczyna byla nader wazka

    jako repent obiecuje przejechac sie do ksiegarni pod globusem 😉

  13. 🙂
    Miłego wypoczynku i owocnego buszowania po księgarni!

  14. Rozumiem, że trzeba odsapnąć po ważnych wydarzeniach, ale żeby aż tydzień… Sygrydo, come back! 🙂

    • witaj lirael! czesc mnie j juz w domu po wyczerpujacej podrózy. jak wszystkie moje czastki sie odnajda i polacza – a mam nadzieje, ze to bedzie juz jutro – to wróce do piszacego trybu zycia. do jutra zatem 😉

    • w ksiegarni pod globusem dowiedzialm sie rzeczy nastepujacych:

      1. maja tam ksiazki WL, ale to NIE j stricte ksieggarnia wydawnictwa literackiego

      2. po chwili wyjasnien udalo mi sie wciagnac panie do badan, kt doprowadzic mialy do ustalenia kt to ksiazka LMM bedzie wydana w czerwcu i tak

      3. sadze, ze badzie to „The Blythes Are Quoted”

      4. WL wydalo wczesniej tlumaczenie „The Road to Yesterday” o kt wikipedia podaje: An abridged version of the book was published in 1974 as The Road to Yesterday, but this version shortened and rearranged the stories and omitted all the vignettes and all but one of the poems. A restored, unabridged edition, edited by Benjamin Lefebvre, was published by Viking Canada in October 2009, with a paperback edition appearing in October 2010.

      5. czyli wszystko sie zgadza! bo tytulu oryginalu, kt wychodzi w czerwcu nioe udalo nam sie znalezc

  15. Sygrydo, w skrytosci zazdroszcze Ci tej wyprawy do Grodu Kraka (miasta mojej mlodosci) i wspanialej wspolpracy z Globusem (z jej pracownikami) w badaniach tytulowych ;). Do czerwca juz niedaleko. Pewno juz zaklepalas dla siebie egzemplarz „The Blythes Are Quoted” 🙂
    Pozdrowienia

    • marianno, moje TEZ! jak cie kiedys przywieja do domu cieple wiatry to polecam nowotworzone podzienia rynku oraz kolorowa fontanne na placu szczepanskim

      poza tym zrywano podklady tramwajowe przy wielickiej, wiec mialam gehenne komunikacyjna z kozlówka, gdzie sie zatrzymalam. za to bylam na rynku 3 maja i slyszalam bicie zygmunta!

      ksiazek pewnie starczy dla kazdego – te panienki pod globusem patrzaly na mnie jak na natchnione, ze pytam sie o anie…

  16. To dziwne, że pytanie o Anię wydało się paniom egzotyczne. Wydaje mi się, że seria jest nadal bardzo popularna. Wyprawy do Krakowa bardzo zazdroszczę.

  17. Dziekuje za interesujace informacje, zrobilam sobie wlasnie mala wycieczke (wirtualna) na pl. Szczepianski i w podziemia. Od 2 lat nie bylam nad Wisla (w okolicach Krakowa), moze sie uda we wrzesniu tego roku. Mam nadzieje, ze cieple wiatry (moze byc tez halny, jestem przyzwyczajona) beda wiac tylko w plecy (nawet pod Kosciolem Mariackim). Zapowiada sie ciekawie.
    Pozdrowienia

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: