szwedzkiereminiscencje

Conrad niczym Baczynski-Heart of Darkness (audio)

In Ksiazki on 2 Marzec 2011 at 12:13

Cytuje z pamieci:

Policjant Kask: Niedzwiedz idzie nie w noge

Niedzwiadek Nalle: To porcelinicjant idzie nie w noge!

 Gösta Knutsson, „Nalle, wesoly niedzwiadek”

Tym razem to ja ide nie w noge – Jadro ciemnosci przetoczylo sie juz przez blogosfere wpisem u czytanki-anki i lirael. Jako internetowy epigon  wybralam audiobook w oryginalnym jezyku i jestem z tego wyboru wiecej niz zadowolona. Nie bede tu streszczac akcji ani wypowiadac sie na tematy, które zostaly omówione czy przedyskutowane do imentu na innych blogach – raczej zamieszcze garsc osobistych uwag i odczuc.

Uwaga pierwsza: umieszczanie JC (Jadra ciemnosci; Josepha Conrada) na liscie lektur szkolnych to jakas pomylka. Conrad byl osoba o duzym i burzliwym doswiadczeniu zyciowym, na dodatek przekonanym o zlym usposobieniu z natury czlowieka. Normalny uczen moze najwyzej odczytac scenerie albo sledzic przebieg podrózy Marlowa – natomiast – i oby tak byla jak najdluzej – nie ma wlasnych doswiadczen z sytuacji ekstremalnych. Brakuje mu zatem punktów odniesienia.

Uwaga druga: jako milosnikowi zwierzat odczuwam brak reakcji pisarza na zabijanie sloni. Pisze o pozadanej kosci sloniowej, natomiast nie zajaknie sie nigdzie, ze na koncu kazdej kosci znajduje sie slon. Zywy. Kiedys, bo potem zabity dla tej kosci. Horror, horror!

Odczucie trzecie: od dziecinstwa, kiedy uslyszalam „Ocalenie” w wydaniu dzwiekowym zauroczyl mnie styl opowiadania Korzeniowskiego. Sluchajac jego tekstu oczami duszy mojej widze morze, przyrode, wulkany, Malajów czy owe zakrwawione kly slonia. Kocham plastycznosc jego opisów, które przypominaja mi obrazy wyczarowywane w wierszach Krzysztofa Kamila Baczynskiego – w zasadzie moglabym tu powolac sie na wiekszosc z nich. Wybralam taki, który od biedy móglby byc opisem Jadra ciemnosci:

Dzień kołysał.

Dzień jak statek kołysał hosanna,

statek z blachy czy z drzewa płynął

nocą do różowego rana.

Już wtedy były wyspy

uśmiechnięte kłami słoni,

……

W jakiś październik czy grudzień,

właśnie dzień był od wiatru wydęty jak dziś,

jak żagiel.

Szli ludzie,

a ręce mieli płomienne i nagie,

jak oczy, które spojrzały w śmierć,

szli ludzie,

których groza zjeżyła jak

sierść

Fragmenty Autobiografii

 

Podobny zabieg stosuje Conrad w swojej prozie – najpierw kresli fantastyczna scenerie, niezwykle sensualna, taka o wyciagniecie reki – a potem nagle wprowadza, metoda kontrastu, element grozy i przemocy. Conrad dojrzaly na morzach i oceanach wyraza sie podobnie jak poeta przedwczesnie dojrzaly wojna.

Wniosek numer cztery – nawet wszechogarniajace zlo nie zdejmuje z czlowieka odpowiedzialnosci za jego indywidualne decyzje. Marlow mógl w zasadzie zostac post-Kurzem i wcielic sie w jego postac. Wybral jednak zachowanie przyzwoite (wielce brytyjskie). Notatek zmarlego nie oddal w rece pracodawcy. Spotkal sie z narzeczona Kurza i taktownie pozwolil jej zachowac dobra pamiec o nim. Gentleman w kazdym calu, indeed.

Wniosek numer piec – Conrad obnaza oswieceniowy mit Zachodu, ze edukacja i kultura nas cywilizuja. W ekstremalnych warunkach moze z kazdego wyjsc przyslowiowe „zwierze” (przepraszam wszelkie zwierzaki za porównanie).

Obserwacja numer szesc – JC bardzo wyraznie ilustruje jak to w kazdym mieszcza sie najszlachetniejsze i najbardziej podle pierwiastki. Trudno okreslac kogos jako osobe wylacznie pozytywna badz zdecydowana kanalie – bo nigdy tak do konca nie wiadomo, który element by w kims przewazyl. Conrad, podobnie jak Singer, sklonny jest przychylac sie do tezy, ze ten zly. Nie daje tez jednoznacznej odpowiedzi CO przewaza w ocenie czlowieka: czy to, ze byl zdolnym muzykiem lub dziennikarzem, czy tez to ze byl brutalnym przywódca?

Siedem – nie od dzisiaj wiadomo, ze wladza i chciwosc wystawiaja charakter czlowieka na próbe…

Odczucie numer osiem – wydaje sie, ze Kurz stwarza sobie sam konstrukcje myslowa, która pozwala mu odnalezc sie w obiektywnie chorej sytuacji, zaakceptowac ja i dzialac w jej warunkach. To rodzaj mechanizmu obronnego, pozwalajacego przetrwac i znalezc sens swojego dzialania. Sadze, ze podobny mechanizm uruchamiali w sobie np. SS-mani w obozach koncentracyjnych – tez czuli sie jak czesci wielkiej maszyny i dbali wylacznie o swoja wydajnosc, zeby maszyna dzialala bez awarii. Przekladajac na nasze czasu poczucie misji buduje sie u pracowników wielkich korporacji. Dzis Kurz pracuje w funduszach wysokiego ryzyka, nie plynie lodzia, lecz lata samolotami. Kroczy po trupach, terenach zanieczyszczonych i zostawia za soba wypalonych pracowników na (topiacym sie wskutem globalnego ocieplenia) lodzie. Kurz bedzie cenionym „wizjonerem” i szefem (chocby takim timliderem, jak to sie teraz w PL nazywa), zas Marlow wykona powierzone sobie zadanie i wróci w terminie do domu. Nauka plynaca z JC jest wyjatkowo gorzka: ludzie kochaja wizjonerów i to wizjonerzy pchaja swiat do przodu – przyzwoitym ludziom natomiast pozostaje tylko / az pozostanie przyzwoitymi.

Tu nasunelo mi skojarzenie. Niedawno ogladalam program dokumentalny o banku spermy w USA. Tzn. o dzieciach, które sie dogadaly, ze maja wspólnego biologicznego ojca. Ojciec pochodzil co prawda z upper middle, ale wybral zycie na kólkach w poblizu plazy. Kochal zwierzeta, chowal psy i opiekowal sie ulomnym golebiem. Czesc biologicznych dzieci przylecialo go poznac – a byl kiedys niezwykle pieknym mezczyzna, wiec dostali niezle geny. Niestety, tylko z jedna córka nawiazal nic porozumienia – reszta go sie wyraznie wstydzila. No bo kto by chcial miec dzisiaj za ojca swietgo Franciszka? Sadze, ze gdyby okazal sie charyzmatycznym prezesem wielkiej korporacji (Kurz) bylby bardziej popularny i móglby sie stac „wzorcem”. Pytanie tylko wzorcem czego? 

Reportaz do obejrzenia tutaj. http://svtplay.se/v/2320601/dox/donator_okand

Obserwacja dziewiata: narracja, narracja, Narracja, NARRACJA! Conrad pisze w sposób niezwykle zdyscyplinowany. Jak ma wymienic pare przyczyn, to mówi: przyczyna pierwsza, etcetera – i w ten sposób unika przegadania. Wspaniale sie go slucha.

Refleksja dziesiata i ostatnia: wplyw Conarada czuje sie wyraznie u wielu pisarzy. Jak dla mnie „konraduje” Graham Green (nie dotyczy to tylko tytulu „The heart of the matter”), Joseph Cronin i Ernest H. Sadze, ze wkrajach anglojezycznych stal sie wzorcem opisywania kultur obcych, zwlaszcza uznawanych (wtedy) za nizsze czy egzotyczne.

Uff, stary, dobry Józef K. Sama sie zadziwilam, ze tyle jeszcze mozna o nim napisac!

  1. Jestem pod wielkim wrażeniem.
    Sądziłam, że książka została już wyciśnięta na wszystkie strony jak cytryna, a tymczasem znalazłaś w niej tyle nowych, ciekawych rzeczy!
    Fantastyczna recenzja!
    To jest trudna proza i zdarzało mi się to samo zdanie czytać wielokrotnie. Ciekawa jestem, jak sprawdziła się w tym przypadku forma audiobooka. To co napisałaś, świadczy o tym, że spisała się świetnie. Czy proza Conrada w głośnym czytaniu ma jakąś szczególną magię?
    Jak oceniasz akurat tę interpretację na płytach, którą wysłuchałaś?

  2. dziekuje, lirael! sama bylam zaskoczona, ze tak mnie conrad chwycil za bebechy

    wydaje mi sie, ze ze wzgledu na swoja konstrukcje (opowiadanie marlowa) JC nadaje sie wyjatkowo dobrze do sluchania. czyta facet o glosie alana rickmana, niejaki scott brick. b seksowny glos, brak nadinterpretacji czy afektacji, ale tez nie plaskie czytanie tekstu. conrad brzmi wyjatkowo wspólczesnie i wydaje mi sie, ze nalezy do tych pisarzy, kt lepiej czytac (a jeszcze lepiej sluchac) w oryginale. pieknie pisze, ma znakomity, wywazony ale tez wysmakowany dobór slów. mialam wrazenie, ze slucham opowiesci osoby inteligentnej i wrazliwej, kt chce podzielic sie czyms wlasnie ze mna. dla mnie to bylo przezycie – mówi ktos madry (wiadomo, chodzil do mojej szkoly ;-)). dokola „rzeczywistosc skrzeczy”: nastoletnie blogerki w natarciu w mediach, produkty aloe vera dadza ci szczescie od zewnatrz i wewnatrz, znajoma szwedka zarzeka sie, ze „carmen” bylo najgorszym pzrezyciem w jej zyciu – a tu nagle, w srodku tego chlamu pojawia sie conrad i mówi o czlowieku. b dobrze mi to zrobilo . choc teraz nie moge sluchac ani czytac nic innego, bo wszystko wydaje mi sie glupie i bezwartosciowe

    i masz racje – czesto warto wrócic do jakiegos fragmentu, bo tekst j skoncentrowany – nie mozna sobie pozwolic na chwile nieuwagi. wymaga stalej koncentracji

    tutaj oryginal zdaje sie nieprzetlumaczalny – natomiast ania z zielonego wzgórza istnieje dla mnie tylko po polsku!

  3. Conrad „brzmi” wyjątkowo współcześnie również w czytaniu. Ja właśnie się zastanawiałam, czy przypadkiem tłumacz nie przedobrzył z tą współczesnością, bo mam nowy przekład, ale skoro tak piszesz to znaczy, że nie tylko ja odniosłam takie wrażenie.
    Mam podobny problem po lekturze Conrada. I świat dookoła mnie, i wszystko, co czytam, wydaje mi się teraz miałkie.
    Wciąż też nie mogę się nadziwić temu, że po tak paskudnych początkach, jego życie potoczyło się tak pięknie. Jak wspominałam, dobra biografia JC jest jednym z moich czytelniczych priorytetów.

  4. zdaje sie, ze JC byl tez pozytywna postacia prywatnie. nie tak dawno temu czytalam, ze komus pomógl juz w UK, jako uznany pisarz – nie pamietam tylko kto to byl. jakis polski pisarz? jak przeczytasz jefo biografie to wtedy mi podpowiesz🙂

    spodobalo mi sie tez, ze podziekowal za nadane mu brytyjskie szlachectwo (krótka notka biograficzna poprzedzala tekst ksiazki)

  5. Będę wypatrywać uważnie tego protegowanego i jak tylko na niego się natknę, dam Ci znać.
    Wydaje mi się, że fakt nadania tego szlachectwa jest sporym ewenementem, biorąc pod uwagę ostrożny stosunek Brytyjczyków do obcych.
    Idę polować wirtualnie na biografię JC. Wybór będzie trudny, bo widziałam kilka różnych. Napiszę Ci, na jaką się zdecydowałam.

    • wydaje mi sie, ze byl to józef retinger, pomyslodawca klubu bilderberg – zreszta absolwent mojego liceum

      sprawdz koniecznie! trzymam kciuki za pomyslny wybór lektury. widze, ze conrad cie nadal trzyma i nie chce odpuscic?

      ogladam wlasnie program o adnisie (poecie) i o tym, ze czytanie poezji arabskiej to czesc integralna wiersza – czyli z tym sluchaniem utworu na glos COS jednak j na rzeczy (niestety adonis czyta po arabsku, co mi troche pzreszkadza w odbiorze)

  6. Im bardziej oddalam się w czasie od „Jądra ciemności”, tym bardziej trzyma. Coś takiego zdarzyło mi się właściwie tylko z kilkoma książkami.
    Wyniki łowów.
    W księgarniach internetowych jest teraz ładnie wydana biografia J.C. autorstwa Johna Stape’a. Odstraszyła mnie jednak jej ocena w Biblionetce: 2,75!😦 Oceniały wprawdzie tylko dwie osoby, ale wynik niepokoi. W Amazonie dominują jednak noty bardzo pozytywne tej biografii. Postaram się wypożyczyć z biblioteki, bo wydaje mi się, że widziałam tę pozycję na półce.
    Zakupiłam starocie: „Życie Conrada” Gerarda Jean-Aubry’ego oraz „Śladami Conrada” Andrzeja Brauna. Zapowiadają się ciekawie.

    • mam nadzieje, ze któras z tych pozycji spelni twoje oczekiwania.

      sama poczytalam wczoraj na necie o korzeniowskim i ogarnela mnie irytacja typu: co wy tam wiecie, to JA rozumiem conrada! cos nadal nie moge sie z nim rozstac

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: