szwedzkiereminiscencje

Ladna okladka-Rylski

In Ksiazki, Polskie refleksje on 23 Luty 2011 at 01:46

Eustachy Rylski, Wyspa, 2007, wydanie pod egida patronów medialnych

 

 

Mam tutaj zagwozdke. „Wyspa” to jedyna ksiazka Rylskiego w bibliotece, a ja latem czytalam niezmiernie sensowny wywiad z Rylskim. Czulam wiec, ze jestem mu winna przeczytanie przynajmniej jednej ksiazki. I pewnie skonczy sie na tej jednej – chyba ze znajde „Na grobli”, bo to podobno wzorowane na Iwaszkiewiczu. Nie lubie zbioru opowiadan, poniewaz nigdy nie moge sie rozpedzic z czytaniem. Jak juz co to niech bedzie Hemingway. W powiesciach zreszta tez.

Opowiadania w zbiorze to:

  • Dziewczynka z hotelu „Excelsior”
  • Dworski zapach
  • Jak granit
  • Wyspa

 

Taki kulturalny czlowiek i prywatnie sie nim bardziej niz zgadzam – za to jakos mniej sie zazebiam literacko. Jak dla mnie te opowiadania sa pozornie plytkie i zawieraja pulapke na czytelnika. Bo gdy juz znudzona mialam odlozyc lekture to Rylski zaczyna mówic ludzkim glosem i snuc ciekawa opowiesc. Odbieram te opowiadania jako przeintektualizowane, jakos za bardzo ostrozne, coby nie rzec tchórzliwe. Rylski cos uwaza, cos by chcial powiedziec, ale stosuje kombinacje przez dziurke od klucza. Kluczy i mataczy zanim nie wyszepta o co mu tak na prawde chodzi. A jak ktos szepta to nie trudno zle go zrozumiec.

Dziewczynka przyprawila mnie o ciarki ze wzgledu na znakomicie oddane realia czasów PRL. Meskie kapielówki z bistoru (polski odpowiednik krempliny), zapach Brutala, wieczorki zapoznawcze na wczasach, kaowiec w osrodku wypoczynkowym. Slowa, które odplynely do skasenu wokabularnego. W tych realiach plastyk z zona na wczasach nad morzem. Scieki splywajace prosto do zatoki, gdzie kapia sie beztroscy wczasowicze. Nuda i schematycznosc bytu. W to wszystko wkracza trzynastoletnia lolita. I tutaj, przyznam szczerze, konczy sie moja cierpliwosc dla Rylskiego. Pedofilia jest równie wstretna w wykonaniu Polanskiego czy bohatera opowiadania, wiec trudno mi sie nad nim litowac – a zdaje sie utopil sie. Jak dla mnie sprawiedliwosci stalo sie zadosc.

Dworski zapach pachnie z daleka Gombrowiczem, m.in. wprowadza postacie panicza i parobka. Jak w tekscie otwiera sie czasoprzestrzen srodowiska ziemianskiego to Rylski od razu staje sie wysmienity i wiarygodny. Jak stara sie byc swiatowy (akcja opowiadania umieszczona jest we Francji) to jakos ta swiatowosc jest mniej przekonujaca. Krótka scena seksu miedzy staruchem a mloda, piekna kobieta znowu mnie zniesmaczyla. Czyzby Rylski na serio uwazal, ze mezczyzna moze sie odrodzic poprzez stosunek z duzo mlodsza kobieta? Troche mi to przypomina afrykanski przesad, ze mezczyzne moze wyleczyc z HIV seks z dziewica. A fuj!

Jag granit spodobal mi sie chyba najbardziej. Moze dlatego, ze glówna bohaterka jest kobieta? Znowu pojawia sie morze – skad to morze u pisarza urodzonego w górach? Moze morze jako poczatek zycia wszelkiego? Jako akwen do dokonywania ablucji? Bohaterka opowiadania, Monika, wyrywa sie z malego miasteczka na wakacje nad morzem. Spotyka stolecznego uwodziciela, który z grupa kompanów zabawia sie na calego. Dziewczynie imponuje jego „swiatowy” sposób zycia, wiec porzuca salon fryzjerski i odszukuje swoja wakacyjna milosc. Niestety znajduje nie to czego sie spodziewala. Co znowu prowadzi ja nad morze i summa summarum wyprowadza na prosta – co nie wydaje sie logicznym wnioskiem z poczatkowego rozwoju akcji. Ale podoba mi sie, ze autor nie poszedl na latwizne i nie zrobil z Moniki kobiety upadlej. Moze zycie ja przejechalo, lecz zeskrobala sie z asfaltu i poszla dalej.

Tytulowa Wyspa irytowala mnie chyba najbardziej. Tutaj z kolei czuje „Urzad” Brezy i troche Iwaszkiewicza. Wszystko by bylo dobrze gdyby nie traktowala o ksiedzu. Sceneria piekna, bo wysepka na pograniczu Europy i Afryki. Znowu wiarygodne przeblyski dawnej fortuny czyli relikty polskiego ziemianstwa w sluzbie wloskiego kleru. Poza tym znakomita ni to krytyka, ni to pochwala wspólczesnych kobiet zachodnich: anorektycznych i feministycznych. W ogóle Rylski czyni miejscami blyskotliwe obserwacje i komentarze, które stanowia najwieksza wartosc tej ksiazki. Natomiast opisy slupowatych nóg czy zaokraglonego brzucha wielebnego ojczulka wyraznie mnie nie biora.

Czy Wyspa jako zródlo aforyzmów wystarczy do zachecenia czytelnika? Mysle, ze moglaby zyskac przy ponownym czytaniu. Przyznam, ze preferuje ksiazki, które uwioda mnie juz za pierwszym razem. Bede za to wygladac z niecierpliwoscia nastepnych wywiadów z Rylskim.

  1. Okładka naprawdę wysmakowana!
    Czytałam „Warunek” Rylskiego. Zupełnie inna tematyka (powieść historyczna), ale rozczarowanie podobne.😦
    Słyszałam dużo dobrego o jego książce „Stankiewicz; Powrót”, ale jakoś nie mam ochoty zaufać mu na nowo.

  2. Mnie się ten „Warunek” wydał przereklamowany.

  3. Może warto tego „Stankiewicza” przeczytać zanim wydamy ostateczny wyrok.🙂 Podobno naprawdę niezły.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: