szwedzkiereminiscencje

Na tropach Smutka- w okowach Juli Zah

In Ksiazki on 16 Luty 2011 at 02:10

Juli Zah, Instynkt gry, 2007

 

O jeden skok (gwintu) za daleko. Akcja podrsrubkowana do granic wytrzymalosci czytelnika, a wlasciwie to o jeszcze jeden skok gwintu dalej. Postmodernistyczny belkot w trudnym coctailu z wysmakowana literackoscia.

 

Nowatortswo tej pozycji zainspirowalo mnie do nowatorskiego pzredstawienia moich uwag i refleksji w formie notatek – robionych czesciowo w trakcie czytania, jak juz nie wytrzymywalam presji autorki.

Och, a moglo byc tak pieknie! Bohater powiesci: Polak z mojego macierzystego Krakowa, ponad 190 cm wzrostu, umiesniony, wlosy w miare dlugie, inteligentny, cieply i z charakterem. Ale mial pecha, bo trafil na Juli Zeh. To znaczy patrzac chronologicznie to niemiecka Juli wymyslila postac naszego rodaka w Bonn i na dodatek nazwala go Smutek. Dodala mu piekna zone zwana Sniezka, co jeszcze by sie zmiescilo w milej konwencji – czego, niestety, nie da sie powiedziec o parce nastolatków z piekla rodem: Adzie i Alevie. I niby jestem zaprawiona w bojach, bo Elfriede Jelinek przeczytalam w oryginale (gwoli scislosci, po niemiecku jedna ksiazke – i to dlatego, ze tylko taka byla w bibliotece w dniu nadania Nobla). Czastki elementarne Houllebecque’a odebralam okrzykiem „nareszcie”, wiec juz myslalam, ze niewielu autorów jest mi w stanie dolozyc. Pomimo tej naiwnej wiary we wlasna niewzruszonosc Juli Zeh sponiewierala mnie psychicznie.

Samo nasuwa sie porównanie z Samotnoscia liczb pierwszych oraz Panna Nikt. Z tym, ze Samotnosc mi sie spodobala w calosci bez jakichkolwiek zastrzezen, natomiast Panna tak sobie. Powiesci pisane o postmodernistycznej mlodziezy przez urodzonych na skraju moderny doroslych – stad moze ten tragiczny wymiar.

Ostatnio mam chyba uczulenie na dlugie ksiazki – tym razem chetnie zakonczylabym lekture juz w polowie. Do dwusetnej strony przeczytalam z zapartym tchem, a potem zaczelam sie meczyc. Po przekroczeniu pólmetka czytalam juz pod wlos, jakby wbrew sobie. Choc pod koniec akcja znowu sie rozkrecila.

Jezyk wspanialy, nowatorsk cudowna konstrukcja scen, metafory, obrazy – you name it!

Czy nie ma sladu lekkiego rasizmu – fakt, ze bad boy / bad news calej historii ma tate Egipcjanina? Ze, zgodnie ze wszystkimi przesadami, albo ten ojciec bije matke, albo uprawia z nia seks, albo i jedno, i drugie (wedlug samego Aleva). Sam Alev przypomina brata disneyowskiego Króla Lwa: skosne oczy, agresywnosc, masywnosc sylwetki.

Alev is a Turkish given name (meaning flame) for females. Dlaczego autorka dala mlodziencowi imie kobiece?  Z ignorancji czy perwersji – bo ksiazkowy Alev zdecydowanie nie przejawia cech uwazanych tradycyjnie za kobiece.

Alef – – pierwsza litera alfabetu hebrajskiego i fenickiego, odpowiadająca liczbie 1. Moze to mial byc Alef?

Mlodzi psychopaci

Pytania o zdrowie psychiczne samej autorki (podobno stwierdzono podejrzenie schizofrenii?), zbyt wykalkulowana konstrukcja, ze zycie mozna ujac w forme gry – zycie jest zbyt nieprzywidywalne, a czlowieka nie da sie do konca zaplanowac / zmanipulowac – vide zachowanie ludzi chocby w obozach koncentracyjnych czy innych ekstremalnych warunkach. Jest punkt, po przekroczeniu którego budzi sie opór w czlowieku – moze rózny u róznych ludzi, ale gdzies sie ta granica u kazdego znajduje

Pretensjonalnosc – ciekawe fragmenty przeplatane sa wyjatkowo pretensjonalnymi, nadetymi. Pusta frazeologia – niczym u Lema: „prawdy” generowane w systemie random, kabotynstwo wypowiedzi

Bezmyslne i bezsensowne okrucienstwo

Ksiazka niewatpliwie inteligentna – ale co z tego?

Plus dla Ady za czytanie Balzaka!

Duza spostrzegawczosc autorki:

(s.437-8)

Posród czeredy punków, absolutnych negatywistów i anarchistów , których plec mozna bylo okreslic tylko wtedy, gdy byli rozebrani lub pólnadzy, dwoje Polaków ze swoja nieublagana elegancja rzucalo sie w oczy nie mniej niz para wapniaków grupie frankfurckich maklerów gieldowych.

 

A na deser pare na prawde ladnych fragmentów. Rzecz jasna, tego, kt mi sie najbardziej podobal teraz nie moge znalezc.

Wdech, tup, tup, tup, wydech, tup, tup, tup, szmaragdowy blekit zamienia sie w szafirowa szarosc (s.206)

 

Nastepny tydzien byl zimny i szmaragdowoblekitny, obramowany zlym przeczuciem zimy, co niebezpiecznie przyprawiala swieze powietrze korzennymi zapachami i laskotala pluca pierwszymi ukluciami igiel i ostrzy, które w styczniu przy kazdym oddechu beda przypuszczaly atak.

….(s.209)

W poniedzialek w miejscu wyskubanych brwi zalegaly ciemne, ohydne cienie odrastajacych wlosków, Alev zas stal na rogu, aby z nia wrócic ze szkoly do domu. Nieba pociemnialy i zmiazdzyly miasto skumulowanym ladunkiem szafirowej szarosci.

 

Gdy wzywa sie Boga i Szatana nikt nie odpowiada (s.239)

 

Nastepnej nocy temperatuta spadla prawie o dziesiec stopni, a nad ranem zaczal padac snieg. Ada obudzila sie z lekkim bólem glowy, wstala i zanim którakolwiek z pozostalych dziewczat otworzyla oczy, podeszla do okna. Jesien i zima byly najlepszymi porami roku, moja ulubiona pora roku, jak mówil Smutek, zapamietala to. Kiedy przyroda umiera, czlowiek moze czuc sie zywy. Snieg i cisza, kolysanie sie opadajacych lisci, umierajace zwierzeta, chlód i nisko wiszace niebo nie domagaja sie szczesliwego zycia, kolorowego jak na pocztówkach, które zreszta i tak nikomu nie jest dane.

  1. Recenzję musnęłam wzrokiem, albowiem książki jeszcze nie czytałam, a mam ją i wkrótce zamierzam się z nią zmierzyć. Aby się nie sugerować, lekturę Twojej recenzji zostawię sobie na później, gdy już powieść poznam.
    Wkrótce – czytaj: w przyszłości mglistej i nieodgadnionej.
    Widzę jednak, że Zeh nie wzbudziła Twojego entuzjazmu.
    Ja czytałam dwie jej książki, zrobiły na mnie duże wrażenie. „Cisza jest dźwiękiem”(6) i „Orły i anioły”(5+).
    Chyba po raz pierwszy aż tak diametralnie różnią się nasze odczucia na temat pisarza.🙂

    • lirael – skad wiesz, ze mi sie nie spodobala skoro nie czytalas recenzji, a wlasciwie moich zapisków?😉

      w mojej opinii ca 75% bylo znakomicie napisane. natomiast ca 25% przypomina subtelnoscia niemieckie poczucie humoru (nie mam zamiaru obrazac niemców, mialam wielu niemieckich przyjaciól i pracowalam w niemczech jako tlumacz – ale poczucie humoru maja jak konstrukcja mlotka). i wlasnie zeh bierze taki mlotek i wali nim raz po raz w obnazone cialo swojego czytelnika. narzekalam na jelinek, ze kopie w dolek – ale jelinek przy zeh to szczyt subtelnosci

  2. Żółty podtytuł Twojej notki z „postmodernistycznym bełkotem” JZ odarł mnie ze złudzeń. 🙂 Już wiedziałam, że nie jest dobrze.
    Pozostaje mi poczekać, aż przeczytam tę powieść.

  3. nie moge sie juz doczekac az przeczytasz! pewnie po wierze gran? a ladne cytaty na dole wpisu przeczytalas?

  4. Tym „skumulowanym ładunkiem szafirowej szarości” Zeh u mnie zapunktowała po raz kolejny!🙂
    Fragmenty piękne, ona tak właśnie poetycko pisze. Książka o Bośni jest wstrząsająca, a jednocześnie nasycona liryzmem. W dodatku istotną rolę odgrywa w niej pies.🙂 Towarzyszy autorce w smutnej podróży.

  5. Dzięki za informację o artykule. Wyobraź sobie, że znowu zadziałała blogotelepatia!😀
    Otóż dziś byłam w księgarni i dość długo przeglądałam… właśnie książkę Littella o Czeczenii. Stwierdziłam jednak, że nie mam aktualnie ochoty na tematykę przygnębiającą. Wczoraj skończyłam „Malowanego ptaka” Kosińskiego, który u mnie pobił wszelkie rekordy w tej dziedzinie.
    Wracając do ciekawego artykułu. Ogromnie chciałabym obejrzeć „Trzy pokoje melancholii”! Tytuł brzmi rewelacyjnie, a sam film mimo smutnego nastroju na pewno oświeciłby mnie w tej tematyce.
    Nihiliści w pantoflach mnie przerażają! Zdecydowanie bardziej fair play grali prostolinijni wojownicy mongolscy, „entuzjaści śmierci, żądni grabieży i rozkoszy, szybcy jak ich rumaki, chudzi jak wyposzczone wilki”. Ależ smakowity cytat!
    Monografie nihilizmu, o ile w ogóle są możliwe, mają uzasadnienie, kiedy o coś walczą, bronią jakichś ludzi lub wartości. Epatowanie okrucieństwem na zasadzie „sztuka dla sztuki” budzi mój sprzeciw.

    • mnie julka zmasakrowala psychicznie. cos ma w sobie z herty müller, kt plasuje sie na topie czarnej listy dreczycielek czytelnika. tez uwazam, ze bardziej sportowi byli tacy tatarzy czy inni mongolscy harcownicy. ich trzebila wojaczka, wiec przezywali tylko najbardziej wysportowani. a tacy dreczyciele psychiczni to zazwyczaj tchorze i pastwia sie nad slabszym

  6. Jeszcze zapomniałam dodać, że bardzo chciałabym przeczytać „Łaskawe”, widziałam je nawet w poniedziałek w bibliotece, ale ich rozmiar mnie poraził!

    • no wlasnie – takie opasle tomiszcze! po co to ludzie wynalezli komputery – jakby littell skrobal piórem gesim to by chyba tyle nie naplodzil
      ale chyba do niego sie przymierze – w koncu lepsza dluga dobra ksiazka niz krótka, ale slaba

  7. 😀
    Gliniane tabliczki wymagały jeszcze większej oszczędności słowa.
    Littell przesadził. 1040 stron!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: