szwedzkiereminiscencje

Glowacki-niekochajacy biograf

In Ksiazki, Polskie refleksje on 8 Luty 2011 at 17:54

Janusz Glowacki /Good night, Dzerzi / 2010

 

 

Sa ludzie mozliwi do przewidzenia niczym szwajcarskie zegarki i sa ludzie niejednoznaczni, skomplikowani. Tych pierwszych latwo lubic, zas ci drudzy wprawiaja innych w zaklopotanie; wymagaja wyjscia poza utarte konwencje zachowania. Sa wyzwaniem, któremu nie kazdy podola; sa testem na otwartosc oraz integralnosc charakteru. Nie wiem jakim czlowiekiem jest Glowacki, ale Kosinski na pewno nalezal do tej drugiej kategorii.

Po przeczytaniu ksiazki zajrzalam na net, a tam az sie roi od emocji. Raczej tych zlych: oskarzenia, swiete oburzenie podszyte zazdroscia czy zawiscia. Kosinski zyje po smierci, po raz kolejny prowokuje. Nawet Glowacki w Good night z jedenj strony jakby staral sie zebrac obiektywne informacje o Dzerzim, a z drugiej z perwesyjna przyjemnoscia cytuje plotki i przede wszystkim stara sie zaciemnic jego obraz wlasna narracja. Ale prawda jest, ze to nie musi byc ksiazka o Kosinskim – wbrew tytulowi. Moze to mial byc z zalozenia osikowy kolek w trumne z Dzierzym? (skad inad ten Dzierzy brzmi jak Dzierzynski)

Porzadnej recenzji nie bedzie, gdyz sama ksiazka napisana jest nieporzadnie. Troche tu, trochu siu, a troche tam, tam-tam-tam, pan-sam. Ma to swój urok, choc po Shantaramie jakby rozlazilo mi sie palcach. Duze wrazenie zrobila na mnie teatralnosc wielu scen. Glowacki ma wyrazny dryg do budowania dramatu i wyczucie scenografii. Te teatralne fragmenty sa niewatpliwie znakomite! Natomiast zdecydowanie nie podoba mi sie to, co zwykle: bylejakosc polskiego artysty zagranica. Uprawiana przez Glowackiego, w odróznieniu od Kosinskiego. Takie popijanie przy barze w rozmaitych etnicznych knajpach, najlepiej rosyjskich (bo nic tak nie podnosi morale rodaków jak obserwowanie mizerii narodów do nas zblizonych). Jak Olga, to rzecz jasna gruba. Jak Irina to prostytutka. Jak Zacharek, to najpierw Czeczenia, a potem smierc na nowojorskiej plazy. Jak mostek do zebów, to „zelazny”, bo na inny nie ma. Jak rodzice z Moskwy, to rzecz jasna alkoholicy, a tata hydraulik.

Romantyzowanie flejtuchostwa, nedzy duchowej i dziadowania. Prawdziwy artysta legnie sie, niczym pchly, z brudu. Jak twórca, to mezczyzna, pije i je najwyzej pielnieni. To jest ta norma. Natomiast mieszkanie na Manhattanie, gra w polo czy elegancki swiat Kosinkiego sa zdecydowanie podejrzane.

Szukam bezskutecznie na Internecie fotografii Kosinskiego zrobionej przez Annie Leibovitz. To byla kwintesencja esencji – zmyslowa, wzbudzajaca dreszczyk niepokoju i dekadencka. Moze bym sie zaprzyjaznila z Dzierzym, a moze nie – w kazdym razie jestem w stanie docenic jego geniusz. Dal Amerykanom dokladnie to, czego chcieli – choc pewnie nie do konca by sie do tego przyznali. Obraz Holocaustu z prymitywna ludnoscia polska niczym z Polish jokes. Perwersje seksualne przekraczajace granice dobrego smaku i wyobraznie desperate housewives. Nie chcieli najpierw Zydów, to sie dla klienta wyzydzil. Chcieli po angielsku, to im dostarczyl (jak w obecnych korporacjach: deliver-deliver-deliver).Nie dal sie wepchnac do getta emigrantów, byl bezczelny niczym Polanski, a czy równie zdolny? Na pewno byl mistrzem swojego image, brand czy trade mark zanim jeszcze marketingowcy calego swiata wpadli na te pojecia. A przy tym nie stal sie Paris Hilton, bo zostal prezesem amerykanskiego PEN-clubu i zbieral pieniadze na szczytne cele w Polsce. Tak na prawde nie wyparl sie ani sie nie wyrodzil. Podobno pomagal ludziom. A ze niekoniecznie trzymal sie prawdy? Przeciez jego zawodem bylo opowiadanie historii i zabawianie czytelnika, co tez w inteligentny sposób czynil. Pamietam jak ogladalam z synem filmowa wersje Wystarczy byc. Mlody zachwycil sie zupelnie – bo niby prosta fabula, a jednak wspaniale. Wbila mi sie takze w pamiec bujna, czarna fryzura Zinowjewa z filmu Reds. Facet cos w sobie mial i w odróznieniu od tylu innych mial odwage, zeby cos ze soba i swoim zyciem zrobic. Byl w stanie zrealizowac fantazje, które innym sie nawet nie snily. Nikt go za reke nie zlapal, choc nie wykluczone, ze byl hochsztaplerem. Zyl ze stylem i tak tez swiadomie zycie zakonczyl.

Mialo byc o Glowackim, a zrobilo sie o Kosinskim. Pewnie dlatego go ludzie nie lubili, bo gdzie sie nie pojawil skupial na sobie uwage? Good night Dzerzi warto przeczytac – wbrew przewrotnemu tytulowi Kosinki nadal zyje nadal.

Przy okazji wyzjadliwie sie na Wikipedie. Co prawda sama nazywam ja czasami glupiopedia, ale szwedzka wersja nawet mnie zaskakuje bezmyslnoscia. Do niedawna (poprawilam) Maria Sklodowska-Curie figurowala jako „urodzona Rosjanko-Polka”. Natomiast o Kosinskim pisza mniej wiecej tak: ‘JK, wlasciwie Josek Lewinkopf, „polskourodzony” pisarz amerykanski,…studiowal w Lodzi, przyjechal do Stanów, dostal obywatelstwo, pracowal jako szofer i fotograf’. A jakby nie bylo siedem tytulów przetlumaczone na szwedzki!

  1. czy mi sie wydaje (oj, bede musiala sprawdzic), czy kosinski nigdy nie pisal po polsku, a tylko po angielsku (cos jak korzeniowski) – w moich oczach robi go to – nolens volens – amerykanskim pisarzem – jakim polakiem by nie byl!

    • kosinski zostal wydany od razu po angielsku i zlozyl w wydawnictwie rekopis angielski – ale uczeni w pismie twierdza, ze w tym okresie za slabo znal jeszcze jezyk, zeby napisac powiesc. podobno zatrudnial, a nawet trzymal pod kluczem, rozmaitego rodzaju ghost writers (niezamierzony punkt styczny z polanskim)

  2. O książce Głowackiego u nas głośno.. Nie czytałam jeszcze nic ani Głowackiego, ani Kosińskiego, co mam nadzieję wkrótce się zmieni.
    Szukałam dla Ciebie tego zdjęcia Kosińskiego autorstwa AL, ale bezskutecznie:(
    Znalazłam natomiast takie:
    🙂

  3. Ach, what, recenzja całkiem porządna🙂
    Ja jak na razie w połowie zrezygnowałam z czekania na Godota vel Kosińskiego, ale sądząc po tym co piszesz, to Godot jednak przyjdzie. Zdecydowanie lepiej czytało mi się ” Z głowy”, ale to pan Głowacki pisał o panu Głowackim…

    • witaj pemberley! dziekuje za mile poglaskanie

      mysle, ze sie na glowackim nie zawiedziesz. to na pewno ciekawa ksiazka – teraz widocznie taka moda, ze glowacki pisze glównie o glowackim (a mial o kosinskim), a tuszynska o tuszynskiej (zamiast o wierze gran)😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: