szwedzkiereminiscencje

Prawo do buntu-humanista Shantaram

In Ksiazki on 6 lutego 2011 at 17:22

Gregory David Roberts / Shantaram / 2008 / tlum. Maciejka Mazan

 

 

Shantaram = Bozy Pokój, imie nadane bohaterowi powiesci w wiosce hinduskiej

 

Nie dziwie sie, ze Shantaram narobil sporego zamieszania w chwili ukazania sie – bo to powiesc nie dajaca sie ujac w sztywne ramy klasyfikacji. Czytelnicy dziela sie na zacieklych milosników i niemilosiernych krytyków – ja naleze do tej pierwszej kategorii, podobnie jak Johnny Depp.

Mozna powiedziec, ze to ksiazka awanturnicza- i tu klaniaja sie znowu moje ulubione lektury z dziecinstwa pióra Stevensona czy Verne’a. Z drugiej strony to krytyka spoleczenstwa, polaczona z naiwna, oswieceniowa wiara we wrodzona dobroc ludów niezepsutych cywilizacja – typu podrózy Guliwera czy ksiazek o Indianach amerykanskich. Z tym, ze pojawia sie pewien klopot: przedstawiciel zachodniej cywilizacji moze i jest szlachetny, ale napietnowany za czyn uznawany przez wiekszosc spoleczenstwa za niewybaczalny i ze stygma penitencjariusza. Tacy zreszta sa wszyscy jego biali znajomi (przepraszam azjatów za za okreslenie), którzy musieli salwowac sie ucieczka ze wzgledu na narkotyki, morderstwo, przekrety finansowe. Kazdy z nich jest nieprzystawalny: homoseksualista, Cygan / Rom, ofiara molestowania, utracjusz, narkoman, prostytutka. Te osoby lubi sie w ksiazce, ale sadze, ze niewielu czytelników zaprosiloby ich na obiad do domu. Z trzeciej strony w pewnym momencie pisarz jakby sie gubi i zaczyna sie powiesc z gatunku „zabili go, uciekl”. Z czwartej to klasyczna kontynuacja bajek z 1001 nocy, wykorzystujaca swiadomie egzotyzm otoczenia i wielosc spotykanych kultur.

Nigdy w Indiach nie bylam i mnie srednio ciagnie, gdyz fascynuje bez watpienia mozaika kultur, lecz odstraszaja wizje przykrych zapachów i brudu. Filmów Bollywood tez nie lubie, wiec az sie balam siegnac po Shantarama. Co prawda ogladalam pare lat temu reportaz o genezie powstania, ale glównie dlatego, ze pisarz byl Australijczykiem, a ja ze wzgledów wiadomych mam slabosc do Oz. Natomiast australijski bohater powiesci pokonuje granice kulturowa blyskawicznie – wysiada z autobusu, spotyka lokalnego przewodnika i juz zmienia strone; zachowuje sie jakby byl Hindusem od urodzenia. Autor tymi naszymi wyobrazeniami czy kliszami sie bawi, czasami wykorzystujac je do stworzenia malowniczej scenerii, czasami do ukazania zderzenia kultur. Nawet filmy Bollywood odegraly pewna role. Pod tym wzgledem Shantaram nie ma wartosci poznawczych – jak ktos liczy na cos na ksztalt nowatorskiego opisu „seksu dzikich” jak u Malinowskiego, to sie srodze zawiedzie. Widac, ze autor przebywal w Bombaju i ze poruszal sie w takich a nie innych kregach. Wiele miejsca poswiecili krytycy dociekaniu na ile Shantaram jest biograficzny. Dla mnie to sprawa mniej istotna. Zaden czlowiek tyle by ani nie przezyl, ani nie zdzierzyl. Shantaram to bohater, ucielesnienie marzenia o rewanzu osoby zle potraktowanej przez spoleczenstwo, to danie drugiej szansy powiekszonej o rekompensate. Bez watpienia autobiograficzne sa opisy pobytu w wiezieniach i ich realizm wstrzasa wrazliwym czytelnikiem – inne przygody zlewaja sie w jedno, natomiast brutalnosc traktowania oraz niesprawiedliwosci popelnione w imie sprawiedliwosci wczytaly sie trwale w pamiec mojego twardego dysku.

Roberts operuje chetnie humorem, co ladnie uwidocznila tlumaczka, Maciejka Mazan. Dzieki niej juz na wstepie chichocze sie wypowiedzi hinduskiego Cicerone, zwanego Prabu:

– Prabaker, nie tak glosno. Jesli bede chcial z nia porozmawiac, sam to zrobie.

– Och, jestem zrozumialy – powiedzial ze skrucha. – Zagraniczni mówia na to gra wstepna, tak?

– Nie! Gra wstepna to…niewazne.

– Och dobrze! Gra wstepna mi nie przeszkadza. Jestem z Indii, a my w Indiach nie przejmujemy sie wstepnym graniem. Od razu zabieramy sie do bzyku bzyku.

 

A oto fragment rozmowy o pracodawcy Prabu z kierowca miejscowego autobusu:

– Zna mahrati?

– Nie.

– Hindi?

– Nie. Tylko angielski.

– Tylko angielski?

– Tak.

– Dlaczego?

– W jego kraju nie mówi sie w hindi.

– Nie mówia w hindi?

– Nie, tylko angielski.

– Swiety ojcze! Biedny idiota.

 

Poza humorem Roberts okrasil Shantarama refleksjami filozoficznymi, które na poczatku wspólgraja z tekstem, a potem zaczynaja nieco nuzyc. W ogóle ksiazka jest za dluga – zakonczylabym ja na stronie 430. Dotad czytalam jednym tchem, a potem fragmentami lektura zaczela mnie meczyc. Jezeli chodzi stosunek do kobiet – bo to taka niby powiesc macho – to autor ma zupelnie dobry, choc zastanawia mnie postac Karli, ukochanej narratora. Karla to typowa femme fatale, serwujaca czesto-gesto madrosci tracace fortune cookies. Mozna ja strescic slowami piosenki o Józku: pojawiasz sie i znikasz, mam na twym punkcie bzika. Piekna, intrygujaca, nie zawsze grajaca fair, niedostepna – taki króliczek do gonienia. Natomiast szczescie daje mu atrakcyjna blondyna o dobrym sercu, tak jak i on naznaczona narkotykiem. Tutaj chetnie poznalabym komentarz odautorski – czy pisarz rzeczywiscie wierzy, ze „prawdziwa” kobieta nie powinna byc inteligentna i ambitna?

Dla zastanawiajacych o czym w ogóle pisze bardzo krótkie streszczenie.

Niczym hrabia Monte Christo Australijczyk, zwany pózniej Lin, Linababa albo Shantaram ucieka z wiezienia. Zostawia swoje dawne zycie i rodzine za soba i laduje w Bombaju, który mial byc tylko poczatkiem podrózy. Okradziony co do grosza nie ma innego wyjscia jak zarabiac na swoje utrzymanie – a poniewaz drzwi wielkich korporacji nie stoja otworem przed zbieglymi zabójcami, wtapia sie w tlum. Uczy sie jezyka i zycia w slumsach, mimowolnie wlacza w lokalna spolecznosc i równie minowolnie dokonuje dobrych uczynków. Zostaje wplatany w dzialalnosc miejscowej mafii, w której robi kariere. Jego „ojciec chrzestny” wyciaga go na wyprawe do Afganistanu w stanie wojny. Wraca ranny, ale wolny od zobowiazan i powoli stara sie znalezc swoje miejsce na ziemi. Na koncu ksiazki zostawiamy go z paroma opcjami – jedna z nich jest wyjazd na ogarnieta walkami Sri Lanke.

Reasumujac wydaje mi sie, ze to ksiazka o buncie. Buncie przeciwko konwencjom i niesprawiedliwosci. Daje wiare w skutecznosc ludzkiego dzialania. Taki empowerment – bo kto z nas nie marzy, zeby z bronia w reku wymierzyc kiedys sprawiedliwosc? Stad pewnie niebywala popularnosc Shantarama. Czytany przez biale kolnierzyki, a moze i narkomanów czy wiezniów na calych swiecie daje im nadzieje na wyrwanie sie z okowów wielkich korporacji, banków, nalogu czy kajdanów par ecellence. Nadzieje, ze podjeta walka przyniesie rezultaty i ze poniesione rany sie wygoja. To w sumie bardzo ladne przeslanie – tak przynajmniej uwaza moja osobistosc, jak by to powiedzial Prabu.

Advertisements
  1. Skoro wraz z Johnnym Deppem polecacie…;)
    Pozycja na pewno warta lektury!
    Ja w książkach o Indiach najbardziej lubię smaczki obyczajowe, tu przypuszczalnie akcja toczy się zbyt szybko, aby wystarczyło na nie czasu.
    Rozmiar „Shantarama” budzi respekt. Jednak biorąc pod uwagę bogaty w wydarzenia życiorys autora, wcale mnie to nie dziwi.
    Chciałabym kiedyś pojechać do Indii, ale przeraża mnie bezmiar biedy i nieszczęścia, wobec których byłabym bezradna.
    Dziwi mnie kradzież w Bombaju, jakoś nie kojarzyłam Indii z takimi przykrymi przygodami.
    Książka może nie najwyższych lotów, ale za to Twoja recenzja tak!

  2. o, madonna tez poleca 😉

    gwoli scislosci, to okradziono go w napadzie rabunkowym jak sie nieco zanietrzezwili z prabu w drodze do bombaju – juz nie pamietam gdzie. ja z kolei indie kojarze wlasnie z napadami rabunkowymi – po filmie dokumentalnym o kobiecie -przywódcy zbójców

    a za dobre slowo dzieki!

  3. Johnny Depp działa bardziej podprogowo niż Madonna. 😉

  4. Faktycznie, gdzieś obiło mi się o uszy, że planowano adaptację filmową „Shantarama”, ale najwyraźniej z pomysłu zrezygnowano.
    Mnie Depp oczarował „Marzycielem”.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: