szwedzkiereminiscencje

Widmo milosci–sadysta Vargas Llosa

In Feminizm, Ksiazki on 25 stycznia 2011 at 13:18

Czyli: co mezczyzna zrobilby kobiecie z zemsty za odrzucona milosc

Mario Vargas Llosa /Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki / 2009

 

 

Vargas Llosa nie zalapal sie u mnie na pierwsza fale czytania prozy iberoamerykanskiej. Za duzo bylo tych latynosów i trzeba bylo podjac strategiczna decyzje kogo czytac. Padlo na Carpentiera, Cortazara i Marqueza. W szkole sredniej mialam nader malo czasu na czytanie ksiazek w ciagu roku szkolnego – pamietam, ze klejone wydanie „Eksplozji w Katedrze” napuchlo od wilgoci na letnim obozie harcerskim. A na Cortazara podrywalam góralskiego narzeczonego na obozie narciarskim (poszedl na to, choc nie spodziewalam sie).

 

Teraz jednak nie mam juz wymówki od lektury VL – po cierpliwym odsluchaniu mowy noblowskiej, gdzie mi sie zdawalo, ze swietnie rozumiem hiszpanski, przyszlo tegorocznemu laureatowi przemówic do mnie slowem pisanym. W nieocenionej bibliotece w Halmstad rzucila mi sie w oczy wyrafinowana okladka, co zdecydowalo o wyborze Szelmostw niegrzecznej dziewczynki. Szelmostwa przyprawily mnie o wiele wrazen (choc moze nie o takim charakterze jak tytul obiecuje) – ale po kolei. Zaglebiajac sie w lekture najpierw pomyslalam sobie, ze wszystko w porzadku, bo nareszcie ktos wspólczesny pisze ksiazke, której akcja przebiega chronologicznie. Za chwile zaczelam sie niepokoic, poniewaz mialam wrazenie, iz autor wpadl w szerokie koleiny literatury XIX- wiecznej i sie juz stamtad nie wygramoli. Udalo mu sie to jednak w mniej wiecej jednej trzeciej ksiazki: akcja przyspieszyla i zaczely sie ciekawe historie poboczne, bedace smaczkiem i esencja tej powiesci. Zapowiadane w recenzjach perwersje nie zaczely sie wczesniej niz po przeczytaniu polowy utworu. Wtedy pojawily mi sie w glowie surrealistyczne obrazy, a na koniec duzy znak zapytania – o interpretacje „niegrzecznej dziewczynki”.

Jezykowo jest Dziewczynka bardzo konserwatywna. Z jednej strony latwosc czytania, a z drugiej lekki niedosyt – nie zaszkodziloby wieksze zróznicowanie stylistyczne i kreatywnosc linwistyczna (w koncu Nobel oblige!). Szczerze rzeklszy, lekko sie zawiodlam. Wspaniale sa za to wplatane w akcje historie zycia róznych osób, których sciezki krzyzuja sie z kretymi drogami glównego bohatera, Ricardo Somocurdio. Tutaj Vargas Llosa szkicuje szybko, acz wyraziscie, wykazuje sie duzym, czesto surrealistym poczuciem humoru, przerysowuje i blaguje bezwstydnie. Te poboczne opowiastki maja typowe cechy tego, co kojarze z dawnych czasów z literatura iberoamerykanska (nawet loze tortur nie zmusi mnie wymównienia naduzywanego pojecia „realizmu magicznego”). Opisywane osoby sa barwne – a zwlaszcza mezczyzni. VL wykazuje w ogóle lepsza znajomosc mezczyzn – do tego jeszcze wróce. Osoby te pojawiaja sie jak grzyby po deszczu i nagle robia sorti. Sam Ricardo jest wyjatkowo nudny i bez polotu – podobno alter ego samego pisarza. Udaje mu sie co prawda zrealizowac marzenie o osiedleniu sie w Paryzu i podjeciu pracy tlumacza; ba, nawet przezywa fascynacje ruchem rewolucyjnym. Potem jednak wraca do temperatur umiarkowanych i trzyma sie z dala od wszelkich dramatów. Tzn. stara sie trzymac, bo od czasu do czasu dokonuje burzliwego entré milosc jego zycia. A poniewaz milosc niejedno ma imie, to i glówna bohaterka przeistacza sie z Lily (co zreszta okazuje sie nie byc jej prawdziwym imieniem) w pól tuzina innych aliasów. Ich znajomosc przechodzi rózne fazy i przeistacza z chlodnej w perwesyjna, a na koniec romantyczna.

Tutaj do mojej glowy wkroczyl Luis Buñuel i jego dwa filmy: Widmo wolnosci oraz Mroczny przedmiot pozadania (na ten film podrywalam po niemiecku przystojnego Chorwata). Zatytulowalam nawet ten wpis Widmo milosci, poniewaz podobnie jak rezyser ukazywal idee wolnosci w roznych czasach, srodowiskach i sytuacjach, tak Dziewczynka zdaje sie byc poszukiwaniem, a na pewno ukazaniem róznych rodzajów milosci. Zadna z nich nie jest dobra – dla nikogo. Zawiera duzy element destrukcji (i autodestrukcji), wiele cierpienia (z któremu po prawdzie nic nikomu nie przychodzi). Na dodatek suma uczucia w zwiazku zdaje sie byc constant: jak Ricardo szaleje, to jego partnerka pozostaje lodowata. Im mniej jemu zalezy, tym bardziej dziewczynka sie stara – co za kazdym razem wiecej ja kosztuje.

Najwieksza perwersja jest obraz kobiety w glowie Marii Vargasa Llosy. Przypomina ona jedna z osobowosci kobiety w filmie Mroczny przedmiot. Kobieta zdaje sie igrac wylacznie z goracymi i erotycznie nakierowanymi uczuciami mezczyzny. Im bardziej on jej pozada, tym bardziej ona go odpycha. Mimo zgody na seks pozostaje bierna i oziebla, czego zdaje sie autor nie jest w stanie jej wybaczyc. Jedyne sceny ekstazy, polegajace nota bene na podporzadkowaniu sobie kochanki, prezywa Ricardo na rozkaz japonskiego voyerysty. Za odrzucenie, upokorzenie czy nieodzajemnienie fizycznej milosci kobieta musi byc okrutnie ukarana – i tutaj okrucienstwo pisarza nie zna granic. Lily ostaje bestialsko okaleczona, cudem powraca do zdrowia tylko po to, zeby ja usmiercono przerzutami raka po wczesniejszych, kaleczacych cialo operacjach. Wydaje mi sie, ze VL czerpie perwersyjna przyjemnosc z tego karania kobiety zycia. Nie wiem kto mu zrobil kuku – pewnie nie wyjasnili tego nawet lacanisci, przed którymi autor zreszta bardzo przestrzega. Na koncu ksiazki grand finale: kobieta zostaje zlozona na oltarzu literatury; umiera, zeby Ricardo mial o czym pisac.

Ten koniec mnie, prawdze rzeklszy, zniesmaczyl. Sedziwy pisarz powinien miec lepsze podejscie do kobiet. Widzialam go u Skavlana w TV gdy szarmancko calowal raczki zgromadzonych w studio pan. Tymczasem dla niego kobieta zdaje sie wylacznie materialem na strazniczke domowego ogniska w dzien, a oddana jednemu mezczyznie ladacznice noca. Tak czy siak ma sluzyc jednemu panu – i ta macho-koncepcja zdecydowanie mi sie nie podoba. A moze to miala byc ksiazka o kobietach, które sie zbuntowaly wlasnie przeciw takiej roli? W kazdym razie faktem pozostaje kara jakiej autor zyczy wszystkim awanturniczym buntowniczkom. Tymczasem niegrzeczna dziewczynka robi tylko to, co mezczyzni robili przez epoki: pojawia sie i znika, korzystajac w miedzyczasie z uroków zycia.

Po ksiazke na pewno warto siegnac – dla opisów Peru czy wspomnianych pelnokrwistych postaci pobocznych. W tym dwa akcenty polskie: pierwszy to niedoszla zona przyjaciela Ricarda. Drugi to korzenie zydowskiej rodziny paryskiego sasiada. Male, a cieszy! Tak reklamowane perwersje seksualne mnie osobiscie nie zgorszyly, ale zyje w koncu w kraju „szwedzkiego grzechu”. Ba, nabralam nawet ochoty na wycieczke do Japonii…

Reklamy
  1. Ciekawe, jak potoczyły się losy góralskiego narzeczonego, konesera prozy Cortazara oraz Chorwata, admiratora twórczości Luisa Buñuela.
    Tytuł tej notki powinien brzmieć „Szelmostwa niegrzecznej Sygrydy”! 😀
    Aż boję się o skutki Twojej wymarzonej wyprawy do Japonii…
    Mnie też okładka „Szelmostw…” przypadła do gustu. Znak wydaje Llosę w bardzo ładnej szacie graficznej.
    Ricardo doprowadzał mnie do szału swoją naiwnością. Moim zdaniem jedna z najbardziej irytujących postaci literackich ostatnich lat.
    „Widmo wolności” zrobiło na mnie ogromne wrażenie. Straszliwie żałuję, że film jest prawie całkiem zapomniany. Nie rozumiem, dlaczego nasza telewizja nie odkurza takich perełek, a epatuje nas jakimiś koszmarkami.
    Wracając do Llosy to odnoszę wrażenie, że ta powieść jest napisana z ironicznym przymrużeniem oka, i takiż jest kobiecy konterfekt. Warto byłoby sięgnąć po inną książkę noblisty i zobaczyć. „Szelmostwa…” wymęczyły mnie setnie, musiałam walczyć z chęcią uduszenia Ricarda, więc nie podejmuję się tej misji w najbliższym czasie.
    Dziwię się, że w bibliotekach, do których chodzę półki uginają się pod Llosą, a zwykle nobliści są rozrywani. Może już fala minęła.
    W sumie nie żałuję, że „Szelmostwa…” przeczytałam, zwłaszcza ze względu na Paryż, który został przedstawiony naprawdę malowniczo.

    • rzeczywiscie lektura llosy wprawila mnie w nastrój wspomnieniowy. z narzeczonym z gór sprawa sie rozwinela, ale niestety nie zdecydowalam sie na rozwiniecie znajomosci z chorwatem – czego teraz rzecz jasna zaluje

      brak parcia na pólke z VL wytlumaczyc mozna chyba tym, ze traci juz lekko myszka. ten nobel dla niego j spózniony o jakies 30 lat – przynajmniej tak mi sie zdaje. teraz pojawilo sie sporo innych, ciekawych pisarzy, chocby mój ulubieniec murakami czy alice munro

      masz racje, filmy buñuela sa nadal ciekawe – choc dopiero teraz jestem w stanie docenic ich perwersyjny charakter

  2. Wydaje mi się, że Murakami ma niewielkie szanse na Nobla bo jest za bardzo popularny. Wiem, że to brzmi jak paradoks, ale odnoszę wrażenie, że komisja stara się promować twórców trochę „niszowych”. U nas Znak przypomniał Llosę tuż przed Noblem efektowną reedycją, ale obawiam się, że w innych krajach nie jest aż tak znany.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: