szwedzkiereminiscencje

Szkoda czasu i atlasu-Ursula Hegi

In Ksiazki on 25 Styczeń 2011 at 13:05

Ursula Hegi / Sacred Time

 

 

Niektóre ksiazki nie powinny nigdy zostac napisane – do nich nalezy niewatpliwie Sacred Time. Nie udalo mi sie dosluchac nawet drugiego krazka do konca. Nie nadaje sie nawet do zajec kuchennych – a juz na pewno nie do sluchania w czasie posilku, gdyz monotonia i brak akcji potrafia zepsuc nierozwaznemu sluchaczowi apetyt. Mialam wrazenie, ze jakas plotkarska sasiadka wtargnela sila do mojej kuchni i relacjonuje mi plotki ze swojej klatki schodowej, rozwodzac sie nad szczególami zycia osób, których nie znam i których los jest mi serdecznie obojetny. Osób, których na pewno nie chce poznac i których egzystencja pograzona byla dotychczas w  mroku niewiedzy. Pompatyczny tytul pozostaje w razacym kontrascie z mizerna trescia (wysluchanego 1,75 krazka) i wrecz sie z tej tresci natrzasa. Nie nalezy draznic ciekawosci sluchacza, bo rozczarowany i rozgoryczony zemsci sie i napisze niedobra recenzje. Zgin, przepadnij silo nieczysta, a kysz!

  1. Powiało grozą, ale Twoją recenzję czytało się świetnie!😀 Pomyśleć, że pani Hagi jest „bestselling author”, a w każdym razie tak napisane jest na pudełku płyty.
    Na Good Reads ta powieść też wielkiej kariery nie zrobiła:
    http://www.goodreads.com/book/show/103236.Sacred_Time

  2. Opinia niejakiej Stacey:
    Horrible…had to put it down and stop reading it.

    Ta książka zaczyna mnie perwersyjnie korcić! To musi być jakiś koszmar.

    • no popatrz ty sie! a ja sie wrecz balam, ze sie naraze na smiesznosc, ze nie udalo mi sie dosluchac do konca

      jak lubisz igrac z ogniem to sie pokus o lekture – a nuz bedziesz pierwszym czytelnikiem, kt dobrnal do konca?

  3. Na „Dziewczynę, która igrała z ogniem” (Flickan som lekte med elden) to ja zdecydowanie nie wyglądam.🙂

  4. Jeśli kiedyś się zdecyduję, to tu jest ciekawa inspiracja:
    http://www.guardian.co.uk/books/booksblog/2011/jan/14/literary-tattoo😀

  5. Ja chyba na Muminka.🙂

  6. Proces tatuowania jest chyba bolesny, więc na torebkę może już mi nie wystarczyć siły charakteru.🙂
    A wracając do Twojej spódnicy, to dobrze, że nie zaatakował Cię jakiś oburzony fanatyk.

    • kolezanka miala mi napisac COS po arabsku i przyznala sie dopiero post factum. jakos widzocznie wtedy bylo mniej fanatyków? albo mialam szczescie, ze zaden sie na mnie nie natknal? tekst byl spory, ale napisany zóltym na rózowym (w NRD moglam kupic tylko zólta farbke do malowania na tekstyliach)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: