szwedzkiereminiscencje

Biednemu zawsze wiatr w oczy-Rhys, cd.

In Feminizm, Ksiazki on 6 grudnia 2010 at 22:37

  Jean Rhys / Kvartet-Tiden / Postures-Quartet/ 1980

 

 

* Profesor Mira Marody z UW:

Bieda także wyklucza. Ona nie polega tylko na tym, że ktoś chodzi w dziurawych butach albo jest niedożywiony, ale na tym, że przerywają się jego kontakty społeczne. Bieda zawsze wiąże się z samotnością. Z tym, że zaczynamy funkcjonować na marginesie społeczeństwa, nie wiemy, czym ta reszta żyje, nie mamy znajomych, którzy nam powiedzą, że zwolnił się etat, czy poradzą, jak wziąć nisko oprocentowaną pożyczkę lub choćby podtrzymają na duchu.

 

* Ryszard Kapuscinski:

 

I niekonieczne ich ubóstwo musi być powodowane przez głód. Ten rozpatrujemy często w kategoriach jedzenia. Już w Biblii było napisane jednak, że „nie tylko chlebem człowiek żyje”. Człowiek może być ubogi, nie dlatego, że nic nie zjadł, tylko przez to, że go nie szanują, że go poniżają, że nim gardzą. Ubóstwo to jest taki stan społeczny i mentalny powodujący, że człowiek nie widzi wyjścia z sytuacji, w jakiej się znalazł. Człowiek nie wie, jak ze stanu ubóstwa przejść do stanu zamożności. Poświęcałem temu dużo uwagi, ponieważ cechą ubóstwa jest milczenie. Ubóstwo to stan niemożności wypowiedzenia się.

* Jean Rhys:

  • Czy nie bywasz czasem zmeczona soba? (Heidler)

  • Nie. Nie jestem zmeczona soba. Jestem raczej zmeczona zyciem, które mi przypadlo. (Marya)

     

ego kochanka Marii:

To obur

Nie masz pojecia czym jest misère. Nikt tego nie wie dopóki go bieda nie dopadla.(Stephan)

Oj, mialam to ja racje, mialam. Jean Rhys pisze o sobie, Jean Rhys pisze na smutnie, a wrecz depresyjnie. Jednak nie moglam sie oprzec, poniewaz wlasnie uplywal termin w bibliotece i ciekawosc przewazyla nad doswiadczeniem i rozumem. W kazdym razie „Kwartet” zdaje sie przyjemniejsza i bardziej zróznicowana lektura niz „Podróz w nieznane”. Dzieki postaci zlodzieja oraz wspomnieniu zalet Zydów przypomina mi miejscami Singera. Glówna bohaterka, Marya, ze nazwe ja Maria, znowu jest cudzoziemka – tym razem Brytyjka w Paryzu. Ma polskiego meza, Stephana, zwanego dalej Stefanem. Maria nie ma rodziny, zaledwie daleka ciotke. Utrzymuje sie z objezdnych wystepów rewiowych. Stefan wyzwala ja z biedy i niepewnosci egzystencji poprzez propozycje malzenstwa. Maria nie stawia zbyt wielu pytan – zyja ze Sefanem z dnia na dzien, w róznych miejscach Europy. Az ich dopada nieszczescie w Paryzu -Stefan okazuje sie zlodziejem i wedruje na rok za kratki, pozostawiajac zone bez srodków do zycia. Przygodni znajomi zdaja sie pochylic nad jej losem i oferuja pomoc – jak sie pózniej okazuje niezupelnie bezinteresowna. Maria wpada z deszczu pod rynne, tracac spokój ducha i szacunek otoczenia. Wszystko konczy sie tragicznie – co kazdy mzoe sobie sam doczytac.

Swiat powiesci Rhys to swiat, w którym wladze sprawuja mezczyzni. Kobiety ratuja sie solidarnoscia, co im pomaga zlagodzic skutki zlego traktowania przez panów i wladców. W równie kiepskim polozeniu znajduja sie zarówno zona, jak i kochanka – obie zalezne finansowo i fizycznie od nader niesymaptycznego mezczyzny. Zreszta portrety mezczyzn to slabosc Rhys – tak jak kobiety wychodza jej naturalnie, to mezczyzni zarysowani sa schematycznie i znajduja sie jakby zewnatrz, beda zarazem sprawcami nieszczesc. Maja niewiele ludzkich czy osobniczych cech. Stefan zaczyna byc sympatyczny po wyjsciu z wieznienia, ale i tak konczy tchórzliwa rejterada. Niemal wszystkie postacie sa wyalienowane i samotne, niezdolne do milosci czy podjecia odwaznych kroków. Maria ma taka mozliwosc dzieki pomocy zaoferowanej przez znajomego Amerykanina, czuje jednak w sobie wyuczona bezsilnosc i nie decyduje sie na nastepne ryzyko. Maria i Stefan to osoby, które licza jedynie na chwilowe zlagodzenie sytuacji i ich najpiekniejsze chwile sa jak wspomnienia dzieci z domu dziecka: ladna sukienka, przechadzka w sloncu, drobna poprawa losu. Trudne zycie wymusza bezwzglednosc postepowania, na która przeciez nie kazdy ma ochote. Jakby Maria byla wykalkulowana i lepiej rozumiala reguly gry, w która zostaje wciagnieta, wyszlaby przynajmniej z awantury z kapitalem. Niekochana w dziecinstwie nie potrafi rozróznic milosci od seksu. Niczym ofiara pedofila rozpaczliwie kocha samca, którego interesuje tylko jej cialo i wlasna przyjemnosc. Z romasu wychodzi wiec potargana na duchu i nie do konca rozumiejaca co ja wlasciwie spotkalo.

Kluczowa zdaje sie wypowiedz Lois, zony fertycznzajace, absolutnie oburzajace, kontunuowala glosem pelnym samozadowolenia, ile pieniadze znacza w zyciu kobiety. Zawsze to mówilam.

Bieda nie wybiera. Moze to byc kobieta, moze mezczyzna. Piekni albo i szpetni – ale nadal kobietom trudniej jest sie wywinac. Chyba, ze sa kute na cztery nogi, bezwzgledne i odwazne. Albo praktykuja ucieczke do przodu, w ramiona bogatego epuzera. Wtedy moga byc zamozne, zabepieczone na starosc, lecz nadal nieszczesliwe. Chetnie przeczytalabym o jakiejs szczesliwej kobiecie czy parze u Jean Rhys – ale to chyba pozostanie wishful thinking.

Reklamy
  1. Znowu niesamowita okładka – ma Rhys szczęście do szwedzkich grafików, choć generalnie smutna to literatura.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: